Urwis Posted July 23, 2007 Posted July 23, 2007 Mrzewinska napisał(a):Prawdopodobnie spotkanie bedzie jutro, dzis Gajka odebrala kolejna lekcje od Jacka pt "Facet tez czlowiek". Uwierzyla na tyle, ze po zabawie i po polizaniu po twarzy postanowila go jednak postraszyc - a moze sie uda??? Swoją drogą z Gajki jest niezły kamikadze :) (tak porównując (na wesoło ) wielkościowo malinkę i Jacka:lol: ) Quote
Guest Mrzewinska Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Dla mnie to jest klasyczna reakcja psa niepewnego reakcji czlowieka. Te podworkowe tez byly raz glaskane, raz bite, draznione dla zabawy w szczenictwie, bez prawidlowych kontaktow z wiecej niz jednym czlowiekiem. I pozostawiane same sobie. Gdy czlowiek cofa reke - to jakby reka uciekala. Jakby sie reka przestraszyla psa. To jest reakcja psow majacych nieprawidlowe relacje z bardzo wieloma ludzmi, a prawidlowe - najwyzej z jednym. Po przelamaniu bariery dystansu krytycznego zwierze czesto naprawde nie chce gryzc, ucieczka juz nie wchodzi w gre, bo "wrog" jest w zwarciu cialem, wiec lepiej nie. Ale gdy zwieksza dystans na tyle, ze w odczuciu psa mozna grozic, uciekac lub walczyc - grożą. Troche to jak zachowanie psa za plotem - wsciekle ujada, wejdziesz, mozesz byc przywitana ze zdumieniem, ze jestes normalna, po czym jak wyjdziesz, znowu jestes obca - mechanizm odstraszania wlacza sie. Bo przeciez wg psa ujadajacego za plotem, kazdy czlowiek, ktory wzdluz plotu przechodzi, wkracza w psi rejon, po czym "przegoniony" - ucieka.... Taki pies nie chce walczyc w gruncie rzeczy, ale zycie nauczylo go, ze skuteczne jest straszenie z dystansu. Ze wtedy "wrog" sie wycofuje. Gajka nie jest kamikadze, Gaja wolalaby byc "dziewczyna" Jacka, ale w pewnych sytacjach ten mechanizm sie wlacza. I wtedy najlepszym wyjsciem jest znowu nawiazanie natychmiastowego kontaktu, byle spokojnie a władczo, wziecie psa w reke i okazanie ze jest sie szefem, ktory nie krzywdzi. Wlasnie tak zrobil Jacek, dzieku temu mysle, ze ona nie bedzie probowac go odstraszac. Mnie tez na poczatku slabiej postraszyla, wsadzilam jej wtedy reke w pysk lekcewazaco, dalam jakies polecenie, pochwalilam i od pory ani razu nie bylo proby takiej pod moim adresem. Ale ja do niej juz wiele razy podchodzilam lamiac co chwile magiczny dystans krytyczny i zaczynalam prace natychmiast. Tyle ze nikomu nie polecam takiej metody, jesli nie ma pewnosci, ze pies jednak nie ugryzie. Jesli nie potrafi opanowaniem wyspokoic psa. A jak juz zobaczycie za plotem spokojnego chow-chow, ktory patrzac na was wrecz cofa sie, abyscie mogli wejsc - to najpierw jednak do spowiedzi....I upewnic sie, czy najblizszy szpital nie strajkuje. Zofia PS poza tym, te psy podworkowe nie maja zajecia, nie maja mozliwosci stworzenia ze swoimi wlascicielami wspolpracujacego stada, one sa w gruncie rzeczy "obok czlowieka", nie razem. Nic tak nieodwracalnie nie niszczy psychiki psa jak brak pracy z przewodnikiem. Quote
Lodigezja Posted July 24, 2007 Author Posted July 24, 2007 Nawet najnormalniej, niegroźnie i odpowiedzialnie wyglądający ludzie mogą psu dawać klapsy, w przekonaniu że to jest ok. Stawiam na to że 80 % właścicieli "klapsuje" swoje psy. Quote
pusia2405 Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Większość właścicieli psów ma zakodowany dziwny sposób wychowania, ale to nie wynika z braku miłości do pupila i generalnie do zwierząt, tylko z przyjętych od lat reguł, typu:1. zrobił pies podczas nieobecności pana siku w domu, to trzeba po powrocie wymazać psi pysk w jego odchodach, pogrozić palcem, albo nawet zlać (ludzie myślą, że pies zrozumie, że źle zrobił, tym bardziej, że psiunio robi głupią minę i kuli uszy). 2. Pies niszczy meble w mieszkaniu - schemat się powtarza. Pies nadal niszczy, ale po powrocie pana chowa się tam gdzie go nie widać. Pan myśli, że pies rozumie, że źle zrobił. Znam wiele ludzi, nawet w moim bliskim otoczeniu, którzy uważają, że wychowanie przez dyscyplinę jest najskuteczniejsze. I często niestety moje tłumaczenie poparte wieloma przykładami nic nie dają. A tak wracając do tematu, Gajka najprawdopodobniej zaznała do czasu pojawienia się w domu tymczasowym samo zło od człowieka. Nie dosyć, że była przywiazana zapewne do jakiejś budy, to jeszcze człowiek-mężczyzna, który się nią "opiekował" przy każdym spotkaniu dawał jej do zrozumienia"kto tutaj rządzi". I nie wiadomo, czy kobieta w poprzednim jej życiu odegrała rolę tego lepszego człowieka, czy po prostu dziewczyny, które ją znalazły, wyciągnęły, wychuchały i oswoiły ze sobą dały Gajce tym samym do zrozumienia, że kobieta nie zrobi krzywdy a jeszcze pomoże, nakarmi, da schronienie no i przytuli. Bardzo się cieszę, że Gajka powoli dochodzi do siebie i że wokół niej znalazło się tyle życzliwych jej osób, które za nic, poświęcając swój cenny czas pomagają jej zrozumieć świat od nowa. Cały czas trzymam za WAS mocno kciuki i wierzę w pozytywne a właściwie szczęśłiwe zakończenie tej historii!! Quote
Guest Mrzewinska Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 A na dodatek jest bardzo prawdopodobne, ze Gajka byla celowo drazniona, aby rzucala sie jak ktos podchodzi. A ze nie rzucala sie zbyt groznie, i nie byla w stanie zaatakowac bez uwiazania, majac mozliwosc wyboru cofniecia sie czy ucieczki, no to wyrzucono ją... Niestety krazace w sieci filmiki o maliniakach antyterrorystach juz w niektorych wzbudzily nadzieje na latwe zyski.... rozmnozyc i bedzie gotowy antyterrorysta, ludzie to kupia... Zofia Quote
Urwis Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Co do Gajki - ja wierzę, że ona wolałaby pracować niż straszyć, widziałam filmik, jest naprawdę fajna. Cały czas mam też w pamięci te zwłoki kaukaza - czy to był tylko przypadek, że tam były,czy też sunia była świadkiem sadystycznego zatłuczenia - tego się nie dowiemy. A z tym łapaniem odchodzącej reki. Takie dwie przykładowe sytuacje. Kiedyś przyszli na trening do szkoły psiej ludzie z ONkiem rzucającym się na psy. Po lekcji (na której nic szczególnego się nie wydarzyło) wszyscy zeszli z placu i stali koło ławki z plecakami, właściciele ONka stali obok z psem, coś uzgadniali z trenerką. Mój kolega brał coś z torby i stał tyłem/bokiem do ONka. Pies się zainteresował człowiekiem,zaczął go wąchać. Kolega, sam właściciel ONka i w ogóle super dobry,pozytywny człowiek, dał ręke do powąchania (stojąc ciągle lekko bokiem),po czym podrapał psa pod brodą i po klacie i chciał powrócić do grzebania w torbie. I w tym momencie pies atakuje z rykiem zupełnie na serio. Na szczęście złapany w locie przez właściciela. Kolega nie wykonywał grożących ani nerwowych ruchów. W ogóle jest niesamowicie dobrym i ciepłym człowiekiem. Sytuacja druga: spanielka moich sąsiadów. Od urodzenia niewychowana, zero jakichkolwiek komend czy pracy ale ogólnie wesoły pies bawiący się luzem całe dnie z dziećmi na podwórku (sąsiedzi maja córkę) i latający do wszystkich, skaczący na ludzi i dopraszający się głaskania. I zawsze tak było - suka leci, cieszy się, skacze, opiera łapkami o kolana, napadnięty delikwent (w tym przypadku ja) trochę kuca a trochę się pochyla (co nadwrażliwy pies może mógłby uznać za grożenie ale do głaskania spaniela trzeba się jednak trochę przychylić, poza tym zawsze było ok) i po głaskaniu albo pies sam leci dalej albo się mu mówi: no biegaj, i wtedy leci dalej. I tak było jakiś rok. Aż tu nagle kiedyś sunia podbiega, opiera się łapkami, ja głaszczę, mówię "no biegaj sobie" a ona chap. Nie jakoś mocno, tylko dziabnęła (ale nie było to młodzieńcze zabawowe podgryzanie, tylko normalne ugryzienie). Tak się zdziwiłam, że powiedziałam "Sonia, no coś ty" a ona na to w nogi. I tak się zastanawiam co się dzieje w tym domu bo suce ciągle idzie ku gorszemu. A to kogoś oszczeka na chodniku, a to do jakiegoś psa wyskoczy. Ostatnio do jej państwa przyszli ludzie ze szczeniaczkiem amstaffkiem i natychmiast w drzwiach szczeniaka pogryzła. Taki mu początek życia zafundowała (bo też ludzie takie pojęcie mają, że w progu jej domu psy poznawali). I takich przypadków na osiedlu jest pełno - a to dalmatyńczyk przechodzącego faceta w udo użre, a to ONka z bloku obok wyrwie się właścicielom i poleci pogryźć jakiegoś małego psa (dużych się boi), a to 11-letni kundelek, ledwo chodzący, komuś do kostki wyskoczy,jamniczka poluje na wszystko, co się rusza, charcica na małe suczki, labrador na inne samce wszelkiej wielkości, posokowiec tylko na ludzi, ciągle coś się dzieje. Był jeszcze ONek gryzący psy i uciekający właścicielom ale jakoś zniknął. Cholernie trudno jest dobrze wychować psa w Polsce, bo ciągle jest na coś narażony. A już odkręcić psa po przejściach, to bez dobrej szkoły się chyba nie da. Z naciskiem na "dobrej". I zawsze się zastanawiam czy to "tylko" brak pracy wykańcza te psy (bo niektóre rasy są zdecydowanie pracujące ale bezrobotne) czy jeszcze "dobre wychowanie" przez właścicieli. Najlepiej wychowane u mnie na osiedlu są dwa rottki, doberman i amstaffy w rekach dresów (bo te w rękach "cywilnych", to szkoda gadać). Amstaffy dresiarzy w ogóle błyskają karnością - ale też ciągle na spacerach coś robią - albo za patykiem latają jak wściekłe i nic innego nie widzą albo przy rowerze biegną albo na gałęzi na zębach wiszą, zawsze coś im panowie wymyślą i psy nie wynajdują sobie własnych rozrywek. W ogóle jestem ostatnio fanką dresiarzy;) :lol: bo to jedyni ludzie,którzy widząc,że coś ćwiczę z moim psem natychmiast odwołują swoje i albo idą dalej albo się chwilę przyglądają ale bez żadnych głupich komentarzy, wręcz rzekłabym z całkowitym zrozumieniem tego, co robię. A przeciętni psiarze puszczają te swoje psy, nigdy nie odwołują (bo i tak by nie dali rady) i jeszcze coś czasem sobie skomentują "fachowo" Ech... ponarzekałam sobie w ten piękny dzień, czasem trzeba;) Wracając do tematu - dziś wtorek, strasznie jestem ciekawa efektu dzisiejszego spotkania z państwem z Gliwic. Quote
Urwis Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 taka cisza w wątku... jak poszło? Przyjechali państwo z Gliwic? Quote
Martens Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 No właśnie.. Tak bym chciała przeczytać, że sunia ma wspaniały domek i mądrych, kochających właścicieli.. Chyba do żaden z psiaków z PWP tak mnie nie wzruszył, może dlatego że to malinka, moje marzenie.. ;) Quote
Urwis Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 no ja zerkam na wątek średnio co 15 minut. I teraz nie wiem czy cisza, bo wszyscy razem pojechali do Gliwic i jest dobrze czy coś nie za bardzo. Mam nadzieję,że jest dobrze. Quote
Guest Mrzewinska Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Gajka zostala w Gliwicach, Lodigezja i ja wrocilysmy. Mamy nadzieje, ze wszystko bedzie OK. Zofia Quote
zdrojka Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Ależ wspaniałe wieści :multi: Musi być dobrze :p Quote
Lodigezja Posted July 24, 2007 Author Posted July 24, 2007 Hej. Państwo z Gliwic przyjechali na spotkanie z Jackiem, który połaził z ojcem, synem i Gajką po placu, powiedział co i jak z nią robić a czego nie. Potem pojechaliśmy do Gliwic, też powiedziałyśmy co i jak. A teraz tylko trzeba czekać. W przeciągu tygodnia najdalej okaże się czy nowi Pańciowie poradzą sobie z łobuzem. No i cóż to byłoby na tyle, chyba trzeba przerzucić wątek. Ale będziemy dalej informować o tym jak Gajce idzie w nowym domu. Quote
aga-zapalka Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 jeku ja sie ciesze:) to będzie na prawde dobry domek i napewno jak juz podjęli się wzięcia do siebie łobuziaka to i łobuziak zostanie:d Quote
pusia2405 Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 Urwis napisał(a): W ogóle jestem ostatnio fanką dresiarzy;) :lol: bo to jedyni ludzie,którzy widząc,że coś ćwiczę z moim psem natychmiast odwołują swoje i albo idą dalej albo się chwilę przyglądają ale bez żadnych głupich komentarzy, wręcz rzekłabym z całkowitym zrozumieniem tego, co robię. A przeciętni psiarze puszczają te swoje psy, nigdy nie odwołują (bo i tak by nie dali rady) i jeszcze coś czasem sobie skomentują "fachowo" Zgadzam się i dodam jeszcze, że posłuszne amstaffy mają nie tylko dresiarze. Trzymam kciuki za domek Gajki!!:loveu: :multi: :multi: :multi: Quote
LALUNA Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 Lodigezja napisał(a):Hej. Państwo z Gliwic przyjechali na spotkanie z Jackiem, który połaził z ojcem, synem i Gajką po placu, powiedział co i jak z nią robić a czego nie. Potem pojechaliśmy do Gliwic, też powiedziałyśmy co i jak. A teraz tylko trzeba czekać. W przeciągu tygodnia najdalej okaże się czy nowi Pańciowie poradzą sobie z łobuzem. No i cóż to byłoby na tyle, chyba trzeba przerzucić wątek. Ale będziemy dalej informować o tym jak Gajce idzie w nowym domu. To jak przerzucamy czy czekamy? :razz: Zmień tytuł to przerzuce. Bardzo sie ciesze ze Gajka już w nowym domku:lol: Quote
Urwis Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 pusia2405 napisał(a):Zgadzam się i dodam jeszcze, że posłuszne amstaffy mają nie tylko dresiarze. Wiem :) u nas na kursie są dwie osoby nie-dresiarze z dwiema miłymi amstaffkami. Ten post powyżej dotyczył moich obserwacji osiedlowych (dodam,że zupełnie normalne, fajne osiedle w sumie). Laluna, może poczekajmy jeszcze, co Lodigezja napisze dziś lub jutro (bo pewnie będzie do państwa dzwonić) - żeby nie zapeszyć... coś się przesądna ostatnio robię :) Quote
Lodigezja Posted July 26, 2007 Author Posted July 26, 2007 Jak na razie Gajka jest wystraszona i płacze za mną, więc nie szczeka za bardzo i nie stawia się do nikogo. Myślę że w przeciągu tygodnia powinno się wszystko wyjaśnić, tzn. wyjdzie z Gajki łobuz i pokaże na co ją stać :mad: dziad jeden. Ale miejmy nadzieję że Pani Bożena (nowa Pańcia) poradzi sobie i stłumi w zarodku łobuziarskie wyskoki Gajki. Gajka ma od razu iść na szkolenie żeby nie miała czasu się rozwydżyć. Będę informowała na bieżąco. A tytuł zmieniam i można przerzucić. Quote
Katcherine Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 :multi: ale super! Wierze ze dadza rade. ps. mam tylko nadzieje ze Gajka nie jest z typu Stefci tanitki :evil_lol: , co sobie ja wybrala i wszystko zrobila zeby wrocic na tymczas :diabloti: - na stale. Quote
MonikaSz Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 Trzymam mocno kciuki za cierpliwość nowych właścicieli - mam nadzieję, że Gajka niedługo do nich się przekona. Dobrze, że od razu ma trafić pod opiekę szkoleniową - będzie im wszystkim łatwiej się dogadać. Quote
Peter Beny Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 Trzymam kciuki za nowy domek :evil_lol::evil_lol::evil_lol: I za Gaje :lol: Quote
zdrojka Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 Gajuńciu, bądź grzeczna i szybciutko przestań tęsknić. Quote
Martens Posted July 26, 2007 Posted July 26, 2007 :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: Quote
Guest Mrzewinska Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Gaja zaczyna sie bawic z pania Bozena na pelny regulator, szuka wyrzucanej zabawki w mieszkaniu, sprawdza co by mozna ponosic, co brac w zeby. Na pierwsze zajecia w psiej szkolce jedzie w sobote, a w przyszlym tygodniu ja pojade na dzien do niej. Gdy rozmawialam z p. Bozena, Gajka uslyszala moj glos z telefonu i pobiegla natychmiast weszyc pod drzwiami. Zofia Quote
Urwis Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Super,że sunia ma domek! I bawi się już i do szkoły pójdzie:multi: Fantastyczne wieści:multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.