Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ajula napisał(a):
Podpowiem, że jeszcze perfumami można popsikać, żeby przyjemniej się czekało na ratunek, bo takie zwroty to fiołkami nie pachną :D

Perfumy też mam przetestowane.
Potrafią zdziałać cuda.

Posted

[quote name='Maruda666']Myślałam, że tylko mój tak ma :evil_lol:

Luśka jest taka miejscami brązowa, czy to tylko światło tak padało ?
Luśka jest miejscami brązowa w sposób nieskoordynowany, nielogiczny i niesymetryczny.
Mój mąż ma zakaz ścierania takich tam różnych, bo On tu zetrze papierkiem, rąk nie umyje, a potem bierze się za kanapki, albo pakuje sobie cukiery do buzi.
On ma nakaz przykrywać, albo omijać.
Ale coś mi się wydaje, że z Jego strony to była prowokacja, żebym sama sprzątała, bo On to robi kiepsko, zapomina umyć ręce, a jak źle wytrze, to przykładowo, ja się potem mogę poślizgnąć.

Posted

Martika@Aischa napisał(a):
Lusiu i oby te łapiny w końcu odzyskały pełną MOC !!!!!!!!!! tego Ci ciocia z całego serducha życzy !!!!!!!:loveu:

Oby tak właśnie się stało.
I ta kuweta, no wiecie - żeby tak Luśka znowu została Babcią Klozetową, bo ostatnio klozety omija...

Posted

Logika kota:
- wracam do domu, patrzę Miśka i Misiek łypią za krzaków NA MNIE.
Wołam: kici, kici...
- Udają, że mnie nie znają.
Otwieram drzwi i chcę ich wpuścić - udają, że zwariowałam.
Zamykam drzwi - widzę lecą.
Uchylam, żeby wlazły - udają, że pomylili drzwi.
No to znowu zamykam drzwi - debile lecą.
W końcu wybiegam i udaje mi się złapać bardziej gapowatego Miśka.
Miśka dalej mnie olewa...
Ale w końcu widzi, że żarty się skończyły i przeciska się przez szparę w drzwiach, którą łaskawie zostawiłam.
No, oba palanty w domu.
Jak mnie ktoś z sąsiadów obserwował, jak zwabiam koty do domu, to miał ubaw.

Posted

Bo one chciały tylko żebyś zobaczyła że są, nie martwiła się a do domu nie mają jeszcze chęci wracać ;) A że kilka razy podbiegały - nie miały pewności, czy dobrze widzisz ;)

Moje mają podobnie - Szeryf przybiega po trzykrotnym otwieraniu drzwi i odliczeniu do 30, Maruda biegnie z daleka jak wściekła, póki myśli, że mogę jej nie widzieć, jak już wie, że została zauważona idzie jak królowa, dochodzi do bramy siada, patrzy na mnie po czym wstaje i skręca na trawnik. Czekając na mnie pod sklepem daje głośne sygnały dżwiękowe abym broń boże wychodząc o niej nie zapomniała, po czym odprowadza mnie pod bramę sprawdzając, czy bezpiecznie dotarłam do domu :evil_lol:

Posted

[quote name='joanka40']Logika kota:
- wracam do domu, patrzę Miśka i Misiek łypią za krzaków NA MNIE.
Wołam: kici, kici...
- Udają, że mnie nie znają.
Otwieram drzwi i chcę ich wpuścić - udają, że zwariowałam.
Zamykam drzwi - widzę lecą.
Uchylam, żeby wlazły - udają, że pomylili drzwi.
No to znowu zamykam drzwi - debile lecą.
W końcu wybiegam i udaje mi się złapać bardziej gapowatego Miśka.
Miśka dalej mnie olewa...
Ale w końcu widzi, że żarty się skończyły i przeciska się przez szparę w drzwiach, którą łaskawie zostawiłam.
No, oba palanty w domu.
Jak mnie ktoś z sąsiadów obserwował, jak zwabiam koty do domu, to miał ubaw.
:cool3::cool3::cool3:
i tym optymistycznym akcentem wszystkim ogonom mówię dobranoc :loveu:

Posted

W sumie tylko Misiek się nie wypiera gdzie mieszka i daje się złapać.
Cała reszta udaje, że nie ma z nami nic wspólnego.
Ale jeść to chcą i to dużo, i wtedy to okazuje się, że nawet jesteśmy przyjaciółmi.

Posted

joanka40 napisał(a):
W sumie tylko Misiek się nie wypiera gdzie mieszka i daje się złapać.
Cała reszta udaje, że nie ma z nami nic wspólnego.
Ale jeść to chcą i to dużo, i wtedy to okazuje się, że nawet jesteśmy przyjaciółmi.


ja odkryłam sposób na moje koty;) kiedyś podobnie prosiłam,ganiałam za nimi itp.teraz ja je 'olewam' i muszą sie prosić po całym dniu głodne ,zeby wejść do domu.Po jakim czasie zrozumiały,ze nie przelewki i jak zagwizdam(bo tak je przywołuje;))pedzą z daleka jednocześnie dając sygnały dzwiękowe ,że juz biegną,żebym poczekała .

Posted

[quote name='rytka2']ja odkryłam sposób na moje koty;) kiedyś podobnie prosiłam,ganiałam za nimi itp.teraz ja je 'olewam' i muszą sie prosić po całym dniu głodne ,zeby wejść do domu.Po jakim czasie zrozumiały,ze nie przelewki i jak zagwizdam(bo tak je przywołuje;))pedzą z daleka jednocześnie dając sygnały dzwiękowe ,że juz biegną,żebym poczekała .
Cześć Rytka.
Cieszę się bardzo, że napisałaś na wątku Siuśkota.
Dziewczyny, to właśnie Rytka wymyśliła Siuśkota - genialne.
Twoja metoda na zdemoralizowanego kota - re-we-la-cyjna-na.
Wprowadzam w życie od zaraz.
Olewam bandę i będę udawała, że ich nie widzę na dworze.
A co, niech poczują jak to jest.
Szantażyści emocjonalni.
Zdemoralizowane lenie i dewastatorzy mebli -wypowiadam wam wojnę.
Zakładam się o puszkę tuńczyka z tymi patałachami, że stanę się większym ignorantem niż one.

Posted

rytka2 napisał(a):
ja odkryłam sposób na moje koty;) kiedyś podobnie prosiłam,ganiałam za nimi itp.teraz ja je 'olewam' i muszą sie prosić po całym dniu głodne ,zeby wejść do domu.Po jakim czasie zrozumiały,ze nie przelewki i jak zagwizdam(bo tak je przywołuje;))pedzą z daleka jednocześnie dając sygnały dzwiękowe ,że juz biegną,żebym poczekała .


Genialne :) nie ma to jak porządny gwizd ;)

Posted

[quote name='joanka40']Cześć Rytka.
Cieszę się bardzo, że napisałaś na wątku Siuśkota.
Dziewczyny, to właśnie Rytka wymyśliła Siuśkota - genialne.
Twoja metoda na zdemoralizowanego kota - re-we-la-cyjna-na.
Wprowadzam w życie od zaraz.
Olewam bandę i będę udawała, że ich nie widzę na dworze.
A co, niech poczują jak to jest.
Szantażyści emocjonalni.
Zdemoralizowane lenie i dewastatorzy mebli -wypowiadam wam wojnę.
Zakładam się o puszkę tuńczyka z tymi patałachami, że stanę się większym ignorantem niż one.

to mówisz ,ze będziesz ignorantem ...puszka jest Twoja;)
wiem,ze pomysł wydaje sie być szokujący (ignorować ignorującego nas kota!)ale teraz pisze powaznie działa .
Jaka mam satysfakcje jak Madryt puka do drzwi(tzn.rzuca sie na klamke) bo drzwi przekluczone mam na zamek dlatego ,ze swego czasu robil sobie zabawe wychodził oknem tylko po to,zeby wejśc po chwili drzwiami a zamknąć to juz nie łaska była.Wiec teraz musi pukać...a ja sobie leże i ignoruje jego pukanie .

[quote name='Martika@Aischa']Genialne :) nie ma to jak porządny gwizd ;)

sąsiedzi juz sie przyzwyczaili ale na początku sie podsmiechali jak koty sie zbiegały na gwizd.Gorzej,ze swgo czasu popełniłam błąd i dałam troche jedzenia bezdomym kotom ,które to zaczeły przybiegać na ten gwizd jak zwoływałam swoje.Widok komiczny bo ja stoje na schodach i gwizdze a po chwili z każdej strony lecą koty.Nie było mi do smiechu wtedy ,na szczescie dzieki sterylizacji i wywózce do dt/ds udało mi sie pozbyc dzikiego stada i tylko jedna sie ostała co jeszcze pamięta co gwizd ten znaczy;)

Posted

Rytka, no to jesteś Zaklinaczką Kotów.
Może pomyślisz o karierze medialnej ?
Ja obejrzę każdy odcinek.
Na pierwszy ogień poproszę odcinek:"O zastosowaniu gwizdu w tresurze kotów".

Posted

bo zaraz wyjde na schody i zaczne gwizdać moje w domu ale napewno ''cos'' jeszcze przyjdzie;)moze jak bede długo gwizdać to i Twoje usłysza ... to by było wytłumaczenie czemu koty nawiewaja i czego szukaja słysza moj gwizd.W tresurze kotów najlepsze zastosowanie ma szmata lub recznik kuchenny tym przyrzadem oduczyłam drapac nowego naroznika;)

Posted

rytka2 napisał(a):
bo zaraz wyjde na schody i zaczne gwizdać moje w domu ale napewno ''cos'' jeszcze przyjdzie;)moze jak bede długo gwizdać to i Twoje usłysza ... to by było wytłumaczenie czemu koty nawiewaja i czego szukaja słysza moj gwizd.W tresurze kotów najlepsze zastosowanie ma szmata lub recznik kuchenny tym przyrzadem oduczyłam drapac nowego naroznika;)

Śmieję się teraz w głos, uwierz mi na słowo pisane.
Zastosowanie szmaty znam, a co.
Drę się na koty jak baba na targu.
Jeszcze się gwizdać nauczę.
Ja też stosuję metody różniste, tzw.wychowawcze.
Byle działało.
Jak już piąty raz mówię do kota: "nie wchodź do worka z upranymi rzeczami i piąty raz go z tego worka wyjmuję, to dostaję tzw.afektu i nie pamiętam,co się później dzieje, no wiadomo - afekt, to afekt".
Ale po afekcie, kot się ogarnia i idzie spać.
No, ważne, że działa.

Posted

Jakoś na sposób ze ścierką przy oduczaniu drapania mebli nie wpadłam, ale chętnie spróbuję :) Muszę kupić nową wersalkę, bo starą rozbroiły i już się martwię, gdzie ja znajdę taką ze stalowymi bokami ;) - może ściera sobie z nimi poradzi :evil_lol:

Posted

Luśka znowu pochorowana.
Nie mogła się ani załatwić, ani już wysikać.
Jeszcze w piątek po mleku, coś tam było, do niedzieli wieczór jeszcze był jaki-taki sikur, ale wczoraj to już była tragedia.
Pojechaliśmy do dr Merty i tam Pani Doktor zacewnikowała Luśkę, ściągnęła 200 ml moczu, zrobiła Usg, a na koniec lewatywę z parafiną.
Luśka dostała antybiotyk, zastrzyk p/bólowy i jutro idziemy do kontroli.
Lewatywa schodziła z Luśki do nocy, więc zapachowo była masakra.
Robimy kolejny bazarek na Luśkę, powinien ruszyć dziś po nocy.
Nie robiłam bazarków przez kilka miesięcy i teraz będę nadrabiać.
Zalecenia Pani Doktor są takie: podawać olej, trochę mleka w pożywieniu, wiadomo, żeby nie dopuścić do zaparć.
Prawdopodobnie zaparcia /tzn.duża ilość kału/, spowodowały zamknięcie cewki moczowej.
Najlepsza byłaby ta karma z Royala, ale ona jest w planach ze względówcenowych, a teraz poprzestaniemy na mleku i oleju.
Luśka od razu schudła jakieś 300 gram, po wczorajszym SPA i dziś się obżera jak świnka.

Posted

No, a teraz wymiotuje już drugi raz.
Jutro idziemy do weterynarza, to zobaczymy co Pani Doktor Ola powie.
Masakra jakaś.
No ale Luśka wymiotuje do kuwety, leci tam jak do pożaru, rzyga, zakopuje, wychodzi.
Gdyby była zdrowa, żaden kot by jej nie pokonał w konkursie czystości.

Posted

Martika@Aischa napisał(a):
biedna ta nasza Lusieńka :( Asieńka i Ty przy niej :( trzymam za Was kciuki dziewczynki z całych sił !!!!!! :*

Biedna Lusia jest dzisiaj, bardzo biedna.
Teraz poszła za pralkę.
Od miski z jedzeniem, aż ja odrzuciło.
Chyba za bardzo się przejadła wczoraj i dzisiaj.

Posted

[quote name='Maruda666']Biedna kruszyna :shake: Jak leci - niedobrze, jak nie leci jeszcze gorzej :( Zdrowiej nam Luśkocie :loveu:

Asiu, jaką karmę z Royala miała by Luśka jeść?
Danusiu, ta karma to Royal Canin Fibre Response.
Kupowałam ją już chyba 2 albo 3 razy na Allegro za 118 zł - i tam było 4 kg.
Na razie nie będę jej kupować, ale w składzie jest babka:
SKŁAD: suszone mięso drobiowe, ryż, kukurydza, gluten pszenny*, tłuszcze zwierzęce, gluten kukurydziany, łupiny i nasiona psyllium, hydrolizat białka zwierzęcego, pulpa z cykorii, sole mineralne, proszek jajeczny, olej rybny, drożdże, olej sojowy, fruktooligosacharydy, wyciąg z drożdży (źródło mannooligosacharydów), wyciąg z aksamitki wzniesionej (źródło luteiny).

A tak się składa, że ja w domu mam i COLON, gdzie jest babka i siemię lniane.
Więc będę Colon rozrabiać i w strzykawce podawać.
Kilo tej karmy to 30 zł, bardzo dużo.
Spróbujemy z moim Colonem.
Myślę, że efekt działania powinien być podobny.
Na razie Luśka po objedzeniu się, dostała niestrawności, wymiotowała i śpi.
Po tych wczorajszych oczyszczaniach ciała, czyli po SPA U WETA, z Luśki zrobiło się dosłownie pół kota.
Myślę, że poleciło z 30 dkg. Samego moczu było 200 ml, a zawartość jelita wychodzi do dziś.
Tak więc ten piękny brzuch był efektem zapchania, a nie dobrego odżywienia.
Ona jeszcze lubi się objeść jak świnka, a mało się rusza, no i doszło do zatkania.
Zobaczymy co jutro powie Pani Ola.
Ale Luśka dość podupadła na zdrowiu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...