Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

to na co idzie kasa, jeśli na DT jest pies, stosunkowo mały, nie potrzebne mu są leki, rehabilitacja, wyprawka, cokolwiek i jest cena wyliczona na 300zł plus karma? ja rozumiem, że kasa jest potrzebna jak pies np. co tydzień musi być u weta, bierze leki, trzeba go rehabilitować, wymaga jakiegoś specjalnego szkolenia (chociaż o sensowności takich działań nie będę się wypowiadała, coby kogoś nie urazić) albo jak w cenę wliczone jest żarełko, ale to nie aż tyle pieniędzy.

  • Replies 420
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Beatrx napisał(a):
to na co idzie kasa, jeśli na DT jest pies, stosunkowo mały, nie potrzebne mu są leki, rehabilitacja, wyprawka, cokolwiek i jest cena wyliczona na 300zł plus karma? ja rozumiem, że kasa jest potrzebna jak pies np. co tydzień musi być u weta, bierze leki, trzeba go rehabilitować, wymaga jakiegoś specjalnego szkolenia (chociaż o sensowności takich działań nie będę się wypowiadała, coby kogoś nie urazić) albo jak w cenę wliczone jest żarełko, ale to nie aż tyle pieniędzy.


No jeżeli hotelik to jestem w stanie zrozumiec, ale jeżeli to jest DT, na zasadzie biore sobie dodatkowego psa, to yyy nie kumam jak to funkcjonuje w takich przypadkach o jakich piszesz.

Ja na swoje dwie suki miesiecznie nie wydaje 300zł, oczywiście pomijam tu weta. Ale na samo bycie plus zarcie to mi wychodzi 260-280zł za dwa psy na barfie :roll:

Posted

iva.05 napisał(a):
na temat klatki się nie będę wypowiadać, bo żaden z moich psow nigdy takowej nie miał. Pierwszym był pointer ,kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami - miał do dyspozycji cale mieszkanie a upodobał sobie spanie na wersalce- tylko musiał mieć ze sobą coś co pachniało domownikami, nie niszczył niczego pod nasza nieobecność , spał jak zabity ze czasem trzeba było go budzić ja się wracało do domu. A mógł przeciez zdemolować mieszkanie bo do malenkich to on nie należał , prawie 50 kg wagi. Potem już na swoim przez 12 lat miałam jamniczkę - tez wychowana bez klatki bez problemów przesypiała nasza nieobecność w swoim koszyku. Teraz mam adoptowaną sunię w typie pinczerka i też zero strat materialnych . Zostaje sama bez żadnych problemów, śpi sobie gdzie chce, tylko zabiera ze sobą mojego papcia. Nie wiem czy takie długie siedzenie w klatce jest dobre dla jakiegokolwiek zwierzecia, psa czy kota. Powiem tylko ,że chyba sama nie chciałabym aby mnie ktos tak traktował. Oczywiscie wyjatkiem sa psy demolki i te z lekiem , ale tu trzeba duzo pracy wlożyć.


Mój pies jest bardzo grzeczny w domu, nic nie niszczy, nie piszczy, nie szczeka. Ale kupiłam klatkę po to, żeby w niej spał. A dlaczego ma spać w klatce, skoro nie ma problemu ze spaniem na posłaniu? Ano dlatego, żeby nie przeżył szoku na wyjazdach, bo wyjeżdżając z nim gdziekolwiek, klatka będzie podróżowała z nami. Nie zawsze jest możliwość, by pies został sam samopas, dlatego dla nas klatka to podstawa.
Janka przesypia czas, kiedy jest sama w domu, nie ważne czy nie ma mnie 3 godziny, czy 9 - zawsze wita mnie rozespana, jakby mówiła "o, już jesteś, fajnie... zieeew".
Jeśli zdarzy się, że będę musiała zostawić ją w klatce na czas mojej nieobecności, to tak właśnie zrobię. I nie mam z tym problemu, mój pies też nie. Co ciekawe - kiedy mnie nie ma, Janka nawet nie zje gryzaków, nie ruszy konga, nie napije się wody. Po prostu idzie spać i już.


ulvhedinn napisał(a):
Jejku, to nie wiesz, jaką kasę mozna zrobić na byciu DT? (co prawda mi jakos się udaje dorobic wyłącznie długów, zdemolowanego mieszkania i zdezelowania auta, ale pewnie jestem wyjątkowo nieudolna...).....


Ja nie wiedziałam :-( Może dlatego ciągle żyję od pensji do pensji, przy okazji uszczuplając moje oszczędności, które miały nam służyć jak stracę pracę (wrzesień) i na czas nie znajdę nowej... Ja za Jankę dostaję zwrot za karmę, weterynarza, ale jest to pies, który potrzebuje szkolenia i obserwacji przez profesjonalistów, na to wykładam sama.
I pewnie po roku bycia u mnie zdecyduję, że zostanie na stałe, bo bardzo długo zajęło jej otwarcie się w nowym miejscu.

Posted

Już to było wałkowane mniej więcej sto razy, w skrócie, tak przy jednym tymczasowiczu to wielkiej różnicy może nie ma, ale przy większej ilości to są wydatki typu środki czystości, prąd (np pranie), woda, benzyna (np dojazdy do weta), osprzęt (smycze, obroże, szelki, kuwety, miski, zabawki, transportery, posłania, koce, klatki itd), zniszczenia (czasem spore) i "zużycie" mieszkania i auta, szkolenie, plus takie rzeczy jak np udział w szkoleniach, literatura fachowa..... ;)

Posted (edited)

Hahah, że mnie tu wcześniej nie było :evil_lol:

Przedstawiam mojego psa, który trafił do mnie z silnym lękiem separacyjnym. Żarł wszystko, srał wszędzie łącznie ze ścianami i bardzo bardzo cierpiał pod moją nieobecność. Klatka w ciągu miesiąca zmieniła mojego psa :) Dziś już jej nie zamykam, bo wyzbyła się lęku (nie całkowicie, ale nie ma porównania i jej dzisiejszy stan już nam nie przeszkadza, bo objawia się ewentualnie tylko lekkim marudzeniem) i jest o niebo szczęśliwszym pieseczkiem :loveu:
Drugi pieseczek nie ma lęków, ale też bardzo kocha klateczkę i śpią w niej razem. Trzeci pieseczek mieszka w budzie i jest już w ogóle skrzywdzony, ale spokojnie, klatka go nie ominie :diabloti:


Na dowód zdjątko. Wbrew pozorom klatka nie powoduje upośledzenia. Ona już taka do mnie przyjechała.

Edited by omry
Posted

ulvhedinn napisał(a):
Już to było wałkowane mniej więcej sto razy, w skrócie, tak przy jednym tymczasowiczu to wielkiej różnicy może nie ma, ale przy większej ilości to są wydatki typu środki czystości, prąd (np pranie), woda, benzyna (np dojazdy do weta), osprzęt (smycze, obroże, szelki, kuwety, miski, zabawki, transportery, posłania, koce, klatki itd), zniszczenia (czasem spore) i "zużycie" mieszkania i auta, szkolenie, plus takie rzeczy jak np udział w szkoleniach, literatura fachowa..... ;)

to czemu 300zł jest za JEDNEGO psa? czy taki pies zużyje prądu, środków czystości, wody, benzyny za 300zł? bo mi ONek nie zużywa, chociaż podłoga odkurzana i myta jest codziennie, że już nie wspomnę o tym, że jak naciapie wokół miski to też trzeba zmyć. a o wyprawce mówiłam, że nie była potrzebna. a osoba biorąca psa na DT chyba powinna być do tego przygotowana i mieć wspomnianą w tym wątku klatkę, coby uszkodzeń mieszkania i samochodu uniknąć? i serio się wlicza w takie coś literaturę fachową?
ja nie twierdzę, że każdy DT robi biznes na psach, ale wystarczy parę wątków na PwP przejrzeć, żeby odnieść wrażenie, że niektórzy w tym dodatkowy zarobek widzą.

Posted

[quote name='omry']Hahah, że mnie tu wcześniej nie było :evil_lol:

Przedstawiam mojego psa, który trafił do mnie z silnym lękiem separacyjnym. Żarł wszystko, srał wszędzie łącznie ze ścianami i bardzo bardzo cierpiał pod moją nieobecność. Klatka w ciągu miesiąca zmieniła mojego psa :) Dziś już jej nie zamykam, bo wyzbyła się lęku (nie całkowicie, ale nie ma porównania i jej dzisiejszy stan już nam nie przeszkadza, bo objawia się ewentualnie tylko lekkim marudzeniem) i jest o niebo szczęśliwszym pieseczkiem :loveu:
Drugi pieseczek nie ma lęków, ale też bardzo kocha klateczkę i śpią w niej razem. Trzeci pieseczek mieszka w budzie i jest już w ogóle skrzywdzony, ale spokojnie, klatka go nie ominie :diabloti:


Na dowód zdjątko. Wbrew pozorom klatka nie powoduje upośledzenia. Ona już taka do mnie przyjechała.



A jatki mały off topic zrobię...
Skąd masz taką fajną pufę do klatki? Szukam czegoś podobnego, ale nic mnie nie satysfakcjonuje, za to to coś szarego zwróciło moją uwagę :)

Posted

A mnie się wydaje że DT to jest dom tymczasowy w którym przebywa bezdomny pies, którego ratuje się przed jakimś złym losem z dobrej woli serca. A jak się ma dobrą wolę serca to się tego psa nie podlicza...
Nigdy nie przeliczałam ile poświęciłam psom które u mnie były- a bywało że wstawałam po kilka razy w nocy, ścierałam siury z podłogi, coś się zniszczyło, gotowałam, prałam... Może poniosłam finansowe straty jakieś tam ale i miałam z tego wielki zysk - dzięki mojej pomocy jeden bezdomniak znalazł dom.
Takie dokładnie sumowane tymczsowanie to chyba bardziej hotel jest , ze wszystkimi odpłatnymi usługami.

Fajny ten temat, idzie we wszystkich kierunkach...

Posted

[quote name='IZMADO']A jatki mały off topic zrobię...
Skąd masz taką fajną pufę do klatki? Szukam czegoś podobnego, ale nic mnie nie satysfakcjonuje, za to to coś szarego zwróciło moją uwagę :)

To jest to: http://allegro.pl/legowisko-puchowe-wroclaw-60-50-promocja-22-i3324907238.html
W klatce się trochę zbiła, luźno wygląda tak: https://lh3.googleusercontent.com/-s59y_87YDOU/UJZebU9lzUI/AAAAAAAAAGg/Sse92HWI1mo/w700-h453-no/SAM_0198.jpg

Posted

[quote name='asiak_kasia']No jeżeli hotelik to jestem w stanie zrozumiec, ale jeżeli to jest DT, na zasadzie biore sobie dodatkowego psa, to yyy nie kumam jak to funkcjonuje w takich przypadkach o jakich piszesz.

Ja na swoje dwie suki miesiecznie nie wydaje 300zł, oczywiście pomijam tu weta. Ale na samo bycie plus zarcie to mi wychodzi 260-280zł za dwa psy na barfie :roll:


No wiesz, są i miejsca gdzie trzeba kupić psu karmę, a dodatkowo co miesiąc opłata jest 450 zł... Za to że wspaniałomyślnie pieskowi miskę podadzą i go pogłaszczą :cool3: Plus wiadomo wszelkie wydatki związane z wetem itp - ale to akurat jak najbardziej rozumiem :)

No to Ty masz duże psy, moje 18 kilogramowe cholerstwo miesięcznie zjada max 50 zł, starej 10 kg suki nie liczę bo nie mam pojęcia ile mnie kosztuje... No i chyba wolę nie wiedzieć :diabloti:




https://lh6.googleusercontent.com/-8kwiH0FozJM/UPXsNyZkAYI/AAAAAAAAA4E/r7Eq5tS4v-Y/w700-h438-no/SAM_4293.jpg

Przecież od razu widać że ten pies jest tak przerażony, że aż brzuch pokazuje :shake: Mało brakuje i będzie podsikiwała :roll: :diabloti:

Posted

Jeśli pies LUBI klatkę i faktycznie potrafi się w niej wyciszyć, to moim zdaniem nie jest to jego męczenie. Choć faktycznie w upały trzeba uważać i zapewnić psu komfort, bo brak możliwości przemieszczenia się, kiedy jest tak gorąco może być bardzo niekomfortowy.
Ale nie przesadzałabym z twierdzeniem, że to znęcanie się nad psem, o ile później wynagrodzisz mu te 8h zamknięcia ;)
Przy rasach "demolujących" 8h w klatce to NORMA, a nawet koniecnzość, bo inaczej pies robi totalną demolkę w mieszkaniu, albo może zrobić sobie krzywdę. W ekstremalnych przypadkach - wyjśc przez okno, odkręcić gaz w kuchence itp., także czasami klatka to konieczność. Czy to znaczy, że właściciele takich psów się nad nimi znęcają zamykając je w klatce na czas pobytu w pracy? ;)

Posted

[quote name='WEIMAR']a mam pytanie czemu klatka a nie buda
piszecie ze wklatce moze sie wyciszyc
ale klatka nie daje intymnosci bo jest azurowa i wszystko widac a buda jest cala zabudowana i daje cien
wiec jesli juz to pies powinien miec bude a nie klatke przeswitujaca na wszystkie strony
oczyswiscie mozna ja przykryc kocem ale na zdjeciu zamieszczonym przez Rinuś widzę psa w klace bez przykrycia
skoro celelm klatki jest zapewnienie psu ostoi to moim zdaniem buda sie do tego lepiej nadaje

[quote name='a_niusia']u mnie w domu klatki wygladaja tak:

stoja w tej chwili dwie: jedna kolo drugiej w sypialni.
a trzecia w poniedzialek przyniesie kurier.


Ach, a ja chciałam tak slicznie przykryc klateczkę, ale szanowny pieseczek sobie nie życzy i zasysa do środka wszystko, co znajduje się na klatce, albo obok klatki (zasięg około pół metra od klatki - nie wiem, jak tego dokonuje). Ja przykrywam, a on odkrywa, taka zabawa :diabloti:

Posted

[quote name='omry']To jest to: http://allegro.pl/legowisko-puchowe-wroclaw-60-50-promocja-22-i3324907238.html
W klatce się trochę zbiła, luźno wygląda tak: https://lh3.googleusercontent.com/-s59y_87YDOU/UJZebU9lzUI/AAAAAAAAAGg/Sse92HWI1mo/w700-h453-no/SAM_0198.jpg

Jaki to materiał? Trwałe jest? Rozglądam się za legowiskiem dla psa, jeszcze szczeniaka, ale wskazane byłoby coś czego nie pogryzie, bo stare zeżarł :D

Posted

[quote name='Amanecida']Jaki to materiał? Trwałe jest? Rozglądam się za legowiskiem dla psa, jeszcze szczeniaka, ale wskazane byłoby coś czego nie pogryzie, bo stare zeżarł :D

Szczeniak pogryzie wszystko, co będzie tylko chciał.
Jest miękkie i trwałe, mam je od ponad roku i dalej jest spoko, choć już straciłam piankę, która jest od spodu KLIK :lol:

Posted (edited)

Fauka napisał(a):
Zastanawia mnie jak to jest z tym zamykaniem szczyla w klatce na załóżmy 8 godzin, jeżeli jest zasada ze na początku maluch wytrzymuje mniej więcej tyle godzin, ile ma miesięcy.

Otóż to.Moim zdaniem pies musi mieć CO NAJMNIEJ 6-8 MIESIĘCY,żeby wytrzymał taki kawał czasu w klatce-to jest jedna trzecia doby,nie oszukujmy się.Nie ważne ile czasu spędzimy z psiakiem po powrocie,on musi wytrzymać te osiem godzin bez nas i to jest dla małego (2-4 miesiące) szczeniaka na prawdę duże wyzwanie zarówno od strony fizycznej jak i psychicznej.Jeśli maluch nauczy się,że w klatce można siusiać,nie spełni ona swej roli w nauce czystości, a wytrzymanie bez załatwiania się przez te 8 h jest dla kilkumiesięcznego psa niewykonalne. (Jeśli nawet jakimś cudem uda się malcowi wytrzymać,będzie się to wiązało z dyskomfortem-to jest fakt,niezależnie czy osobom pracującym się to podoba czy nie.) Pominę fakt,że tak długie nieobecności właściciela we wczesnym szczenięctwie negatywnie odbijają się na psychice czworonoga.
Nie chodzi o to,że osoba pracująca na pełen etat nie powinna mieć psa-w takiej sytuacji nie powinna zostawiać szczeniaka bez opieki na cały czas swojej nieobecności,powinna postarać się aby ktoś (członek rodziny,przyjaciel,znajomy,sąsiad,w ostateczności-petsiter) przychodził do malucha co jakiś czas.Jeśli nie ma takiej możliwości-trzeba,w imię dobra przyszłego zwierzaka,zrezygnować ze słodkiego szczenięcia i wziąć dorosłego,już wychowanego i nauczonego czystości psa.
Natomiast jeśli zwierz jest dorosły,nauczony czystości,przyzwyczajony do klatki i lubiący ją-nie widzę problemu,aby spokojnie wytrzymał te osiem godzin.

Edited by aussie&husky
Posted

aussie&husky napisał(a):
Otóż to.Moim zdaniem pies musi mieć CO NAJMNIEJ 6-8 MIESIĘCY,żeby wytrzymał taki kawał czasu w klatce-to jest jedna trzecia doby,nie oszukujmy się.Nie ważne ile czasu spędzimy z psiakiem po powrocie,on musi wytrzymać te osiem godzin bez nas i to jest dla małego (2-4 miesiące) szczeniaka na prawdę duże wyzwanie zarówno od strony fizycznej jak i psychicznej.Jeśli maluch nauczy się,że w klatce można siusiać,nie spełni ona swej roli w nauce czystości, a wytrzymanie bez załatwiania się przez te 8 h jest dla kilkumiesięcznego psa niewykonalne. (Jeśli nawet jakimś cudem uda się malcowi wytrzymać,będzie się to wiązało z dyskomfortem-to jest fakt,niezależnie czy osobom pracującym się to podoba czy nie.) Pominę fakt,że tak długie nieobecności właściciela we wczesnym szczenięctwie negatywnie odbijają się na psychice czworonoga.
Nie chodzi o to,że osoba pracująca na pełen etat nie powinna mieć psa-w takiej sytuacji nie powinna zostawiać szczeniaka bez opieki na cały czas swojej nieobecności,powinna postarać się aby ktoś (członek rodziny,przyjaciel,znajomy,sąsiad,w ostateczności-petsiter) przychodził do malucha co jakiś czas.Jeśli nie ma takiej możliwości-trzeba,w imię dobra przyszłego zwierzaka,zrezygnować ze słodkiego szczenięcia i wziąć dorosłego,już wychowanego i nauczonego czystości psa.
Natomiast jeśli zwierz jest dorosły,nauczony czystości,przyzwyczajony do klatki i lubiący ją-nie widzę problemu,aby spokojnie wytrzymał te osiem godzin.



takie tam gadanie

moja suka była ze mną od 2 miesiąca swoje życia i już dzień po przyjeździe musiała zostać sama na 7 godzin. I tak dzien w dzień aż do weekendu. Na psychę jej to w ogóle nie wjechało, przynajmniej nie musiałam się z nią cackać ze względu na lęk separacyjny który u większości (nie wszystkich) psów własciciele sami wywołują.

Co prawda w klatce nie siedziała tylko w przedpokoju + miała jeszcze jeden pokój do dyspozycji ale raz dwa załapała że sikać może tylko na podkłady. W wieku 6 miesięcy zdarzało jej się narobić ale tak max 2 razy w tygodniu. A tak to na luzie wytrzymywała te 8 godzin.

Wiadomo, nie ma co oczekiwać że szczeniaczek będzie miał pęcherz ze stali i niczego nie zasika. Ale nie popadałabym też w przesadę z jakims cudowaniem, psimi opiekunami i nie wiadomo czym. Choć jak ktoś chce to oczywiście niech próbuje ;) nie uważam jednak że osoby pracujące na pełen etat nie mogły mieć szczeniaka tylko były "skazane" na psa dorosłego czy psiego podrostka

Posted

maartaa_89 napisał(a):
takie tam gadanie

moja suka była ze mną od 2 miesiąca swoje życia i już dzień po przyjeździe musiała zostać sama na 7 godzin. I tak dzien w dzień aż do weekendu. Na psychę jej to w ogóle nie wjechało, przynajmniej nie musiałam się z nią cackać ze względu na lęk separacyjny który u większości (nie wszystkich) psów własciciele sami wywołują.

Co prawda w klatce nie siedziała tylko w przedpokoju + miała jeszcze jeden pokój do dyspozycji ale raz dwa załapała że sikać może tylko na podkłady. W wieku 6 miesięcy zdarzało jej się narobić ale tak max 2 razy w tygodniu. A tak to na luzie wytrzymywała te 8 godzin.

Wiadomo, nie ma co oczekiwać że szczeniaczek będzie miał pęcherz ze stali i niczego nie zasika. Ale nie popadałabym też w przesadę z jakims cudowaniem, psimi opiekunami i nie wiadomo czym. Choć jak ktoś chce to oczywiście niech próbuje ;) nie uważam jednak że osoby pracujące na pełen etat nie mogły mieć szczeniaka tylko były "skazane" na psa dorosłego czy psiego podrostka


podpisuje się pod tym.
Ja dostałam sukę, która do swojego 8miesiąca nie została sama-nigdy. I okazało się, że lęk separacyjny ma ogromny. Serio rozważałam oddanie jej komuś innemu, bo byłam na granicy wytrzymałości.
Także jak się ktoś cacka z papisiem od małego, to w efekcie sobie sam problemy robi.

I nie na darmo powynajdywali teraz tyle cudów, zeby jednak ten papis nie musiał dysmofortu odczuwać. Są dry bedy, są podkłady. I na ogół klatkę się kupuje już pod dorosłego psa, wiec to nie problem wydzielić część "fizjologiczną".

Mój szczyl od pierwszego dnia bedzie klatkowany, i wolę szczeniaka żywego niż szczęśliwie martwego po przegryzieniu kabli, zeżarciu czegoś itd. Z resztą miliard razy było to juz opisane, jak ktoś do tej pory nie zrozumiał, to trudno. Rozmowa konia z wiadrem ma na ogół mało sensu.

A tak btw to gdzie rozdają te podrostki niesikające i nieniszczące?
Chętnie se takiego zrobionego wezmę :cool3:

Posted

asiak_kasia napisał(a):



A tak btw to gdzie rozdają te podrostki niesikające i nieniszczące?
Chętnie se takiego zrobionego wezmę :cool3:

w schronie;) serio, mam psa, który po tygodniu kwarantanny(nauka sikania w ogródku) przestał sikać w domu, a w swoim zyciu zjadł jedną ładowarke i jednego kapcia;)

Posted

Kirinna napisał(a):
w schronie;) serio, mam psa, który po tygodniu kwarantanny(nauka sikania w ogródku) przestał sikać w domu, a w swoim zyciu zjadł jedną ładowarke i jednego kapcia;)


no to leje i niszczy :eviltong: się nie liczy :diabloti:

Posted

Kirinna napisał(a):
nie każdy był idelany:diabloti: ale do ideału miał blisko:)


Ja tam miałam idealnego pieska, ale oddalam innym ludziom i wzięłam se na łeb psa-demolkę :loveu: Chyba mam zadatki na masochistkę :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...