Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ale emocje w pogoni za pantalonami były.
Czuję ten dreszcz.

Dziś Siuśkot jak sama nazwa wskazuje siuśkoci strasznie...trzeba przetrwać - do jutra odsiura wszystko.
Oczywiście próbuje nawiewać, ale na razie ma ścisły dozór kuratora i ewentualny wyrok w zawiasach.
Żarty się skończyły.
Będzie kolejna ucieczka - to otworzymy więzienie z celą i z suchym prowiantem.
Bez widzeń oczywiście.

Posted

Miaukoty i Siuśkoty zapraszają na bazarek, głównie z książkami.
Jest trochę zbereźnych -takie tam masaże...trochę poradnikowych i jeszcze będę coś dorzucać.
Serdecznie zapraszam.

Posted

Siuśkot był na pikniku kilka godzin, wybyczył się porządnie i nawet się opalił.
Ale dziś kicha jak z armaty.
Pozostałe spaślaki zdrowe, tylko Luśkot znowu zaniemógł.
Jak mu do jutra nie przejdzie, to znowu odwiedzimy lekarza.
Od trzech tygodni, co weekend jakieś luśkotowe wydarzenie jest: albo się zatka, albo nawieje, albo się przeziębi...
Bardzo delikatna się zrobiła.
A może kicha po tej ucieczce, tylko zarazek zaczął działać dopiero dzisiaj.
Wystarczy, że się całowała z jakimiś chłopami w krzakach i choróbsko gotowe.
Luśkot zaprasza na bazarek - bazarek trwa chyba do soboty - i pozdrawia.

Posted

Maruda666 napisał(a):
Myślę, że przysłużyła się jej ta wycieczka - noce są bardzo zimne :shake:

Może być, że ta noc poza domem swoje zrobiła.
Dziś kichała tylko raz, ale seryjnie. Wczoraj kichała bardzo dużo. Ale noc na włochatym, ciepłym kocu zrobiła swoje i się ciało Luśki wygrzało. Apetyt ma, pije sporo. Pieluchę jej zdjęłam i się pupa wietrzy.
Wydaje mi się, że dziś do weterynarza nie ma potrzeby jechać, ale zobaczymy jak to się w czasie rozegra.
I tak się wybieramy w tym tygodniu po preparat na kleszcze, obcięcie pazurów u Mańka i zobaczymy, co tam jeszcze wypadnie.

Posted

róża35 napisał(a):
Odwiedzam niedzielnie Lusię i jej towarzystwo futrzane:)


Witaj Różo.
U zwierzaków po staremu. Bez zmian.
Luśka jest zdrowa i już nie kicha - samo przeszło po dwóch dniach - było dość ciepło i wygrzała kichawca.
Natomiast usilnie próbuje uciekać i jest w tym bardzo skuteczna - trzeba bardzo uważać na te jej akcje.
Nie ukrywam, że czasami jestem bardzo zmęczona. Liczę jeszcze trochę na cud.
Tylne nogi ładnie odbudowały masę mięśniową, podczas wchodzenia w te i we w te po schodach.
Choć diagnoza lekarska raczej jest jednoznaczna, że uszkodzenie kręgosłupa jest zbyt duże.
Luśka do adopcji raczej iść nie może, tzn. może, ale jej szanse na adopcje są minimalne.
Zwieracze nie działają, trzeba uważać żeby się nie przytkała, odsikiwać, pielucha musi być, bo wiadomo o co chodzi. Ostatnio tak mi się udaję ją zakładać, że nie przecieka, ale zdarzają się moje wpadki i wszystko z pieluchy wylewa się bokiem, albo pod ogonem.
Mam teraz 5 kotów i Luśka jest kotem bardzo absorbującym.
Więc czasami padam na nos.
Kiedy wychodzę z domu, dajmy na to na 2, 3 godziny i potem wracam, i otwieram drzwi, to zawsze mam nadzieję, że moją pierwszą czynnością po powrocie do domu, nie będzie mycie podłogi i czyszczenie łóżka.
Dziś jestem bardzo zmęczona, bo cały tydzień miałam zabiegany, więc chyba po raz pierwszy tak na poważnie ponarzekam na Luśkę.
Więc czekamy jeszcze na cud...
Gdyby tylko zaczęła korzystać z kuwety...

Posted

Ponadto do rozpaczy doprowadza mnie ostatnio mój pies - bo wyciąga mimo zabezpieczeń z kosza na śmieci pampery i je zjada.
Kilka dni temu zjadł prawie całego i nie wiedziałam, czemu przestał jeść i pić.
Po dwóch dniach granulat z pieluchy zaczął być wydalany, ale to jeszcze nic...jak spadł deszcze to kupa mojego psa,składająca się głównie z pampersa urosła chyba pięciokrotnie.
Przecież, gdyby ten proces pęcznienia nastąpił w jelitach, to doszło by do perforacji jelita i prawdopodobnie sepsy...
Worek na śmieci wiążemy, kubeł zamykamy a Maniek i tak znajdzie sposób, żeby wyciągnąć pieluchę.
Dziś Luśce majtki spadły, więc od razu je przechwycił.
Wiecie, nie jestem obrzydliwa i rzadko robi mi się słabo, ale kupa w kupie mojego psa doprowadzi mnie chyba do pierwszego w życiu ataku histerii.
Najchętniej wysłałabym Luśkę do sanatorium na trzy tygodni i po prostu sobie odpoczęła i doprowadziła mieszkanie do porządku.
No, to byłoby na tyle tej oczyszczającej spowiedzi.

Posted (edited)

siu, u mnie Lolek sika do łóżka tak średnio raz na tydzień - a już mam tego serdecznie dosyć. Więc chyba odrobinę rozumiem jak się czujesz :-(
Takie sanatorium dla chorych kotów, to była by niezła sprawa ( dla właścicieli ;) a i koty po powrocie do domu może by zaczęły doceniać to co mają ).
Luśce dobrze w żółtym :)

Edited by Maruda666
Posted

Maruda666 napisał(a):
siu, u mnie Lolek sika do łóżka tak średnio raz na tydzień - a już mam tego serdecznie dosyć. Więc chyba odrobinę rozumiem jak się czujesz :-(
Takie sanatorium dla chorych kotów, to była by niezła sprawa ( dla właścicieli ;) a i koty po powrocie do domu może by zaczęły doceniać to co mają ).
Luśce dobrze w żółtym :)

Tak, takie sanatorium dla chorych kotów byłoby cudowne.
A osączarka dobrze się sprawdza.
Luśka na podkładach z apteki nie chciała leżeć - a osączarkę piknikową wielbi.

Posted

Oj, jak się tu rozumiemy wybitnie na wątku.. Moje kocisławy i piesław nie robią tyłem zbyt często niespodzianek (średnio raz w miesiącu), ale za to uwielbiają sobie wyżerać z misek - zwłaszcza Emil - a że robią to w straszliwym pośpiechu i z łapczywością alkoholika po wypruciu sobie esperalu - to zwroty bywają częste. Mój chłop generalnie jest "zbyt wrażliwy" na akcje sprzątania po czymś takim, więc często zastaję w domu kawałki ręcznika papierowego porozkładanego w miejscach zwrotów, żeby nie musiał na nie patrzeć dopóki nie wrócę i nie posprzątam :mad:

Posted

agat21 napisał(a):
Oj, jak się tu rozumiemy wybitnie na wątku.. Moje kocisławy i piesław nie robią tyłem zbyt często niespodzianek (średnio raz w miesiącu), ale za to uwielbiają sobie wyżerać z misek - zwłaszcza Emil - a że robią to w straszliwym pośpiechu i z łapczywością alkoholika po wypruciu sobie esperalu - to zwroty bywają częste. Mój chłop generalnie jest "zbyt wrażliwy" na akcje sprzątania po czymś takim, więc często zastaję w domu kawałki ręcznika papierowego porozkładanego w miejscach zwrotów, żeby nie musiał na nie patrzeć dopóki nie wrócę i nie posprzątam :mad:

Dobry sposób: poprzykrywać, nie patrzeć i czekać na ratunek.
U mnie jest podobnie.

Posted

joanka40 napisał(a):
Dobry sposób: poprzykrywać, nie patrzeć i czekać na ratunek.
U mnie jest podobnie.

Podpowiem, że jeszcze perfumami można popsikać, żeby przyjemniej się czekało na ratunek, bo takie zwroty to fiołkami nie pachną :D

Posted (edited)

joanka40 napisał(a):
Dobry sposób: poprzykrywać, nie patrzeć i czekać na ratunek.
U mnie jest podobnie.

Myślałam, że tylko mój tak ma :evil_lol:

Luśka jest taka miejscami brązowa, czy to tylko światło tak padało ?

Edited by Maruda666
Posted

róża35 napisał(a):
Lusia to kicia specjalnej troski,jak dobrze ,że ma Ciebie Joanko:)

Różo, z Luśką to się chyba nawet jakoś lubimy.
Ona musiała być bardzo ruchliwym kotem jak kiedyś tam była jeszcze zdrowa i podejrzewam, że biegała jak szaleniec po wsi.
Ze zdjęć wynika, że miała dwa wypadki:
1/ w wyniku 1-go ma złamany ogon u nasady, ale to nie ma wpływu na stan zdrowia;
2/ w wyniku 2-go doszło do wgniecenia dwóch kręgów;

Mimo swojej niepełnosprawności dalej ma dni bardzo ruchliwe, choć najczęściej ostatnimi czasy śpi i czyha na jedzenie.
Pozdrawiam Cię Różo bardzo serdecznie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...