Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='magdabroy']:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:

też tak zareagowałam jak to zobaczyłam :grin:

a teraz puki zima to zimowe focie









Posted

Też już mam dość tego mrozu, tyłek mi marznie ino myk. Nasz śnieg zamienił się w okrywę lodową i tym samym sucz już tak chętnie po nim nie biega bo pęka niczym tafla lodu - pewnie łapki bolą. Za zimno się zrobiło u nas dziś było -17, do tego wiatrzysko, ale i tak była wycieczka na bunkry i mega spacer po lesie - napotkaliśmy nawet leśne ognisko :cool3:.







Posted

A nie zbiera jej się śnieg w tą przestrzeń na brzuchu?
Pamiętam że Amorkowi takie coś uszyłam i byłam zachwycona, a on szedł jak pług i wciągał wszystko do środka kamizelki. Potem okazało się że ubranko zzewnątrz suche , a podszewka zamarzła :lol:

Posted

To drugie fajne, pełen mrok :D Gangster i jego pies hehehe :D

Masz odwagę że wchodzisz do takich zaułków. Ja panicznie się boję, czasem z psem idę, a on mi wskoczy własnie w taki opuszczony budynek to sram po gaciach, bo tu go chce gonić żeby nic tam nie zeżarł czy coś sobie zrobił, a z drugiej strony po co się mam pchać na pustkowiu do menelskiej jaskini :D

Posted

Majkowska napisał(a):
A nie zbiera jej się śnieg w tą przestrzeń na brzuchu?
Pamiętam że Amorkowi takie coś uszyłam i byłam zachwycona, a on szedł jak pług i wciągał wszystko do środka kamizelki. Potem okazało się że ubranko zzewnątrz suche , a podszewka zamarzła :lol:


Właśnie o dziwo nie, a nawet jeździ w niej na brzuchu po sniegu, myślałam żeby jej tam może ściagacz wszyć jakiś, albo jakiś zatrzask na gumkach, cos musze pomyśleć troszku bo jak siedzi to kurteczka jak na miarę, a jak zacznie latać to sie luzy pod brzuchem robią.

Posted

Majkowska napisał(a):
To drugie fajne, pełen mrok :D Gangster i jego pies hehehe :D

Masz odwagę że wchodzisz do takich zaułków. Ja panicznie się boję, czasem z psem idę, a on mi wskoczy własnie w taki opuszczony budynek to sram po gaciach, bo tu go chce gonić żeby nic tam nie zeżarł czy coś sobie zrobił, a z drugiej strony po co się mam pchać na pustkowiu do menelskiej jaskini :D


Ja też się czasem cykam dlatego zawsze lubie mieć jakiegoś faceta ze sobą, a najlepiej kilku. Bezdomni są raczej nieszkodliwi bardziej się obawiam tych wszystkich ćpunków co się czasem w takich miejscach kręcą, jak to mój brat ładnie ich nazywa "żyłowcy". Lubię łazić po tego typu miejscach niestety w większości przejścia są pozamurowywane lub zejścia pozasypywane. Raz nam się udało ze znajomymi trafić do bunkru gdzie chłopacy jakimś cudem odpalili prąd, były tam miejsca gdzie normalni na murach i drzwiach byly pomalowane czaszki, klaustrofobiczne przejścia i labirynty korytarzy, w powietrzu było czuć taki dziwny zapach ni to wilgoć ni stechlizna - działało na psychike, żeby nie to że miałam wkoło siebie 5 facetów pewnie bym narobiła w gacie. Jakiś czas później ( z dobre 4 miesiace) chcieliśmy tam wrócić porobić zdjęcia itd., ale gdy chcieliśmy się przedrzeć przez płot kumpel wypatrzył wojskowych z psami, i do tej pory tego pilnują. U nas bunkrów nie brakuje niektóre są wręcz w centrum miasta poukrywane w laskach. Niedaleko moich rodziców przy jednej z głównych ulic Torunia w takim "mini lasku" jest bunkier z fosą ogrodzony wielkim żelaznym płotem, ponoć tam rozstrzeliwali żydów i członków polskiej partyzantki. Coś w tym musi chyba być bo tam prócz wron/gawronów/kruków - słaby ze mnie ornitolog ale te czarne ptaszyska, nie ma totalnie innych zwierząt, nawet śladów po nich, żadnych nor totalnie nic. Z resztą o tym miejscu krążą przerózne opowieści, niektórzy twierdzą że tam straszy, ponoć ksiądz był tam egzorcyzmy kiedys odprawiać, ktoś się tam też kilka lat temu powiesił. Ale jak tam się stoi i patrzy na to miejsce to ma ono taki jakiś psychodeliczny klimat, stojąc zdala od bunkra za ogrodzeniem normalnie czułam jak moje ciało ogarnia niewyjaśniona panika i lekki paraliż, mój dzielny boksiu, obrońca swojej pańci też tam prezentował oznaki strachu i jak najszybciej chciał spitalać stamtąd...

Posted

Bry wieczorek :)

Dziś mamy Diesela na noc w domku (miał ściągane dziś szwy z oka), ale chyba zachwytu nie czuje bo poznaje reguły jakich u siebie w domu nie ma, jak np. nie ma leżenia na kanapie. Raz skurczybyk popatrzył mi prosto w oczy i zaczął na mnie burczeć, moment go z tego stanu wyprowadziłam :D i się uwalił na momencie spać :) Dla niego dramat normalnie bo normalnie prawie nic mu nie wolno. O co dziś odstawił poszedł do młodego jak już się troche rozbudził, a ja zaraz za nim bo on nie patrzy po czym depcze, i co ? ja wpadam do pokoju, a ten akurat śpiącemu młodemu na głowę dupskiem usiadł, oczywiście młody wybudzony szok na twarzy ale moment zasnął jak by nigdy nic.

==========================================================================================================

"pacjent" i jego "piguła"





Posted

[quote name='agutka']z psychą wszystko ok tylko pies widzę grubo rozpieszczony przez brata :/
wiele psów tak się niestety zachowuje gdy niema wyznaczonych granic w domu[/QUOTE]

Agutka Diesel jest deko "spaczony" niestety, no i totalnie nie skoordynowany. To jest pieseczek nie przejmujacy sie totalnie niczym bo w koncu jemu wszystko sie nalezy, a gdy chcesz na nim cos wymusic to sie szarpie miota lub zaczyna na ciebie warczec i tym samym szukac kontaktu wzrokowego, prawie nigdy sie nie wycofuje. Uleglosci nie jest nauczony wogle, a gdy zaczal powarkiwac i napierac na mnie, to niestety ale sie z nim deko przeszarpalam wtedy.
Diesel to naprawde zajefajny psiak tylko wymaga ogromu pracy. Nie wiem mojemu bratu nie robia ciagle docinki znajomych dotyczace Diesela, w koncu ma pieseczka z ktorym mozna sie polansowac. Stwierdzenie " gadaj z dupa to cie osra" wrecz genialnie pasuje do mojego brachola.

Dizi tak z mojej wlasnej obserwacji no niestety wymaga korekt, pierwsze smycz szarpie jak glupi do przodu ciagnie i stara sie wyznaczac kierunek marszu, drugie stawanie na tylnych lapach i podskakiwanie do mijajacych nas ludzi (nadmierna ciekawos?), trzy nie ustepuje przejscia np. do innego pokoju trzeba go normalnie przepchac bo sam sie nie przesunie i jeszcze kilka innych spraw. No ale moze ja jakas przwerazliwiona jestem, lub ze wzgledu na wiedze jaka posiadam i doswiadczenia z psami widze to czego inni nie dostrzegaja?

No ale byl i sukces, pewnie nie na dlugo, szlam z psami na smyczach jakies 2km i diesel po kilku korektach (sama obroza), pokazal na co go stac i pieknie szedl nie ciagnac, zdazalo mu sie napinac smycz, no ale normalnie niebo a ziemia, tak przyjemnie jeszcze mi sie z nim nie spacerowalo :)

Posted

Czyli jednak brat wrócił na starą ścieżkę wychowawczą?
Bo pisałaś że się wziął jednak za niego?
Jeden pieron dla mnie co kto robi z psem i jak, byleby pies nie był agresywny i nie zagrażał nikomu. A jak pies się wychowuje sam na swoich zasadach to wiadomo jak bywa, szczególnie pies który swój charakter ma.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...