Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Z Dorobellą mamy ostatnio gorącą linię na temat jeżowych osesków.

W sumie Dorota to wie o tym naszym jeżu więcej niż my sami, bo Dorotka to odratowała ich całe mnóstwo.

 

Wskazówka dla osób, które chcą pomóc ginącemu jeżowemu gatunkowi jest taka:

jeśli widzisz jeża belątającego się za dnia po trawniku, bądź chodniku, to znaczy, że taki jeż jest już poważnie chory na ciele i na umyśle, i należy go zgarnąć do domu.

 

Jakby kto znalazł takiego potwora, to wiadomo, że dobrym słowem się go nie wyleczy, bo najczęściej taki jeż jest nastawiony konsumpcyjnie i chce od nas kasy na profesjonalne leki i fajne żarcie.

 

Kurcze, może by tak założyć jakąś skarpetę pieniężną dla tego ginącego  gatunku ?

Ja już sama nie wiem...

 

Tego potwora to już sami ogarniemy, no ale gdyby ktoś  znalazł kolejnego, to trza ratować ginącego dinozaura.

Chyba, że nie skarpeta, a jednorazowa akcja ratunkowa w postaci wątku i bazarku ?

Posted

Cudny jeżuś.

Może jest wątek jeżowy na Dogo, a może warto by go założyć?

Z poradami na przykład.

Jak pomóc, czym karmić, gdzie lub komu przekazać, kiedy wiemy, że sami nie damy rady.

Gdzieś, kiedyś znalazłam w internecie stronę którą prowadził Pan pomagający jeżom od lat.

Joanko - a skąd macie malucha? Jak Wam idzie opieka nad nim?

 

Co do subskrybcji.

Teraz, na nowym Dogo są ...chmm, dwa rodzaje subskrybcji, jeżeli mogę tak się wyrazić.

Jeżeli zaglądasz do zakładki MOJA ZAWARTOŚĆ to tam są wszystkie wątki na których coś pisałaś.

I nie wiem po jakim czasie znikają, ale nie doszłam do tego jak się je usuwa.

Podejrzewam, że się nie da.

Drugi rodzaj subskrybcji to LUBIANA ZAWARTOŚĆ.

I to są te  wątki, na których podczas oglądania klikniesz ŚLEDŹ TEN TEMAT.

 

Masz więc dwa "katalogi".

W jednym wszystkie wątki na których się udzielałaś, a w drugim, wszystkie wątki, które zaznaczyłaś, bo są ważne.

 

I tak jak napisał Maciek - jeżeli klikniesz PRZESTAŃ ŚLEDZIĆ TEN TEMAT -

to wtedy wątek znika z LUBIANEJ ZAWARTOŚCI.

 

 

Podsumowując - dawne subskrybcje - to zakładka LUBIANA ZAWARTOŚĆ.

Tym drugim "katalogiem" pod nazwą MOJA ZAWARTOŚĆ bym się nie przejmowała :)

Posted

o rany jaki piękny jeżyk  :iloveyou:  jakiś uratowany? 

Ja też nie mogę się połapać w nowej dogomanii. Chyba nie do końca jest tak, że w zakładce "moja zawartość" są tylko wątki, na których się coś pisało. U mnie w tej zakładce wylądowały wszystkie wątki, na których coś tam napisałam, oraz wątki, gdzie nie pisałam ani jednego posta (jestem pewna, że nie pisałam), ale za to miałam je zaznaczone w poprzedniej wersji jako subskrypcje. 

Zauważyłam, że ta zakładka "moja zawartość" aktualizuje się na bieżąco dokładnie tak samo, jak to się działo poprzednio z subskrypcjami (tzn. kiedy pojawi się nowy post).

Posted

Jeż podobnie jak Luśkot jest znaleziskiem mojej Mamy.

W środku dnia na osiedlu, przechodził przez ulicę, następnie się przewrócił i próbował wczołgać się na trawnik.

Mój mąż stwierdził:

- Położę go na trawkę i niech sobie idzie /no albo niech się doczołga  gdzieś....,hm/.

Na to moja Mama:

- Ale on przecież prawie zemdlał, ja go biorę.

No i w ten sposób trafił na działkę.

Wydawało się, że wystarczy go trochę dogrzać i nakarmić, ale po kilku dniach okazało się, że jeż ma katar, przewraca się coraz  bardziej, dyszy przez otwarty ryjek i wymaga ciągle karmienia ze strzykawki.

No i tu już trzeba było jeża ratować.

W sumie to najlepiej jest ratować jeża przy pomocy Dorobelli, bo Ona wszystko o nich wie.

No ale najpierw żeby Dorocie nie zawracać głowy zadzwoniliśmy do takiego Pana od dzikich zwierząt, Pan kazał dawać żółtko i do poprzednich objawów chorobowych dołączyła się jeszcze  biegunka.

No to potem był telefon do jeżowej fundacji,  gdzie uzyskaliśmy poradę o środkach farmakologicznych i pognaliśmy do weterynarza owe środki zakupić: antybiotyk,steryd, wykrztuśne i na odrobaczenie.

No, pomogło - jeż przestał się dusić, ale dalej nie jadł...no więc znowu piszemy maila do fundacji jeżowej, ale odzewu już nie ma...niestety...

No i teraz jeża leczymy telefonicznie i mailowo za pomocą wiedzy Dorobelli. Zdecydowanie polecam.

Jeż od  dwóch dni zaczął próbować samodzielnego jedzenia, no ale nadal woli metodę "na dzidziusia".

Mieszka w kartonowym pudle, ale w nocy wyłazi z pudła se pobuszować i nerwów ludziom napsuć, a na koniec włazi na psie legowisko, pod kołdrę.

Ja się pytam, gdzie w środowisku naturalnym jeża występuję kordła ??? albo poduszka ???

No widać, gdzieś występuje tylko my o tym nic nie wiemy.

Jeż będzie wypuszczony dopiero na wiosnę, bo jest za mały i za bardzo schorowany, żeby przezimować na dworze.

Nazwijmy rzecz po imieniu: aktualnie to fujara jest i tyle.

Posted

o rany, nie miałam pojęcia, że jeża się ratuje tak samo jak nie przymierzając psa albo kota  :klacz:

Jak mu się spodoba na poduszkach, to nie będzie się chciał od Was wyprowadzić.

Posted

o rany, nie miałam pojęcia, że jeża się ratuje tak samo jak nie przymierzając psa albo kota  :klacz:

Jak mu się spodoba na poduszkach, to nie będzie się chciał od Was wyprowadzić.

 

Chyba rzeczywiście procedura ratunkowa jest podobna.

A kordłę wielbi i poduszkę też wielbi.

Posted

o rany, nie miałam pojęcia, że jeża się ratuje tak samo jak nie przymierzając psa albo kota  :klacz:

Jak mu się spodoba na poduszkach, to nie będzie się chciał od Was wyprowadzić.

Też myślę, że może zostanie rezydentem Waszego ogródka :):)

Poprosimy o więcej zdjęć ;)

Posted

Też myślę, że może zostanie rezydentem Waszego ogródka :):)

Poprosimy o więcej zdjęć ;)

 

Tak, na wiosnę Pan Igiełka pójdzie w haszcze.

Zdjęcia zamieszczę po niedzieli.

Posted

Joanko, no czegos takiego u Luśkota się nie spodziewałam - na wątku jeż się panoszy :)

Ależ Ty masz serducho i podejście do stworzeń wszelakich, cudowna kobieto.

Czekam na relację z pobytu u Was jakiejś żabci czy może wiewiórki? ;) 

Posted

Joanko, no czegos takiego u Luśkota się nie spodziewałam - na wątku jeż się panoszy :)

Ależ Ty masz serducho i podejście do stworzeń wszelakich, cudowna kobieto.

Czekam na relację z pobytu u Was jakiejś żabci czy może wiewiórki? ;)

 

Agatko, jeżem zajmuje się moi Rodzice.

My tylko dowozimy leki i posiłki.

Na  działce są jeszcze cztery jeże - mama jeż i trzy małe. Jedzą na potęgę, bo niedługo pójdą pewnie spać w stertę liści.

Nawet trudno sobie wyobrazić jakie to obżartuchy.

Ten, który jest chory, cały czas musi być dokarmiany ze strzykawki.

Samodzielnie jest w stanie zjeść ok. 3 ml. Resztę trzeba ładować strzykawą.

Hodujemy też takie robaki -mączniki i  drewnojady /fuj.../, bo Dorobella doradziła, że Igiełka powinien je jeść, bo są bardzo kaloryczne.

Całe szczęście, że Dorota, powiedziała nam, że te robale też coś muszą jeść i dokarmiane są od dzisiaj płatkami owsianymi.

Bo przez kilka dni robale głodowały...

 

Zimą jeż będzie mieszkał w bloku, a na wiosnę pójdzie sobie założyć rodzinę.

Mam nadzieję, że te jeże, które pozostaną na działce całe i zdrowe pojawią się na wiosnę.

Mama jeżowa jest duża, to z nią powinno być wszystko dobrze.

Ponieważ Pan Igiełka dostał sporo leku na odrobaczenie, to odrobaczamy  też te działkowce.

Moczymy suchą karmę  w roztworze na odrobaczanie /Lewamol on się  chyba nazywa/ i ta czwórka ładnie się odrobacza.

Lek dostały już dwukrotnie.

Posted

Joanko, no czegos takiego u Luśkota się nie spodziewałam - na wątku jeż się panoszy :)

Ależ Ty masz serducho i podejście do stworzeń wszelakich, cudowna kobieto.

Czekam na relację z pobytu u Was jakiejś żabci czy może wiewiórki? ;)

 

Luśkotowski, miewa się dobrze.

Jelita Luśkota trzymamy  w ryzach.

Po lewatywie, przeżyłam serię powalających zapachem biegunek, które nie chciały ustąpić przez około 10 dni.

Teraz już to ogarnęłam takimi wielkimi tabletkami na  zwierzęce bieunki /nie pamiętam nazwy/ i Stoperanem.

Niby z tym Stoperanem trzeba ostrożnie, ja daję ostrożnie i widzę pozytywne jego działanie.

Luśka w sumie tylko śpi, je, trochę sobie pochodzi...i tak jej mija  dzień.

Poprawy nie ma żadnej i chyba żadna poprawa już nie nastąpi.

Agatko, tę karmę Fibre Response zaczęłam traktować jak lekarstwo, a nie jak główne pożywienie i jak widzę, że Luśka gorzej się załatwia, to daję jej kilkanaście kulek raz na dwa, trzy dni. Więc dawkuję karmę bardzo oszczędnie, a i tak pięknie  działa.

I to wystarcza, żeby jelita ładnie pracowały.

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzinki i serdecznie pozdrawiam.

Posted

Ja po prośbie Asiu :) na wątku Luśki :)

 

Kochani mam ogromną prośbę, szukam odpowiedzialnych osób, które zaopiekowałyby się jeżami. Jeże są w woj. śląskim. Szczegóły na pw.

Mam nadzieję, że jacyś miłośnicy zareagują i pomogą braciom mniejszym 1luvu.gif

 

   
Posted

Oj, gdybym ogródek miała, a nie moje marne 40 metrów... :/ Zaraz zwierzyniec cały bym miała - jeże też jak najbardziej :) 

Joanko, a ile karmy Luśkotowi zostało? 

Posted

Agatko, dziękuję, że pytasz.

Karmy u nas jest dostatek. Tak więc nic Luśce nie trzeba.

Po tej drugiej lewatywie coś u Luśki zaskoczyło i na co dzień je normalne jedzenie, a tę karmę Royal Canin Fibre Response dawkuję jej jak lekarstwo - kilka chrupek co kilka dni, i Luśkot jest zdrowy :smile: .

 

Zbieram się z tym bazarkiem, ale coś się nie mogę zebrać, żeby porobić zdjęcia, wstawić itd.

Fanty na bazarek  też mam, tylko chęci mi brak, ale spróbuję się zmobilizować w weekend.

 

Cała banda będzie teraz w piątek odrobaczana.

 

Jeżyk pięknie zdrowieje, już nie wymaga karmienia, młóci sam.

Śpi na posłaniu psa, na kołdrze, pod poduszką :-D .

Taki to z niego jeż, niby dziki zwierz.

Posted

Fajnie, że się Luśkot dobrze miewa i że jeżyk wydobrzał :) To musi być piękny widok - jeż śpiący na posłaniu psim pod poduszką :D

 

Jeżyk je robaki: drewnojady i mączniki, czy tam mączniaki.

Najlepsze było pytanie Dorobelli:

- A czym wy karmicie te robaki ?

- No niczym ich nie karmimy.

Na to Dorobella:

- No to wam zdechną. Płatki owsiane trzeba im dać.

 

A mnie przemknęło przez myśl:

- Ale też przez strzykawkę :laugh2_2: ?

No wiadomo, że wystarczy im sypnąć tymi płatkami, ale też przecież można pokochać takiego drewnojada...i jak go potem oddać na pożarcie takiego dużemu jeżowi ???

A jak drewnojad nie będzie jadł, a się go polubi, to chyba trzeba przez strzykawkę jedzenie mu podawać ?

No ale w sumie te robale to szkodniki i pewnie zjadają drewno i siedzą w mące, więc gdyby siedziały u mnie w szafce, to chyba trzeba by wynająć jednak Pana Jeża.

No, taki ze mnie filozof kiepski jest.

 

A jeż musi robale jeść i cześć.

Posted

Oprócz płatków można otręby, owoce i warzywa  (np. marchewka, ziemniaki, jabłko, niektórzy dają sucha karmę dla psa lub kota. Niektórzy zalecają też mięso, żeby zapobiegać kanibalizmowi.

 

Pokarm:
W zasadzie drewnojady jedzą wszystko, co im się poda
- owoce
- warzywa
- mniszek lekarski (mlecz)
- chleb
- gotowane ziemniaki
- gotowany ryż
- gotowaną kasze
- makaron
i wiele wiele innych jednym słowem zjedzą wszystko co jest jadalne dla człowieka oraz zwierząt roślinożernych
- pokarm mięsny musi być stale dostępny co pozwoli zmniejszyć kanibalizm

ja swoje karmie następująco:
a) Mieszanka własnego pomysłu
- bułka tarta
- kasza manna
- płatki do ryb
- rozwielitka
- zanęta wędkarska
- otręby pszenne
b) Pokarm dla kota
c) Owoce i warzywa (które mogą stanowić nawet 80% ich diety)

 

http://www.kutnoakwarystyka.fora.pl/karmowka,33/drewnojad-zophobas-morio,1218.html

 

http://myszy.net/zywieniewl3.htm

Posted

No, a nie mówiłam, że Dorobella wie wszystko ?

I proszę, mamy pełne i urozmaicone menu dla robala.

A te nasze robale tylko płatki dostają...

Dorotko, bardzo Ci  dziękuję za wskazówki - podkarmimy robale bardziej różnorodnie.

Będą tłuściejsze.

Czuję się trochę jak Baba Jaga - z tym, że nie karmię Jasia i Małgosi, a drewnojady i męczenniki...

Posted

Aj, bo to wszystko jest urządzone mocno kulawo - jeże jedzą robale, robale jedzą rozwielitki itd.. Jakby kurde nie można jeść po prostu przepysznych owocków, warzyw, ziarenek, orzeszków itepe itede. I coby to komu przeszkadzało? I jakby życie wyglądało przyjaźniej. Spokojnie można by się przywiązywać nawet do mączniaków czy drewnojadów. 

Posted

Aj, bo to wszystko jest urządzone mocno kulawo - jeże jedzą robale, robale jedzą rozwielitki itd.. Jakby kurde nie można jeść po prostu przepysznych owocków, warzyw, ziarenek, orzeszków itepe itede. I coby to komu przeszkadzało? I jakby życie wyglądało przyjaźniej. Spokojnie można by się przywiązywać nawet do mączniaków czy drewnojadów. 

 

Popieram w pełni powyższe stwierdzenie.

Ale i tu może się okazać, żeśmy się zapętlili, bo w prasie i w necie coraz więcej informacji na temat:

"czy rośliny czują ?", albo " czy marchewka płacze, gdy jest siekana do rosołu ?".

No więc jak z lubością pożeram pomidora z cebulą, to rozumiem, że on /pomidor/ i ona /cebula/ są w pełnej rozpaczy.

No żesz kurde, chyba tylko energia słoneczna pozostaje.

- Luśka, od jutra żywisz się energią słoneczną i solą !

A co, tak jej powiem...

No i rodzinie też ogłoszę, że kończymy z tymi obiadkami i kolacyjkami...

W sumie, to ja gotować coraz mniej lubię, to mi ta koncepcja pasuje.

A jeże też proszę wystawiają się  na działania promieni słonecznych i światło księżyca, i ładnie tyją.

 

 

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...