Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No to ładnie...taka metamorfoza z braku klusek i makaronów.
Od jutra jemy w domu 3 razy dziennie, a nawet i 4 razy. Nie wiedziałam, że tak się może porobić z braku tych produktów :crazyeye:.

Posted

BO makarony i kluski to podstawa każdej porządnej kuchni jest!
I to wielka bujda, że tuczą. Włosi jedzą co dzień, a są najszczuplejszym narodem w Europie :) Tuczą wtedy, jak się na nie tonę tłustego sosu rzuci :diabloti:

Posted

Witam serdecznie,wszystkich odwiedzających. Lusia dziś ma dzień na spanie. Rano tylko trochę pobuszowała, a potem wlazła za pralkę i musiałam ją wyciągać, bo tak się rozespała.
Wstała, posnuła się trochę i dalej śpi...trochę dużo. Muszę ją poobserwować, bo nawet do jedzenia specjalnie nie leciała i do picia też nie...śpi dalej u Bogdana na kolanach. Zobaczymy, może później coś zje.
Zastrzyki żeśmy skończyli w niedzielę. Lusia próbuje chodzić, z kuwetą stoimy w miejscu, ale zaczęła sobie myć pupsko i widzę, że prawie każdego dnia stara się to robić. To duży postęp. Tak więc zastrzyki coś uruchomiły, bo do tej pory Lusia nie sięgała jęzorem do ogona, a teraz sięga :lol:.
Wybieramy się po niedzieli z Luśką i Miśkiem do dr Wróblewskiego. Zobaczymy co powie.

Posted

:iloveyou:
ZAGLADAM I SCISKUNIAM ZA LUSINKE :glaszcze: :glaszcze: :iloveyou: :iloveyou: ZA WSZYSTIE ZWIERZUNKI JOANKOWE :iloveyou: :iloveyou: WITAJ MARYNIU:iloveyou:

Posted

Dzisiaj Lucysia wcina aż miło. Trochę ją przeczyściło ale brzuch bez probiotyków wrócił do normy.
Widzę regularne mycie się pod ogonem, tak więc poprawa po tej serii zastrzyków nastąpiła. Wcześniej Luśka nie sięgała pod ogon.
Musimy wznowić ćwiczenia na schodach, bo Luśka próbuje stawać na cztery łapy ale nie daje rady iść, od razu majta ją na bok.
Mam też pomysł na taki mini podnośnik ręczny oczywiście do rehabilitacji. Przez weekend będzie gotowy, to pokażę na zdjęciach.
A to Lucysia z wczoraj:





Posted

[quote name='agat21']Dzielna ślicznota! I Wy wszyscy dzielni, że tak się nią zajmujecie :)
Mikołaje fajne, a kot od masażu kręgosłupa aż uszami rusza :D[/QUOTE]
Rzeczywiście, rusza ucholami, nie zauważyłam wcześniej :lol:.

Posted (edited)

Moje ulubione iqkartki. Mam psa, aktualnie 5 kotów ale też zawsze marzyła mi się papuga. I dziwię się, kiedy znajomi się dziwią ile mam zwierząt i dziwnie łypią...
Dlatego ostatnio staram się nie udzielać przypadkowym znajomym powyższych informacji.
Wy się nie dziwicie ? prawda ? jesteśmy w swoim gronie cudownie zakręconych...

Edited by joanka40
Posted

jeśli Lusieńka dalej nie będzie stawała na łapinki wybierzemy się ponownie do dr Olender. Buziaki dla Wszystkich ogonków :loveu: I powtarzam w pełni sił umysłowych że "Faszystę" widziałam i jest po prostu uroczy :loveu::loveu::loveu:

Posted

[quote name='Martika@Aischa']jeśli Lusieńka dalej nie będzie stawała na łapinki wybierzemy się ponownie do dr Olender. Buziaki dla Wszystkich ogonków :loveu: I powtarzam w pełni sił umysłowych że "Faszystę" widziałam i jest po prostu uroczy :loveu::loveu::loveu:[/QUOTE]
Tak Marticzko trzeba będzie zrobić. Ja Luśkę teraz będę rehabilitować :lol:, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Będzie włazić po schodach i chodzić na "podnośniku". Ta dupina taka chuda jest, że coś mi się zdaje, że tam zaczyna brakować po prostu siły mięśni, żeby dźwigać drugą połowę kota.
Faszysta wygląda fajnie ale jest faszystą :evil_lol:. Natomiast jest pomocny przy odsikiwaniu Lucindy. Mnie to odsikiwanie raz udaje się rewelacyjnie, raz mniej rewelacyjnie, a Kret - faszysta zrobić "buuuu..." i Luśką odsikana :crazyeye:.
Jak ja robię "buuuu..." to Luśka udaje, że nie słyszy.

Posted

Joaniu cudna :iloveyou: :iloveyou: zaglądam z sercem za was kochane moje stotki :iloveyou: :iloveyou: :calus: :calus: przepraszam ze dziś tak na 5 minutek bylam , sciskuniam ogromnie kochane :modla::modla:

Posted

[quote name='ewa gonzales']Joaniu cudna :iloveyou: :iloveyou: zaglądam z sercem za was kochane moje stotki :iloveyou: :iloveyou: :calus: :calus: przepraszam ze dziś tak na 5 minutek bylam , sciskuniam ogromnie kochane :modla::modla:[/QUOTE]
Ewcia, na kawę i tak musisz ze mną iść, nie masz wyjścia :lol:. Pozdrawiam Cię serdecznie.

Posted

Joanko, ukradnę sobie e-kartkę, mogę?:oops:
A Lusia - jakby nie było, wygląda ( i nie mam watpliwości, że tak jest naprawdę) na najszczęśliwszego kota na świecie.

Posted (edited)

[quote name='Jasza']Joanko, ukradnę sobie e-kartkę, mogę?:oops:
A Lusia - jakby nie było, wygląda ( i nie mam watpliwości, że tak jest naprawdę) na najszczęśliwszego kota na świecie.[/QUOTE]
Jasza kradnij co sobie życzysz, cała przyjemność po mojej stronie i ogromna radość, że zaglądasz na wątek.
Nie do końca wiem jak tam z tym poczuciem szczęścia u Luśki, bo ona generalnie ma dużo stresów:
* Kret faszysta
* konkurencja przy miskach
* niezbyt kulturalna opiekunka /to o mnie/
* jakieś durne wyciskanie moczu
* niemożność wyjścia na dwór /a chętnie by aparatka wylazła/
* zbyt niski poziom higieny w domu, bo niezbyt kulturalna opiekuna coś opieszale sprząta ostatnio...

Myślę więc, że jak śpi to jest szczęśliwa, a jak nie śpi i nachodzą ją refleksje /że może gdzieś indziej byłoby jej lepiej/, to poziom szczęścia Lucindy alarmująco spada.

Ale jest, jak jest, nie jest źle,
można spać na rogówce,
no i tam gdzie się chce,
więc Luśka raczej nie wybrzydza...
a przez sen, to nawet się zachwyca.
Tylko podejrzewam,
że we śnie to ona biega po drzewach
i polach
a na jawie,
to jest jeszcze trochę chora...
ale tylko trochę...
bo w końcu Luśka
wyśni sobie pełne zdrowie.

Edited by joanka40
Posted

Opowiem Wam jaka akcja była wczoraj. Wracamy do domu, wysiadamy z samochodu, a tu jakiś nasz kot się drze.
Krzyczę:
- Bogdan, Bogdan najechałeś któremuś z kotów na łapę :crazyeye:.
Bogdan leci:
- Ale gdzie ? To niemożliwe.
Niestety kot dalej wydziera się okrutnie, na dworze ciemno i niewiele widać, a nasz pluszak gdzieś jest :roll:.
I nagle kot namierzony.
Kot, czyli Skrzat, dość dobrze widoczny w ciemności, bo ma dużo białego.
Kot Skrzat stoi na dachu garażu u sąsiada i wzywa straż pożarną, sam będąc na sygnale.
Jak nas zobaczył, to zaczął przymierzać się do skoku na samochód sąsiada i już sobie wyobraziłam odcisk grubego kota w karoserii wypieszczonego auta naszego znajomego :crazyeye:.
No to pędem poleciałam po drabinę, a że jestem młodsza od mojego męża i bardziej żwawa :evil_lol:, to wlazłam na drabinę, zawołałam kota - łamagę i za łapę wyszarpałam z dachu.
Skrzat uratowanany.
Trochę się z niego ponabijaliśmy, bo inaczej nie bylibyśmy sobą /no ale tylko trochę :diabloti:/. Coś w stylu:
- Tralalalalala Skrzacik to fujara :eviltong:.
I przepełnieni radością, że Skrzat ma wszystkie cztery łapy, poszliśmy spać :lol:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...