Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Maruda666 napisał(a):
Pomysłowe te kociate :evil_lol: - ja w zeszłym tygodniu schowek na ,,płynne" znalazłam w rogu pokoju za drapakiem, a jako że niedaleko stoi kuweta, to od jakiegoś czasu się dziwiłam, co ten żwirek tak jedzie :evil_lol:

Biedny Krecio :loveu: jakaś Lampucera go wygryzła z fotela i jeszcze na dworze w mordę walą :shake:

:-D:-D:evil_lol::grin::grin::grin:o matko ja sikam ze smichu przepraszam ......:lying::grin::kociak:..kochane kocinkowe mamuńki sciskuniam:modla::calus::calus::iloveyou: Jonko Janinko kochana :loveu:dziś dzwonila ku mnie moja przyjaciolka Maria1957:modla::iloveyou:prosila pozdrowić stokroć całunie towarzystwo kocinkowe i num kontunia prosila moja Marysienka:loveu::loveu:bedzie slac ku Lusi 13 zlociszkow:loveu:wyslalam kontunio

Posted

ewa gonzales napisał(a):
:-D:-D:evil_lol::grin::grin::grin:o matko ja sikam ze smichu przepraszam ......:lying::grin::kociak:..kochane kocinkowe mamuńki sciskuniam:modla::calus::calus::iloveyou: Jonko Janinko kochana :loveu:dziś dzwonila ku mnie moja przyjaciolka Maria1957:modla::iloveyou:prosila pozdrowić stokroć całunie towarzystwo kocinkowe i num kontunia prosila moja Marysienka:loveu::loveu:bedzie slac ku Lusi 13 zlociszkow:loveu:wyslalam kontunio

Ewcia, dziękuję za pamięć, obecność na wątku i ciągłe wsparcie. Bardzo dziękuję Marysi za zainteresowanie naszą Luśka. Pozdrawiam serdecznie i nieustająco.

Posted

U nas nic nowego się nie dzieje. Czyli wszystko po staremu.
Jedynie Kret po sobotnim mordobiciu, ma koło ucha ropień wielkości orzecha laskowego /jutro jedzie do weterynarza/. Niczego go to nie nauczyło...Dalej łazi nabuzowany...
Wczoraj przewrócił Luśkę, ta się darła jak opetana, futra sobie powyrywali ale rozlewu krwi, ani nawet zadrapań nie było /trochę się wymamlali/, całe szczęście.
Luśka po raz pierwszy nie zlała się ze strachu.

Posted

Maruda666 napisał(a):
Ciut zwieracze ruszają ? :)

Marudko, są chwile przebłysku /statystycznie jest to raz na 5 dni/. Widzę wtedy, że pędzi do kuwety, wdrapuje się do niej mozolnie i sikur ląduje i tak na podłodze ale dla mnie to SUKCES. I po takim wydarzeniu, znowu nic...Ale podłoga wygląda lepiej, nie jest tak tragicznie jak na początku. Jeśli chodzi o kupsztalona, to pilnuję, żeby nie było biegunki i takie "zajęcze bobki" są do przyjęcia.
Pozostaje czekać...
Poza tym Lucinda to kot szczęśliwy, ma dwóch kumpli z którymi się tłucze i dwóch wrogów Miśkę i Kreta - ale ta pierwsza /mama Kreta/ chodzi tylko nadąsana i sycząca, nie bije Luśki.
Dalej szukam centymetra. Zastanawiam się czy futrzaki gdzieś go nie zawlokły. Dziś znalazłam klucz od szafki, który zaginął dwa dni temu, a dziś koty wywlokły go spod rogówki. Centymetr też pewnie gdzieś zalega rozwleczony.

Posted

:biggrina::D:megagrin::megagrin::megagrin::megagrin: zaglądam ....spadlam już ze dwa razy z fotelicka ...... czytając .... i teraz pozdrowie calunkie towarzystwoooooo:buzi::thumbs::thumbs::bye::bye:pokoj nam wszystkim

Posted

Lucinda ma dziś regres, uwstecznienie lub kilka kroków do tyłu. Jutro dzwonię do dr Olender. Dziewczyna z dogomanii zaproponowała, że może przesłać kolejne dawki Nivalinu. Coś mi się wydaje, że mogą być potrzebne...To jakiś Anioł napisał...jak nic...
Dziś wróciliśmy się do tyłu, sikanie na rogówkę, powyginane ciałko, jakiś kryzys ale pogoda ducha u Lucindy zachowana. Pierwsza do zabawy, przytulania i jedzenia.,
Wola życia ogromna i ta radość...
Nikt mi nie wmówi, że zwierzęta różnią się od nas, one tylko nie mówią...ale czują tak samo jak my.
Jeśli istnieje coś tak abstrakcyjnego jak dusza, to zarówno ludzie, jak i zwierzęta, są w jej posiadaniu...Ja to widzę każdego dnia, choć do kościoła nie chodzę...

Posted

Dziś Luśka czuje się lepiej. Nie było sikania po łóżkach, pojawiły się próby chodzenia, dużo dziewczyna śpi.
Czyli wczoraj przechodziła jakiś kryzys. Może ją coś bolało - pewnie tak i stąd taka połamana była i siurająca.
Krecikowi ropień koło ucha dzisiaj pękł, wszystko się ładnie wylało. Ma zakropiony głupi łeb Gentamycyną i siedzi grzecznie w domu.
Co prawda dalej napada na maluchy i to w bardzo brzydkim stylu ale jest za to szykanowany i ochrzaniany.
Niestety wydaje mi się, że mu zupełnie nie zależy na naszej opinii i trzeba po prostu grubasa pilnować.

Posted

joanka40 napisał(a):
Dziś Luśka czuje się lepiej. Nie było sikania po łóżkach, pojawiły się próby chodzenia, dużo dziewczyna śpi.
Czyli wczoraj przechodziła jakiś kryzys. Może ją coś bolało - pewnie tak i stąd taka połamana była i siurająca.


kamień z serca .........

Posted

Marudka mi wczoraj doradziła, żeby napisać do dziewczyny, który prowadzi hospicjum dla kotów w Toruniu.
Już wczoraj miałam odpowiedź i Luśka musi się z pieluchą przeprosić, po jakimś czasie ponoć koty przyzwyczajają się i zaczynają akceptować pampersa.
Ponadto koty z hospicjum są dwa razy dziennie myte pod ogonem.
Luśka nie jest grzecznym kotem, w nocy rozrabiała jak wariatka. Podłoga zasikana, tapicerka śmierdząca...
Trafiła z rana do miski z wodą, jakoś to poszło. Potem myła się po myciu.
Dostała syrop na uspokojenie, włożyłam jej szelki i szykujemy się do zakładania majtek.
Na zdjęciach podpatrzyłam, że dziewczyny inaczej tam wiązały kotom pampersy.
Zobaczę jak będzie. Luśka przy zakładaniu pieluchy zachowuje się jak dzicz, niestety...
Zaraz idę też myć podłogę i tapicerkę.
Marzy mi się wstać rano i nie czuć tego smrodku...
Jak pielucha ma być, to będzie...i Luśka musi to zaakceptować.

Posted

Martika@Aischa napisał(a):
Musimy przemyślec czy nie pokazac celem kontroli Lusi ponownie u dr Olender :roll:

Tak, też o tym myślałam. W środę poustalamy co robimy z pannicą.

Posted

Doczytałam i podziwiam, bo opieka nad takim kotem to wyzwanie.
Mam pytanie: czy koteczka ma władny ogon i czy zwieracz odbytu jest zamknięty? Co z jej miednicą, czy wszystko jest prawidłowo zrośnięte?
Avatarek chodzi w pieluszce praktycznie cały czas, bo niestety też wszystko brudzi i nie mam na to innego sposobu. Pomimo swojego kalectwa czuje się normalnym kotem i chce wylegiwać się na kanapach, fotelach. Kiedy wietrzy tyłek bez pieluchy to stosuję podkładyhigieniczne. Nie stosuję u niego szelek tylko przewiązuję pieluchę gumką tak nad udkami :-) Inaczej pielucha sie zsuwała. Początki też były trudne, ale trening czyni mistrza ;-)

Posted

Doczytałam i podziwiam, bo opieka nad takim kotem to wyzwanie.
Mam pytanie: czy koteczka ma władny ogon i czy zwieracz odbytu jest zamknięty? Co z jej miednicą, czy wszystko jest prawidłowo zrośnięte?
Avatarek chodzi w pieluszce praktycznie cały czas, bo niestety też wszystko brudzi i nie mam na to innego sposobu. Pomimo swojego kalectwa czuje się normalnym kotem i chce wylegiwać się na kanapach, fotelach. Kiedy wietrzy tyłek bez pieluchy to stosuję podkładyhigieniczne. Nie stosuję u niego szelek tylko przewiązuję pieluchę gumką tak nad udkami :-) Inaczej pielucha sie zsuwała. Początki też były trudne, ale trening czyni mistrza ;-)

Posted

Adria, ciągle zaglądam na miau, a tu na dogo taka niespodzianka. Bardzo dziękuję, że zajrzałaś. Przeczytałam sporo wątku Avatarka, obejrzałam filmy instruktażowe z kąpieli, suszenia, jak się opycha i jak pilnuje pieluch. Fajny z niego facet.
Teraz odpowiadam na pytania: byłyśmy z Dziewczynami z dogo z Luśką, u dr Olender w Tychach. Według Jej opinii, trzeba dać kotce czas żeby się zregenerowała, pół roku, mnie się wydaje, że nawet rok. Odruchy są zarówno w ogonie, jak i w kończynach tylnych, z tym, że są one nieprawidłowe /tzn. Luśka nie reagowała na bodźce bólowe/.
O miednicy nie było nic, że złamana...Wciśnięte są dwa kręgi w kręgosłupie i one nie przewodzą bodźców /kręgi sąsiadujące powinny przejąć ich funkcję/. Złamany też jest ogon ale w miejscu, gdzie nie przebiega już rdzeń kręgowy.
Krwiak po stłuczeniu, w jamie brzusznej był, może się już wchłonął...
Dziś ją umyłam w misce, no bo jak Avatarek daje radę, to ona też musi się dostosować i to był super pomysł...pozbyłam się smrodku, tak w 60%.
Z pieluchą była walka, założyłam, przywiązałam do szelek, a 5 minut później pannica już latała z gołym dupiszczem.
Muszę spróbować z tymi gumkami, tego jeszcze nie próbowałam. Mam nadzieję, że podziała, tak jak u Avatarka.
Chciałam się jeszcze zapytać o rozmiar pieluchy. Lucinda waży ok.2,5 kg, a pieluchy mam w przedziale od 2 do 5 kg. To dobry rozmiar, czy wypróbować większe ?
Zaraz lecę szukać gumki :scared:.
A uśmiałam się na wątku Avatarka z haseł:
"Wyprana poduszka oczywiście nie wyschła W roli poduszki dzisiaj wystąpi szczelenie "zafoliowany" Avatar " i drugie hasło to Pan Plątonogi /tak to chyba było/.
Luśka to Pannica Plątonoga :evil_lol:.
Bardzo dziękuję, że zajrzałaś na wątek śmierdzielka. Mam nadzieję, że gumki zadziałają.
Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam serdecznie.

Posted

Zwieracz jest w porządku i dr Olender mówiła, że wygląda bardzo ładnie :crazyeye:. Też mi się wydaje, że wygląda ładnie ale jak to mówią "nie wszystko złoto, co się świeci" i w przypadku Lucindy zwieracz w chwili obecnej jest bezużyteczny...
Luśka załatwia się podobnie jak świnka morska, wypadają z niej bobki.

Posted

Mam nadzieję, że Luśka się pozbiera i wróci pełna kontrola nad zwieraczami :thumbs:
Avatar nosi pieluchy dla zwierząt w rozmiarze XL 11-18kg (53-33cm). Mieści się też w L, ale te większe są jakieś wygodniejsze, nie powodują otarć itp. Avatrek jest dużym kotem, waży 6kg aktualnie więc wg. wskazań powinien mieć M, ale ta zupełnie nie pasuje.
Wiązanie gumki wygląda tak:

" class="ipsImage" alt=""> " class="ipsImage" alt="">" class="ipsImage" alt="">

Może być też sznurek, ale gumka u nas się lepiej sprawdziła. Musi być zawiązana dosyć mocno a końce powinny być jak najkrótsze, żeby sobie po nich nie "deptał" i żadne kokardki go nie intrygowały ;) Po założeniu pieluchy starałam się na początku odwracać jego uwagę jakąś zabawą, czy smakołykiem. Przyznać jednak muszę, że kocisko jest bardzo cierpliwe. Na początku kąpałam Avatara codziennie, bo niestety były i biegunki, którymi wysmarowywał sie cały i wszystko w okolicy a w futerko miał tak wżarty mocz, że nie szło go domyć. Pewnych rzeczy kocio nie jada, bo i dla niego i dla mojej wygody (o ile tak to można nazwać) qpa musi mieć odpowiednią konsystencję :evil_lol: Niespodzianki jednak zdarzają się cały czas, bo Pan Plątonogi nie rozumie dlaczego inne koty mogą spać na łóżku a on nie i wdrapuje się ciągle:diabloti: Zdarza mu się przy tym zgubić pieluszkę no i kotostrofa gotowa...już doświadczyłaś na własnej skórze jak to działa:cool3:
Daj znać jak wam idzie z pieluchą :)

Posted

Bardzo dziękuję za instruktaż pieluszkowy. Tak mi się wydawało, że mogę mieć za małe pieluszki. Spróbuję z większymi. Dziś wieczorem zdam relację z pieluszkowania.
Adria, ogromnie dziękuję za wszystkie informacje, podzielenie się ze mną swoim doświadczeniem i w ogóle za wszystko :loveu:.
Jestem Ci bardzo wdzięczna.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...