Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 201
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem o co chodzi z tymi autami, ale naszemu Ajaksowi wystarczy drzwi tylko otworzyć i ani się obejrzę a już siedzi w środku.
Mało tego wykazuje zainteresowanie cudzymi autami, byleby otawrte były :lol:

Posted

Aktualności o moich 2 S :lol:
Chyba wszystko zaczyna się układać.Czasami jeszcze Sari poszczeka sobie trochę na Sabę, ale to chyba tylko tak "dla zasady":lol: (tylko wtedy, gdy nadmiernie okazuję względy:evil_lol: Sabci),ale już po chwili oblizują sobie mordki. Saba oczywiście nic sobie nie robi z tego szczekania - nie warczy, nie ma mowy o jakiejś próbie sił - chodzą już koło siebie bardzo blisko.Sari już śmialo przepycha się koło Saby w drzwiach - wcześniej, gdy tamta położyła się w progu, Sari bała się wejść. W ogóle widać, że obydwa psiaki chyba poczuły sie nareszcie swobodne. Podskakują na powitanie,gorzej bo skaczą na mnie (za radości oczywiście) mam ręce i nogi w małych siniaczkach i trochę podrapane:lol: A Saba, gdy chce mi podać obie łapy jednocześnie, to opiera je na moich ramionach - jest taka duża.;)
Kiedyś czytałam, że aby oduczyć psa skakania na powitanie, trzeba uderzać po przednich łapach, ale jakżesz mogę to robić, kiedy Sari właśnie łapki bolą...a może Sabcię też ? Przecież podobno mieszkała podczas dużych mrozów jakiś czas w cegielni - może je kiedyś odmroziła?
Znacie jakieś łagodniejsze sposoby :lol:
A swoją drogą "na pierwszym poschroniskowym przeglądzie" wet. stwierdził u Sari podejrzenie!dysplazji, ale suńka nie była prześwietlana. Po stosowaniu przez miesiac (2x dz.) Artrostopu) biega i skacze teraz bardzo żwawo.Pocieszam sie,że może to tylko efekty - pozostałości schroniskowego pogryzienia (podobno była tam b.mocno pogryziona - nawet była, wskutek tego, jakiś czas w szpitaliku - ma na łapach sporo blizn).Kiedy zabierałam ją ze schroniska - na jedną łapkę utykała.
A propos Sari - proszę poradzcie mi. Zrobiła się bardzo żywa, energiczna, taka trochę niespokojna. Nie wiem,czy to z powodu Saby (z obawy) ,czy może ma taką naturę, która teraz, kiedy wszystko wraca do normy, po prostu się uzewnętrzniła. Czy w związku z tym, może podawać jej coś na uspokojenie? (ale pewnie tylko ziołowego? może typu melisa?)

Saba,wg relacji p.Joasi miewa czasem kłopoty z wypróżnianiem, chodzę więc za nią po ogrodzie i sprawdzam;) . Jeśli przez 2 - 3 dni nic nie zauważę, dolewam do jedzenia łyżkę oleju parafinowego i efekt jest:lol: . Zakupiłam też (z porady p.Joanny) Ispagul,ale jeszcze nie podawałam.

To tyle wieści o moich psinkach.Myślę, że (tak jak pisałyście) naprawdę już jest z dnia na dzień lepiej.
Jedno mogę na 100% powiedzieć - są bardzo kochane:loveu:

Posted

Nic na uspokojenie nie dawać, zmęczyć, zmęczyć i jeszcze raz zmęczyć! Wynajdywać zabawy, które ją zajmą, uczyć różnych ciekawych rzeczy: zwykłych komend na początek, chować ulubione zabawki i polecać szukanie itp. Ja wiem, że to zajmuje kupę czasu, ale jak ma się chwilkę, to warto. Kupić książkę o szkoleniu, takim bardziej zabawowym, i choć część spróbować wprowadzić w życie, żeby ją zająć.
Nie wiem, jak stoisz z wolnym czasem, pracujesz, czy już nie, ale warto spróbować, w miarę wolnego czasu. Będzie super zabawa :p

Posted

Miriam.. z tym skakaniem na Ciebie to poprostu ignoruj, nic nie mów do nich , jak na Ciebie skaczą , poprostu odwróc sie tyłem w momencie jak na ciebie skoczy jedno czy drugie.. wtedy pies zląduje na czterech lapach na podłodze..
jak bedzie na podłodze 4 lapami to pochwal , pogłaszcz..a jak skoczy znów to odwróc sie tyłem do psa z totalna ignorancja. nic niemówiąc..i tak do skutku.. ,zeby wiedziały ,ze jak chca sie z toba prywitać to je pogłaszczesz ale jak bedza 4 łapami na podłosdze.. a nie 2 na twoich plecach.

apropos nadpobudliwosci Sari to moze to troszke wynika z nowej sytuacji ,ze doszła Sabcia.. i moze sie uspokoi.. tylko trzeba jeszcze troszke czasu im dać...ale odradzam środki uspokajajace

  • 2 weeks later...
Posted

ewatonieja napisał(a):
w koncu dotarłam :) poznałam sari i byłam pod wrazeniem,bardzo spokojna sunia :) obie panny przepiekne ,gratuluję udanego wyboru :)
naturalnie także czekam na wakacyjne fotki :)


Rozumiem że byłaś w odwiedzinach.
Napisz coś więcej - czy już się dziewczyny dogadują i wogóle bo jestem ciekawa jak tam nasza Sarunia sobie radzi.

Posted

No nareszcie mam trochę wolnego czasu (i pokój z kompem dla siebie :cool3:)
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam o moich dziewczynkach, ale czas letni to dla nas okres odwiedzin rodzinnych, miałam więc zajęć różnych sporo.(dlatego m.inn tak mi zależalo,żeby Saba była u nas trochę przed wakacjami i zdążyła się troszkę zadomowić). W ostatnim tygodniu była u mnie córa z dwójką małych dzieci, więc moje suńki (na usilną prośbę i obawy córki) niestety większą część dnia musiały spędzać na werandzie:placz: ale jest ona zadaszona (cień), miały tam porozkładane swoje kocyki - zaglądałam do nich kilka razy dziennie, tam też dostawały swoje jedzenie - myślę,że nie było im tam tak źle, chociaż oczywiście wolałabym,aby cały czas były ze mną, tak jak to jest znów teraz. Moja wnusia ma niecałe 3 latka i lgnie do psów, obejmuje je, całuje, chce na nich siadać, jeździć. Obawiałyśmy się, że gdy dojdzie do jednej z suń, druga zareaguje zazdrośnie i może być niebezpiecznie. Bo niestety zazdrość wciąż między nimi jest.Tak bardzo chciałabym napisać, że moje pannice się już pokochały, ale...niestety nadal dochodzi do spięć. Kiedy przebywały same na werandzie było wszystko o.k.,ale np.kiedy w niedzielę moja rodzinka odjechała i pootwierałam wszystkie drzwi i do domu i na ogród - chciałam się z nimi nareszcie swobodnie pobawić, doszło do poważnej awantury.
Ale zaczepia tylko Sari - nie pozwoli Sabie do mnie dojść.Zaczyna na nią szczekać i próbuje ją podgryzać.Saba kilka razy na nią warknęła, wyszczerzyła zęby, aż w końcu nie wytrzymała i doszło do kotłowaniny (nawet nie pomogła woda, którą wylewałam na nie.)
W rezultacie Sari ma rozerwane ucho i trochę utykała wczoraj na tylną łapę. Biedna - omijała potem Sabę szerokim łukiem, ale dzisiaj znowu ją zaczepiała.:evil_lol: Już tak uważam, żeby broń Boże nie okazać jednej z nich wiecej czułości, ale one wszystko widzą:crazyeye: . Próbuję zamykać się z każdą z nich w oddzielnym pokoju na chwilę i wtedy głaskać - bo one wciąż podchodzą i tej czułości się domagają. Już wszystkiego próbuję, żeby tylko się polubiły - przecież to już półtora miesiąca są razem, ale jak na razie miłości miedzy nimi nie ma:-(
Chciałam jeszcze napisać o Sabie - tak fajnie się rozkręciła.Na podwórku sama, pierwsza, potrafi tak do mnie radośnie skakać, biegać z taką prędkością - jak mały kociak - a to jest naprawdę duży pies - wielkością prawie przypomina lwicę.
Z Sari zaczęłam ćwiczyć (tak jak mi poradziłyście) komendy i okazało się, że ona dużo ich zna.Pięknie podaje na zmianę obie łapy, reaguje na słowo "siad", "zostań", "szukaj". Tylko, żeby jeszcze nie była taka zadziora:evil_lol:
Może w końcu zrozumie, że musi uznać dominację Saby, bo przecież za każdym razem to ona wychodzi z tej awantury poturbowana. W sumie od 14 lipca było tych spięć chyba 5, czy 6, w tym w trzech niestety polała się jej krew (no może kapnęła, ale jednak - z łapy, dolnej wargi i wczoraj z ucha).
Przecież nie muszą się już ostatecznie bardzo kochać, jeść z jednej miski i spać na jednym posłaniu, ale żeby przestały sie gryźć, bo serce mi pęka...

Posted

Wogóle się nie przejmuj - moje panny zachowują się tak już odkąd Gabi trafiła do nas czyli od ok. 1,5 roku.

Jeśli dziewczyny nie atakują się nawzajem w normalnych sytuacjach - jedzenie, przebywanie w tym samy otoczeniu, jedna przechodzi obok drugiej to wszystko jest w normie.

Moje dziewczyny zawsze się awanturują kiedy np. wracam z pracy i wtedy jest pościg kto pierwszy się wita i wtedy zawsze jest awantura.

Na początku bardzo się tym przejmowałam bo albo Gabi albo Zara miały naderwane ucho ale teraz widzę ze tak naprawdę one sobie krzywdy nie robia i po prostu ignoruję ich zachowanie. A one widząć że ja mam w nosie ich awantury po prostu dają sobie spokój i znowu jest sielanka.

Posted

Miriam48 napisał(a):
Zdjęcia - no rzeczywiście, dawno nie robiłam.Zaraz się poprawię. Może jutro przestanie padać, to spróbuję popstrykać.


No to trzymam kciuki za jutrzejszą pogodę - oby nie padało :mad: :mad:
I czekamy na zdjęcia Sabci :loveu: i Sari :loveu:

Posted

Jest kilka zdjęć moich panienek w domu i koło domu. Przy bramie,(nawiasem mówiąc, nareszcie wymienionej na solidniejszą od poprzedniej, starej, drewnianej,trochę zbyt łatwo się otwierającej) widać ożywienie i zainteresowanie czerwoną torbą, bo pan przyniósł w niej dla nich trochę kiełbaski, a one już wiedzą, że po jedzeniu dostaną na deser właśnie po plasterku (głównie po to, aby Sari wzięła Artrostop).

Dziś znowu panny się pokłóciły.Tak już było ładnie, od poprzedniej niedzieli ,więc już 12 dni nie było żadnego spięcia,a dziś, nawet nie wiem z jakiego powodu, bo wyszłam zamknąć wieczorem garaż i w tym czasie doszło do poważnego "zwarcia" - Sari przybiegła utykając (znów na tę białą, nieszczęsną łapkę) i tym razem na grzbiecie ma skaleczenie .
Te bolesne dla niej doświadczenia nic jej nie uczą, bo (przecież za kazdym razem to ona wychodzi poszkodowana) dosłownie już po chwili znowu Sabę zaczepiała. Jest nadal bardzo zazdrosna.
Są chwile, że liżą sobie mordki, czasem stojąc blisko przy sobie merdają ogonami, a tu nagle warkot, pisk i szamotanina.Czy zawsze kobiety muszą takie być w stosunku do siebie...:evil_lol:




A może by tak iść do ogrodu po kolejne jabłko?:evil_lol:

Tu mam naderwane ucho - troszke widać, ale znowu się pcham ze swoją mordką i podgryzam Sabę:evil_lol: Chyba zaraz oberwę...



W oczekiwaniu na przekąskę...

No jest nareszcie pan z kiełbaską:loveu:



A może im coś przypadkiem spadnie z tego śniadania dla nas:lol: To nic,że my przed chwilą spałaszowałyśmy swoje michy - my po prostu musimy uczestniczyć.:lol: :lol: :loveu:

  • 2 weeks later...
Posted

Halo......halo....jak tam Sabcia i Sari się miewają..........żadnych wieści przez 2 tygodnie :mad: :eviltong:....mam nadzieje, że dziewczynki nie pozjadały się nawzajem :cool3: ale wręcz odwrotnie - że na zabój się pokochały :loveu:

Posted

[Halo......halo....jak tam Sabcia i Sari się miewają..........żadnych wieści przez 2 tygodnie :mad: :eviltong:....mam nadzieje, że dziewczynki nie pozjadały się nawzajem :cool3: ale wręcz odwrotnie - że na zabój się pokochały :loveu:]
----------------------------------------------------------------------
Halo..halo - juz odpowiadam.Dziewczynki chyba tak na zabój to się jeszcze nie pokochały:cool3: ale wszystko wskazuje na to, że się już zaakceptowały i nie drażni ich swoja wzajemna obecność. Liżą sobie mordki, przechodzą tuż obok siebie (dawniej Sari bała się przejść blisko Saby) i od ostatniego, opisanego tu spięcia (czyli od dosyć dawna )żadnej awantury nie było. Czasem tylko Sarka podszczekuje,a Sabcia w odwecie powarkuje odsłaniając groźnie zęby, ale dzieje sie to tylko wtedy, gdy zbyt wyraźnie (ich zdaniem, oczywiście ;)) okazuję czułość jednej z nich - ale na tym sie kończy.
Ale apropos zjadania...Sabulec ściągnął i o zgrozo :mad:wrąbał położoną wysoko na kredensie całą dużą paczkę ciastek kakaowych - chyba częściowo z opakowaniem i niestety pojawiła się biegunka z krwią. (prawdopodobnie to po tym). Na szczęście już wszystko wróciło do normy. Kontaktowalam sie kilkakrotnie i z P.Joasią i naszym lekarzem wet. i wszystko już od tygodnia jest o.k.Mam tylko nauczkę, żeby, zostawiając psiunki same, nawet na chwilę, wszystko chować:crazyeye:.
Po za tym są już nam takie bliskie, kochane i ...czuje się, że z wzajemnością:loveu:. Widać to zwłaszcza po Sabulce.Kiedy po kilku dniach nieobecności wróciłam do domu (moje maleńkie 2 miesieczne wnusiątko było w szpitalu - i byłam tam córce potrzebna ) - (w tym czasie psiunki były z moim tatą) radość była ogromna ( oczywiście wzajemna:lol:),ale pierwszy raz u Saby widziałam taką reakcję - cieszyła się , skakała do góry, piszczała - to wspaniałe. :multi:
Dziewczynki też powoli, sukcesywnie nas "urabiają" w kwestii miejsc do spania. Saba już dawno wybrała sobie skórzaną kanapę, ale sprawdza też jak się poleguje na fotelu mojego taty i od kilku dni na moim łóżku:evil_lol:. Oczywiście Sari próbuje tego samego.:evil_lol:Ale przecież są to "kobiety" po przejściach, wiec cóż.... Nie wiem tylko, czy mnie wygodnie będzie na chodniczku, pod łóżkiem:lol:.









No jak im przerwać taki smaczny sen???:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...