Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no ladnie grzybiary sie znalazly heheheheh
chcecie fotek to macie :)









no mam nadzieje ze zadowolone :) teraz trzeba porobic nowe foty bo juz nie ma co wstawiac normalnie

Posted

lepiej nieee...
spotkalam jakas babke w lesie i sie zalila ze miala pieska i pozarl jakiegos trujaka no i niestety ...

Niunia na szczescie grzybkami sie nie interesuje :)
za to papierzaki bardzo lubi, a mnie wtedy cos strzela, ona oczywiscie wtedy zwiewa wrocic nie chce bo wie ze zaraz wyladuje na smyczy...

da sie tego jakos oduczyc? nawet na kielbache swojska nie chce podejsc jak kupiszcza zweszy, a ja o dogonieniu tej medy moge tylko snic.... poza tym nie mam zamiaru jej ganiac bo ta sobie z tego zabawe wtedy urzadza, a tu nie o to biega przeciez.

Posted

Jak znajdziesz sposób to się podziel :evil_lol:
Ja już stałam na straży końskiego gnoju i odganialam dwóch amatorów :mad:. Wtedy to najfajniejszą kiełbaskę mozna sobie wsadzić

Posted

Ja na to co Ty nazywasz czarne łepki mówię podgrzybki :) W kazdym zakątku grzyby mają swoją własną regionalną nazwę.
A papierzak to też jakaś nazwa grzyba? :D
W rodzinie mojego Aldka były psy wytresowane do szukania trufli. Też myslałam że sobie Waldka wyszkolę, tylko skąd ja bym te trufle brała...

U mnie z łapaniem wszystkiego było tak że Tż dostawał piany i psa gonił, pies szybko załapał schemat - biorę cos w pysk i latam w kółko nich a oni mnie gonią. Wprowadziłam inna metodę - on łapie w pysk, ja go wołam, przynosi mi, zabieram i daję w zamian nagrodę ;) Odważam się wtedy nawet po raz kolejny to rzucić i wykonać trik jeszcze raz, a potem każę zostawić. Zazwyczaj przynosi i oddaje.Cieszę się wtedy cholernie choćby to obesrane majtki były czy zużyta prezerwatywa...
Waldziu się też cieszy że się światu przysłużył i teren oczyścił...

Heheh przypomniało mi się coś : swojego czasu kolezanka miała w kojcu psa. Uciekinier był okropny, co go wypuścili to nawiał a człowieka lubiał zaczepić. Kiedyś zostawiła psa na ogródku, wraca a psa nie ma, biega po wsi. Zaczęła pogoń, pęto kiełbasy w rękę i goni go z kiełbasą a pies zwiewa. Po jakimś czasie ją spotkałam zrozpaczoną że psa dołapać nie może a on goni wkoło niej, więc kucnęłam, zatitałam słodko a pies przyleciał i padł mi na plecki u stóp :D

Posted

[quote name='Majkowska']Ja na to co Ty nazywasz czarne łepki mówię podgrzybki :) W kazdym zakątku grzyby mają swoją własną regionalną nazwę.
A papierzak to też jakaś nazwa grzyba? :D
W rodzinie mojego Aldka były psy wytresowane do szukania trufli. Też myslałam że sobie Waldka wyszkolę, tylko skąd ja bym te trufle brała...

U mnie z łapaniem wszystkiego było tak że Tż dostawał piany i psa gonił, pies szybko załapał schemat - biorę cos w pysk i latam w kółko nich a oni mnie gonią. Wprowadziłam inna metodę - on łapie w pysk, ja go wołam, przynosi mi, zabieram i daję w zamian nagrodę ;) Odważam się wtedy nawet po raz kolejny to rzucić i wykonać trik jeszcze raz, a potem każę zostawić. Zazwyczaj przynosi i oddaje.Cieszę się wtedy cholernie choćby to obesrane majtki były czy zużyta prezerwatywa...
Waldziu się też cieszy że się światu przysłużył i teren oczyścił...

Heheh przypomniało mi się coś : swojego czasu kolezanka miała w kojcu psa. Uciekinier był okropny, co go wypuścili to nawiał a człowieka lubiał zaczepić. Kiedyś zostawiła psa na ogródku, wraca a psa nie ma, biega po wsi. Zaczęła pogoń, pęto kiełbasy w rękę i goni go z kiełbasą a pies zwiewa. Po jakimś czasie ją spotkałam zrozpaczoną że psa dołapać nie może a on goni wkoło niej, więc kucnęłam, zatitałam słodko a pies przyleciał i padł mi na plecki u stóp :D[/QUOTE]

papierzaki to kupa nakryta papierem czy chusteczka...

co do przywolania i oddania tego co znajdzie niestety gówno bije wszystko na głowe i jest najlepszą nagrodą dla niej, dlatego kaganiec byl jedyna sesowna opcja na takie akcje, no ale zakladam tylko na boisku bo tu na moim osiedlu jakieś wieprze mieszkają ! wrrr
Negrucha jest cwana, jeśli moją nagrodę uważa za mniej atrakcyjną to ni chu chu nie wróci męda jedna.

Całe szczęście są to sporadyczne akcje :)

Posted

Normalnie zaraz coś mnie trafi wrrrr...
Mam dziś Dizela u siebie i co? Gnojek skacze mi po parapetach i blatach wszystko zrzuca i zbił moja ukochana miske którą mam od dziecka tzn. teraz juz nie mam bo mi ja stłukł ;( jak dostał opr.. to sie deko ogarnął, ale nadaj to ryło wszędzie wciska, a no i chyba pożarł tablety na rozwolnienie, bo jakoś Negry o to nie podejżewam...

Na spacerze z kolei...
Pojechałam z Negra i Dizim na nasza wielką łąkę przy obi, a że od rańca była mgła to nikogo tam nie było :) Puściłam je luzem niech się wylatają, przeszliśmy się wzdłuż lasu i gdy wróciliśmy tam gdzie było auto Dizuś sie rozpedził i łbem zatrzymał na moim piszczelu, wierzcie lub nie ale ból był tak potworny, że po prostu siadłam na dupe a łzy same poszły. Pozbierałam się po kilku minutach ledwo drepcząc zawołałam Negre, nagle idzie jakaś sfrustrowana baba i sie drze "pani zapnie te bydlaki" mowie jej ze nie sa groźne, a ta że mam je zabierać stad bo ona chce puścić swojego pieska (taki fafik wielkości buta), mówie to niech pani puści go sobie co mnie to... A ta, że mam wypier... ze woimi psami. Początkowo tłumaczyłam, że niby z jakiej paki ja mam iść bo ona z pieskiem przyszła? Zaczeła mnie wyzywać od popier... nawiedzonych itd. Jak już niestety dałam się sprowokować, puściłam jej taką wiązanke gwarą osiedlową, że aż zmiękła i zaczeła mnie uspokajać powiedziałam jej po ludzku ja tu byłam pierwsza z psami i że skoro chce to coś spuścić to niech idzie gdzieś sobie dalej czy coś. Spojrzała groźnym wzrokiem i odeszła na skraj lasu, ale cały czas się na mnie gapiła później zadzwoniła się wyżalić, ale gdzie?? na policje ! przyjechali :)
Nagadała im, że na łace jest wariatka (czyli ja) z dwoma agresywnymi psami i ona się boi o swojego piesia i o siebie. Jeden gadał ze mną drugi z nią wyjaśniłam jak żeczywiście było, że psy latały a tu jakaś nawiedzona baba ciul wie skąd przyłazi i się sadzi. Zawołałam psy żeby nie było przyleciały przywitały się i poszły dalej biegać :) Policjanci byli wpożądku jeden na ta babe nawet lekko naskoczył, że albo sie uspokoi albo jej mandat zaraz wystawi, a jak jej się nie podoba to niech gdzie indziej wyprowadza psa, bo moje psy agresywne w najmniejszym stopniu nie są. Jedyne co mi powiedzieli to żeby mieć przy sobie kagańce dla piesków, bo gdyby przyjechali miejscy mogli by mi wcisnąć mandat za puszczanie luzem bez zabespieczenia psów rasy agresywnej w miejscu publicznym.
Paniu sfrustrowana po policyjnej reprymedzie w trymiga się ulotniła :)

Jejq jak ja lubie tych naszych toruńskich policjantów :) normalnie thebeściaki, kiedyś jak wracałam z kumpelą i jej facetem na buta z miasta na osiedle po imprezie zatrzymali się, następnie spisali rzecz jasna a na koniec podwieźli do domciu hehehehe :)

Posted

No bo babsztyl ze szczurem na smyczy oczekuje by wszyscy ze swoimi burkami, ktore nie beda mialy nigdy zaszczytu witania sie z jej ksieciem spadaly z miejsca godnego tylko ksiecia. :diabloti:

Wspolczuje takiej sytuacji ale plusem jest to, ze baba juz na wasz widok nie wyciagnie telefonu a podwinie kiece, ksiecia pod pache i bedzie cwalem lub w podskokach zmieniac lokalizacje. :evil_lol:

Posted

[quote name='Robokalipsa']Dla informacji - amstaffy nie są na liście psów agresywnych :mad:[/QUOTE]
A nawet jakby byly to mozna powiedziec ze nie maja rodowodu wiec wedlug prawa sa kundlami podobnymi do rasy a kundle nie sa na zadnych "morderczych" listach. :diabloti:

Posted

Dzień doberek o poranku :)

My już po dzisiejszym pierwszym długim spacerku, w sumie jak zawsze był spontan, miałyśmy iść na łąkę a polazłyśmy w las, bo niunia jakaś taka spragniona latania była, a w lasku piękne tereny, górki stare bunkry i piękna jesień niestety udało mi się cyknąć raptem kilka zdjęć, bo aparat w domu został, a telefon po kilku zdjęciach zastrajkował i się rozładował :( Negra latała jak oszalała w górę i w dół. W pewnym momencie przy czymś ala wąwóz gdy się rozpędziła skręciła mi za załomem i straciłam ją z oczu, a z niej to naprawde jest torpeda, odwracam się i chce lecieć w drugą stronę patrze a ona już za mną stoi :) Przy okazji samoistnie deko się szkoliła z zakresu wracania na polecenie z miejsc które mogą stwarzać zagrożenie, no cóż narkusów w lasku nie brak ciul wie jakie świństwa teraz w tych bunkrach leżą, no i w jednym miejscu wypatrzyłam też wlot jakby nie wiem wentylacyjno kominowy ? bynajmniej nie chciałam żeby tam wpadła, zawołałam i suczydło zawróciło.
Spacer był idealny wręcz w lesie nikogo totalnie nie było, Negra pięknie się słuchała wrtacała na zawołanie choć czasem dosłownie podbiegała stawała przedemną i odrazu nawrotka i dzida w druga strone. Ostatnio sucza próbuje swoich sił i sprawdza na ile może sobie pozwolić, ale jak zaczyna już latać samopas i niekoniecznie słuchać co do niej mówię pojawia się smycz albo linka zależy gdzie jesteśmy, idzie troche na smyczy i znów ją puszczam i jak znów to znów na smycz i tak w kółko. Po 3 razie na ogół kapuje już że nie kalkuluje się latać za daleko bo wtedy nie może latać wcale. Jest niestety cwana :) , ale przynajmniej nie jest w tym wszystkim beszczelna :) Wiek dokładnie kiedy przegina bo wtedy nawet jej wzrok się zmienia na taki deko cwaniakowaty.

Ale jaka by nie była to dla mnie i tak jest najlepsza na świecie :loveu:'

jak tylko zgrają się foty to was troszke przysypie :)

Posted

ech niestety z telefonowych zdjęć się okazuje, że nie wiele się w ogóle na cokolwiek nadaje ale wycedziłam tu jakieś 3 na których coś przynajmniej widać bo reszta to jeden wielki rozmaz, telefon nie ogarniał torpedy...





Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...