Pani Profesor Posted December 15, 2013 Posted December 15, 2013 ale historia z tym błotem :D naprawdę pechowy piątek, w wielu wątkach jakieś ekscesy opowiadali :D Quote
Robokalipsa Posted December 15, 2013 Posted December 15, 2013 Diesel bezpłodny? A z kąd to wiecie? Ja bym nie ryzykowała jednak.. Też się cieszyłam jak Kasta dostała ,to ile dokładnie ma Negra teraz mieś? I wbrew pozorom to ja wcale nie odganiałam żadnych psów :-o A byłam nastawiona na "walki uliczne" :mad: hehe Może u Ciebie tez się obejdzie ;) Quote
qmu Posted December 15, 2013 Author Posted December 15, 2013 Dizi zachowuje sie jak totalny ciotofil jedyne co to ja lize po piczy za naskakiwanie nawet sie nie bierze. Inne psy jakoś za nami też nie latają także jest :cool2:. Dam ja sobie rade :D Quote
qmu Posted December 16, 2013 Author Posted December 16, 2013 od jakiegos czasu po glowie krazy mi ta malenka sunia jest w naszym torunskim schronie zastanawiam sie czy nie wyciagnac jej do siebie na DT. Quote
Oscar Patric Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 [quote name='qmu'] od jakiegos czasu po glowie krazy mi ta malenka sunia jest w naszym torunskim schronie zastanawiam sie czy nie wyciagnac jej do siebie na DT. wiadomo że dla Suńki byłoby super,jak byś ją do siebie wzięła:) Quote
Robokalipsa Posted December 16, 2013 Posted December 16, 2013 Święta są,to najlepszy czas do pomocy ,bierz! Jeśli rodzina nie ma nic przeciwko i masz warunki,poradzisz sobie to naprawdę bierz. Żeby nie dwa psy to ja już dawno bym miała w domu jakąś bidę bullowatą ale niestety nie mogę sobie na to pozwolić, nawet na DT :shake: Quote
qmu Posted December 16, 2013 Author Posted December 16, 2013 musze tylko tż-a przegadać narazie jest na etapie "żadnego psa", ale z Negrą było tak samo :D także raczej dam rade Quote
Oscar Patric Posted December 18, 2013 Posted December 18, 2013 [quote name='qmu']musze tylko tż-a przegadać narazie jest na etapie "żadnego psa", ale z Negrą było tak samo :D także raczej dam rade[/QUOTE] kciuki trzymamy:) Quote
qmu Posted December 19, 2013 Author Posted December 19, 2013 nie byo nas dwa dni bo komp nam padl.. :( Dwa dni temu tj. we wtorek, z racji tego, e Diesel Negrowa cieke ma gdzies i nawet do niej nie startuje (ja sie smieje ze gentelman bo tylko Negrze calusy non stop daje), pojechalismy za elane do lasu. Idziemy w tym lesie nagle psy sie zerwaly szybko i polecialy w przeciwnym kierunku, no to dzida za nimi, no bo ocb? myslalam ze moze lisa poczuly i poszly za nim. Komendy hahahahaha zero skutku w koncu jak podeszlam na jakies 8 m Negra laskawie raczyla wykonac polecenie i wrocila, Diesel nawet nie myslal o tym, Jacek wsciekly podchodzi do psa i sie nagle drze "ej tu jest trup!". Przypielam Negre do drzewa i ide zobaczyc o czym on do mnie rozmawia, a tam psie zwloki w worku po prostu wrzucone do dziury (wynikajacej z obnizenia terenu). Oczywiscie pierwsza mysl, straz miejska niech zabiora psie trucho, ale przeciez po co komu telefon w lesie, a do samochodu jakies 3km. Zabralismy psy i puscilismy spory kawalek dalej. Pieski polataly my polazilismy i spowrotem do auta. Jakos mi ten worek z tym psem nie dawal spokoju, a ze i tak tamtendy jechalam, mimo protestow i wyzwisk Jacka zatrzymalam sie, wzielam z bagaja saperke i na szybkosci wykpalam dziure w ziemi zeby go zakopac. niech sie sobie spokojnie pod ziemia rozklada, bo przyjade tam za jakis czas i sie okarze ze nasze psy beda w mordach memlac gnaciki po innym piesku jesli zwierzaki lesne by truchlo rozniosly. Dziwi mnie jedno dlaczego nikt go nie zakopal? Przeciez wykopanie dziury i zakopanie tego psa zajelo mi nawet nie 10 minut. A ktos po prostu po chamsku wyrzuca martwego psa 5m od drogi w lesie i jedzie sobie dalej jak by nigdy nic... Z kolei wczoraj znow odwiedzilismy pod torunska zwirownie (juz opuszczona), psiury mialy tyle energii, ze zapadla decyzja na polnej drodze wzdluz drwecy, ze wywalamy je z samochodu i troche towarzycho przeciagniemy niech sie deko zmeczy bo nie do opanowania byly we dwa. Wysadzilismy pieseczki, ja jako driver sie przygotowalam do sprintofroadu, Jacek zucil im badyl zeby odbiegly dalej od auta, sru do samochodu i jedziemy. Burki sie zerwaly i szpula za samochodem, jechalam ja wiem moze max z 40km/h patrze w lusterko a Negre mam doslownie z 3 m za samochodem wiec no coz but i jedziemy juz 50km/h. Widzialam w lusterku tylko jak Diesel biegnie swoim konskim stylem i negra stylem geparda, nagle suka wogle skrecila w pisssdu w lake, az przychamowalam deko, ale to tylko chila na siku i dalej sprintuje w nasza strone. W koncu po jakim sydtancie okolo 4 moze 5 km sie zatrzymalam, psiury szczesliwe dobiegly do auta, dostaly wody i polecialy dalej biegac w kolo zwirowni. Diesel juz tak wczesniej tam biegal, Negra pierwszy raz tak biegla i w sumie calkiem spoko, pozniej zbiegaly z gory na dol po dosc stromym zboczu, a my tylko jak dobiegaly na gore znow jakis kamien albo ba dyl na dol i lecialy spowrotem. Diesel w pewnym momencie stwierdzil ze on wali i nie bedzie biegal za kijem, ja zucam Negra leci i wraca, a ten jej wtedy beszczelniak zabiera. Nacykalam troche fotek ale wlepie jak odbiore juz kompa z naprawy swojego :) czyli jutro :D Quote
qmu Posted December 19, 2013 Author Posted December 19, 2013 o matulu ! Pies mi explodowal !! :crazyeye: Siedzimy w pracy (teraz tez nadal siedzimy), nagle czuje taki typowy schroniskowy swad odchodow, zerkam na suke ta spi, hmmm kukam na sale a tam jakies takie slady olackowate od butow, o ho mysle sobie stad ten smrod poszlam na zaplecze wiadro mop, poszlam do lazienki wychodze patrze, a ja na zapleczu pod drzwiami od kibla wielka plama cieklej kaki, wchodze do kasy drzwi obryzgane, biurko podspodem obryzgane, legowisko mmm marzenie cale zafajdane. Nie bylo mnie raptem 2 minuty, a tu taka niespodzianka. Sucz patrzy na mnie z politowaniem chyba czekajac na opr, a ja cyk szmata i lecimy ze sprzataniem. Posprztalam wyciagam to ciele spod biurka bo sama wyjsc nie chciala i chce z nia wyjsc niech sobie zrobi co ma bo masakra jakas i mi wlazi klient wrrrr. Medzil chyba z 10 minut, ten mi plepla, a ja slysze jak sucz juz zaczyna popuszczac i jak jej jezdzi w brzuchu. w pissssdu cisnelam wszystko facet stoi patrzy, a ja ino myk smycz i dzida z psem na zewnatrz. Koles normalnie az zglupial w pewnym momencie jak zobaczyl ze wstaje i zamykam kase po czym wychodze. Ale sucza sie zalatwila i sie uspokoily jelitka. Niestety musialam psa prawie ze wykompac w zlewie bo dupsko caly ogon i tylne lapy pokryte byly plynnym g... Quote
Majkowska Posted December 20, 2013 Posted December 20, 2013 Jezu chyba bym padła jakby mi sie taka przygoda przytrafiła... Może ktoś psa potrącił i przykrył workiem i wyrzucił na pobocze? W sumie dobrym pomysłem by było powiadomić kogoś o tym... A nie boisz się Negry z cieczką tak puszczać? Spotkałaby takiego luźno latającego Waldka to by nawet kaganiec nie pomógł ani Diesel, bo on by suką nie pogardził... Ja też kiedyś miałam srającego Waldka z pracy - strulam go i nie mogłam na 10h zostawić wiedząc że ma sralę... Ale generalnie wyobrażam sobie jak takie coś musi oburzać klienta - ja się np o takie rzeczy wkurzam - chce na szybko coś załatwić a baba wyciąga spod lady pieska i idzie z nim na spacerek :crazyeye: To coś na kształt odbierania w pracy telefonu - czasem mnie cholera bierze jak ja do baby mówię co poproszę, a ona "aaa Danusiu, a Grażynko..." i wogóle mnie nie zauważa - rzucam wtedy towar na ladę i wychodzę :angryy: Quote
qmu Posted December 20, 2013 Author Posted December 20, 2013 No masakra normalnie, ale dziś już w normie. Przeboje normalnie ostatnio mamy takie, że szok. Co do puszczania jej luzem niech lata :) musi sie wybiegać, a jak nikogo nie ma to czemu nie, na osiedlu w sumie jej nie puszczam jedynie na boisku bo ogrodzone. No i na łące z Moly (border) biegały deko, ale tam jak zawsze nikogo. Pod tym względem mamy bez lipy w taką pogode ciężko kogos spotkać. Raczej to my szukamy towarzystwa i sie umawiamy na spacerki oczywiscie z sukami bo inne piesy niz Diesel faktycznie by mogły jej zrobić kuju. Quote
Robokalipsa Posted December 21, 2013 Posted December 21, 2013 Ja Kastuchy podczas cieki w ogóle nie puszczałam. Bałam się ,że ja "natura wezwie" i wtedy to już słabo by chyba było.. Quote
qmu Posted December 23, 2013 Author Posted December 23, 2013 [quote name='Franca81']Kurcze ale przygod mieliscie![/QUOTE] hehehehe my juz tak mamy wiecznie cos sie dzieje, ale gdyby nie to bylo by nudno :) A z takich nowych pocieszajacych wiesci to, Jacek wzial sie za Diesela :) cieszyl sie jak glupi do sera gdy jego pies siedzial w czasie obiadu nieruchomo bez wymuszania i prob podkradania ze stolu. Oczywiscie ja tam sie jeszcze nie podniecam, bo to bylo u mnie w domu, a jak zachowuje sie u siebie narazie w stanie stwierdzic nie jestm bo na oczy nie widzialm. Jutro przy wigilii bedzie mial mega sprawdzian. U mnie gdy jest Jacek z Dieselem niestety, czy to sie mojemu braciszkowi podoba czy nie jego pies funkcjonuje na moich zasadach, nie ma innej opcji chyba ze chce zostawiac psa w domu u siebie :). Poczatkowo bywalo ciezko, ale ze Dizus to dobry obserwator skumal, ze pewne zachowania wcale mu sie nie kalkuluja, jak wlasnie przy obiedzie on ujadal, Negra siedziala cicho na wyznaczonym miejscu i dostawala bonusiki poobiadkowe, Diesel z racji tego ze ujadal, albo na sile prubowal mi wyrywac poczestunek dla Negry (za ladne zachowanie), dostawal fige z makiem i byl wypraszany do innego pokoju. Za mlodym tez juz przestal lazic gdy ten ma kanapki czy inne smakowitosci. Jego wczorajsze zachowanie bardziej oceniam jako sprawdzenie czy jak bedzie zachowywal sie tak jak sucz to tez beda bonusiki wpadac do pyska, no i mu sie udalo :D Na spacerach Dizus tez juz sie lepiej sprawuje bynajmnije juz mna nie szarpie na prawo i lewo, Jackiem nie szarpie wcale ale brato ma jednak mase wiec sopkojnie utrzyma tego klocka. Quote
qmu Posted December 28, 2013 Author Posted December 28, 2013 kilka dni nas nie bylo :) a sie dziallloooooo.... stwierdzam, ze chyba ponioslam kleske wychowawcza w przypadku Negry (nestety). W wigilie bylismy u moich rodzicow, a sucz w domu zostala i bylo ok. Dnia nastepnego pojechalismy z kolei do mojego szwagiera no i suka znow sama zostala. Wracamy do domu, tz- wchodzi pierwszy i slysze tylko gdy wysiadalam z windy: "Negra ty k****, dz**** itd". Wpadam do mieszkania (oczywiscie tz nie wytrzymal i sucz oberwala po dupsku), patrze a tam deko pogrom pogryzione nowe kapcie mlodego i jego jedyne zimowe buty ;/ wrzasnelam tylko na tz-a ze ma sie od suki odwalic bo to nie tedy droga, a ta ogon pod dupsko i zwiala do mlodego do pokoju, wchodze tam i krew mnie normalnie zalala (wierzcie lub nie ale normalnie furia mnie ogarnela, myslalam ze suke to normalnie zatluke), ta pissssda pogryzla mlodemu nowiutkie zabawki ktore dostal pod choinke, zeby to byly tanie cosie to moze bym sie nie wkurzyla no ale dziwfffka rozwalila auto sterowane za 150 zl motor z ben10 za okolo 100, a pluszaka jej juz rozgrzesze, o i jeszcze drzwi wejsciowe od mieszkania zmasakrowala (ale jakos n ie strasznie). Wzielam te zabawki w rece spojrzalam na nia, a ta odrazu wiedziala co jest grane. Cisnelam tym o ziemie bo do niczego juz i wyszlam wsciekla z pokoju, dzieciak wyje tz wyzywa ja nabuzowana jak parowoz musialam uspokoic i siebie i mlodego no i tz-a zecz jasna no i w tym momencie jeszcze piesesa. troche ze mnie zeszlo, mlody sie uspokoil, tz juz z browcem lazil i fajke od fajki odpalal wiec poszlam do drugiego pokoju obadac sucz. Wchodze a ta se ciumka dalej zabawki, jak w nia wpadlam, czapnelam za futro i wypier.... na balkon. Siedziala tam chyba z dobra godzine. Stracila totalnie wszystkie przywileje. Nie mam pojecia co jej odpierdenczylo w ten leb, nieraz zostawala sama i nic sie nie dzialo, a tym razem no odjebawsiejszy jej normalnie, to nie moj pies! Tak tam sobie tlumacze ze zostawilismy ja sama w trakcie cieczki, hormony buzuja moze stad sie to wzielo. Teraz sucz za wszelka cene stara sie wkupic w laski, chodzi normalnie jak zegareczek, ale tz-a sie deko boi po tym jak jej strzelil na dupe, patrzy nieufnym wzrokiem, mimo iz ja ja sprowadzilam na ziemie tak deko bardziej po psiemu i z pewnoscia bylo w tym wiecej "agrechy" niz w tym tz-owym klapsie. Na logike sadze ze moje zachowanie bylo dla niej bardziej czytelne i prostrze do zrozumienia niz wrzszczacy pancio po chinsku hehehehe. Mam nadzieje ze uda sie jakos wam ogarnac to co napisalam, bo chyba deko pogmatfane takie. Ale koniec koncow, jest gites piesa sie nareperowala tz troche jeszcze na nia medzi (bedzie miala u niego przechlapane jeszcze jakis czas- taki typ), ale wszyscy sie czegos nauczyli :D Nie zostawiaj pieska w swieta w domu bo ci zje prezeny :D hehehehehe Quote
Franca81 Posted December 28, 2013 Posted December 28, 2013 Oj wspolczuje bo mialam kiedys psa totalna demolke. On niszczyl wszystko i takie zniszczenia to byl "pikus" przy jego mozliwosciach. Ale do tej pory pamietam to uczucie jak sie wchodzi do domu i widzi ze przeszedl jakis tajfun przez dom... Quote
Majkowska Posted December 28, 2013 Posted December 28, 2013 Boże jak to dobrze że ja Wartkunię na święta ze sobą zabrałam .. A nie myślałaś o rozważeniu klateczki? Myśmy przy Waldku się namordowali tak cholernie, a klatka nagle rozwiązała wszystko. Teraz drzwi nie pamiętam kiedy zamknięte były, a ja zostawiam na stole wszystko, szynkę, kiełbasę, mięso, na ziemi garnki, śmieci i wychodzę na pół dnia a on nie ruszy nic. A dawniej każde nasze wyjście kończyło się masakrą i choćbym go w pustym tylko otynkowanym pokoju zostawiła to i tak by coś zdemolował. I też furii dostawałam jak mi zgryzł jedyne buty (śnieg pada, rano do pracy a ja tylko klapki mam do dyspozycji) czy rozwalił wszystko. Dla niego priorytetem było rozwalić i zdemolować, szarpać, rozdzierać, wyżywać się na wszystkim wkoło, rozwalił krzesło, stół, ściągał nam ubrania z wieszaków, wyciągał buty z szafek, ściągał ze stołów wszystko... a bał się jak cholera, choćbyśmy nawet nie krzyczeli to fakt że zepsuł to byla najgorsza kara, trząsł się, nie podchodziłł unikał kontaktu... Postawiłam klatkę i ręką odjął. Quote
qmu Posted December 29, 2013 Author Posted December 29, 2013 ja to jakos do tych klatek przekonania do konca nie mam, slabo je widze moze dlatego ze nigdy nawet doczynienia z tym nie mialam tylko tyle co poczytalam i pomacalam sobie w sklepie hehehe. Ale tak szczerze jak zobaczylam ten rospizdziel pierwsza moja mysl nto bylo "kenel", a za chiwile kolejna "ale ze niby jak ja mogla bym psa na pol dnia w klatce zamknac" i tak juz mam niestety joakos mi to niezbyt podchodzi tak juz nawet nie zewzgledu na sucz ale na jakies wlasne przekonania no i jeszcze kolejna kwestia gdzie ja niby miala bym to wstawic? miejsca brak :( Quote
qmu Posted December 29, 2013 Author Posted December 29, 2013 Franca81 napisał(a):Oj wspolczuje bo mialam kiedys psa totalna demolke. On niszczyl wszystko i takie zniszczenia to byl "pikus" przy jego mozliwosciach. Ale do tej pory pamietam to uczucie jak sie wchodzi do domu i widzi ze przeszedl jakis tajfun przez dom... phiii to co sucz zrobila to nic w porownaniu z tym co wyprawial moj tymczasowicz (taki w typie JRT), to dopiero byla masakra male takie, a sajgon ze normalnie szok, no ale chlopak mial problomy niestety, a ja przez niego rowniez za te arie i operetki nocne yhhh. Quote
Franca81 Posted December 29, 2013 Posted December 29, 2013 Ja przy obecnym psie kupilam klatke i bardzo sobie ja chwale. Mloda nauczyla sie zostawac sama. To bokserka a wiadomo jakie sa opinie o energicznych i zywiolowych bokserach zostajacych w domu. Fakt, ze znow musze od nowa uczyc zostawania poprzez zamykanie w klatce ale to przez moj wyjazd i tesciowa ktora nie dala rady i zamiast miec mloda u siebie to zamknela u mnie i tylko wyprowadzala na spacery.... A mlodej takie odosobnienie na psychice niestety troche usiadlo. Nie niszczy jako tako ale jak bylam na wyjezdzie to podgryzla jedne drzwi a teraz jak ja zostawilam to odgryzla listwe od tych samych drzwi. Quote
Robokalipsa Posted December 29, 2013 Posted December 29, 2013 Ja na szczęście nie muszę testować Kasty i nie mam nawet ciągotek do tego (jednak TŻtowi wpadł taki głoopi pomysł do głowy ale został natychmiast uświadomiony obrazowo co do konsekwencji debilnej złotej myśli heheh ) Klatka od zawsze i pewnie już na zawsze :loveu: Tym bardziej ,że to nie ostatni nasz TTb :diabloti: Kocham ten komfort psychiczny :p Nie wiem jak ja białasa i CC ogarnęłam bez klatek :evil_lol: Dzisiaj sobie nie wyobrażam szczenięcia "luzem" pod moją nieobecność :D Quote
Majkowska Posted December 29, 2013 Posted December 29, 2013 Wychodzę z założenia że skoro pies siedzi zmaknięty w domu i ma narozrabiać to lepiej go zamknąć niż wypuścić na salony i przy każdym powrocie łoić mu skórę i frustrować się szkodami. Klatka złem nie jest o tyle o ile się ją dobrze używa. Po pewnym czasie staje się ukochanym domkiem psa, mój Waldek bez klatki nie potrafi żyć, dla niego to miejsce gdzie przepada i pogrąża się we śnie, wyłącza się ze świata. Poprzedniego psa żeśmy zamykali w łazience czy tez przedpokoju, nigdy w życiu bym go nie uwięziła wtedy w klatce. A pewnie gdybym to zrobiła to umiałby wytrzymać sam przez 2 godziny i możnaby było w niedzielę bez ceregieli iść rodzinnie do kościoła. A tymczasem miał cały pokój żeby mógł się swobodnie ruszać - i ruszał się : darł tapety ze ścian, wył, drapał drzwi... Z Waldkiem to samo był - w momencie kiedy widział że daję mu świeżą wodę, napełniam miskę, chowam wszystko w kuchni włączała mu się lampka " ona zaraz wyjdzie. nie daj się zostawić!" Większym stresem było zostawienie go w pokoju niż zamknięcie w klatce która była wyłącznikiem "nie da się kombinować to idę spać". Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.