*Magda* Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Nie mam fb, więc może i dobrze ;) Karola, jeśli Twoja mama kasuje postu z krytyką na fb i nie przyjmuje do wiadomości, że naraża kota na niebezpieczeństwo, że wręcz się chwali takimi zdjęciami itp., to sorrki, ale takie osoby NIE POWINNY pracować w toz'ie :lookarou: 2 Quote
marta1624 Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Nie mam fb, więc może i dobrze ;) Karola, jeśli Twoja mama kasuje postu z krytyką na fb i nie przyjmuje do wiadomości, że naraża kota na niebezpieczeństwo, że wręcz się chwali takimi zdjęciami itp., to sorrki, ale takie osoby NIE POWINNY pracować w toz'ie :lookarou: I to całe podsumowanie Quote
sonek666 Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Ręce mi opadły. Jakbym coś takiego zobaczyła na żywo chyba by mi serce stanęło i pierwsze co bym zrobiła to bym rzuciła się do tego Kota żeby go stamtąd zdjąć, a Ty zdjęcia robisz? 1 Quote
Majkowska Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Miałam się nie odzywać, ale się jednak odezwę, bo może coś da to do myślenia.... Mojej koleżance kot spadł z parapetu i... przetrącił sobie kręgosłup, tylko dlatego że, tak jak piszecie , nie miał czasu na obrót i rypnął w kaloryfer czy coś po drodze. Poszedł rdzeń i wiadomo jak się skończyło. Znajomej kicia leżała na parapecie na parterze gdzie miała schodki do ogródka, tak jej było błogo że przeciągając się zzsunęła się z parapetu i nadziała na krzak róży, straciła oko. Moja sąsiadka wypuszczała kota na balkon, zabezpieczony od dołu, ale poszedł za muchą i spadł z 8 piętra, miał tylko 6-8 miesięcy. Matka mojej przyjaciółki przetrzymywała komuś kociaka, który wylazł na parapet, rąbnął z drugiego piętra w żywopłot , zginął na miejscu, bo się przebił na wylot. Ciotce tż z balkonu na pierwszym piętrze spadły 2 koty, jeden wybił zęby i do końca życia miał problemy z jedzeniem, a drugi przewracając się na drugi bok zleciał i doznał potwornych obrażeń - pękły mu narządy wewnętrzne, wątroba (bodajże)się "rozlała", przeżył, ale cierpiał potwornie, wył nocami, wymiotował , był kilkakrotnie operowany, do końca życia przyjmował leki. I najstraszniejsze co widziałam na własne oczy - jak kot spada z niskiego piętra w pięknej rezydencji,przecudny dumny pers, spacerował po balkonie, babka wyszła, pogłaskała go, odeszła, a on wskoczył na barierkę, przeszedł się 2 razy, zaczął coś łapać w powietrzu i stracił równowagę, wypadł z głuchym hukiem spadając na chodnik. Moją Inkę tez kiedyś złapałam w powietrzu, bo gdy matka wieszała pranie wyskoczyła na balkon goniąc fruwający na wietrze jakiś farfocel/listek, wolałam jej wtedy wyrwać nogę niż puścić, to była najstraszniejsza chwila mojego życia. To są przykłady kotów które znam i które spadły z niskich pięter, o przypadkach wyższych pięter nie wspominam, bo nie znam przypadku gdzie kot przeżył... Dziwi mnie jak można nie mieć w umowie zabezpieczenia okien, równie dobrze można wykreślić punkt o sterylizacji, bo przecież to już czyjś kot, a czy ktoś sobie pilnuje czy nie jego sprawa... 1 Quote
Majkowska Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Miałam się nie odzywać, ale się jednak odezwę, bo może coś da to do myślenia.... Mojej koleżance kot spadł z parapetu i... przetrącił sobie kręgosłup, tylko dlatego że, tak jak piszecie , nie miał czasu na obrót i rypnął w kaloryfer czy coś po drodze. Poszedł rdzeń i wiadomo jak się skończyło. Znajomej kicia leżała na parapecie na parterze gdzie miała schodki do ogródka, tak jej było błogo że przeciągając się zzsunęła się z parapetu i nadziała na krzak róży, straciła oko. Moja sąsiadka wypuszczała kota na balkon, zabezpieczony od dołu, ale poszedł za muchą i spadł z 8 piętra, miał tylko 6-8 miesięcy. Matka mojej przyjaciółki przetrzymywała komuś kociaka, który wylazł na parapet, rąbnął z drugiego piętra w żywopłot , zginął na miejscu, bo się przebił na wylot. Ciotce tż z balkonu na pierwszym piętrze spadły 2 koty, jeden wybił zęby i do końca życia miał problemy z jedzeniem, a drugi przewracając się na drugi bok zleciał i doznał potwornych obrażeń - pękły mu narządy wewnętrzne, wątroba (bodajże)się "rozlała", przeżył, ale cierpiał potwornie, wył nocami, wymiotował , był kilkakrotnie operowany, do końca życia przyjmował leki. I najstraszniejsze co widziałam na własne oczy - jak kot spada z niskiego piętra w pięknej rezydencji,przecudny dumny pers, spacerował po balkonie, babka wyszła, pogłaskała go, odeszła, a on wskoczył na barierkę, przeszedł się 2 razy, zaczął coś łapać w powietrzu i stracił równowagę, wypadł z głuchym hukiem spadając na chodnik. Moją Inkę tez kiedyś złapałam w powietrzu, bo gdy matka wieszała pranie wyskoczyła na balkon goniąc fruwający na wietrze jakiś farfocel/listek, wolałam jej wtedy wyrwać nogę niż puścić, to była najstraszniejsza chwila mojego życia. To są przykłady kotów które znam i które spadły z niskich pięter, o przypadkach wyższych pięter nie wspominam, bo nie znam przypadku gdzie kot przeżył... Dziwi mnie jak można nie mieć w umowie zabezpieczenia okien, równie dobrze można wykreślić punkt o sterylizacji, bo przecież to już czyjś kot, a czy ktoś sobie pilnuje czy nie jego sprawa... Quote
angineuuka Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Ja znam kota, który wypadł z balkonu dwa razy. Raz nic mu się nie stało, raz złamał łapę i coś mu jeszcze było. Ogólnie przeżył i żyje do dziś. Upadek był z czwartego piętra. Quote
Małgonia Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 My byśmy chętnie przeczytali, źe dały te przykłady do zrozumienia,ze trzeba balkon zabezpieczyć albo kotów nie wpuszczać. Quote
Guest TyŚka Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Karolina, mam wrażenie, że w tej chwili dobrze się bawisz... Quote
angineuuka Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Eh, nigdy nie wezmę żadnego zwierza z dt... TOZ fajny przykład daje, lepszy daje fundacja działająca u mnie w mieście. Quote
sonek666 Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 A jak to chodzi tylko o to żeby ruch był to może być i tak. Prezes TOZu Złotoryja: Quote
Małgonia Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Dorosłość nie zawsze idzie w parze z DOJRZAŁOŚCIĄ widzę. Quote
Maruda666 Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Ciekawe jak długo mój komentarz się utrzyma Quote
rashelek Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Myślę, dziewczyny, że pora dać sobie spokój. Co miało być powiedziane, już zostało, teraz Karolina najwyraźniej cieszy się z dużego odzewu w galerii ;) Nie ma co kontynuować tematu. 1 Quote
sonek666 Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Ciekawe jak długo mój komentarz się utrzyma ;) Komentarz jak komentarz, zbanują Cię i podzielisz mój los :eviltong: 1 Quote
Małgonia Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Powiedziane jak powiedziane, fajnie jakby to jeszczedo serca wzięto Quote
Maruda666 Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 A i marudo o czym ciekawym rozmawiasz z mamą na fb? ;) Zapytaj mamy. Karolina, nie o Tobie, nie obawiaj się. Quote
kropi124 Posted October 21, 2014 Posted October 21, 2014 Nie doceniamy? Fajnie że pomagasz zwierzakom ale ja już przestałam reagować bo najpierw z Figą miałaś "wielkie" problemy, a teraz koty co mogą zginąć od tak z głupoty ludzkiej. Pomagasz to rób to dobrze. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.