Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

malagos napisał(a):
Zaraz mamy doroczną kolędę, i sam proboszcz nas zaszczyci.... Cała jestem w nerwach, zwierzaki już pozamykane i szaleją, oby wytrzymały tę chwilkę, bo już ksiądz u są sąsiadów jest......


A u nas kolęda była w listopadzie :diabloti:
Taka duża parafia, a forsa się przyda.....

  • Replies 992
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

malagos napisał(a):
a jak reagowac na ogłoszenia w naszej lokalnej prasie ("Gazeta Makowsak") typu "sprzedam 7-miesiecznego owczarka" ? Pisać o tym, ze nie wolno sprzedawać nierodowodowych psów, do redakcji?


Też bym miała problem, co robić. Ale myślę, że i w warszawskiej prasie, są podobne ogłoszenia :(. Prawo sobie, ludzie/życie? sobie :(

Posted

malagos napisał(a):
Zaraz mamy doroczną kolędę, i sam proboszcz nas zaszczyci.... Cała jestem w nerwach, zwierzaki już pozamykane i szaleją, oby wytrzymały tę chwilkę, bo już ksiądz u są sąsiadów jest......

A co ksiądz uczulony na zwierzęta? ;)
U nas pokropił suczydło mimo że mała szczekaczka japki nie chciała zamknąć.

Posted

malagos napisał(a):
a jak reagowac na ogłoszenia w naszej lokalnej prasie ("Gazeta Makowsak") typu "sprzedam 7-miesiecznego owczarka" ? Pisać o tym, ze nie wolno sprzedawać nierodowodowych psów, do redakcji?

Ja się nie znam... :oops:
Popytać organizacje/fundacje/psiejskich prawników by trzeba chyba... :hmmmm:

malagos napisał(a):
Zaraz mamy doroczną kolędę, i sam proboszcz nas zaszczyci.... Cała jestem w nerwach, zwierzaki już pozamykane i szaleją, oby wytrzymały tę chwilkę, bo już ksiądz u są sąsiadów jest......

"Ksiundz nie wołoduch, som całego jajka nie zji..." :p

Posted

Nasz proboszcz jest z tych, co to są tak uduchowieni, że się ponad ziemią unoszą, ludzi, a tym bardziej zwierząt nie uważają... Już się przyzwyczailiśmy do tego, ale chcielismy "zgarnąć"wikarego, który od drugiej strony wieś wizytuje, nie dał się, mówiąc, ze to probszcz ma naszą kartę. Zawsze chodzi ich dwóch i u nas zazwyczaj kończyli kolędę, a od jakiegoś czasu nasza sąsiadka stawia im kolację i odwozi na plebanię. Przezyliśmy w każdym razie, zwierzaki też, ksiądz był 11 minut u nas, patrzyłam na zegarek ( w zeszłym roku 10 min). Z naszej sypialni dochodził jednostajny monotonny szczek Nutki i poszczekiwanie Greyki :)

Posted

My nie mamy takich wizyt - na własne życzenie. Z tego co wiem, to "nasz" proboszcz jest zwierzolubny. Przygarnął bezdomniaka, wykastrował(parafianie domagali się alimentów od księdzowego psa). Pies przez jakis czas ganiał po miasteczku w kołnierzu, teraz w pięknej obroży, z "medalikiem=adresówką", chodzi dumny bo jest pański. Na plebanii ma budę, wikt i opierunek. Lata luzem. Przychodzi jeść i spać do siebie (no, dzielnie stróżuje i szczeka, kiedy trzeba :))Na wiernych idących do kościoła - nie szczeka(no, jak :) - tp przeciez pies proboszcza), na idących pojedyńczo, obok kościoła(nie w porze mszy) - szczeka. Jak skręcą do kościoła - juz nie :).
Ksiądz też pomaga Pani (przysyła karmę za pośrednictwem swojej gospodyni)która dokarmia bezdomne koty i psy makowskie. Cóż, tylko sie cieszyć, że są jeszcze księża w stylu Św Franciszka :)

Posted

No dobra, powiem, bo pęknę - trzymajcie mocno kciuki za dzisiejsze popołudnie!!

Jest dom zainteresowany Greyką. Trwają rozmowy, dziś wizyta.

Jeszcze idę na godzinę w teren i pędzę do domu się psychicznie przygotować ........ Aż mi się ręce trzęsą, tak przeżywam......


Rany julek, to do usłyszenia wieczorem, o ile dożyję....

Posted

To tak. pojechała sobie do nowego domu. Niedaleko nas, 14 km, osiedle domków jednorodzinnych. Dom z ogrodem, ogrodzenie szczelne, siatka.
w domu był 12 lat bokser, ulubieniec rodziny. Pani szukała psa do towarzystwa, ale i takiego, co "by i poszczekać umiał", bo pół dnia jest sama, syn 23 lata pracuje do 15.00. Tacy normalni ludzie. Bez obaw weszli w paszczę lwa, czyli do domu, ale zaraz zamknęłam Nutkę w sypialni, a Greyka po kilku szczeknieciach i braku reakcji ze strony przybyłych poszła pod stół i położyła się przy moich nogach. Po chwili pani się schyliła i ją pogłaskała. Aż zamarłam, bo Greyka leżała wyciągnięta i tylko głowę podniosła, patrząc na tę kobietę, i na mnie. Opowiedziałam historię suni, i nie tylko jej, o naszej działalności, o sterylizacjach.
Tomek wreszcie wziął Greykę na ręce i zaniósł do samochodu na kolana pani, a chłopak siadł za kierownicą. I pojechali.
Oczywiscie pojechała obróżka a moim numerem tel., książeczka zdrowia, smyczka (bo mieli taką krótką) i kilka zabawek, bo jak mówi chłopak, zostały im też po bokserze.
No i tysiaće przykazań, ale o tym wiecie, bo to znacie. I oczywiście opcja zwrotu.
Ja na razie - załamka. Ryczę, za mi oczy zapuchły.

Posted

malagos napisał(a):
To tak. pojechała sobie do nowego domu. Niedaleko nas, 14 km, osiedle domków jednorodzinnych. Dom z ogrodem, ogrodzenie szczelne, siatka.
w domu był 12 lat bokser, ulubieniec rodziny. Pani szukała psa do towarzystwa, ale i takiego, co "by i poszczekać umiał", bo pół dnia jest sama, syn 23 lata pracuje do 15.00. Tacy normalni ludzie. Bez obaw weszli w paszczę lwa, czyli do domu, ale zaraz zamknęłam Nutkę w sypialni, a Greyka po kilku szczeknieciach i braku reakcji ze strony przybyłych poszła pod stół i położyła się przy moich nogach. Po chwili pani się schyliła i ją pogłaskała. Aż zamarłam, bo Greyka leżała wyciągnięta i tylko głowę podniosła, patrząc na tę kobietę, i na mnie. Opowiedziałam historię suni, i nie tylko jej, o naszej działalności, o sterylizacjach.
Tomek wreszcie wziął Greykę na ręce i zaniósł do samochodu na kolana pani, a chłopak siadł za kierownicą. I pojechali.
Oczywiscie pojechała obróżka a moim numerem tel., książeczka zdrowia, smyczka (bo mieli taką krótką) i kilka zabawek, bo jak mówi chłopak, zostały im też po bokserze.
No i tysiaće przykazań, ale o tym wiecie, bo to znacie. I oczywiście opcja zwrotu.
Ja na razie - załamka. Ryczę, za mi oczy zapuchły.



Super wieści!!!!!powodzenia kochana!
Malagosku.....:sweetCyb::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus:

Posted

malagos napisał(a):
To tak. pojechała sobie do nowego domu.
No i tysiaće przykazań, ale o tym wiecie, bo to znacie. I oczywiście opcja zwrotu.
Ja na razie - załamka. Ryczę, za mi oczy zapuchły.


Ja będę ryczeć jutro po południu Czy jest to dla Ciebie jakąś pociechą? W dodatku, to mój pierwszy tymczas. Nie nadaję się na dt :( - no, chba, że los mnie kiedyś znowu postawi przed faktem dokonanym, a Tomek wyrazi zgodę..................

Mazowszanka2 napisał(a):
Trzymajcie sie zatem ! Bedzie dobrze :)
Telefon jeden, ale efektywny za to ;)
To bierzcie następnego tymczasa, żeby się pieniądze z bazarku nie zmarnowały :evil_lol:


Kochana Mazowszanko, nie prowokuj losu - ale...... malagos pewnie i tak znowu wkrótce otworzy swój dom i serce dla następnej biedy......

Posted

Łatwo powiedzieć, ale wzięłam hydroksyzynę nabytą dziś w aptece w tym celu, po znajomości bez recepty (magistrowa też psiara, powiedziałam jej o ew. wydaniu Greyki...), pewnie za chwilę mnie trochę otumani.

Cholera, jest tak cicho, na spacer wyszłam z 3 psami grzecznie, nikt nie wyrywał pod bramę z jazgotem, nikt nie oglądał ze mną TV (jest taka reklama samochodu jakiegoś, z białym foxikiem, to ulubiona Greyki....)Wytarłam szybę w drzwiach od tarasu z tysiąca smug z błota, oraz parapet okna, tam też siedziała czekając, aż otworzę drzwi.
Nie wierzę jeszcze. To prawie pół roku minęło, od 18 lipca. Najdłuższy mój tymczas, nie licząc Zulki i Milki, które po prostu zostały.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...