Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest Mrzewinska
Posted

Mysle, ze Gajka pojdzie jutro na spacer sam na sam z doskonalym krakowskim szkoleniowcem, z facetem ogromnym:-)))
Tak samo myslimy o rehabilitacji:-)))
Zofia

  • Replies 542
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Mysle, ze Gajka pojdzie jutro na spacer sam na sam z doskonalym krakowskim szkoleniowcem, z facetem ogromnym:-)))
Tak samo myslimy o rehabilitacji:-)))
Zofia



No to zapewne będzie przeżycie dla Gajki, ale mam nadzieję, że "ten ogromny facet" pomoże małej choć troszeczkę nabrać zaufania do płci brzytkiej;)

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Mysle, ze Gajka pojdzie jutro na spacer sam na sam z doskonalym krakowskim szkoleniowcem, z facetem ogromnym:-)))
Tak samo myslimy o rehabilitacji:-)))
Zofia


:razz: oby to nie bylo zbyt duze przezycie dla szkoleniowca.
:evil_lol: a moze macie w Krakowie pusty nieznany pokoj dla gajki i fotel dla tego ogromnego pana;)...no i torbe smakoli oczywiscie.Telewizor z ulubionym dluuugim filmem tez by nie byl zly....dla szkoleniowca- Gajka sobie poradzi;) .Ewentualnie pan w fotelu moze zaczac konsumowac cos naprawde pysznego jak....chlebek z pasztecikiem ;).

Guest Mrzewinska
Posted

Te godziny w fotelu - to mysle spedzi z czujną i czającą sie Gajka przyszly wlasciciel, ale chlebek - o fe, ona sie spanszczyla juz. Gotowane serca, lagodny zolty ser, ciasteczka wątrobiane - to moze warte poniuchania.
Za chlebek nie podejdziemy, raczej z ciekawosci.

A szkoleniowiec, coz, rzuci ciezkie przeklenstwo pod adresem tego, kto Gajke wyrzucil na zbity pysk. Sam na pewno Gajki nie wezmie, bo ma juz psa do pracy. Ja tez nie moge do Raszki dolozyc Gajki. I Lodigezja tez ma wlasne psy.
Oby Gajka znalazla wreszcie dom na zawsze.

Zofia

Posted

:diabloti: na suchy chlebek to sie moze nie polaszczy...ale na pasztecik??? sama bym usiadla i posepila ;).

:shake: strasznie zaluje ze jeszcze nie mamy domku z ogrodem. Bo bym TZ- ta do odpowiedzialnosci pociagnela jak sie deklarowal ze chce miec...3 psy.

Ale chyba sie wreszcie znajdzie domek Gajkowy. Ja w to wierze.

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Mysle, ze Gajka pojdzie jutro na spacer sam na sam z doskonalym krakowskim szkoleniowcem, z facetem ogromnym:-)))


Chyba się domyślam o kogo chodzi :lol: To faktycznie będzie dla Gajki ogromna próba;).
Wspaniale, ze szkoleniowiec się zgodził na próby na jego osobie.

Posted

A ja sie tam boje tego jutrzejszego spotkania ze szkoleniowcem, zeby sie Gajce nie pogorszyło lub zeby jej nie wlał :shake:, no ale ufam Zofi, tyle moge.
Panstwo z Gliwic sie nie odezwali od spotkania :???:

Posted

Lodigezja napisał(a):
zeby sie Gajce nie pogorszyło lub zeby jej nie wlał :shake:,


Lodigezjo, no coś Ty. Nie zrobi jej krzywdy. Zofia wie, co robi, spokojnie. Próba ogromna, bo facet jest ogromny, naprawdę. A jako szkoleniowiec cięższe przypadki niż Gajka widział na pewno.

Ale, aha, no właśnie, jak się boisz, to negatywnie psa nastawisz więc nie możesz się bać.
Facet wygląda na naprawdę sympatycznego,opanowanego i solidnego - nie ma się co bać. Tylko jest wielki :)

A państwo z Gliwic pewnie się gryzą z decyzją, nic dziwnego, w końcu to zobowiązanie na kilkanaście lat. Szczególnie pan domu pewnie ma zagwozdkę. Poczekamy, zobaczymy

Guest Mrzewinska
Posted

Urwis napisał(a):
A jako szkoleniowiec cięższe przypadki niż Gajka widział na pewno.

Owszem, widzial. Takze takie, gdzie behawiorysci wydali wyrok smierci.
I dalo sie psa uratowac.
Ja pamietam takiego zoltego narwanca - mieszanca, maly, chudy, nie podejsc do niego. Rzucal sie na wszystkich - na ludzi i na psy. Prowadzila go dziewczynka. Zaciela sie, ze bedzie szkolic mimo wszystko, po roku intensywnej pracy awansowala do grupy pokazowej. Nie biciem, ale nieustepliwoscia. I mozna bylo kolo psa przejsc spokojnie, choc nie pokochal obcych nigdy.

Zofia

Posted

:evil_lol: najwyzej sie pogryza i oboje dostana kagance ;) ZART

Lodigezja napisał(a):
A ja sie tam boje tego jutrzejszego spotkania ze szkoleniowcem, zeby sie Gajce nie pogorszyło lub zeby jej nie wlał :shake:, no ale ufam Zofi, tyle moge.
Panstwo z Gliwic sie nie odezwali od spotkania :???:

Posted

Lodigezja napisał(a):
Jedziemy w niedzielę do Gliwic, ja, Zosia i Gajka, zobaczymy jak bedzie, mam nadzieję że wrócimy bez Gajki.

Widzę, że jednak ponownie się odezwali. Trzymam kciuki za jutrzejszą podróż, za dzisiejszy spacer i czekam na relację - chociażby krótką :bigok:

Guest Mrzewinska
Posted

Relacje ze spotkania z "ogromnym facetem" w szkolce Hittdog przekaze Lodigezja:lol: !

Bylysmy potem jeszcze u weta - ale cos, co moglo byc chipem, okazalo sie tluszczakiem lub zmiana alergiczna po zastrzyku. Gajutek i u weta, i potem w sklepie zoologicznym zachowywal sie jak przestraszony aniol, ale jednak aniol....

Panstwo z Gliwic przyjada jeszcze raz do Krakowa, w poniedzialek - wtorek, bedzie jeszcze lekcja tu na miejscu.

Zofia

Posted

Spotkanie na Juvenii poszło całkiem dobrze, niepotrzebnie się obawiałam, Pan Jacek i Gajka połazili sobie trochę, posiedzieli, poleżeli, ponyziali się, sunka jednak nie wzięła od niego smakoli, ale za to po godzinie troszkę się pobawiła w łapanie rzuconego gryzaka i nawet poprzeciągała się trochę z Jackiem. Tak więc jesteśmy bardzo zadowoleni i już umówiliśmy sie na następne spotkanie tym razem z Państwem z Gliwic, mają jeszcze raz przyjechać i popracować z Gajką i z Jackiem. :lol: Moje obawy były całkowicie nieuzasadnione a spotkanie z Jackiem bardzo się Gajce przydało. Uff.

Guest Mrzewinska
Posted

Js bym tam jeszcze pochwalila Gajke... Chciala wesolo zawierac znajomosc z psami na Juvenii, niezaleznie od plci i wielkosci, merdolila sie do nich zapraszajac wyraznie do zabawy, na nikogo z ludzi idacych z psami nie wystartowala, zlekcewazyla jezdzacych obok rowerzystow i rolkarzy, na luznej smyczy stala spokojnie gdy Jacek podszedl jeszcze raz i glaskal ja juz poza terenem Juvenii. Jest lepiej!!!!

Zofia
I jeszcze jedno - gdy Gajka dorwala woreczek plastikowy z gotowanymi supersmakolami - wyciagnelam go jej z pyska, palce mam cale. Ona naprawde jest psem dla kogos, kto bedzie dawal wyraznie wskazowki - da jej poczucie bezpeiczenstwa, ze ktos jest za nia odpowiedzialny i kieruje jej zachowaniem.
Ona naprawde latwo wejdzie w reke, byle nie bac sie i zachowywac spokojna konsekwencje. I mysle, ze da sie ja odblokowac z obaw przed ludzmi. Musi miec szkolenie - obojetne czy domowe czy sportowe, byle wiedziala - za takie a takie zachowanie spotka mnie nagroda. Byle ktos za nia bez przerwy podejmowal decyzje co trzeba robic.

Guest Mrzewinska
Posted

Mysle, ze Jacek wspaniale pomogl przelamac w Gajce bariere obawy przed kontaktem z mezczyzna.
Ja moglam tylko uczyc zmniejszania tej bariery, ale tu po prostu wreszcie facet, a jednoczesnie fachowiec, pracujacy z roznymi psami od lat, ktory niczego nie zepsuje przypadkowym bledem, musial wziac smycz do reki, a ona dopiero tak mogla zawierzyc.
Bo ktos niefachowy nawet z najlepsza wola mogl popelnic blad, przestraszyc, podraznic nieswiadomie i tak przerazone zwierze. Teraz jej bedzie latwiej zaakceptowac innych mezczyzn. Nie bedzie taka potwornie spieta mam nadzieje. Bo do kobiet juz nie jest.

Zofia

Posted

:razz: posadzcie nowego pancia w fotelu , dajcie mu gazete , kanapki z pasztetem i zakaz wstawania.Gwarantuje ze podziala. Tylko ze wy drogie kobiety musicie byc np. na ogrodku lub dalej ;).

Zeby nie odleglosc wypozyczylabym tescia ;). Jest bezbledny w tym cwiczeniu :evil_lol: .

Guest Mrzewinska
Posted

Posadzimy. Z kawalkami pasztetu bez kanapek posadzimy obu panów. Z odpowiednim wyrokiem do odsiedzenia...

Zofia

Guest Mrzewinska
Posted

Prawdopodobnie spotkanie bedzie jutro, dzis Gajka odebrala kolejna lekcje od Jacka pt "Facet tez czlowiek". Uwierzyla na tyle, ze po zabawie i po polizaniu po twarzy postanowila go jednak postraszyc - a moze sie uda???
I bardzo sie zdziwila, gdy nie tylko nikt sie jej nie przestraszyl, a natychmiast znowu bez przymusu zostala wzieta w reke, pochodzila troche przy nodze, usiadla i znowu byla wyglaskana.. Zaakceptowala to i juz nie straszyla - przynajmniej nie Jacka...

Mam wrazenie - to juz na serio - ze ona byla idiotycznie drazniona na tym lancuchu, w koncu resztke lancucha miala na szyi, kiedy zostala znaleziona. I teraz, gdy ktos jest bardzo blisko, jest OK, ale ponowne odejscie i znalezienie sie w dystansie, w ktorym pies czuje sie zagrozony, wywoluje reakcje straszenia, grozenia. Troche taka reakcja jak u psa, ktory je spokojnie z podanej miski, a potrafi przyatakowac, gdy czlowiek zrobi krok w tyl - pies czuje sie wtedy ponownie zagrozony, zbyt blisko naprawde atakowac nie chcial, a tak probuje przegonic.
Spotkalam sie z identyczna reakcja u rozdraznianego przedtem belga.mAle to jest do wyprostowania - wystarczy, aby pies zrozumial, ze juz nikt nie wymaga atakowania, a odstraszanie nie skutkuje.

Zofia

Posted

Naprawdę, dziekuje Jackowi, że nam pomaga Gajkę wyprostować, facet jest w porządku, a w dodatku robi to dobrze i za darmo. Nie ma to jak znajomość z Zosią :diabloti: która załatwia takie rzeczy gratis.
Jutro przyjeżdżają przyszli Pańciowie Gajki, mam nadzieję że pojedziemy już zawieźć naszą księżniczkę do Gliwic.
A od wczoraj tak mi się zaczęło nucić....."to ostatnia niedziela, jutro się rozstaniemy, jutro se rozejdziemy, na wieczny czas......" :-( :loveu:

Posted

Mrzewinska napisał(a):


I teraz, gdy ktos jest bardzo blisko, jest OK, ale ponowne odejscie i znalezienie sie w dystansie, w ktorym pies czuje sie zagrozony, wywoluje reakcje straszenia, grozenia. Troche taka reakcja jak u psa, ktory je spokojnie z podanej miski, a potrafi przyatakowac, gdy czlowiek zrobi krok w tyl - pies czuje sie wtedy ponownie zagrozony, zbyt blisko naprawde atakowac nie chcial, a tak probuje przegonic.


Tak się zastanawiam nad tą reakcją - tak ogólnoteoretycznie... Czy to jest ten sam mechanizm, który działa u niektórych psów, że jak się cieszą do człowieka i zaczyna się je głaskać (po normalnym prawidłowym zapoznaniu) to jest ok, a przy zabieraniu ręki skaczą do gryzienia? Bo mnóstwo widziałam takich psów u nas na podwórku. I dlatego w zasadzie już nie głaszczę cudzych psów, a jeśli już jednak zacznę, to nie zabieram ręki, czekam aż pies się znudzi i odejdzie sam.
Idąc tym tokiem dalej - czy wszyscy ci psiarze leją porządnie swoje psy rękami (bo nie wyglądają na takich) czy "klapsowanie" od czasu do czasu może tak skrzywić psa (pewnie to drugie?)

Bo, ze jest możliwa sytuacja:jednorazowa porządna trauma i uraz na kawał życia, to wiem ale niektóre z tych psów widuję na podwórku od szczeniaka (więc nie z odzysku po przejściach) i nagle się robią gryzące do rąk, szczekające na przechodniów, straszące dzieciaki, rzucające się na inne psy itp i czasem sama nie wiem, co o tym myśleć, kiedy tak patrzę na ich właścicieli, bo nie wyglądają podejrzanie - przynajmniej większość (abstra***ę od odpałów wieku dojrzewania u psów czy awantur o patyczek).

Zwyczajnie niewychowane czy raczej bite?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...