Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='zaba14']Wszystkiego dobrego dla was :)[/QUOTE]
Dziękujemy , bardzo bym chciała żebyśmy mieli okazje przeżyć jeszcze chociaż 10 wspólnych lat .

[quote name='Czekunia']Łączę się w bólu jeśli chodzi o połykanie karmy:roll:...
Zara niestety robi to samo - bierze pół porcji karmy w pysk i próbuje połknąć, a za chwilę zwraca... Próbowałam już wielu sposobów na spowolnienie jedzenia (przy karmieniu z ręki jest jeszcze gorzej...), wiec w chwili obecnej od jakichś 2 miesięcy rozsypuję jej żarcie na podłodze tak, żeby nie mogła od razu wszystkiego połknąć tylko musi zbierać po kilka groszków. Przyniosło to efekt taki, że wreszcie zaczęła tyć.
Zastanawiam się nad kupnem miski spowalniającej jedzenie, ale nie wiem na ile się sprawdzi.[/QUOTE]
Ja tez próbowałam wielu rzeczy , ostatnią rzecza jaką próbowałam był wobbler konga .
Może by się u Zary sprawdził?
Mój niestety uznał go za kolejną zabawke którą trzeba zabić i musiałam go odsprzedać póki jeszcze żył .
Na całe szczęście nie zwraca mój , nawet jak łyka całe garście .

Posted

Jejciu, jak te pieseły szybko rosną - wszystkiego dobrego dla Waszej dwójki!

A co do połykania karmy - Raven jako pups ją wsysała jak odkurzacz. Jak dawałam jej jeść w misce to miska była pusta w kilka - kilkanaście sekund, co zaczęło mnie powoli przerażać :roll: Z konga karma wymieszana z jogurtem/kefirem idzie nieco wolniej, a najlepiej jak jej rozsypię jak Czekunia, wtedy łazi i zjada w miarę normalnie. Teraz już karma idzie w miarę normalnie, ale jakiekolwiek atrakcyjniejsze posiłki są wchłaniane w mgnieniu oka :roll:

Posted

[quote name='evel']Jejciu, jak te pieseły szybko rosną - wszystkiego dobrego dla Waszej dwójki!

A co do połykania karmy - Raven jako pups ją wsysała jak odkurzacz. Jak dawałam jej jeść w misce to miska była pusta w kilka - kilkanaście sekund, co zaczęło mnie powoli przerażać :roll: Z konga karma wymieszana z jogurtem/kefirem idzie nieco wolniej, a najlepiej jak jej rozsypię jak Czekunia, wtedy łazi i zjada w miarę normalnie. Teraz już karma idzie w miarę normalnie, ale jakiekolwiek atrakcyjniejsze posiłki są wchłaniane w mgnieniu oka :roll:[/QUOTE]

U nas nadal masakra:roll: Ostatnio miałam nadzieję, że może coś się poprawiło i nasypałam do miski... Niestety powtórka z rozrywki, czyli rzyg, więc nadal rozsypuję, tylko potem muszę pamiętać, żeby przejechać podłogę mopem, bo można poślizgnąć się na glutach:evil_lol:.
Tak serio to pocieszacie mnie troszkę, bo mam czasem momenty załamki, że nie umiem psa nauczyć jak powinno się jeść... Myślę, że u Zary niestety problem leży w psychice i do perfekcji nigdy nie dojdziemy w tej materii.

Posted

[quote name='Czekunia']U nas nadal masakra:roll: Ostatnio miałam nadzieję, że może coś się poprawiło i nasypałam do miski... Niestety powtórka z rozrywki, czyli rzyg, więc nadal rozsypuję, tylko potem muszę pamiętać, żeby przejechać podłogę mopem, bo można poślizgnąć się na glutach:evil_lol:.
Tak serio to pocieszacie mnie troszkę, bo mam czasem momenty załamki, że nie umiem psa nauczyć jak powinno się jeść... Myślę, że u Zary niestety problem leży w psychice i do perfekcji nigdy nie dojdziemy w tej materii.[/QUOTE]

a ukradła coś kiedyś w dużej ilości? Patryk suchą karmą się po pierwsze - znudził, po drugie mam wrażenie, że zwolnił pożeranie po wpadce, podczas której wpieprzył półtora kilograma naraz, bo dobrał się do worka 15kg...

no a po trzecie - pomógł barf, niesamowicie wydłuża okres posiłków ;) choć początkowo żarł kawałkami, teraz potrafi się względnie delektować, słychać, że coś tam chrupie i przeżywa ;)

suchą początkowo jadł tak, że napychał całą gębę i można mu było wytrząść z pyska tą całą garść bobków w stanie niezmienionym...też nie chrupał, czasem nawet po takim napchaniu zapijał wodą i dalej wsypywał sobie do ryja ile wlezie, wyglądało to koszmarnie :D

Posted

[quote name='Pani Profesor']a ukradła coś kiedyś w dużej ilości? Patryk suchą karmą się po pierwsze - znudził, po drugie mam wrażenie, że zwolnił pożeranie po wpadce, podczas której wpieprzył półtora kilograma naraz, bo dobrał się do worka 15kg...

no a po trzecie - pomógł barf, niesamowicie wydłuża okres posiłków ;) choć początkowo żarł kawałkami, teraz potrafi się względnie delektować, słychać, że coś tam chrupie i przeżywa ;)

suchą początkowo jadł tak, że napychał całą gębę i można mu było wytrząść z pyska tą całą garść bobków w stanie niezmienionym...też nie chrupał, czasem nawet po takim napchaniu zapijał wodą i dalej wsypywał sobie do ryja ile wlezie, wyglądało to koszmarnie :D[/QUOTE]

Oczywiście:lol: i to nie raz... Największym wyczynem była kradzież i zjedzenie na jeden posiłek! 2,5kg opakowania mięsa z Aspolu, które rozmrażało się w prysznicu... Zżarła całość na jedno posiedzenie, nie podzieliła się z Sajanem, a potem całą noc miałam z głowy, bo niestety to, czego nie strawiła, zwracała... Waliło na wpół strawionym mięsem w całej chacie tak, że miałam wrażenie, że zaraz razem z jej rzygami będę zbierać swoje:evil_lol: :roll:.
Niczego jej to nie nauczyło. NICZEGO. Barf ma tu niewiele wspólnego - mieliśmy kilkumiesięczny epizod i niestety posiłki były pochłaniane w równie szybkim tempie.

Posted

[quote name='Czekunia']Oczywiście:lol: i to nie raz... Największym wyczynem była kradzież i zjedzenie na jeden posiłek! 2,5kg opakowania mięsa z Aspolu, które rozmrażało się w prysznicu... Zżarła całość na jedno posiedzenie, nie podzieliła się z Sajanem, a potem całą noc miałam z głowy, bo niestety to, czego nie strawiła, zwracała... Waliło na wpół strawionym mięsem w całej chacie tak, że miałam wrażenie, że zaraz razem z jej rzygami będę zbierać swoje:evil_lol: :roll:.
Niczego jej to nie nauczyło. NICZEGO. Barf ma tu niewiele wspólnego - mieliśmy kilkumiesięczny epizod i niestety posiłki były pochłaniane w równie szybkim tempie.[/QUOTE]

Patrykowi po półtora kilograma suchej karmy naraz, zeżartej w dosłownie kilka chwil, nie było NIC... leżał tylko napęczniały a następnego dnia miał efekt maszynki do mielenia mięsa, ale żeby coś mu było? żeby odchorował? a gdzie tam... już nie wspomnę o worku do pieczenia (po pieczeniu) wygrzebanym ze śmietnika,do którego wlazł niemal cały i wylizał tłuszcz, przypalone resztki kurczaka z przyprawami i rzecz jasna pieczone kości... a gdzie tam, jedyny efekt uboczny to że śmierdział jak frytownica...

Posted

[quote name='Pani Profesor']Patrykowi po półtora kilograma suchej karmy naraz, zeżartej w dosłownie kilka chwil, nie było NIC... leżał tylko napęczniały a następnego dnia miał efekt maszynki do mielenia mięsa, ale żeby coś mu było? żeby odchorował? a gdzie tam... już nie wspomnę o worku do pieczenia (po pieczeniu) wygrzebanym ze śmietnika,do którego wlazł niemal cały i wylizał tłuszcz, przypalone resztki kurczaka z przyprawami i rzecz jasna pieczone kości... a gdzie tam, jedyny efekt uboczny to że śmierdział jak frytownica...[/QUOTE]

Daj spokój:evil_lol:
Ja dopiero po fakcie uprzytomniłam sobie, że powinnam chociaż zadzwonić do naszego weta i zapytać, czy mam np. na wszelki wypadek przyjechać? Przecież po takiej ilości mięsa (pomijam fakt, że spuchła jak bańka mydlana) mogła dostać skrętu żołądka... więc jak dla mnie to też w porównaniu do skali przestępstwa to nocne rzyganie było niczym:megagrin:.

Posted

[quote name='Czekunia']Daj spokój:evil_lol:
Ja dopiero po fakcie uprzytomniłam sobie, że powinnam chociaż zadzwonić do naszego weta i zapytać, czy mam np. na wszelki wypadek przyjechać? Przecież po takiej ilości mięsa (pomijam fakt, że spuchła jak bańka mydlana) mogła dostać skrętu żołądka... więc jak dla mnie to też w porównaniu do skali przestępstwa to nocne rzyganie było niczym:megagrin:.[/QUOTE]

właśnie ze względu na ryzyko skrętu żołądka zakazałam psu się ruszać i tak sobie kwitł w kącie aż z niego zeszło ;) wetka powiedziała, że nie ma co panikować, w końcu nie zeżarł 10kg a półtora, widocznie się najadł, przecież mógł wcisnąć więcej... :D

Posted

Ja z Miśką przeżyłam tylko kilka rozwalonych worków ze śmieciami , w tym dwa razy sama otworzyła szafke pod zlewem i ten śmietnik rozwaliła.
Ona nie była żąrta jakoś starsznie także pewnie dlatego aż tak nie broiła .

Clayka największym przewienien było zjedzenie 12 foli po parówkach i kości po kurczaku z obiadu po 9 osobach ...
Psu nie było po tym NIC.
Nie wyrzygał nawet, a ja dzwoniłam po znajomych psiarzach pytając co zrobić by zwrócił .
Na drugim miejscu stawiam kilogram ugotowanych zimnych ziemniaków z których miałam robić kopytka na kolacje , nie zdążyłam bo pies wpieprzył prawie wszystko .
Również nic mu nie było .
Mam to szczęście że mu na prawde mało co szkodzi .
Za szczyla zjadał szkła, kamienie, zdarzał się guzik , śrubka , tak przeróżne rzeczy mu wyjęłam z ryju że sama nie wiem czy jakiś mój kolejny pies go pobije .
Dlatego za dzieciaka latał w kagańcu , dla własnego bezpieczeństwa !

Posted

Mój Sagat potrafi zjeść sobie kamyczka ot tak z nudów ;) Za małolata co chwilkę sobie coś znalazł na przekąski i tylko raz był ostro zatruty (nie potrafiłam zlokalizować przyczyny) przemiela wszystko idealnie ;)
Za to Leda wciągnęła kości kurczaka po grilowaniu było sporo i co ciekawe nawet uczulenia nie dostała:evil_lol: może mój pies nie jest nawet uczulony na drób???:roll: ;)

Posted

u nas najbardziej spektakularne było pogryzienie tubki pasty do zębów, z czego część pewnie została zeżarta... panikowałam, że zatruje się fluorem, ale jak to bywa u naszych terminatorów - NIC mu się nie stało. co dziwne, normalnie smaku mięty nie lubi i odwraca się z pogardą, kiedy dam mu powąchać gumę do żucia albo myję mu zęby psią miętową pastą. wtedy posmakowała :diabloti:

wpieprzył też gumkę do ścierania, taką szarą myszkę upaćkaną w ołówku - nic, opakowanie mentosów z papierem - pojechałam do weta,bo słodziki z cukierków są toksyczne dla psa, dostał olej i przeleciały przez niego w niezmienionej formie, ale bez papierka - tż dusił się ze śmiechu, jak Pat zrzucał kolorowe bobki pod kliniką...

z rzeczy niejadalnych to tyle, ale podziwiam go za pożarcie całej patelni MEGA pikantnego chili con carne (jemy z tż-tem BARDZO ostro, powiedziałabym, że w stopniu azjatyckim) kiedy wlazł na płytkę i podniósł pokrywkę z patelni...no cóż, było tego tam z 700g, paliło go pewnie, ale nic poza wypiciem wiadra wody mu się nie stało, specjalnie się nie przejął ani nie cierpiał...no i waciki kosmetyczne nasączone zmywaczem - wtedy mnie naprawdę zmroziło, ale też nic się nie stało, aceton pewnie wyparował.

co dziwne - takie wpadki miał tylko na samym początku po adopcji, teraz leżą koło niego owoce i ich nie tyka (mimo że w misce zjada chętnie), nie rusza zapakowanych np. chipsów, ciastek, teraz żeby coś ukradł, to musi to być coś smacznego i leżeć mu bezczelnie pod nosem, a i tak się 2x zawaha ;)

Posted

U nas młody praktycznie nic nie niszczył, ale... no właśnie, raz się zdarzył koniec świata (po którym dostał kennel). Najpierw przewrócił mokre pranie z suszarką taką stojącą na ciemnoszarą wykładzinę... Potem rozgryzł tubę z wapnem musującym, takim dla alergików, i rozniósł ją po pokoju, aż się zapieniła cała wykładzina :diabloti: Następnie wysikał mi się na poduszkę, a na środku łóżka rozgryzł oliwkę dla niemowląt, która przesiąkła przez narzutę, pościel i kupiony 2 tygodnie wcześniej materac - i kapała sobie na podłogę. Jak przyjechałam i zadzwoniłam do weta, że pies zeżarł prawie całą oliwkę (pachniał nią jeszcze ze 2 tygodnie) i czy coś mu będzie, to wet najpierw dostał ataku śmiechu :roll:, a potem stwierdził, że będzie mu łatwiej robić kupkę, a mnie sprzątać - bo pachnąca będzie :diabloti:

Szybkie jedzenie do dziś mu zostało, po prostu ten typ tak ma, bo potrafi i zostawić, jeść powoli, ale zwykle szkoda mu czasu :lol:

Na spacerach jest żarcie trawy powstrzymywane komendą ("nie żryj trawy!"), ale resztek raczej nie tyka, dużo to ćwiczyliśmy, co nie było łatwe w blokowisku - ludzie traktują to, co za oknem, jak śmietnik :roll:

Posted

Iwanek karmę pije :lol: Nabiera językiem i łyka. Nie robi tego łapczywie, raczej normalnie, spokojnie, tylko po prostu nie gryzie. Jak się spawia tymi kulkami w stanie nienaruszonym to i tak zjada z powrotem :evil_lol:

Posted

Mojemu teraz zdarza się rzadziej żarcie czegokolwiek na dworze , i reaguję na " NIE" na szczęście wypluwa wtedy to co ma w ryju .
I nigdy przenigdy nie chciałabym wracać do tego co było ponad rok temu .

Posted

Dobrze, że Was nikt do TOZu nie podał ogólnie, ponieważ nie wiem, czy wiecie, wg najnowszych dogo trendów żywienie psa suchą karmą to znęcanie się - a konkretniej żywienie psa karmą, na którą on nie do końca ma ochotę :diabloti:

Posted

[quote name='evel']Dobrze, że Was nikt do TOZu nie podał ogólnie, ponieważ nie wiem, czy wiecie, wg najnowszych dogo trendów żywienie psa suchą karmą to znęcanie się - a konkretniej żywienie psa karmą, na którą on nie do końca ma ochotę :diabloti:[/QUOTE]


A Ty, Evel, w sumie masz rozdwojenie jaźni: Zuzkę karmisz BARFem, a Ravena suchym i teraz co:confused:? Jednego kochasz, a drugiego przygarnęłaś tylko po to, żeby móc się pochwalić, że niby masz dobre serduszko! Weź lepiej ją oddaj!

Posted

To apropos panny isabelletysiącpińcet? ;) Mi też się oberwało, że karmię Jariego RC bo przecież lepiej znowu kombinować pół roku z żarciem niż pozostać na sprawdzonej karmie (którą zresztą i tak sypie teraz tylko symbolicznie), ponieważ RC to śmierć i zło. Proponuje olać ;)

Posted

A mi na staffikowym jeden użytkownik zwrócił uwagę że josera kiepska karma i mój pies powinien jeść karme z większą ilością białka i tłuszczu .
Chciałam brzydko odpisać że pogadamy jak jego pies będzie wyglądał chociaż w połowie jak mój ale go lubię więc odpuściłam i napisałam tylko że wiem , mam pojęcie o żywieniu i tyle .
Nie lubię jak mi się ktoś wpierdziela i zwraca uwagę .
Gdyby mój piesek jadł 200g tak jak ma tabelce to jadłby i bez zbożówki a że wpieprza jak co najmniej 30 kilowy pies to mnie nie stać na karmienie karmą za powyżej 200zł .
A i tak i tak czy jadł drogą czy tanią dostaje owoce,warzywa,twarogi, surowe mięcho i jaja praktycznie codziennie .
Takie rzeczy są w domu i nie odczuwa się tego finansowo .

Posted

Niech każdy karmi psa tym co psu służy ;) ja przerabiałam wiele karm, od tych niby z wysokich pułek po te z niskich, teraz jada na joserze plus mieso i korpusy z kurczaka , wazywa, owoce i szczerze muszę przyznać że poraz pierwszy Miya nie sadzi bąków :/ przy każdej karmie były gazy, przy zmianie masakra ;) ale to wiadomo, a teraz mają rano suche i popoludniu kurczaki i żadnych rewolucji, trochę to ciekawe bo powinny miec rozwlonienie według niektorych :P :P a jest wręcz odwrotnie, więc mam w nosie że ktoś mi mówi/pisze że moje psy są źle karmione ;) grunt że ja widzę że wszystko jest ok ;)

Posted

[quote name='Czekunia']A Ty, Evel, w sumie masz rozdwojenie jaźni: Zuzkę karmisz BARFem, a Ravena suchym i teraz co:confused:? Jednego kochasz, a drugiego przygarnęłaś tylko po to, żeby móc się pochwalić, że niby masz dobre serduszko! Weź lepiej ją oddaj![/QUOTE]

Schizofrenia :diabloti:

Ja ogólnie nie rozumiem ciśnienia na "naturalne żywienie za wszelką cenę". Chcę, to karmię suszem, chcę, to karmię surowym, ważne, aby psu służyło. A jak mi młoda nie chce żreć to nie idę do sklepu po polędwicę wołową tylko zabieram miskę na zasadzie - nie to nie, gówno zjesz :diabloti:

Posted

Dokładnie , każdemu służy co innego .
Gdybym widziała że na tej suchej karmie pies nie buduje mięśni tylko chudnie to bym karme zmieniła .
A skoro pies na tej kiepskiej joserze (+ dodatki) miał mega treningi , pojechał na zawody i był w zajebistej kondycji to nie widzę powodu by zmieniać rodzaj żywienia .
Zmieniłam mu karmę dla odmiany , na podobną jakościowo .


Czekam na nowe szelki i zobaczymy jak będzie jak wprowadzimy od nowa treningi , czy nie będzie chudł , spalał mięśni .
Najwyżej wrócę do josery (mimo że ta nutra gold jest opisywana jako karma dla psów aktywnych zwyczajnie nigdy nią nie karmiłam i nie wiem jak będzie) .
Bo od zawodów Clayek ma tylko piłkowanie i frisbowanie ew. czasem popływa .
Coś czuję że będzie miał taką nakrętke jak pójdziemy na ciąganie lub wiszenie że na siłe będę musiała go ściągać do domu .
O dziwo wagowo mimo to się trzyma przy 17 - 17,5 kg , w zime bez treningów dochodził do 18,5 .

Wiecie co , mój białas nigdy nie odmówił jedzenia suchej .
Mam go dwa lata i nie było takiej sytuacji .
A Misia? każdy kto ją poznał to wie , że potrafiła nie jeść NIC nawet 3 dni .
Sucha kłuła w zęby i tyle ;D

Posted

[quote name='zaba14'] a teraz mają rano suche i popoludniu kurczaki i żadnych rewolucji, trochę to ciekawe bo powinny miec rozwlonienie według niektorych :P :P a jest wręcz odwrotnie, więc mam w nosie że ktoś mi mówi/pisze że moje psy są źle karmione ;) grunt że ja widzę że wszystko jest ok ;)[/QUOTE]
No wlaśnie, ja swoim chcę dorzucić surowe do diety i się zastanawiam czy jednego dnia dawać surowe a następnego suche, czy właśnie rano dawać suche, a popołudniu surowe...niby nie powinno się w ciągu jednego dnia mixować suchego z surowym, bo surowe powinno się dłużej trawić...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...