Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 639
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bazylowi udało sie nasikać na podłogę ale patrzył na mnie wielce zdziwony jak szybko wyciągałam go siusiającego do kuwety i stawiałam na podłodze. Jeszcze nie dawno robiłam coś zupełnie odwrotnego. Mrugając szybko oczkami pewnie zastanawiał się czy ktoś tu sobie nie robi jaj albo może jest niezrównoważony psychicznie i nie wie czego chce:razz:
Umaczałam ten pasek do testów w kocich siuśkach no i niektóre kwadraciki zmieniły kolor ale za Boga nie wiem czy to dobrze czy źle. Dowiem się jutro, chyba, że ktoś z Was ma jakiś wzorzec do tego testu

Posted

Kochani, leczenie Bazylka pewnie będzie sporo kosztować-Tweety już zapłaciła 50zł,a to dopiero początek. Tweety ma na utrzymaniu jeszcze rodzeństwo Bazysia.
Gdyby ktoś mógł mu pomóc-byłoby super, to kocia sierotka, a w dodatku jeszcze chora....

Posted

Jest lepiej, nerki wyrażnie zmniejszyły się, spadła temperatura. Bazyl rozrabia. Wynik wczorajszego moczu z białkiem, niewielka ilością krwi i o znacznie zmienionym ciężarze. We wtorek kolejny zastrzyk.
Bazyl uratowany dzięki koledze świetnego weta z Wroclawia, który ratuje uliczników Ewci. Bardzo jestem wdzięczna i Mamucikowi, że mnie zaanonsowała u swojego weta we Wrocławiu i jemu, że kazał się powoływać na niego chociaż przecież słyszał mnie pierwszy raz i to przez telefon. Trudno polecać kogoś po pierwszej wizycie, jednostkowym przypadku i jeszcze mając polecającego ale ja jestem bardzo zadowolona. Podejście też świetne, gadał z tym moim Bazylem jakby to był jego pupilek, niańczył go i w ogóle :) A przede wszystkim dobrze zdiagnozował i dobrał leczenie

Posted

Trzymajcie, proszę mocno kciuki, módlcie się, czarujcie, co kto umie, w co kto wierzy. Miesiąc temu zamarła jego mamusia ...
Rano był dziwnie chłodny i nie jadł. Zmierzyłam mu temperaturę, właściwie agonalna. Galopem butelki z wodą i kurs do weta. Tłum straszliwy ale przedarłam się, bo kociak umiera więc mnie puścili przodem. On ma takie malutkie łapusie, że nie było jak pobrać krwi. Na szczęście udało się podłączyć kroplówkę z podgrzewaną glukozą a później z solą fizjologiczną. Dostał jeszcze zastrzyki ale juz nie miałam sił pytac jakie, mam zapisane. O 18-tej idziemy znowu na kroplówkę. Troszkę się zaróżowił (nosek, dziąsła) i nawet zjadł kaszę na tym swoim ulubionym kozim mleku. W domu córka nadal go dogrzewa a ja w końcu dotarłam do pracy ale myslami cały czas jesetm przy maluszku.
Boże, niech on walczy!
(tekst był pisany wczesnym popołudniem - kopiuję z miau)

Posted

jesteśmy. Kroplówka podana, zastrzyk mocno oprotestowany. Temperatura troszkę podniosła się. Bazyl je, pije i siusia, nawet teraz troszkę bawioł się przywiązaną do drabinki myszką, na szczęście na leżąco. Nie chce lezeć, broni się zaciekle więc pozwalam mu troszkę spacerować, co może mniej go osłabi niż walka ze mną. Rodzeństwo Bazyla roznosi łazienkę ale nie mogę ich wypuścić, bo Bazyl próbuje biegać razem z nimi. Wystarczy, że pozwoliłam mu na to wczoraj, durna baba W nocy mam go dogrzeawać nadal, bo dzisiejsze ogrzewanie bardzo mu pomogło. Jutro kolejna kroplówka u weta, bo ja panikarz jestem i sama mu nie podepnę.

W ramach złapania oddechu już zastanawiałam się razem z moim najstarszym dziecięciem i wetem czy kochana ciocia Sonia (co to ją góral chciał utopić a potem uciekła od Neris i szukałam jej w Boże Narodzenie pod Warszawą a potem umierała na zapalenie płuc w Sylwestra) nie podpowiedziała Bazylowi, że zna świetny pomysł na to aby zostać w naszym domu. Po prostu trzeba usiłować umrzeć wtedy bankowo się zostaje Przecież ona go ciągle niańczy i wtedy może mu szepta na ucho co robić, bo sama by chciała aby został jej pieszczoszek. To tak w ramach czarnego humoru.

Trzymajcie nadal, bo to cały czas stąpanie po kruchym lodzie:-(

Posted

Bazyl, ja sobie wypraszam takie zachowanie, co to w ogóle jest tak straszyć ciotkę Tweety i nas tu wszystkich:mad: :p
Zdrowiej "na już" i do brykania się bierz :eviltong:

Posted

Właśnie mamy kolejny czas czuwania z Bazylem. Zjadł, wykorzystał kuwetkę na wszystkie sposoby. Usiłował gania z Sońką ale zabroniłam. Teraz troszkę spaceruje, bawił się chwilę myszką. Zaraz go spróbuję spacyfikować i położyć do spania, chociaż najlepiej wychodzi to mojej Joaśce ale nie będę dziecka w wakacje budzic o takiej godzinie, zwłaszcza, że dała mi pospać do 2-ej a sama niańczyła Bazyla.

Posted

Tweety napisał(a):
Praca znowu zawalona, bo o 12-ej muszę jechać na kroplówkę. Strasznie stara się rozrabiać a my mu strasznie nie chcemy na to pozwolić.


Czyli wg. planu: to ja Bazylek jestem najważniejszy, już niedługo bedziecie najszcześliwsi na świecie, że będę mieszkał z Wami :multi: :evil_lol: Sonia ma rację, to działa :) ( ona to nawet górala topiła, żeby być z Tweety, zmachała się, spociła, bo się chłop stawiał :angryy: i wtedy zauważyła, że chorowanie jest jednak najlepszą metodą;) )

Mój Bazyl, teraz duża kopia Bazylka, też mnie tak zrobił:diabloti: :loveu: Górala sobie odpuscił :p On leniwy raczej jest ;)

Trzymajcie się cieplutko, ciotkę przypadkowo zagnało na dogo:multi: więc zajrzała do przystojniaka :)

Posted

Tweety, Sonka tak go niańczyła właśnie dlatego, że wyczuła chorobę. Niektóre zwierzaki wyczuwają takie rzeczy.

Bazylku, wyzdrowiej! Ciotka Tweety na pewno gotowa jest obiecać Ci wikt i gazety na wiele, wiele lat - oczywiście pod warunkiem, że raczysz przestać chorować! :)

Posted

Bazyl po kroplówce, po zastrzyku, umyty przez Sonię. Oczywiście chciał biegać a oczywiście mu nie wolno. Jutro kolejna kroplówka, kolejny zastrzyk będziemy znowu sikać na podłogę, żeby zbadać co tam z tymi nerkami. Mam nadzieję, że ten kryzys, który o mało tragicznie się nie skończył, był ostatni.

O wikcie i opierunku wiem tyle, że będzie miał zapewniony w Lublinie, jak w końcu wydobrzeje

Posted

Bazyl - wulkan energii, już nie wie co ze sobą zrobić a mnie brakuje pomysłów co zrobić aby nie latał jak oszalały. Włożony do kontenera zużywa więcej energii aby się z niego wydostać niż gdyby latał luzem. Boję się, że któregos ranka znowu znajdę szmatkę a nie kota jak będzie tak dalej wojował.
Teraz Miauciki śpią we czwórkę na pralce, bo na podłodze im za nisko . Bazyl oczywiście odpakował się z bandaża i paraduje z wenflonem na wierzchu. Mam nadzieję, że sobie nie zerwie plastrów do tego zanim wrócę do domu

Posted

Witam, mam bardzo złe wieści otóż nie mogę przyjąć Panny Rosii ponieważ dziś znalazłam kotkę w zaawansowanej ciąży pogryzioną przez psa myślałam iż jest przejechana do momentu kiedy podeszłam a ona podniosła zakrwawiony pyszczek i popatrzyła bardzo smutnym wzrokiem co miałam zrobić jazda do weta i domek tymczasowy u mnie. Z relacji sąsiadów ktoś ją wczoraj wyrzucił z auta. Kotce nic nie grozi jest troszkę okaleczona na sterylkę lekarz powiedział że za późno nie podejmie się. Przepraszam jeszcze raz

Posted

Beamicha, spokojnie, zamiast jednej kici uratowałaś cała rodzinkę. Dogomaniacy na pewno pomogą mi znaleźć dom dla Rosi, mam tylko nadzieję, że tak samo dobry jak Twój:loveu:

Posted

Do Rosi dołaczył właśnie Psotek i Felicjan. Właściciel mieszkania wynajmowanego przez opiekunów Psotka i Felka postawił im ultimatum: albo mieszkają bez kotów albo wyprowadzają się z kotami:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...