Tweety Posted June 30, 2007 Author Posted June 30, 2007 Bazylowi udało sie nasikać na podłogę ale patrzył na mnie wielce zdziwony jak szybko wyciągałam go siusiającego do kuwety i stawiałam na podłodze. Jeszcze nie dawno robiłam coś zupełnie odwrotnego. Mrugając szybko oczkami pewnie zastanawiał się czy ktoś tu sobie nie robi jaj albo może jest niezrównoważony psychicznie i nie wie czego chce:razz: Umaczałam ten pasek do testów w kocich siuśkach no i niektóre kwadraciki zmieniły kolor ale za Boga nie wiem czy to dobrze czy źle. Dowiem się jutro, chyba, że ktoś z Was ma jakiś wzorzec do tego testu Quote
Tweety Posted June 30, 2007 Author Posted June 30, 2007 pewnie zawartosc roznych rzeczy w moczu Quote
Patsi Posted June 30, 2007 Posted June 30, 2007 Kochani, leczenie Bazylka pewnie będzie sporo kosztować-Tweety już zapłaciła 50zł,a to dopiero początek. Tweety ma na utrzymaniu jeszcze rodzeństwo Bazysia. Gdyby ktoś mógł mu pomóc-byłoby super, to kocia sierotka, a w dodatku jeszcze chora.... Quote
Tweety Posted July 1, 2007 Author Posted July 1, 2007 Jest lepiej, nerki wyrażnie zmniejszyły się, spadła temperatura. Bazyl rozrabia. Wynik wczorajszego moczu z białkiem, niewielka ilością krwi i o znacznie zmienionym ciężarze. We wtorek kolejny zastrzyk. Bazyl uratowany dzięki koledze świetnego weta z Wroclawia, który ratuje uliczników Ewci. Bardzo jestem wdzięczna i Mamucikowi, że mnie zaanonsowała u swojego weta we Wrocławiu i jemu, że kazał się powoływać na niego chociaż przecież słyszał mnie pierwszy raz i to przez telefon. Trudno polecać kogoś po pierwszej wizycie, jednostkowym przypadku i jeszcze mając polecającego ale ja jestem bardzo zadowolona. Podejście też świetne, gadał z tym moim Bazylem jakby to był jego pupilek, niańczył go i w ogóle :) A przede wszystkim dobrze zdiagnozował i dobrał leczenie Quote
Tweety Posted July 2, 2007 Author Posted July 2, 2007 Trzymajcie, proszę mocno kciuki, módlcie się, czarujcie, co kto umie, w co kto wierzy. Miesiąc temu zamarła jego mamusia ... Rano był dziwnie chłodny i nie jadł. Zmierzyłam mu temperaturę, właściwie agonalna. Galopem butelki z wodą i kurs do weta. Tłum straszliwy ale przedarłam się, bo kociak umiera więc mnie puścili przodem. On ma takie malutkie łapusie, że nie było jak pobrać krwi. Na szczęście udało się podłączyć kroplówkę z podgrzewaną glukozą a później z solą fizjologiczną. Dostał jeszcze zastrzyki ale juz nie miałam sił pytac jakie, mam zapisane. O 18-tej idziemy znowu na kroplówkę. Troszkę się zaróżowił (nosek, dziąsła) i nawet zjadł kaszę na tym swoim ulubionym kozim mleku. W domu córka nadal go dogrzewa a ja w końcu dotarłam do pracy ale myslami cały czas jesetm przy maluszku. Boże, niech on walczy! (tekst był pisany wczesnym popołudniem - kopiuję z miau) Quote
Tweety Posted July 2, 2007 Author Posted July 2, 2007 jesteśmy. Kroplówka podana, zastrzyk mocno oprotestowany. Temperatura troszkę podniosła się. Bazyl je, pije i siusia, nawet teraz troszkę bawioł się przywiązaną do drabinki myszką, na szczęście na leżąco. Nie chce lezeć, broni się zaciekle więc pozwalam mu troszkę spacerować, co może mniej go osłabi niż walka ze mną. Rodzeństwo Bazyla roznosi łazienkę ale nie mogę ich wypuścić, bo Bazyl próbuje biegać razem z nimi. Wystarczy, że pozwoliłam mu na to wczoraj, durna baba W nocy mam go dogrzeawać nadal, bo dzisiejsze ogrzewanie bardzo mu pomogło. Jutro kolejna kroplówka u weta, bo ja panikarz jestem i sama mu nie podepnę. W ramach złapania oddechu już zastanawiałam się razem z moim najstarszym dziecięciem i wetem czy kochana ciocia Sonia (co to ją góral chciał utopić a potem uciekła od Neris i szukałam jej w Boże Narodzenie pod Warszawą a potem umierała na zapalenie płuc w Sylwestra) nie podpowiedziała Bazylowi, że zna świetny pomysł na to aby zostać w naszym domu. Po prostu trzeba usiłować umrzeć wtedy bankowo się zostaje Przecież ona go ciągle niańczy i wtedy może mu szepta na ucho co robić, bo sama by chciała aby został jej pieszczoszek. To tak w ramach czarnego humoru. Trzymajcie nadal, bo to cały czas stąpanie po kruchym lodzie:-( Quote
fona Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Bazylku, żadnego chorowania, domek juz masz, dziecino!... Quote
zdrojka Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Bazyl, ja sobie wypraszam takie zachowanie, co to w ogóle jest tak straszyć ciotkę Tweety i nas tu wszystkich:mad: :p Zdrowiej "na już" i do brykania się bierz :eviltong: Quote
Tweety Posted July 3, 2007 Author Posted July 3, 2007 Właśnie mamy kolejny czas czuwania z Bazylem. Zjadł, wykorzystał kuwetkę na wszystkie sposoby. Usiłował gania z Sońką ale zabroniłam. Teraz troszkę spaceruje, bawił się chwilę myszką. Zaraz go spróbuję spacyfikować i położyć do spania, chociaż najlepiej wychodzi to mojej Joaśce ale nie będę dziecka w wakacje budzic o takiej godzinie, zwłaszcza, że dała mi pospać do 2-ej a sama niańczyła Bazyla. Quote
Tweety Posted July 3, 2007 Author Posted July 3, 2007 Praca znowu zawalona, bo o 12-ej muszę jechać na kroplówkę. Strasznie stara się rozrabiać a my mu strasznie nie chcemy na to pozwolić. Quote
mamucik Posted July 3, 2007 Posted July 3, 2007 Tweety napisał(a):Praca znowu zawalona, bo o 12-ej muszę jechać na kroplówkę. Strasznie stara się rozrabiać a my mu strasznie nie chcemy na to pozwolić. Czyli wg. planu: to ja Bazylek jestem najważniejszy, już niedługo bedziecie najszcześliwsi na świecie, że będę mieszkał z Wami :multi: :evil_lol: Sonia ma rację, to działa :) ( ona to nawet górala topiła, żeby być z Tweety, zmachała się, spociła, bo się chłop stawiał :angryy: i wtedy zauważyła, że chorowanie jest jednak najlepszą metodą;) ) Mój Bazyl, teraz duża kopia Bazylka, też mnie tak zrobił:diabloti: :loveu: Górala sobie odpuscił :p On leniwy raczej jest ;) Trzymajcie się cieplutko, ciotkę przypadkowo zagnało na dogo:multi: więc zajrzała do przystojniaka :) Quote
Gem Posted July 3, 2007 Posted July 3, 2007 Tweety, Sonka tak go niańczyła właśnie dlatego, że wyczuła chorobę. Niektóre zwierzaki wyczuwają takie rzeczy. Bazylku, wyzdrowiej! Ciotka Tweety na pewno gotowa jest obiecać Ci wikt i gazety na wiele, wiele lat - oczywiście pod warunkiem, że raczysz przestać chorować! :) Quote
Tweety Posted July 3, 2007 Author Posted July 3, 2007 Bazyl po kroplówce, po zastrzyku, umyty przez Sonię. Oczywiście chciał biegać a oczywiście mu nie wolno. Jutro kolejna kroplówka, kolejny zastrzyk będziemy znowu sikać na podłogę, żeby zbadać co tam z tymi nerkami. Mam nadzieję, że ten kryzys, który o mało tragicznie się nie skończył, był ostatni. O wikcie i opierunku wiem tyle, że będzie miał zapewniony w Lublinie, jak w końcu wydobrzeje Quote
Jola_K Posted July 4, 2007 Posted July 4, 2007 sloneczka malutkie :( trzymamy kciuki za maluszka Quote
Tweety Posted July 4, 2007 Author Posted July 4, 2007 Bazyl - wulkan energii, już nie wie co ze sobą zrobić a mnie brakuje pomysłów co zrobić aby nie latał jak oszalały. Włożony do kontenera zużywa więcej energii aby się z niego wydostać niż gdyby latał luzem. Boję się, że któregos ranka znowu znajdę szmatkę a nie kota jak będzie tak dalej wojował. Teraz Miauciki śpią we czwórkę na pralce, bo na podłodze im za nisko . Bazyl oczywiście odpakował się z bandaża i paraduje z wenflonem na wierzchu. Mam nadzieję, że sobie nie zerwie plastrów do tego zanim wrócę do domu Quote
beamicha Posted July 4, 2007 Posted July 4, 2007 Witam, mam bardzo złe wieści otóż nie mogę przyjąć Panny Rosii ponieważ dziś znalazłam kotkę w zaawansowanej ciąży pogryzioną przez psa myślałam iż jest przejechana do momentu kiedy podeszłam a ona podniosła zakrwawiony pyszczek i popatrzyła bardzo smutnym wzrokiem co miałam zrobić jazda do weta i domek tymczasowy u mnie. Z relacji sąsiadów ktoś ją wczoraj wyrzucił z auta. Kotce nic nie grozi jest troszkę okaleczona na sterylkę lekarz powiedział że za późno nie podejmie się. Przepraszam jeszcze raz Quote
Tweety Posted July 4, 2007 Author Posted July 4, 2007 Beamicha, spokojnie, zamiast jednej kici uratowałaś cała rodzinkę. Dogomaniacy na pewno pomogą mi znaleźć dom dla Rosi, mam tylko nadzieję, że tak samo dobry jak Twój:loveu: Quote
Tweety Posted July 5, 2007 Author Posted July 5, 2007 Przypominam, że Panna Rosia znowu szuka domu. Ma być równie dobry jak u Beamichy Quote
Tweety Posted July 5, 2007 Author Posted July 5, 2007 Do Rosi dołaczył właśnie Psotek i Felicjan. Właściciel mieszkania wynajmowanego przez opiekunów Psotka i Felka postawił im ultimatum: albo mieszkają bez kotów albo wyprowadzają się z kotami:shake: Quote
fona Posted July 5, 2007 Posted July 5, 2007 Co??????? No to awaria straszna! Dooooomkiiiiii na stałe, Miauciki do wzięcia!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.