Małgonia Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Ja nie wnikam ile i kiedy u Ciebie jest ludzi na chodniku, ulicy w krzakach, tylko napisałam ze ja swojego w ogole na zadnym chodniku nie puszczam, tylko na lace jak biega. Nawet jak ludzi ni widu ni słychu ( a u mnie na wsi ciezko o spacerowiczów, za to pijaków co nie miara) Quote
Majkowska Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Yuki_ napisał(a):Ja *******ę :mdleje: Figa spokojnie biegła do mnie. SPOKOJNIE. Zobaczyła kogoś kto wygląda jak ma atakować i dlatego obszczekała Nie mdlej, tłumaczymy ci istotną rzecz ;) Co to znaczy że ktoś wygląda tak jak ma atakować? Pisałaś że ona nie atakuje nikogo ...:???: Biegła ,spokojnie czy też szybko - była bez kagańca. Jednak do ciebie nie dotarła, tylko do babki. I obszczekała. Finito. To tak jak mi piesek atakuje mojego w wyżej opisanych sytuacjach a ktoś mi mówi " ojejku, przecież bawił się patyczkiem i nagle coś w niego wstąpiło i się rzucił". Gie mnie obchodzi jak jestem postawiona w takiej niefortunnej sytuacji... Gość w parku jak mi jego pies dolatuje i żre mojego też usilnie tłumaczy że przecież on go puścił w drugim kącie i pilnował, cały czas na niego patrzył, tylko niewiadomo co się stało, bo się odwrócił i pognał pożreć mojego... A ogólnie mój jest winny bo go sprowokował:p Quote
Majkowska Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Starasz mi się coś wytłumaczyć , ale ja nie wiem co. Quote
Małgonia Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Majkowska napisał(a):Starasz mi się coś wytłumaczyć , ale ja nie wiem co. Chyba to, że pijaczka była na trasie i pies miał prawo ją obszczekać 5 sek i iść dalej. Quote
Małgonia Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Yuki_ napisał(a):Jak doszło do parosekundowego obszczekania. I nie z mojej winy nie dotarła do mnie, bo tamta baba zachowywała nienaturalnie i niebezpiecznie Ale kobieta miałaby wtedy prawo walnac psa w pysk, skopac go, uzyc gazu, walnac tulipanem z butelki. Quote
Majkowska Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Panna Cotta napisał(a):Ale kobieta miałaby wtedy prawo walnac psa w pysk, skopac go, uzyc gazu, walnac tulipanem z butelki. I zrobiłaby to w 2 sekundy ;) Dobra, idealna wersja brzmi tak że pies zawsze i wszędzie ma do ciebie wracać i zachowywać się w 100% przewidywalnie i bezpiecznie i nie atakować bez wyraźnej komendy pana jesli by zaszła taka potrzeba. Nawet jeżeli już do ciebie wraca a wypadnie mu w 0,002 s zając czy ktoś go zaczepi ma pozostać nieporuszony. Ale to jest idealna wersja. Realna wersja brzmi tak że psy są tylko zwierzętami więc tam gdzie może się pojawić człowiek powinny nosić kagańce lub być na smyczach, szczególnie jeśli mają predyspozycje do obszczekiwania. I to nie mój wymysł... Quote
Czekunia Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Yuki_ napisał(a):Jak doszło do parosekundowego obszczekania. I nie z mojej winy nie dotarła do mnie, bo tamta baba zachowywała nienaturalnie i niebezpiecznie A już miałam nadzieję, że coś zmądrzałaś... Gleba. Owszem była to twoja wina, pies był bez smyczy na chodniku, którym chodzą ludzie (nieważne pijani czy trzeźwi). Twoim obowiązkiem jest mieć psa w takim miejscu pod 100% kontrolą, a jeśli zdarzy się sytuacja jaką opisujesz to powinnaś jeszcze babę przeprosić, a nie pokazywać środkowy palec. Gdybym ja była na miejscu tej babki i to na mnie pies by wyskoczył ze szczekaniem to szybciutko bym sobie z nim poradziła i pewnie byłby to sposób, który tobie jako właścicielowi by się nie spodobał. Quote
Baski_Kropka Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Słuchaj Yuki, wszystko traktujesz jako atak na swoją osobę. Jesteś strasznie krąbrna momentami i nie docierają do Ciebie żadne argumenty. Czasami na prawdę warto się zastanowić przez chwilkę, czy ktoś nie ma racji kiedy zwraca Ci na coś uwagę. Pies puszczony w mieście powinien nosić kaganiec i już. Czy to osiedle czy to park czy to las (nawet tam). Nie masz kontroli nad puszczonym psem, a nawet ten najlepiej wyszkolony i posłuszny, może stracić głowę bo poczuje zagrożenie albo będzie miał ochotę na przekąskę w postaci yorka, kota czy dziczyzny. Już o tysiąc razy wole, żeby kogoś pies poobijał kagańcem niż poszarpał zębami. Pamiętaj, że w sytuacji kiedy pies kogoś ugryzie albo solidnie poszczuje to najgorzej zawsze wychodzi on, czyli czworonóg. Rozumiem, że idzie się gdzieś na łąki/pola pobawić się z psem, lub puszcza się go z innym psem do zabawy. Ale na litość boską co Ci szkodzi założyć psu kaganiec? Ja tego nie rozumiem i strasznie mnie to u ludzi wkurza. Przecież, to że pies nosi kaganiec to żadna krzywda (pod warunkiem że nie jest to żaden mordościck). Wręcz przeciwnie może uchronić i psa i właściciela od przykrych konsekwencji pogryzienia lub po prostu zżarcia czegoś z ziemi. Weź się nad tym zastanów, bo jak zaatakuje Ciebie albo twojego psa inny pies bez kagańca, to będziesz miała pretensje i roszczenia. A ktoś tak jak ty pokaże środkowy palec zabierze psa i pójdzie dalej. Słuchaj ja też nie lubie menelstwa, ale to jest element miejskiego życia niestety i trzeba się liczyć z tym że oni istnieją i stwarzają takie samo zagrożenie dla psa jak pies dla nich. To nie jest nagonka tylko ODPOWIEDZIALNOŚĆ. A ty jesteś jescze młodziutka i chyba nie zdajesz sobie sprawy z pewnych rzeczy. Quote
Gezowa Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 (edited) <Angi mode: on> No ale przecież to wina pijaczki, że szła tym chodnikiem :-( Nic nie rozumiecie! :-( </Angi mode: off> A tak całkiem powaznie to podpisuję się pod każdym postem, ale najbardziej spodobał mi się ten od Baski_Kropka. Miałam kilka sytuacji, nawet na naszym zadupiu, na polu blisko lasu, że jechał facet na rowerze, a mój biegł akurat za patykiem i stanął w odległości koło 10-15m od faceta i patrzy na niego (nie szczekał, on nigdy nie szczeka na ludzi). Facet się zatrzymał i poprosił: "Może Pani go zawołać?". Nie pokazałam środkowego palca, zawołałam psa i koniec historii. Inna sytuacja na mieście. Centrum, psy na smyczach (byłam z koleżanką), przechodzimy chodnikiem i widzę, że babka aż ucieka w stronę ulicy i tak niby żartem, ale serio: "Sama mam dwa psy, ale obcych się boję". I szczerze mówiąc mi było głupio w tamtym wypadku, bo to ONA nam schodziła z drogi, tak się bała ;) Edited July 9, 2014 by Gezowa Quote
Małgonia Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 I tak coś czuje, że będzie kolejne olanie. Szkoda, każdy chce tu tylko spokojnie cos wytłumaczyc, ale 5 osob na jedną to i tak za mała siła rażenia. Quote
Gezowa Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 No niestety, nawet 15 osób nic by nie zdziałało ;) Tak jak to było z tym slalomem :grins: Quote
Pani Profesor Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 a ja jak lazę nocą, to sama szczuję Patryka na pijaków :diabloti: hahaha, nie no, tak poważnie, to chodzi mi o to, że jak mam go na smyczy i idę nocą (rzadko jest puszczany po ciemku) i słyszę jakieś LALALALA i pijackie modły z daleka, to pozwalam mu rozedrzeć ryja, zawsze w razie wu to jakoś odpędza ludzi,bo z daleka nie widać, że to mały kundel i mam +100 do ominięcia ;) mam chodliwą w lecie okolicę, która nocą ściąga element z całego miasta "na piwko nad wodę", więc pro forma udaję, że mam ochroniarza ze sobą ;) a teraz ciekawostka - wiecie, że mój durny piesek nie chciał raz wpuścić dziadka do domu? :crazyeye: on nie szczeka na ludzi, nigdy - tylko w zabawie piłuje ryja, a tak to raczej nie, z 2x w życiu kogoś oszczekał na ulicy... byłam w rodzinnym domu, rozległo się pukanie do drzwi a ten dureń poleciał podsłuchiwać. dziadek otwiera sobie drzwi sam, wchodzi...a tu najeżony Patryk ujada jak przez balkon :D :D oczywiście dziadkowi to zwisa, normalnie wszedł, bo przyzwyczajony jest do wiejskich burków i na dodatek od razu poklepał Patryka, na co ten się uspokoił i rozmerdał, ale sam fakt... dziwne :cool3: nigdy wcześniej ani później już na nikogo nie naszczekał, zawsze gości wita jakby przyszedł co najmniej papież. Quote
Majkowska Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Baski_Kropka napisał(a):Słuchaj ja też nie lubie menelstwa, ale to jest element miejskiego życia niestety i trzeba się liczyć z tym że oni istnieją i stwarzają takie samo zagrożenie dla psa jak pies dla nich.A mnie się zdaje że czasem zapity menel dogada się lepiej z psem niż taka elegancka starsza pani co to sama kaganiec powinna nosić.Ja mimo wszystko staram się zawsze odwrócić kota do góry dupą i jak ktoś już na mnie wyjedzie (słusznie zresztą) to się staram pogadać jak z człowiekiem , kilkakrotnie zaskoczyłam kogoś tekstem typu " nooo ale ja widzę że pan jest inteligentnym człowiekiem, bo pan doskonale wie jak się trzeba zachować przy psie, brawo dla pana ", wolę być na przyjaźni niż do wszystkich skakać, chćby mnie wpieniali na maksa. Zresztą, wypada poporostu przeprosić, walnąc głupim tekstem dla uśmiechu i cześć pieśni. Quote
Pani Profesor Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 i o tym właśnie była opowieść z moim dziadkiem w roli głównej - dziadek jest prostym człowiekiem (choć lepiej pasuje określenie "zakuty łeb", przez co zepsuł mi dietę eliminacyjną,bo dał Patrykowi kawał sernika pod stołem...) i reaguje odruchowo - Pat darł na niego ryja, nie chciał się uspokoić, to dziadek uklęknął i poklepał po grzbiecie - relaks w ułamku sekundy. tak samo wg. mnie wyglądałaby reakcja pijaczyny, do którego podlatuje pies, jakoś tak intuicyjnie czuję, że pijaczek nie wyciągnie noża i nie zadźga szczekającego burka, prędzej machnie nogą i rzuci jakieś "PUDZIE STOND CZY NIE!" Quote
Majkowska Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Pewnie tak, ale nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć co sie może stać na 100%, więc lepiej pieska zabezpieczyć na zaś niż potem biadolić, bo się myślało że jakoś będzie i nic wielkiego sie nie dzieje jak pieskowi odpali coś. Quote
Małgonia Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Gezowa napisał(a):No niestety, nawet 15 osób nic by nie zdziałało ;) Tak jak to było z tym slalomem :grins: Wygrałam. Zgadłam. Poproszę trofeum. Quote
angineuuka Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 [quote name='Gezowa']<Angi mode: on> No ale przecież to wina pijaczki, że szła tym chodnikiem :-( Nic nie rozumiecie! :-( </Angi mode: off> A tak całkiem powaznie to podpisuję się pod każdym postem, ale najbardziej spodobał mi się ten od Baski_Kropka. Miałam kilka sytuacji, nawet na naszym zadupiu, na polu blisko lasu, że jechał facet na rowerze, a mój biegł akurat za patykiem i stanął w odległości koło 10-15m od faceta i patrzy na niego (nie szczekał, on nigdy nie szczeka na ludzi). Facet się zatrzymał i poprosił: "Może Pani go zawołać?". Nie pokazałam środkowego palca, zawołałam psa i koniec historii. Inna sytuacja na mieście. Centrum, psy na smyczach (byłam z koleżanką), przechodzimy chodnikiem i widzę, że babka aż ucieka w stronę ulicy i tak niby żartem, ale serio: "Sama mam dwa psy, ale obcych się boję". I szczerze mówiąc mi było głupio w tamtym wypadku, bo to ONA nam schodziła z drogi, tak się bała ;) bo powinna isc ulica.. :shake::placz: przecież biegł pies bez kagańca! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.