Ludi Posted July 6, 2013 Posted July 6, 2013 Co prawda istnieje już w dziale podobny wątek, ale sprawa, którą chcę poruszyć wygląda trochę inaczej - nie chodzi mi mianowicie o to, że szczeniak staje jak wryty albo nie wie, o co chodzi z tym paskiem na jego szyi i sznurkiem do tego. Pierwszy raz w życiu staram się od początku ułożyć psiaka, a zależy mi, żeby nasza współpraca odbywała się miło, spokojnie, bez nerwów i z przyjemnością, dlatego pozwolę sobie znów pytać o radę, korzystając z Waszego doświadczenia. W kwestii lęku trzymiesięcznej Luny przed odchodzeniem od domu bardzo mi pomogliście, to może i tym razem... ;) Luna ma już pół roku. Urosła, zrobiła się silna i nie boi się już niczego, co bardzo mnie cieszy, ale... no właśnie. Na spacerach ciągnie mnie jak szalona. Skacze, rzuca się i nie zwraca na mnie uwagi, dla odmiany w domu bardzo ładnie wykonuje polecenia i przychodzi, kiedy ją wołam. Sposoby, które wypróbowałam to te, które najczęściej i powszechnie się powtarzają, czyli: 1. Przystawałam kiedy szarpała, "dopóki pies się nie uspokoi". Tak, jasne... bywało, że stałam jak kołek kilka minut, a ona hasała dookoła mnie, szarpiąc na wszystkie strony. 2. Starałam się zwracać jej uwagę na siebie wołając, podając smakołyki za grzeczne zachowanie i bawiąc się. "Udowodnij psu, że jesteś tak atrakcyjnym obiektem, że nie warto się skupiać na innych, a jeśli zawołasz, zawsze warto przyjść..." Problem w tym, że na dworze ona pod ogonem ma moje smakołyki, musiałabym ją chyba przywlec do siebie na siłę, żeby jej taki podać, a gdzie tu sens? Nie mogę jej też nagrodzić za "chwile, kiedy idzie spokojnie", bo takich nie ma. Nie chcę jej na siłę szarpać i przytrzymywać. Możliwe, że ma trochę za mało ruchu - niestety nie mam ogrodu, gdzie mogłaby pobiegać, a na dłuższy spacer bardzo rzadko uda nam się wyjść, bo w chwili, kiedy ona szarpie, wyrywa się i szaleje, ja nie czuję żeby ten spacer był dla nas obu bezpieczny i raczej zastępuję go kilkoma krótkimi. Wiedziałam od początku, że wyrośnie na psiaka z masą energii i nastawiłam się na robienie z nią kilometrów, bardzo chciałabym też nauczyć ją posłuszeństwa po to, żeby czasem mogła gdzieś w bezpiecznym miejscu pobiegać spuszczona ze smyczy, ale jeśli nawet na lince treningowej (mam 10 metrów - może za mało?) nie chce do mnie przychodzić, a ja już nie mam pomysłów jak ją tego nauczyć, to jak tu ją puścić? Myślałam już o obroży uzdowej, ale nie mam doświadczenia z takim sprzętem, nie wiem, jak tego poprawnie używać, nie chcę się bawić w super tresera z wypasionym sprzętem, bo to nie sztuka schrzanić coś, zrazić siebie i psa. Przyznam, że momentami nie mam już cierpliwości - a bardzo mi zależy, żeby spacery były przyjemnością i dla niej, i dla mnie! Chciałabym z nią spacerować godzinami i wszędzie zabierać, tylko jak to osiągnąć? Błąd na pewno leży po mojej stronie, bo nie uznaję argumentu "mój pies jest niepodatny". Jeśli w zachowaniu psa jest problem, to na pewno ja coś źle robię, i mogę lepiej ;) Macie może jakieś pomysły? Serdeczne dzięki każdemu, kto dobrnął do końca i wyrazi swoje zdanie! Quote
Delph Posted July 6, 2013 Posted July 6, 2013 Spojrzałam przy okazji w Waszą galerię. Kup porządną, szerszą obrożę i dopasuj ją porządnie, żeby leżała za uszami psa. Albo szelki, jeżeli nie czujesz się bezpiecznie i boisz się, że wyjmie łeb z obroży. Do tego grubszą, porządną i długą wygodną smycz. Nie pozwalaj jej brać w zęby, tak jak to widać na zdjęciach, bo wreszcie Ci ją przegryzie. No i w drogę, wychodzicie i idziesz szybkim zdecydowanym marszem, nie kluczysz, nie zatrzymujesz się, obierasz kierunek, cel i idziecie. W jednej ręce smycz, w drugiej smakołyk pachnący dla zwrócenia uwagi i złapania kontaktu z psem. Trzymaj smycz krótko, nie pozwalaj na plątanie, skakanie, gryzienie smyczy, zmęcz ją bardzo energicznym i zdecydowanym spacerem przy nodze. Nie może być chwili wahania, zatrzymania, nudy, bo szczeniak z mnóstwem energii zacznie właśnie swoje psoty. Wychodząc na chwilę, wahając się, zatrzymując i kombinując powodujesz tylko jej nakręcenie i frustrację, zaczyna wydziwiać. To szczeniak, uczy się szybko i być może teraz już jej się wydaje, że tak właśnie mają wyglądać spacery. Nie spuszczaj jej na razie ze smyczy, a luz dawaj na lince. Naucz porządnie komendy siad i siadania przy Twojej nodze, wymagaj tego przy zatrzymaniu, żeby nie skakała i nie zapierała się, tylko siadała i patrzyła na Ciebie. Idźcie na jakieś polecane fajne szkolenie w Waszej okolicy. Tam pierwsze co to nauczą Was porządnego chodzenia na smyczy. Quote
Ludi Posted July 7, 2013 Author Posted July 7, 2013 Postaram się poszukać szerszej obroży, ona ma dość cienką szyję, więc może być niejaki problem u mnie na miejscu, ale da się obejść, znajdę we Wrocławiu. Zwrócę też większą uwagę, żeby nie obgryzała smyczy. Od wczoraj próbuję właśnie tak spacerować - skracam smycz, ustawiam sobie psa po lewej, wybieram cel, do którego chcę dotrzeć i idę szybko. Fakt, przedtem robiłam to zupełnie na opak, starałam się spacerować powoli i spokojnie, żeby ją wyciszyć, teraz po zastanowieniu i po Twoich uwagach sama widzę, że to faktycznie bez sensu w przypadku smarka z wieczną ochotą na skakanie i bieganie. Nie jest łatwo, co prawda już momentami idzie bardzo ładnie koło mnie i nie napina smyczy, wtedy daję jej w nagrodę to, co trzymam w drugiej ręce (bo wydaje mi się, że jeśli przez cały spacer tego nie dostanie, to stwierdzi w końcu, że to pic na wodę fotomontaż, skoro i tak nie ma szans tego zjeść?). Ale też całkiem sporo czasu spędza próbując po prostu szarpać i oddalić się ode mnie w bok, czasem nawet pokazanie jej smakołyka nie działa... Pracujemy też nad tym siadem. W domu bardzo ładnie reaguje nawet na gesty bez komend głosowych, ale na dworze nieraz ma młodzieńczy bunt, nie usiądzie, bo nie i już. Teraz staram się co jakiś czas (nie za często) zatrzymać się, wydać komendę "siad" i wyegzekwować, żeby rzeczywiście usiadła. Szkolenia, fajna sprawa... już nawet mnóstwo ofert przejrzałam, niestety, nie mam na to na razie pieniędzy ._. Dlatego staram się jak najwięcej się da osiągnąć sama. Dzięki za cenne wskazówki! Nadal proszę każdego, komu pies nie urywa ręki o dzielenie się tajemnicą sukcesu ;) Quote
kropi124 Posted July 13, 2013 Posted July 13, 2013 no i jak już chcesz ją poskromić to kup kantar. Niech go troche ponosi w domku a później z nim na spacer. kantar+ smaczki (zabawka) i ruszamy na luźnej smyczy. Zaczyna ciągnąc wołamy ją i się kierujemy w inną strone Warto jej nauczyc komendy PATRZ lub PATRZ NA MNIE Chodzi w tej komendzie o to że jak Luna zaczyna ciągnąć wypowiadamy Luna Patrz psina skupia sie na tobie - patrzy nie ciągnie dostaje przysmak. Jak idziesz szybki tempem spróbuj ją lekko dotknąć łydką tak jak się to robi w jeździe konnej.Tylko musisz kolano zgiąć i Lunke dotknąć podbrzusze lekko Quote
Ludi Posted July 15, 2013 Author Posted July 15, 2013 Hm, boję się używać kantara - obawiam się, że mogłabym tylko zrobić jej krzywdę, bo nie potrafię się nim poprawnie posługiwać. Podobnie jeżdżąc konno nigdy nie używałabym hackamore, po prostu nie ufam na tyle pewności swoje ręki. Za to ostatnio sprawiłam jej szeroką, bardzo miękką obrożę półzaciskową, ale dopasowaną tak, że na maksymalnym ściśnięciu nie poddusza, tylko ciasno przylega. Do tego narzucam tempo, wołam ją, zajmuję sobą, wyprowadzam na krótkiej smyczy... postępy nie są ogromne, ale są - rozumie już komendę "noga", potrafi wyrównać i iść spokojnie koło mnie. Tylko po chwili ponosi ją temperament i znów zaczyna szarpać... ale jestem dobrej myśli. Dziękuję za rady! Quote
kropi124 Posted July 15, 2013 Posted July 15, 2013 Ćwicz... Rób tak jak w napisałam o jeździe konnej. Kantar nie zrobi psu żadnej krzywdy. Jedynie wykręci głowe suni, ale nie tak żeby złamać kark (broń borze) ale tak żeby odwrócić jej wzrok i uwage od celu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.