Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No musze przyznac ze Twoj Clay przekonal mnie do bialych stafikow! I tak najbardziej lubie ich usmiechy od ucha do ucha.

A masz moze jakis artykul jak bawic sie z psem w ciagniecie ( nawet nie wiem jak to sie profesionalnie nazywa), tzn zeby robic to tak zeby psu krzywdy nie zrobic.

Posted

katasza1 napisał(a):
No musze przyznac ze Twoj Clay przekonal mnie do bialych stafikow! I tak najbardziej lubie ich usmiechy od ucha do ucha.

A masz moze jakis artykul jak bawic sie z psem w ciagniecie ( nawet nie wiem jak to sie profesionalnie nazywa), tzn zeby robic to tak zeby psu krzywdy nie zrobic.

Wyślę Ci pw z linkami .


Niestety łapa się ciągle pieprzy najprawdopodobniej przez tą pogode , staram się żeby była ciągle sucha i w skarpetce ale nie zawsze go upilnuje niestety , na noc dostaje hydroxsizinum bo wtedy najmocniej dobiera się do łapy .
Walczymy z tym dziadostwiem ciągle .

Posted

Amber napisał(a):
A nie lepiej mu za noc założyć kaganiec, niż ładować psychotropy? ;)

Myśle że mój wet wie co robi , i tfu tfu lek fajnie działa wycisza psa i zmniejsz swędzenie . Na psy to działa inaczej niż na ludzi , ku mojemu przerażeniu z początku wet mówił by dawać nawet 3 razy dziennie po 3 tabletki , ja w ciągu dnia mam możliwośc go pilnować więc daje tylko na noc .

Posted

Hydroksyzyna działa na psy tak samo jak na ludzi, uspokajająco i przeciwhistaminowo (zmniejsza świąd). Jest to psychotrop, co prawda lekki, ale swoje skutki uboczne ma. Dawkowanie zaproponowane przez weta chore, szczególnie, że zwykły kaganiec rozwiązałby problem.

Posted

Wet podał normalne dawkowanie dla psa , dla człowieka oczywiście by to było dużo za dużo .
2mg na kilogram ciała psa . Ja daję tylko na noc, bo nie mam potrzeby więcej jak jestem w domu .
Lek nam pomaga więc na noc będzie go dostawał , kaganiec odpada z prostego powodu pies w nocy nie jest ze mną w pokoju i na pewno by go w końcu zdjął i pogryzł .

Niestety pogoda nie sprzyja leczeniu łapy a to coś lubi wracać .


Zamówiłam kubrak , mam tylko nadzieje że zdąży dojść przed mrozami .

Posted

To na czas leczenia może powinien być z tobą w pokoju? ;) Lek pomaga tylko na świąd, łapy i tak nie wyleczy.

Co do spacerów to mogę polecić buty Ruff Wear'a, są drogie, ale moim zdaniem warte swojej ceny, szczególnie jeżeli ma się psa, który lubi sobie kaleczyć łapy.

Posted

Amber napisał(a):
To na czas leczenia może powinien być z tobą w pokoju? ;) Lek pomaga tylko na świąd, łapy i tak nie wyleczy.

Co do spacerów to mogę polecić buty Ruff Wear'a, są drogie, ale moim zdaniem warte swojej ceny, szczególnie jeżeli ma się psa, który lubi sobie kaleczyć łapy.

Zobaczymy , tylko podejżewam że ja i tak bym spała a on lizał łape ;p
Tak dokładnie , chodzi o to żeby przestał natarczywie lizać łape (pogarsza sprawe tym) .
Nad butami pomyślę , on raczej jakoś mocno łap nie kaleczy ale jak się to zapalenie będzie powtarzać częściej to na pewno kupimy buty .


Majkowska napisał(a):
Jaki kubrak zamowiłaś? :)

Z Caball , miałam już od nich dla Misi teraz ma go Fanta i sobie bardzo chwaliłam więc młodemu kupiłam od nich też , szary wierzch i błękitny polar od spodu + oczywiście wypełnienie 200 w środku bo mój to mega zmarźluch .
Nie miałam obroży pod kolor więc mu kupiłam jeszcze rogza , nie lubię jak coś nie pasuje ;p

Posted

Besti napisał(a):
A kołnierz próbowałaś?

Nie mam , te leki działają , nic mu nie będzie jak kilka dni na noc dostanie .
Myśle że to kwestia kilku dni , nawet spacery ma do minimum .
Gdyby było jakieś realne ryzyko powikłań po tym leku mój wet by mi o tym powiedział , jeśli w ciągu kilku dni nie będe widzieć poprawy pójdziemy znowu do weta po inny antybiotyk i wtedy kupię kołnierz póki co jestesmy w kontakcie.

Posted

masz linka może?
Ja się zastanawiam nad kubrakiem, ale chyba mu uszyję prowizorycznie jakąś narzutkę tylko, bo u Wartkiego się nie sprawdza kubrak z tego względu że on jest cały czas w ruchu, a wtedy nie ciężko o przegrzanie- zresztą bieganie w kubraku też nie jest wygodne ;)

Rewia mody będzie ;)
A on ma jakiś "swój" kolor?
Ja np Waldkuni zaplanowałam niebieski kolor, ale potem nagle wszyscy zaczęli kupować niebieski i poczyłam się conajmniej mało oryginalna :D

Posted

Nie ma swojego koloru ale ja nie lubię jak mam załóżmy zieloną obroże i czerwoną smycz brrr
Link http://sklep.caball.pl/6-derki-dla-psow
U nas kubrak to konieczność na każdy spacer ,wystarczy moment bez większego ruchu i już trzęsiawki .
Kubrak dostanie jeden na lata, to są porządne kubraki bardzo . Może kiedyś się skusze na kubrak hurtty ale to na pewno nie w tym roku .

Posted

Amber napisał(a):
Hydroksyzyna działa na psy tak samo jak na ludzi, uspokajająco i przeciwhistaminowo (zmniejsza świąd). Jest to psychotrop, co prawda lekki, ale swoje skutki uboczne ma. Dawkowanie zaproponowane przez weta chore, szczególnie, że zwykły kaganiec rozwiązałby problem.


skad wiesz??

u psow dawke tego leku stosuje sie znacznie wieksza, ja dla Azy stosowalam 3 razy dziennie po 2 tabletki 25mg - czyli az 6 tabletek. Czlowiek by zapewne nie wstal po takiej dawce. I to byla dawka p/swiadowa. Aha - przepisana przez weta, nie z przypadku.

I bez przesady to nie jest trucizna. Ja kolejny raz spotkalam sie z tym ze ten lek warto wprowadzic. U Fanty tez go stosowalam na poczatku.

Posted

U psa ze świądem na całym ciele pewnie tak, ale na łapkę gdzie można zastosować coś miejscowo lub nawet nie, tylko kaganiec lub kołnierz uważam, że to trochę przerost formy nad treścią.

Takie leki nie są obojętne dla wątroby ale każdy robi jak uważa :)

Posted

Wiejcie od tego weterynarza... To jakaś paranoja, wet który zamiast dać psu satelitę na łeb z kawałka plastiku za kilka złotych poleca psychotropy (WTF??) i duszenie łapy w skarpecie, żeby stworzyć idealne warunki infekcji? Chyba chce, żebyście długo do niego wracali i dużo pieniążków zostawili... Cyc miał (i nadal miewa nawroty) pododermatitis na tle alergicznym, też miał zapalenia przestrzeni międzypalcowych wtórnie podkażone grzybem i bakteriami, i nie na jednej, a we wszystkich czterech łapach, i mieliśmy KATEGORYCZNY zakaz wkładania czegokolwiek na łapy (bo sama nie pomyślałam i spytałam wetki, czy mogę to wsadzić w skarpetę). Takie problemy powstają właśnie dlatego, że w przestrzeniach międzypalcowych jest ciasno, ciemno, wilgotno, łapa łatwo się zaparza, dostaje się wilgoć - idealne warunki dla wszelkich beztlenowców i grzybów. Wsadzając na to skarpety, zakładasz psu hodowlę tych drobnoustrojów, a nie pomagasz w leczeniu. Lizaniu łapy bez konieczności zaparzania palców skarpetą i faszerowania organizmu psychotropami znakomicie zapobiega kołnierz, o czym pisałam już stronę wcześniej, zanim byliście u weta (więc mogliście kupić za śmieszne grosze ;)), no ale nie mój pies, róbcie jak uważacie ;)

Posted

A ja jednak u Azy zawsze stosowalam skarpete, ew bandaz. Bardzo czesto robila sobie rany od szkla, czy to opuszki czy miedzy palcami. Na kilka dni skarpeta potem juz nie trzeba bylo. Nie pamietam tylko czy ta skarpeta byla 24h, na noc na pewno tak, w ciagu dnia ew jak zostawala sama o ile pamietam. Jak bylam z nia staralam sie pilnowac. Generalnie skarpeta sama w sobie u nas niczego zlego nie zrobila. Oczywiscie noszona non stop do niczego nie doprowadzi zlego.
Kaganiec nie wiem czy cos da bo lizac i tak pies moze. Tylko kolnierz pozostaje. Tu jednak nie kazdy pies moze nosic. Mojej sie nie dalo, probowalam pare razy. Stala w miejscu i sie nie ruszala. I potrafila tak dlugo.

Mnie bardziej martwi ze to tak dlugo trwa, zwykle ranki po paru dniach sie zaczynaja goic. Mam nadzieje, ze wet to dobrze sprawdzil.

edit: ja jednak czesciej stosowalam bandaz bo lepiej przepuszczal powietrze, nawet doszlam do perfekcji w bandazowaniu ;)

Posted

Gops, ja mogę Ci polecić ze spokojnym sercem taki bandaż:

http://allegro.pl/5-szt-bandaz-samoprzyczepny-fizjokob-7-5cmx4-5m-i3677958341.html

tu akurat zestaw, ale pojedyncze rolki też można kupić. Jest świetny, bo nie musisz go niczym zapinać, trzyma się "sam siebie" ;). Przepuszcza powietrze i jest mocno elastyczny, no i dość cienki.
Zara 2 tygodnie temu bardzo mocno rozcięła sobie łapę, miała ją szytą, więc chodziła w takim bandażu. Rana praktycznie już jest wygojona, myślałam, że będzie się goić dłużej, a poszło ekspresowo.

Posted

Rozcięcie a skórna infekcja bakteryjna i/lub grzybicza to dwie różne rzeczy... :evil_lol: Ranki to i ja bandażowałam ;) No ale ważne, że psu lepiej ;) A jak on tego się w ogóle dorobił? Podrażnił sobie czymś i rozlizał? Bo u nas to było wtórne przy alergii, ale wtedy to jest we wszystkich łapach w mniejszym lub większym stopniu (z przodu zwykle gorzej, bo wygodniej rozlizywać). Gdyby zdarzyło się jeszcze kiedyś, i coś by się tam sączyło, super jest fiolet gencjanowy, ładnie wysusza, można kupić w aptece bez recepty za kilka zł ;)

Posted (edited)

Martens napisał(a):
Rozcięcie a skórna infekcja bakteryjna i/lub grzybicza to dwie różne rzeczy... :evil_lol: Ranki to i ja bandażowałam ;) No ale ważne, że psu lepiej ;) A jak on tego się w ogóle dorobił? Podrażnił sobie czymś i rozlizał? Bo u nas to było wtórne przy alergii, ale wtedy to jest we wszystkich łapach w mniejszym lub większym stopniu (z przodu zwykle gorzej, bo wygodniej rozlizywać). Gdyby zdarzyło się jeszcze kiedyś, i coś by się tam sączyło, super jest fiolet gencjanowy, ładnie wysusza, można kupić w aptece bez recepty za kilka zł ;)


Zdaję sobie z tego doskonale sprawę:roll:, ale skoro Gops rozważa opcję buta, to jednak z dwojga złego ciut lepszy jest taki oddychający bandaż, czyż nie?

Edited by Czekunia
Posted

Martens napisał(a):
Rozcięcie a skórna infekcja bakteryjna i/lub grzybicza to dwie różne rzeczy... :evil_lol: Ranki to i ja bandażowałam ;) No ale ważne, że psu lepiej ;) A jak on tego się w ogóle dorobił? Podrażnił sobie czymś i rozlizał? Bo u nas to było wtórne przy alergii, ale wtedy to jest we wszystkich łapach w mniejszym lub większym stopniu (z przodu zwykle gorzej, bo wygodniej rozlizywać). Gdyby zdarzyło się jeszcze kiedyś, i coś by się tam sączyło, super jest fiolet gencjanowy, ładnie wysusza, można kupić w aptece bez recepty za kilka zł ;)

Sytuacja była dziwna , biegał po parku nagle pisnął i położył się , ja juz miałam wizje złamanej łapy podbiegłam a okazało się że w łape między opuszki ma wbity żołądź ... taki z kawałkiem drewienka na czubku . Wyjęłam to i troche krew się posączyła , 2 dni trochę kulał ale nie lizał .
Jak przestał kuleć to zaczał ją lizać i w nocy tak mocno rozlizał że następnego dnia łapa spuchnięta , czarna w środku (zawsze ma różową więc odrazu widziałam) . Maczałam kilka dni w kali właśnie (tym fioletowym) pilnowałam żeby była czysta i sucha . Nie było poprawy więc poszliśmy do weta, dostał 2 zastrzyki i antybiotyk na 5 dni + wiadomo ciągłe pilnowanie żeby nie lizał . Teraz maczam mu w kali nadal i ciągle pilnuje i jest dużo lepiej na szczęście , łapa nie jest już taka spuchnięta i kolor wraca , mniej się nią interesuje .
Ma to tylko na jednej łapie więc to na pewno od tego żołędzia się zaczęło .
Ale ważne że już jest poprawa , jeszcze kilka dni i powinno być całkiem ok .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...