Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 236
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A ja gdybym miała psa, który ma włos to bym z nim do fryzjera nie chodziła :evil_lol:. Chyba, że byłby to pies, który tego wymaga, jak Westik. Uwielbiam długowłose psy, ale jak ta sierść się sypie to ni cholerę nie da się tego ogarnąć :diabloti:. Tu może ew. w jakiś sposób pomóc furminator, ale na cud tez nie ma co liczyć ;)

Posted

motylek1007 napisał(a):
to trzeba to pokochać bo to walka z wiatrakami :D


ja mam krótkowłosą sukę i to jest dramat

kłaki są wszędzie, może czasami trochę mniej jak dostaje tabletki/krople na sierść

chwilami mam ochotę ją ogolić na łyso i ciągle sobie obiecuję ze następny pies będzie z gatunku nieliniejących

problem w tym że jak kolejny pies to tylko cocker spaniel angielski a one też kłaczą.... :( :evil_lol:

Posted

ja też jestem pogodzona, odkurzam raz w tygodniu, nie klnę wyciągając kłaki z jedzenia, wybieram już tylko ciuchy nie przyciągające różnych paskudztw, mam zapas rolek w mieszkaniu i pogodziłam sie z faktem że nie pozbędę się już nigdy sierści z mojego koca- pozostaje mi kupić nowy :)

ale odgrażam się psu często :)

Posted

klaki91 napisał(a):
ja też jestem pogodzona, odkurzam raz w tygodniu, nie klnę wyciągając kłaki z jedzenia, wybieram już tylko ciuchy nie przyciągające różnych paskudztw, mam zapas rolek w mieszkaniu i pogodziłam sie z faktem że nie pozbędę się już nigdy sierści z mojego koca- pozostaje mi kupić nowy :)

ale odgrażam się psu często :)

No to nie jestem jedyna :diabloti: CSA miałam (na szczęście tylko na czas, kiedy babcia była w sanatorium), to po 2 tygodniach uświadomiłam sobie, że mimo narzekania to babcia ma jednak gorzej ode mnie z tymi kłakami... :siara: Rude włosy znacznie dominowały nad czarnymi :evil_lol:

Posted

Widzę że u was tematy na topie tak jak i u mnie - kastracja.
Też się zastanawiam nad odjajczeniem Waldemara, mimo że jest naprawdę super samcem - nie znaczy natrętnie, nie gwałci, nie dominuje... Rzuciłam kilka razy temat w domu czy do znajomych jak pytali jakie plany wobec niego ,czy wystawy, czy reproduktor itdp... Moja mama podłapała temat i dziś sama mi oświadczyła że ja mojego psa wykastruję. Główne uzasadnienie : Cesar Milan w jednym ze swoich programów powiedział że trzeba kastrować psy dla ich dobra...

A kłaki... Cóż złego jest w kłakach?
Psie kłaki nigdy mnie nie dobijały, fakt, może się nie da szybko i elegancko ubrać mając psa i tonę sierści, ale... czy ma ktoś z was koty? To dopiero horror. Akurat jestem na topie i dodałam chwilę wcześniej fotę mojej Inki i koca na którym śpią koty - jak kogoś dołuja kłaki psie to zapraszam do oglądniecia naszego kocyka ;)

Mała pięknie obcięta. Dodało jej to powagi. W dłuższyc włoskach była bardziej " maskotkowa". Ale tak też bardzo korzystnie. Czekam na więcej fot :)

Posted

Nie mam kota i nie będę miała bo mam astmę a koty niestety bardzo mocno uczulają :( no chyba że syberyjskiego bo ponoć tego konkretnego rodzaju białka nie mają w ślinie.

Ale slyszalam od znajomych którzy mają koty że tragedia jeśli chodzi o ilość włosów :) nawet moja narzekająca na kłaczenie mojej suki współlokatorka stwierdziła po miesiącu mieszkania z kotem że woli już psa :)



ja bym nie kastrowała jak nie ma żadnego problemu :) po cholerę w sumie?

Posted

klaki91 napisał(a):
ja bym nie kastrowała jak nie ma żadnego problemu :) po cholerę w sumie?


A dla względów zdrowotnych. Nowotwory u psów z tego co widzę są bardzo częste, a kastracja zapobiega - bo rzecz jasna pies nie może zachorować na coś czego nie ma ;) Przekonałam się tymbardziej że mój poprzedni pies w pewnym momencie zachorował i jedynym słusznym wyjściem była kastracja. Teraz jestem jak najbardziej na tak.Koty mamy wysterylizowane, pies też był. Teraz Waldek jest taki odmieniec. Ale przemyślam sprawę...Jesli tylko nie stwierdzę że chcę z nim polatać jeszcze po ringach to wyciacham.
W dodatku diabli wiedzą czy mu w którymś momencie nie odbije samczość. Wydaje mi się że skoro ma już 1,5 roku i jest ok to będzie ok, ale może tylko tak mi się własnie wydaje ;)
Napewno gdyby był psem z problemem agresji, nerwowości, nadpobudliwości czy gwałcenia, dominacji to bym nie myślała. Podobno też o wiele lepiej się pracuje z kastrowanymi psami w sportach, bardzo dobrze sie skupiają.
Sory za taka rozpiskę, mam nadzieję że nie zaśmiecam ;)

Posted

Majkowska napisał(a):
Napewno gdyby był psem z problemem agresji, nerwowości, nadpobudliwości czy gwałcenia, dominacji to bym nie myślała.

Niestety, u nas napięty budżet, bo niedługo rozpoczęcie roku (shit!), więc kastracja jest planowana na październik ;) Szczerze mówiąc trochę się boję... Bardziej zorientuję się w temacie, którym klikom u nas można powierzyć psa bez większego stresu i będziemy ciąć :) Uf, wreszcie nie będzie gwałcenia..

Posted

Majkowska napisał(a):
A dla względów zdrowotnych. Nowotwory u psów z tego co widzę są bardzo częste, a kastracja zapobiega - bo rzecz jasna pies nie może zachorować na coś czego nie ma ;) Przekonałam się tymbardziej że mój poprzedni pies w pewnym momencie zachorował i jedynym słusznym wyjściem była kastracja. Teraz jestem jak najbardziej na tak.Koty mamy wysterylizowane, pies też był. Teraz Waldek jest taki odmieniec. Ale przemyślam sprawę...Jesli tylko nie stwierdzę że chcę z nim polatać jeszcze po ringach to wyciacham.
W dodatku diabli wiedzą czy mu w którymś momencie nie odbije samczość. Wydaje mi się że skoro ma już 1,5 roku i jest ok to będzie ok, ale może tylko tak mi się własnie wydaje ;)
Napewno gdyby był psem z problemem agresji, nerwowości, nadpobudliwości czy gwałcenia, dominacji to bym nie myślała. Podobno też o wiele lepiej się pracuje z kastrowanymi psami w sportach, bardzo dobrze sie skupiają.
Sory za taka rozpiskę, mam nadzieję że nie zaśmiecam ;)



Gdzieś ktoś mi mówił, że owszem, kastracja zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory narządów rodnych ale za to zwiększa się możliwość zachorowania na inne choroby ;) ale nie zapoznawałam się w sumie głęboko z tematem bo nigdy nie miałam samca i raczej nie będę mieć.


Ja sukę kastrowałam jedynie z mojej wygody, nie z uwagi na możliwość zachorowania na nowotwory bo znam mase suk które dożyły sędziwego wieku nie mając żadnych problemów na tle ropomacicza itd ;)

Posted

Też się zarzekałam, że samca nie będę mieć... ;)
Leonowi serce będę badać koniecznie, bo cavisie mają tendencję do chorób sercowych, poza tym wolę dmuchać na zimne...

Posted

klaki91 napisał(a):
ja mam krótkowłosą sukę i to jest dramat

kłaki są wszędzie, może czasami trochę mniej jak dostaje tabletki/krople na sierść

chwilami mam ochotę ją ogolić na łyso i ciągle sobie obiecuję ze następny pies będzie z gatunku nieliniejących

problem w tym że jak kolejny pies to tylko cocker spaniel angielski a one też kłaczą.... :( :evil_lol:

Mój następny będzie też nieliniejący, ale tym razem już duży :D

klaki91 napisał(a):
Nie mam kota i nie będę miała bo mam astmę a koty niestety bardzo mocno uczulają :( no chyba że syberyjskiego bo ponoć tego konkretnego rodzaju białka nie mają w ślinie.

Ale slyszalam od znajomych którzy mają koty że tragedia jeśli chodzi o ilość włosów :) nawet moja narzekająca na kłaczenie mojej suki współlokatorka stwierdziła po miesiącu mieszkania z kotem że woli już psa :)



ja bym nie kastrowała jak nie ma żadnego problemu :) po cholerę w sumie?

Kocie kłaki to dramat, naprawdę. Zula jak prześpi się godzinę w jednym miejscu to jest ono CAŁE w jej sierści (ma nawet swoje krzesło na tarasie, na którym nikt nie siada, bo jest okłaczone). Ale nie mamy problemu z jej sierścią, bo do domu ona za dużo nie wchodzi :) Raz na jakiś czas wpadnie tylko na drzemkę do mnie na łóżko. Większość dnia spędza na dworze (przeważnie śpi gdzieś w ogrodzie albo hasa), w nocy śpi w pomieszczeniu gospodarczym. Btw, jak już jesteśmy w temacie kota - kiedyś próbowałam ją "udomowić". Wymarzyłam sobie domowego kotka, który śpi ze mną w łóżku i patrzy na świat tylko przez okno i bałam się wypuszczać ją na dwór. Ona mimo, że jako kociak była tylko kilka razy na ogrodzie pod moją opieką, miała tak silny instynkt łowiecki, buszowania w trawie itp, że przez rok więziłam ją w domu, myśląc, że przestawi się na tryb niewychodzącego kota. Nie dało się - ponad rok wycia pod drzwiami, walki z nią. Ostatecznie odpuściłam i kota jest już prawie 5lat kotem wychodzącym, zgodnie z jej naturą.

Majkowska napisał(a):
A dla względów zdrowotnych. Nowotwory u psów z tego co widzę są bardzo częste, a kastracja zapobiega - bo rzecz jasna pies nie może zachorować na coś czego nie ma ;) Przekonałam się tymbardziej że mój poprzedni pies w pewnym momencie zachorował i jedynym słusznym wyjściem była kastracja. Teraz jestem jak najbardziej na tak.Koty mamy wysterylizowane, pies też był. Teraz Waldek jest taki odmieniec. Ale przemyślam sprawę...Jesli tylko nie stwierdzę że chcę z nim polatać jeszcze po ringach to wyciacham.
W dodatku diabli wiedzą czy mu w którymś momencie nie odbije samczość. Wydaje mi się że skoro ma już 1,5 roku i jest ok to będzie ok, ale może tylko tak mi się własnie wydaje ;)
Napewno gdyby był psem z problemem agresji, nerwowości, nadpobudliwości czy gwałcenia, dominacji to bym nie myślała. Podobno też o wiele lepiej się pracuje z kastrowanymi psami w sportach, bardzo dobrze sie skupiają.
Sory za taka rozpiskę, mam nadzieję że nie zaśmiecam ;)

Dokładnie, ze względów zdrowotnych. Ja jestem zwolenniczką kastracji zdecydowanie :)

faith35 napisał(a):
Niestety, u nas napięty budżet, bo niedługo rozpoczęcie roku (shit!), więc kastracja jest planowana na październik ;) Szczerze mówiąc trochę się boję... Bardziej zorientuję się w temacie, którym klikom u nas można powierzyć psa bez większego stresu i będziemy ciąć :) Uf, wreszcie nie będzie gwałcenia..

Dobra decyzja. Też bym się trochę bała, ale na pewno nie będziesz żałować. :)

Posted

faith35 napisał(a):

Leonowi serce będę badać koniecznie, bo cavisie mają tendencję do chorób sercowych, poza tym wolę dmuchać na zimne...


tak właśnie, cavisie często mają chore serca. Moim badam co roku u Niziołka jak jest w Poznaniu, bo "zwykły" wet nie będzie w stanie uchwycić czy coś złego sie dzieje już czy nie.

Kastracja (jak i każdy zabieg czy operacja) ma plusy i minusy. Osobiście uważam, że jak pies nie gwałci wszystkiego namiętnie, nie znaczy wszystkiego zachowanie ma ok, to nie trzeba mu obcinać jajek.
Nie jestem zwolenniczką kastrowania i sterylizowania wszystkiego

Tila faktycznie kłaczków nie gubi nic?

Posted

Ja mam samca u ktorego kastracja spowodowała zwiększenie lękliwości....a to doprowadzilo do poglebienia agresji lękowej :roll: i akurat gdybym mogła się cofnąć w czasie to pies by na stół nie trafił. Tyle że wtedy byl psem mojego kuzyna wiec nie mialam wiele do gadania. No i sie burzyla jakas tam fundacja zeby go kastrowac bo mial tak w umowie

Posted

klaki91 napisał(a):
Gdzieś ktoś mi mówił, że owszem, kastracja zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory narządów rodnych ale za to zwiększa się możliwość zachorowania na inne choroby ;) ale nie zapoznawałam się w sumie głęboko z tematem bo nigdy nie miałam samca i raczej nie będę mieć.


Ja sukę kastrowałam jedynie z mojej wygody, nie z uwagi na możliwość zachorowania na nowotwory bo znam mase suk które dożyły sędziwego wieku nie mając żadnych problemów na tle ropomacicza itd ;)


Też gdzieś ktos mi mówił i wiele tysięcy razy słyszałam, że kastracja wywołuje całe mnóstwo innych schorzeń. Tyle że nikt nigdy nie był w stanie mi podać choć jednej z nich. Do tej pory się nie dowiedziałam. Bo otyłości nie zaliczam - według mnie to następstwo złego żywienia po zabiegu. Może Ty masz jakieś wiadomości na ten temat?
U suk wyglada to troche inaczej i tu faktycznie kilka logicznych uzasadnień przeciwko jest. U psa wydaje mi się to być bardzo pomocne pod kątem gaszenia zapędów samczych. W każdym razie uważam że lepiej wykastrować póki nagłej potrzeby nie ma niż usłyszeć od weta że jest za późno.


czi_czi napisał(a):
Ja mam samca u ktorego kastracja spowodowała zwiększenie lękliwości....a to doprowadzilo do poglebienia agresji lękowej :roll: i akurat gdybym mogła się cofnąć w czasie to pies by na stół nie trafił. Tyle że wtedy byl psem mojego kuzyna wiec nie mialam wiele do gadania. No i sie burzyla jakas tam fundacja zeby go kastrowac bo mial tak w umowie


A wiesz może w jaki sposób sie to stało? Są jakieś uzasadnienia weterynaryjne tego?
I rozumiem że pies był wcześniej lękliwy i agresywny?
Wydaje mi się że u zwykłego samca z normalną równą psychiką, a nawet ciut nakręconego hormonalnie kastracja ten problem rozwiązuje. W każdym razie nie spotkałam się z psem tego typu któremu by kastracja pogorszyła sytuację. Owszem , opinie takie są, ale wydają je ludzie którzy kastrowanych psów nie maja i nie mieli i są przeciwnikami. Interesuje mnie to od tej strony "technicznej", co się psu wyłancza, co się mu uspokaja, co przestaje działać itd...

Przepraszam że zaśmiecam wątek, jeśli Ci Alise to przeszadza to chętnie temat dokończę u mnie, bo bardzo mnie to interesuje jako że sama stoję przed tą decyzją.

Posted

motylek1007 napisał(a):
tak właśnie, cavisie często mają chore serca. Moim badam co roku u Niziołka jak jest w Poznaniu, bo "zwykły" wet nie będzie w stanie uchwycić czy coś złego sie dzieje już czy nie.

Kastracja (jak i każdy zabieg czy operacja) ma plusy i minusy. Osobiście uważam, że jak pies nie gwałci wszystkiego namiętnie, nie znaczy wszystkiego zachowanie ma ok, to nie trzeba mu obcinać jajek.
Nie jestem zwolenniczką kastrowania i sterylizowania wszystkiego

Tila faktycznie kłaczków nie gubi nic?

O Niziołku słyszałam, w samych superlatywach, chyba jeden z najlepszych wetów w kraju.

Do mnie kastracja przemawia ze względów zdrowotnych, bo nowotwory są ponoć naprawdę częste. Ale każdy ma swoje zdanie na ten temat oczywiście :)

Nie leci z niej :) Jak ją wyczochram i mam czarne spodnie to może z 5 kłaczków widać. Na szczotce też jest minimalnie, kilka. Więc to jest nieznaczna ilość, spokojnie mogę stwierdzić, że nie gubi.

Majkowska napisał(a):
Też gdzieś ktos mi mówił i wiele tysięcy razy słyszałam, że kastracja wywołuje całe mnóstwo innych schorzeń. Tyle że nikt nigdy nie był w stanie mi podać choć jednej z nich. Do tej pory się nie dowiedziałam. Bo otyłości nie zaliczam - według mnie to następstwo złego żywienia po zabiegu. Może Ty masz jakieś wiadomości na ten temat?
U suk wyglada to troche inaczej i tu faktycznie kilka logicznych uzasadnień przeciwko jest. U psa wydaje mi się to być bardzo pomocne pod kątem gaszenia zapędów samczych. W każdym razie uważam że lepiej wykastrować póki nagłej potrzeby nie ma niż usłyszeć od weta że jest za późno.

Przepraszam że zaśmiecam wątek, jeśli Ci Alise to przeszadza to chętnie temat dokończę u mnie, bo bardzo mnie to interesuje jako że sama stoję przed tą decyzją.

Nie przeszkadza mi to. Możemy o tym tutaj dyskutować, bo mnie też ten temat interesuje. :)
Możesz napisać o tych uzasadnieniach przeciwko, u suk?


Mam kilka dzisiejszych zdjęć, ciepły dzień był to trochę cyknęłam ogrodowych :) Chcecie? :razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...