Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ni wiem, czy w dobrym dziale ten wątek... Moja matka kupiła ostatnio szczeniaka maltańczyka (podobno z hodowli, a nie pseudo). Ostatnio dowiedziałam się, że jej znajoma ma maltańczyka sunię i zamierzają je do siebie "dopuścić", bo mają chętnych na oddane szczeniaki. Próbowałam jej przemówić do rozumu, tłumaczyłam czym jest pseudo etc. Ba! Mówiłam nawet o karach finansowych! (Matka mieszka w Niemczech)
Zupełnie nie wiem co robić... Dla niej dopuszczenie raz w życiu to norma (mimo pokazywanych info weterynaryjnych)... Jestem załamana, zwłaszcza że sama jej powiedziałam, że bidy w typie rasy przebywają w schroniskach - na co mi matka odpowiedziała "w typie, a oni chcą tę rasę...: ;(
Błagam, podajcie mi inne argumenty niż wady genetyczne i spaczenie charakteru, czy pomnażanie psiego nieszczęścia (to nijak nie dociera, bo cyt. "w Niemczech nie ma bezdomnych zwierząt"....)....

Posted

zapytaj,czy jej koleżankę stać na operację,jeśli jakieś szczenie w macicy umrze i zacznie gnić.
nie,nie są to terminy medyczne,ale jeśli koleżanka mamy ma dobrą wyobraźnię,to nie narazi swojej suki na coś takiego.

Posted

Ojj ciężka sprawa..

Ja sterylizując swoją sunie- yorczkę, usłyszałam, że głupia jestem bo przecież mogłabym się "DOROBIĆ" ... Tylko nikt nie patrzy na to, że mogą być problemy podczas porodu, że najlepiej być z sunią w domu bo może coś pójść nie tak. I jeżeli komuś zależy aby szczeniaki były w dobrym stanie i kondycji to np ja w nocy wstawałam co 2-3h aby sprawdzić czy szczeniaki jedzą, czy grzeją się u boku suczki.
Odrobaczanie, szczepienia, kontrole u weta, usg, jedzenie dla suki i szczeniąt- specjalne pod wiek, a do tego "praca" człowieka. Poza tym ja miałam na wydanie 4 szczeniaki- yorki. I miałam chyba 15 chętnych a jak przyszedł termin gdzie mogły zmienić dom to okazało się, że ludzie zaczęli się wykruszać. Jeden nie ma kasy, drugi teraz czasu, kolejna osoba dziecko,praca i wymówki.

I tak jak Koszmaria wspomniała istnieje możliwość, że pójdzie coś nie tak. U nas nie ruszały się szczeniaki, więc wet skierował na usg, bo podejrzewał, że szczeniaki nie żyją i zagrażało to życiu suki.

Gratulacje dla Ciebie, że chociaż Ty masz głowę na karku.;)

Posted

skoro pies jest z hodowli, więc niech zrobi mu hodowlankę tak, żeby i szczyle po nim miały rodowody. i niech rozmnaża z hodowlaną suką, o ile ten pies będzie super przedstawicielem rasy, ze świetną budową i stabilnym, zrównoważonym charakterem.

Posted

Próbowałam jej tłumaczyć, że szczeniaki też będą w typie, to się obraziła, że przecież ona ma rasowego, jej koleżanka też...
Ona nie chce mieć hodowli, chce dopuścić tylko raz, bo to lepiej dla zdrowia *facepalm*. A moje tłumaczenie, że to mit, ma gdzieś.

Dzięki za kolejne argumenty, będę toczyć następne dyskusje pewnie w piątek (skype'owo).

Posted

jeśli ona chce dopuścić psa raz, a potem już nie to po prostu będzie go męczyła, bo pies nauczony tego, ze kryć może będzie szalał jak wyczuje cieczkę. wytłumacz jej, że chce zrobić krzywdę własnemu psu skazując go później na męki związane z niezaspokojonym popędem;)

Posted

w dodatku suka sąsiada po tym razie dla zdrowia pewnie będzie miała ciąże urojone, mleko itd.
spytaj mamy, co takiego błogoslawionego dla zdrowa dało jej organizmowi urodzenie ciebie ;-).

a w ogóle to weź porwij tego psa i ciachnij mu jaja. i cześć. w końcu do sądu cię nie poda, nie?

dobra, żart. może przemówi do niej fakt, że te kopy ludzi, co deklarują, ze chcą psa, wykruszają się, jak prawdziwy pies jest do wzięcia? tak, jka z jorkiem powyżej.
a ile razy o moich tymczasach ludzie na ulicy mówili - o, jaki ładny, takiego to bym chciał. ja na to: a wie pan/pani, to możliwe, bo on szuka domu. no to wiadomo, ze odpowiedź była ZAWSZE, no tak, ale nie mam warunków, może kiedyś, bla bla bla.

nie to, ze chciałabym na ulicy psa wyadoptowywać, ale ludzie po prostu uważają taki tekst: takiego psiaka to bym chciał, po nim to chciałbym mieć szczeniaka - za zwykły, uprzejmościowy komplement. brać to za deklaracje poważne jest dość beztroskie. co mam zrobi, jak jej zostanie troche tego towaru na magazynie ;-)?

Posted

sleepingbyday napisał(a):
a w ogóle to weź porwij tego psa i ciachnij mu jaja. i cześć. w końcu do sądu cię nie poda, nie?

dobra, żart.


Rozważałam tę opcję :P Tylko, że matka mieszka w Niemczech, a ja w Polsce ;).
Zresztą, sama jej polecałam kastrację, to się dowiedziałam, że chcę okaleczyć psa :roll:

Dzięki za argumenty, dam znać w weekend czy cokolwiek jej przemówiło do rozsądku.

Posted

Miałam dać znać w weekend, ale się załamałam. Żaden z argumentów nie trafił... Nie jej suka - co ona się będzie przejmować ciążą urojoną (i problemami w czasie ciąży); ona psa nie spuszcza ze smyczy - nie będzie ciągnął do innych suczek w czasie cieczki; to nie są komplementy - to jej znajomi chcą szczeniaki... :pissed: Ona tylko daje psa do rozmnożenia, nie będzie mieć szczeniaków w domu...

Posted

To może to, że może znaczyć teren w domu? Powiem tak jeśli mama się nie przekona proszę sobie odpuścić temat, no cóż całego świata się nie zbawi :(. Miałam kiedyś podobną sprawę z yorkiem kuzynki, nic nie trafiało, w końcu machnęłam ręką licząc po cichu, że się nie uda i jak podejrzewałam nie udało się krycie ;).

Posted

Jeżeli psiak jest szczeniakiem, jak napisałaś w pierwszym poście, to i tak trzeba jeszcze zaczekać z kryciem, niech psina dojrzeje, przecież nie będzie kryć dzieciakiem (mam nadzieję).

Poza tym ciągnięcie do suk napalonego samca odbywa się nie tylko na spacerach. To są później nieprzespane noce, bo pies wyje, szczeka i piszczy, biega po domu, nie chce jeść,chudnie, sika gdzie popadnie niszcząc mieszkanie - wiem, przerabiałam niedawno na własnej skórze - koszmar. Psiak jest wtedy cały czas pobudzony i nerwowy, nie da się do niego dotrzeć. Zwierzę się męczy i człowiek też. Trzymanie aktywnego reproduktora w mieście, w otoczeniu cieczkujących non-stop suk to ciężka sprawa.

Trzecia rzecz - jeżeli suka koleżanki jest nieprzebadana, to samiec może podczas krycia zarazić się od niej szeregiem paskudnych chorób. Ja bym nie zaryzykowała.

Ostatnia, piszesz, że pieski wezmą znajomi. Jeżeli nawet w końcu się zdecydują (co jak piszą wyżej dziewczyny niekoniecznie musi się stać), to jak później mama będzie się tłumaczyć, gdy znajomym wcale nie wyrosną ze szczeniąt maltańczyki? Albo gdy będą chorować, będą mieć wady genetyczne? Wszystko jest różowo, dopóki szczeniaki są małe i słodkie, gdy zaczną się problemy właściciele na pewno pójdą po rozum do głowy i będą mieć pretensje, włącznie z chęcią oddania szczeniaka, zwrotem kosztów leczenia i zgłoszeniem do odpowiednich organizacji takiej "hodowli". Nie mówiąc już o utracie tych znajomych z kręgu przyjaciół ;)

Posted

Spełnić się spełnią, tylko tak jak piszesz, ktoś, kto się tym w ogóle nie interesuje i ma małą wiedzę może nawet nie zauważyć, że pies nie trzyma wzorca, bądź ma jakieś wady (nie każdy zagląda psu w zęby, na przykład, tak samo nie każdy powiąże chorobę psa z nieudolnością "hodowcy").


[quote name='lucky123']Moja matka kupiła ostatnio szczeniaka maltańczyka (podobno z hodowli, a nie pseudo).[/QUOTE]

Można poinformować hodowcę psa, na pewno będzie niepocieszony (jeżeli to prawdziwy hodowca), że lata jego pracy, staranny dobór psów do hodowli, wysiłki by ulepszać rasę, by pieski rodziły się zdrowe, wzorcowe i z przemyślanych kryć ktoś chce zaprzepaścić tylko dla zaspokojenia fanaberii kilku znajomych.
Nie wiem jak wyglądają przepisy związku, z którego jest pies, ale za taki numer grozi wykluczenie i piesek straci szansę na zdobycie prawdziwych uprawnień hodowlanych i krycie w sposób przemyślany i mądry.

Posted

Trzymajcie kciuki, kolejna dyskusja i Wasze nowe argumenty - już w ten weekend... Zobaczymy czy się uda.

Edytuję, bo zapomniałam dodać - psiak ma 5 miesięcy. I ona czeka aż "skończy rok".

Posted

Miałam identyczną sytuację z moim tatą. Kilka razy był nawet z naszą ON'ką Tarą do pokrycia (bez mojej wiedzy) , ale na szczęście, Tara nie dała się pokryć. Tłumaczyłam tacie tysiące razy, że to psuedo, ale dla niego też pokrycie suczki chociaż raz w życiu to jest norma. Teraz Tara ma 6 lat i nawet pani weterynarz powiedziała tacie, że jest już za stara na szczeniaki, więc odpuścił.
Powiedz swojej mamie, że szczeniaki w typie mogą być chore genetycznie, wrażliwsze i delikatniejsze, nie wiadomo czy przeżyją i jak suczka przeżyje poród, wytłumacz, że z sunią w ciąży trzeba jeździć regularnie na badania i to nie jest wszystko takie łatwe, jak się wydaje. Ja, jak pokazałam mojemu tacie artykuł w Przyjacielu Psie o opiece nad suczką w ciąży, to od razu zmiękł :) Nie tłumacz, że to pseudo, bo to nie pomoże, ale powiedz jak wygląda opieka nad suczką w ciąży, powiedz, że przed kryciem też trzeba robić badania (nie tylko suczce, ale i pieskowi), że szczenięta mogą nie przeżyć itd.

  • 2 weeks later...
Posted (edited)

Gadałam z matką i, powiem szczerze, powoli się poddaję. Łącznie z tym, że teraz się obraziła i ze mną nie gada. Wg niej jestem "psim terrorystą" (nie mam pojęcia o co chodzi) i to, że ja mam świra na punkcie psów, nie znaczy, że ona też ma. Ech, spodziewałam się tego...

I ojciec i TŻ mówią żebym odpuściła...

Edited by lucky123

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...