Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pod koniec maja wzięłam psa ze Schroniska.Od początku było widać,że bardzo boi się facetów i ciągle na nich szczeka.Niestety z czasem to szczekanie przeniosło sie również i na dzieci i na kobiety.W ostatnim czasie jest tragicznie.Spacery z nim,to tragedia.Ugryzł już mojego faceta ,a nawet na dworze nieznajomego faceta.Przyjechała do mnie nastoletnia siostrzenica.W ciągu paru godzin ugryzł ją 2 razy i nie pozwala jej sie w ogóle ruszyć.Jestem zrozpaczona, pies tylko mnie akceptuje i mojego tate.Od jutra musze iść na l4 na wymyśloną chorobe,bo boję sie zostawić go z moją siostrzenicą.

Co robić? :( Widze,że pies sie jej boi,ale nadal robi swoje.Dziwi mnie to,że jak moja siostrzenica ma jedzenie,to on podchodzi do niej i zjada z ręki.Wtedy nie gryzie :(

Posted

[quote name='Beatrx']na cito każdorazowo niech pies wychodzi na dwór w kagańcu, jeśli jest w domu z innymi osobami poza Tobą i Twoim tatą to też niech ma kaganiec na pysku.
i koniecznie udaj się z psem do szkoleniowca, sama sobie z tym problemem nie poradzisz, polecam Marka Fryca http://www.marekfryc.pl/kontakt.html

Musiałby mieć teraz 24 godz. na dobe.Moja siostrzenica przyjechała na miesiąc z Hiszpanii.Jak zakładam mu kaganiec,to wije sie, uderza głową, nie ruszy sie nawet na metr.Nie wiem jak to robi,ale potrafi ściągnąć parciany kaganiec.Musze mu jutro kupić jakiś lepszy.Jesteś pewna,że go polecasz?

Posted

Jak się boisz wychodz w kagańcu.
W domu napisałaś że jest siostrzenica. Ćwicz z psem podstawowe komendy w obecności twojego partnera i i siostrzenicy.
Gdy pies się rozluźni. Przekaż smycz siostrzenicy- niech stanie obok ciebie i trzyma smycz a ty szkolisz psa. Gdy będzie spokojna niech to zrobi siostrzenica. Z twoim partnerem możesz też to zrobić tylko tutaj dodamy więcej szczegółów. On niech usiądzie na podłodze i po każdym dobrze wykonanym ćwiczeniu niech się przybliża. Ale nie gwałtownie!!
I niech dojdzie do tego że ty usiądziesz obok niego i to on będzie mówił i wydawał psu komendy.
Co do tego że gryzie ją a ona nie może swobodnie chodzić to poprostu dominacja. Naucz go komendy zostaw. Najpierw ze smakołykami- kładziesz najpierw przed nim mówisz zostaw= grzeczne zachowanie inny smakołyk. Później podwyższamy poziom i kładziemy na łapie. Gdy to nam się uda przechodzimy do punktu kolejnego gdzie dziewczyna swobodnie wychodzi i wchodzi do pokoju. Ty trzymasz psa na smyczy-ZOSTAW- i w tym samym czasie co ty wypowiadasz komende siostrzenica wchodzi do pokoju i wychodzi.
Na spacery wychodz razem z nią i innymi znajomymi. Niech się psinek przyzwyczai do wiekszej liczby osób. Dawaj im nawet smycz aby to oni prowadzili psa podczas spaceru.

Posted

[quote name='kropi124']Jak się boisz wychodz w kagańcu.
W domu napisałaś że jest siostrzenica. Ćwicz z psem podstawowe komendy w obecności twojego partnera i i siostrzenicy.
Gdy pies się rozluźni. Przekaż smycz siostrzenicy- niech stanie obok ciebie i trzyma smycz a ty szkolisz psa. Gdy będzie spokojna niech to zrobi siostrzenica. Z twoim partnerem możesz też to zrobić tylko tutaj dodamy więcej szczegółów. On niech usiądzie na podłodze i po każdym dobrze wykonanym ćwiczeniu niech się przybliża. Ale nie gwałtownie!!
I niech dojdzie do tego że ty usiądziesz obok niego i to on będzie mówił i wydawał psu komendy.
Co do tego że gryzie ją a ona nie może swobodnie chodzić to poprostu dominacja. Naucz go komendy zostaw. Najpierw ze smakołykami- kładziesz najpierw przed nim mówisz zostaw= grzeczne zachowanie inny smakołyk. Później podwyższamy poziom i kładziemy na łapie. Gdy to nam się uda przechodzimy do punktu kolejnego gdzie dziewczyna swobodnie wychodzi i wchodzi do pokoju. Ty trzymasz psa na smyczy-ZOSTAW- i w tym samym czasie co ty wypowiadasz komende siostrzenica wchodzi do pokoju i wychodzi.
Na spacery wychodz razem z nią i innymi znajomymi. Niech się psinek przyzwyczai do wiekszej liczby osób. Dawaj im nawet smycz aby to oni prowadzili psa podczas spaceru.[/QUOTE]

Komendy ćwiczyliśmy od samego początku i szybko załapał.Nie ma szans na to,żeby moja siostrzenica stanęła na równe nogi w mieszkaniu.na dworze szczeka jak oszalały...

Spróbuje tak,ale już czuje,że nie da sie.

dzięki :)

Słyszałam różne opinie o tym szkoleniowcu.Na pewno ceny ma wysooookie...

Posted

z takim podejściem : " czuje że nie da się" albo "to nie zadziała", " nie ma szns" nawet dobry szkoleniowiec ci nie pomoże.
Ćwicz z nim to co napisałam ale nie wszystko w jeden dzień. Na spokojnie. Skoro lubi tak bardzo jedzenie to niech ona go woła i smakołykiem do niego- pies musi ją skojarzyć z czymś dobrym, a w jego przypadku jedzenie to dobre wyjście i nagroda.
Napisałaś też że szybko załapał komendy a pozytywne szkolenie z siostrzenicą to już nie załapie?
Oczywiście że załapie. Będzie miał dobre bodźce z jej strony.

Posted

na pewno nie jest to szkoleniowiec, który będzie na pieska titał czy ciumkał. musi zobaczyć was osoba znająca się na rzeczy i pokierować pracą z psem, bo Twoje zwierzę używa zębów przeciwko ludziom. i o ile w przypadku Twojego faceta czy siostrzenicy na policję nikt Cię nie poda to już w przypadku osoby postronnej na ulicy możesz mieć mega kłopoty, gdy kaganiec spadnie a karabińczyk od smyczy pęknie. a chyba nie chcesz mieć na sumieniu niczyjego życia czy zdrowia?

a w domu pies może być w oddzielnym pokoju niż siostrzenica, tak żeby nie musiał non stop mieć namordnika. parciany to masz na myśli taki jak tuba? to najgorszy możliwy, bo pies nie może w nim swobodnie dyszeć i non stop dotyka psiego pyska. nie dziwota, że taki ściąga;) kup mu taki kaganiec (metalowy albo plastikowy) w którym będzie mógł swobodnie dyszeć.

Posted

[quote name='Beatrx']na pewno nie jest to szkoleniowiec, który będzie na pieska titał czy ciumkał. musi zobaczyć was osoba znająca się na rzeczy i pokierować pracą z psem, bo Twoje zwierzę używa zębów przeciwko ludziom. i o ile w przypadku Twojego faceta czy siostrzenicy na policję nikt Cię nie poda to już w przypadku osoby postronnej na ulicy możesz mieć mega kłopoty, gdy kaganiec spadnie a karabińczyk od smyczy pęknie. a chyba nie chcesz mieć na sumieniu niczyjego życia czy zdrowia?

a w domu pies może być w oddzielnym pokoju niż siostrzenica, tak żeby nie musiał non stop mieć namordnika. parciany to masz na myśli taki jak tuba? to najgorszy możliwy, bo pies nie może w nim swobodnie dyszeć i non stop dotyka psiego pyska. nie dziwota, że taki ściąga;) kup mu taki kaganiec (metalowy albo plastikowy) w którym będzie mógł swobodnie dyszeć.[/QUOTE]

Już musiałam 300 zł zapłacić temu facetowi.Problem w tym,że mnie nie ma od 8 00 do 19 00 i wychodzi z nim mój ponad 70-cio letni ojciec,który nie da sobie nic powiedzieć.
Ale jestem zła na siebie, szukałam w miąrę wychowanego dobrze psa,bo wiedziałam,że nie poświęce mu dużo czasu i mam za swoje.Byłam pewna,że jego strach nie przerodzi sie w agresje.Ja to mam zawsze szczęście.Na leczenie moich psów(") i królika poszło tyle tysięcy zł,to jeszcze i na szkoleniowca.

Zapomniałam- on na " nie wolno" reaguje na wszystko,co nie dotyczy szczekania, gryzienia innych.Ja mu moge prawie wszystko zrobić, tylko czasem nie chce mi czegoś oddać swojego i warczy.

Posted

oddawanie przedmiotów też jest do wypracowania. a ojcu po prostu powiedz, żeby psa w kagańcu wyprowadzał, bo jak kogoś ugryzie to będzie jego wina.

  • 2 weeks later...
Posted

400 zł poszło na daremno...Szkoleniowiec poddał się, pies nawet na chwile nie potrafił sie skupić na czymkolwiek,tylko na nim.Powiedział,że to jest dziwne,że na mnie nie reaguje agresją,bo jest nieobliczalny.Atakuje bez ostrzeżenia,tutaj sie przymila,a za chwile rzuca się z zębami.
Kupiłam mu karme wyciszającą i specjalnie przygotowane krople,bo wydaje mi sie,że on tak reaguje z powodu strachu.

Posted

[quote name='jusstyna85']400 zł poszło na daremno...Szkoleniowiec poddał się, pies nawet na chwile nie potrafił sie skupić na czymkolwiek,tylko na nim.Powiedział,że to jest dziwne,że na mnie nie reaguje agresją,bo jest nieobliczalny.Atakuje bez ostrzeżenia,tutaj sie przymila,a za chwile rzuca się z zębami.
Kupiłam mu karme wyciszającą i specjalnie przygotowane krople,bo wydaje mi sie,że on tak reaguje z powodu strachu.


Mój pies robił/jescze zdaża mu się robić to samo co Twój, ale ja zdianozowałam psa i pracuję z nim bardo intensywnie, U kogo byłaś, ile razy?
Bo wiesz temat napisałaś 2 tyg temu a dzisiaj piszesz, że szkoleniowiec się poddał
:crazyeye:, z takim podejściem mój szkoleniowiec powinien mnie wywalić z zajęć ponad rok temu.
Powiem Ci co u mojej psicy zdiagnozowano, a Ty tymi informacjami zrobisz co zechcesz.
Agresja lękowa, sucz z awatara była tłuczona, z zębami startowała do starych, młodych, zwierząt, samochodów i co tam sobie jeszcze wymyślisz, w momencie ataku wpadała w amok, że zadna siła nie była w stanie odwrócić jej uwagi od potencjalnej ofiary, po ponad roku pracy nie jest idealnie ale spokojnie mogę z nią do pubu na browarka ze znajomymi skoczyć. Ale to jest rok pracy, i uwierz mi ja też dużo pracuję i mam 1000 innych spraw na głowie.
Nie poddawaj się, bo szkoda żeby psiur swojego cłzeka stracił
Co do kagańca dla Waszego i ludzi bezpieczeństwa używajcie koniecznie
moja ma taki
http://chopo.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=shop.flypage&product_id=41&category_id=4&manufacturer_id=0&option=com_virtuemart&Itemid=1
spokojnie może w nim dyszeć i pić
powodzenia

Posted

Co to za szkoleniowiec co po 2tygodniach się poddaje...
Miałam na DT sukę z agresją lękową + pilnowanie zasobów. Po 2 miesiącach jak u nas była pracy kilka razy dziennie suczka się na tyle wyciszyła i uspokoiła że nawet z potencjalnym domkiem się zaprzyjaźniła i została adoptowana. Co prawda miała nawrót po 3miesiącach, ale nowi właściciele ciężko z nią pracowali i sunia znów jest kochanym psiakiem.
Suczka była już starsza (wet określił na minimum 8lat), do tego miała problem z chodzeniem myśleliśmy że to dysplazja jednak przy prześwietleniu nic nie wyszło.

Trochę o przebojach które mieliśmy i jak z sunią pracowaliśmy.
Suczka bała się wszystkiego (dosłownie, nawet własnego cienia), reagowała agresją i atakiem jak nie mogła zaatakować docelowego celu to przekierowywała agresję.
Jak weszła do domu pierwszy raz ze schroniska to nie zajmując sobie miejsce nie dała do siebie podejść, była agresywna, kłapała zębami, szczekała - wziełam parówki, pokroiłam na kawałki, siadłam bokiem do niej tak żeby mnie nie dopadła (a starała się usilnie), odwróciłam wzrok i żucałam jej delikatnie przysmaki pod łapy - trwało to ponad godzinę i dopiero wtedy dała sobie zapiąć smycz na wyjście na spacer!
Byłą agresywna do obcych, najpierw ją izolowaliśmy żeby sprawdzić jej reakcje, później przyszedł kennel i w nim 'witała' nowych ludzi.
Suczka w kenelu była na tyle agresywna i w furii że z kennelem (tym ciężkim i prawie największym (większe są dla dogów)) przybliżała się do potencjalnej ofiary, nie uspakajała się nawet po 30minutach. Zaczęliśmy spraszać ciągle nowych ludzi, na wejściu dawać im smaczki (ser żółty za który zrobiła by prawie wszystko) - goście mieli podchodzić do kennelu bokiem, powoli, nie patrząc na psa. Stojąc przy kennelu (nieważne jak się pies zachowuje) mieli wrzucić po 1 smaczki. Po 3-4 smaczkach uspakajała się i czekała na więcej.
Do tego uczyliśmy ją podstawowych komend typu 'siad, waruj, zostań, stój, wyjdź' tak żeby czymś zająć jej umysł i nie mogła się pogłębić w swoim obłędzie.

Z suczką pracowaliśmy każdego dnia w seriach 5x10min. Nie ważne czy nam się chciało, czy pies miał gorsze dni, czy był regres który podłamywał.

Dodam że suczka pogryzła mi ojca bo stojąc przed nią zamykał szafkę co jej się nie spodobało, później na niego wciąż polowała i jak był w pobliżu to warczała, prawie chapsła mi brata który szedł za mną do pokoju, zaatakowała nam suczkę bo nie mogła dopaść 'celu'. Problemów było mnogo, ale trzeba z psem pracować inaczej nie ma szans - sami się zastanawialiśmy czy sucz nie ma jakiegoś guza mózgu. Jak go oddacie z łatką agresora to prawdopodobnie już tam zginie...

Posted (edited)

Mialam psa ze schroniska 2 lata jako Dt ,nie moglam go dotknac bo gryzl ,na poczatku nawet nie wiedzialam jak mu zapiac smycz .Byl psem bardzo bojacym ale z biegiem czasu w moim domu sie wyciszyl ale reka to byla tabu.Organizacja zaplacila temin z psim psichologiem ,bylam z psem na konsultacji.
oczywiscie doradzili uzywanie nawet noszenie w domu przez kilka godzin kaganiec ale metalowy bardzo lekki przez ktory mogl pies pic wode.
noszac kaganiec mialam co chwile psa dotykac ,nie zwazajac ze pies warknal lub probowal mnie ugryzc.Nie wolno reki chowac z reka uciekac .Przez kaganiec pies nie ugryzie.Pies zrozumial podczas te cwiczenia ze nic nie wskora mimo warkniec i prob ugryzienia.
Po 2 latach znalazlam rodzine co miala psa agresywnego i postanowila sie nim zajac.Zostal przez org.adoptowany po tym jak przyjechali do mnie automobilem zaparkowali na tydzien przed moim domem i od 6 rano do wieczora poznawali psa.Dla mnie zaskoczeniem byla rozmowa mamy (przyszlej opiekunki) ze synem ktora powiedziala przez telefon cyt"synku przyjedziemy z Tonim do domu ale musisz uwazac on moze ciebie ugryzc"ojej az mnie tchu zabraklo.Wyjechali z pieskiem Pisali sprawozadnia codziennie jak sie pies zachowuje i co miesiac przedkladali bahioworyscie.
Uplynal prawie rok ,Toni mnie odwiedzil w czerwcu, przajechal automobilem 600km .Piesek w nowych rekach stal sie psem pieszczochem,moga go glaskac opiekunowie i ich dorosly syn.Zaczal sie bawic no i nawet wyjechal w lipcu na wakacje na camping do szwecji.Niestey wet,fryzjer dzieci i obcy nie moga go glaskac ale nie musza.Juz nie podbiega nie gryzie .wszedzie jest zabierany

Proponuje zalatwic dobry lekki kaganiec metalowy(bardzo dobre sa belgijskie) i cwiczyc w spokoju psa .Zabierac go wszedzioe zeby lek strach przezwyciezyl .Tylko w kagancu pies musi chodzic i tak jak pisalam nawet kilka godzin w domu.Bahiowiorysta powiedzial ,ze kaganiec jest jak dla czlowieka okulary ,mozna sie przyzwyczaic i nie ma wielkiej tragedi ,ale pomaga .On moze byc lekliwy ale i dominujacy .

ps cwiczenia jakie przeprowadzalam to proby z nienacka dotykania reka ,na poczatku odruchowo chowalam ale pozniej mnie dobrze szlo
- kladlam sie na podloge i pies w kagancu i nalince mial przez ze mnie przechodzic
-zblizanie reki a wlasciwie dloni do psa siedzacego i widzacego moja reke.musialam siedziec na podlodze i cm po cm zblizac sie z dlonia polozana na ziemi nie zwazajc czy pies sie rzuci czy nie
Pies nie moze wyczuc ze sie boje
Jezeli ktos przychodzil obcy do domu ,to psa na smyczy prowadzilam na jego legowisku i uczylym zeby na nim pozostal.Jak goscie weszli dopiero psu wolno bylo chodzic po pokoju jak wszyscy siedzieli przy stole ,ale nie mieli reagowac na psa nie patrzec nie mowic do niego mieli go ignorowac i od czasu do czasu rzucic smakolyk ale bez slow.Podobny rytual byl jak goscie mieli opuscic pokoj moj dom.

Edited by xxxx52
Posted

Zapisuje temat bo mam identycznie zachowującego się psa . Wychowanego od szczeniaka , po szkoleniach , zjeździliśmy razem pól Polski z racji tego , że był wielokrotnie wystawiany . Nikt go nigdy nie skrzywdził , nie boi się obcych - on im nie ufa i ich nie lubi a co za tym idzie , nie toleruje na swoim terytorium . Od obcego nic nie weźmie z ręki , nie połakomi się również na rzucony mu smaczek . Gdy mam gości pies z konieczności przebywa w kojcu bo nie pozwala nikomu zrobić najmniejszego ruchu , mógłby wprawdzie chodzić w kagańcu ale 50 kg pies przy ataku może nieźle poobijać ofiarę metalowym kagańcem . To typowy pies jednego pana - ja mogę zrobić z nim wszystko , pozwala na wszystkie , nawet nieprzyjemne zabiegi . Taki charakter odziedziczył po przodkach - nikt i nic tego nie zmieni .
Mam również pod tymczasową opieką sukę tej samej rasy wyciągniętą ze schroniska . Pomimo typowej dla rasy nieufności ma zupełnie inny charakter , ogólnie lubi ludzi i byle czym daje się przekupić . Wprawdzie okazało się niedawno , że całkiem obcej dla siebie osoby na swoje terytorium nie wpuści ( tzw. nieautoryzowane wejście ) ale znajomych wita przy bramie i dość szybko przekonuje się do obcych osób wprowadzanych przeze mnie na posesję .
Dlaczego to piszę ? Bo uważam , że nie wszystko zawsze uda się " wyprostować " u psa - pod uwagę należy brać nie tylko złe doświadczenia , strach , braki socjalizacyjne ale również wrodzone cechy charakteru i pewne predyspozycje odziedziczone po przodkach .

Posted

ten piesek co 2 lata nie pozwolil sie dotknac to sznaucer minaturka,

elaja-masz tez racje z tymi cechami charakteru ,ale cechy charakteru ,specyfika danej rasy,to co pies zaznal w swoim zyciu,daje obraz psa ktorego nalezy indywidualnie traktowac i wychowywac czy szkolic.kazdy pies czy to rasowy czy mieszanka jest inny.

Posted

Mój pies ma między 6,a 8 lat.Czasem mam wrażenie,że ma w sobie coś ze spaniela.

Nie pozwalam mówić,że jest agresywny,bo ja moge mu wszystko zrobić.Wypracowałam z nim oddawanie mi jego rzeczy.Spotkanie ze szkoleniowcem wyglądały tak,że nie dało sie go uspokoić, potrafił nawet godzine ujadać na niego.Mówiłam,że po założeniu obojętnie jakiego kagańca pies rzuca sie, obija sie o ściane i nie zrobi kroku? potrafi nawet sobie krzywde zrobić, byleby tylko ściągnąć.On nienawidzi ludzi, wszyscy mu przeszkadzają.Za to psy akceptuje, mojego królika uwielbia.

Na pewno go nie oddam,ale jestem zła najbardziej na siebie.Mój 1 pies,który odszedł z Listopadzie nie lubił ludzi,ale nie reagował agresją.Pół roku zajęło mi to,żeby normalnie z własnej woli podszedł do mnie.To była ciężka praca,ale opłaciła sie.Wiedziałam co mu nie odpowiada,bo zawsze reagował tak samo.A ten nie ma jednego schematu.Raz mu wszystko przeszkadza, raz cieszy sie, raz atakuje itd.Ma jakieś rozdwojenie jaźni.Nie umiem zrozumieć w czym tak naprawde jest problem.

Komendy wykonuje super, nawet moja siostrzenica może z nim ćwiczyć,ale nie zawsze,to zależy od jego humoru

mam poleconą z miau Ryske.Może będzie niedługo w Bielsku,to pojade z nim.Na kobiety(niektóre) lepiej reaguje.Nie wydam juz ani złotówki na szkoleniowca.

Ja to mam zawsze pecha do zwierząt, zawsze jest coś nie tak :(

Posted

Masz go od maja , prawda ? Dwa miesiące to za mało aby się już poddawać , za mało aby dobrze poznać psa , za mało dla psa aby wrosnąć w rodzinę i poczuć się w niej pewnie . Być może za wczas wrzuciłaś go na " głębokie wody " czyli poszłaś z nim na szkolenie . Jeśli potrafisz ( a z Twoich postów wynika , że tak ) go sama szkolić to po prostu go ucz nadal , bo tylko taka praca powoduje umocnienie więzi z psem . Aby potrafił koncentrować się tylko na Tobie w każdych warunkach ( czyli np. na szkoleniu grupowym ) musi mieć do Ciebie bezwzględne zaufanie i widzieć w Tobie prawdziwego przewodnika . Nic na siłę , szybko , tu trzeba robic wszystko małymi kroczkami .
Jeśli pies nie ostrzega przed atakiem ( czyli warczy ) to być może był za to kiedyś karany . Dlatego atakuje niby bez ostrzeżenia - niby , bo on ostrzega tylko bardzo subtelnie i Ty musisz nauczyć się odgadywać jego zamiary . Moje ukochane jużaki dają właśnie bardzo słabe i niewyraźne znaki - właściciel aby dobrze mu się żyło z takim psem pod jednym dachem musi nauczyć się je odczytywać . To lekkie zesztywnienie np. , niezbyt nachalne wpatrywanie się , lekki truchcik a raczej " spacerek" w kierunku upatrzonej ofiary .
Pies o takim jak Twój charakterze musi mieć czas i miejsce na spokojne wycofanie się , możliwość uniknięcia potrzeby ataku . Jeśli nie ma takiego miejsca to będzie szukał pomocy u Ciebie i atakował każdego , kto spróbuje się do Ciebie zbliżyć . Nałożenie kagańca powoduje panikę , bo tym samym pozbawia psa możliwości jedynej obrony jaką zna czyli użycia zębów . Mam sukę , też adoptowaną przed laty , która do dziś kagańca nie zaakceptowała i każdy model potrafi zdjąć w ciągu paru sekund . Przebywanie w pomieszczeniu w obecności obcych osób powoduje u niej panikę , która objawia się agresją - natomiast świetnie funkcjonuje na zewnątrz , ma swój kojec ( najczęściej otwarty ) i swoją budę , w której może się bezpiecznie schować i tym samym nie musi konfrontować się z osobą , której się boi. Bez problemu natomiast wychodzimy na dalekie spacery , często w grupie , nigdy nikogo nie zaatakowała , na otwartej przestrzeni czuje się dobrze i komfortowo , wie , że ma na tyle miejsca aby trzymać się od obcych na bezpieczną dla niej odległość .
Kiedyś miałam psa , też schroniskowego , z łatką "agresywny" i faktycznie sprawiał takie wrażenie . Dwa razy zwrócony z adopcji prawie natychmiast ( uderzył zębami ) , trzecią osobę capnął jeszcze zanim zdążyła z nim wyjść ze schroniska po podpisaniu umowy . U mnie przez pierwsze pół roku nie potrafiłam z nim nawiązać kontaktu , ja sobie , pies sobie . Na każdy przymus reagował zębami , jednak mnie nigdy nie ugryzł a jedynie straszył . Wyjście na spacer to był koszmar bo najpierw trzeba go było złapać i zapiąć smycz , nie chodzi o to aby się bał smyczy ale o to , że po prostu uważał za punk honoru , że to on decyduje kiedy ten moment nastąpi . Kiedy po pół roku ręce mi już opadły i doszłam do wniosku , że z tym psem nic nie da się zrobić i zostanie tylko takim podwórkowym szczekaczem - pies zaczął się zmieniać . Po roku był już wspaniałym towarzyszem , posłusznym , znającym podstawowe komendy i uwielbiającym współpracę z człowiekiem :lol:
Nie pisz , że masz pecha , może po prostu lubisz określony typ charakteru psa i taki pies własnie trafił pod Twoją opiekę . Przed Wami wiele miesięcy pracy , umacniania więzi , poznawania się i "uczenia " siebie .

Posted

[quote name='jusstyna85']Mówiłam,że po założeniu obojętnie jakiego kagańca pies rzuca sie, obija sie o ściane i nie zrobi kroku? potrafi nawet sobie krzywde zrobić, byleby tylko ściągnąć.On nienawidzi ludzi, wszyscy mu przeszkadzają.[/QUOTE]
Powinniście zacząć od nauczenia psa, że kaganiec to jest najlepsza rzecz na świecie. Da się to zrobić - moja sucz też nienawidziła kagańca (a z powodu agresji do ludzi musiała nosić). Kilka tygodni ćwiczeń i kaganiec jest najfajnieszy na świecie - na sam widok Korusia merda ogonem.
Tyle, że kagańca nie zapinaliśmy, dopóki sama nie wkładała do niego głowy z entuzjazmem. A żeby to robiła to każdy posiłek podawaliśmy najpierw trzymając kaganiec w ręku, potem trzymając kaganiec obok pyska, potem wkładając chrupki na samym brzegu, żeby po nei sięgała itd.

Też miałam ostatnio spotkanie z psem, który bardzo agresywnie reagował na mnie (i rzuca się na wszystkie psy tudzież ludzi)... Jednak sesję zakończyliśmy bez kagańca z pobieraniem smaków z mojej ręki. Zadałam pracę domową na miesiąc, zaleciłam zmianę karmy + łagodny lek uspokajający. Dopiero po odćwiczeniu tego co zaleciłam spotkamy się ponownie.

Agresja, zwłaszcza lękowa, leczy się powoli. Moja Kora przestała gryźć ludzi po 1,5 roku. Ale od 3,5 roku nie ugryzła nikogo i nauczyła się warczeć oraz kłapać ostrzegawczo :) Gdy zaczynaliśmy pracę jedyny sygnał ostrzegawczy z jej strony to było zastygnięcie (na mniej więcej mgnienie oka). Jak się temu lepiej przyjrzeliśmy to zaczęliśmy ostrzegać sztywnienie przed zastygnięciem, zmiany w układzie uszu, ogona. Co ciekawe Kora dążyła do spotkań z ludźmi, ale blisko nich nerwy jej puszczały... Teraz wzięliśmy się znów za jej agresję do psów. Bo był czas, że się poddaliśmy, ale widzę znów światełko w tunelu - coraz więcej psich koleżanek :D

  • 2 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...