Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Majkowska napisał(a):

dog - dziękuję za informację :)
Masz rację, OE nie boli jak kopiesz prądem, pies podskakuje z piskiem bo poczuł łaskotki i się przestraszył...:lol:
OE to OE, impuls elektryczny, który poraża psa w momencie w którym przyciskamy guzik - tak jest, tak samo jak inaczej nie będzie jak włożysz palce do kontaktu...
Wszystko co miałam do napisania napisałam i wyjąsniłam dokładnie w tym kontekscie i w przypadku psa , którego znam. I nie uważam żeby stosowanie OE było doskonałym pomysłem dla każdego na każdy problem.


Proszę bardzo :)
Pies podskakuje z piskiem? Jeszcze bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że OE powinno być zdecydowanie mniej dostępne. Cisną mi się na usta różne słowa, ale może przemilczę. Ponownie - tak to jest, jak ktoś się bierze za stosowanie czegoś, o czym nie ma pojęcia...
Istnieje coś takiego w OE, jak regulacja napięcia. Większość osób sprawdza najpierw działanie na sobie, zanim założy psu.
Wszystko co napisałaś, napisałaś ogólnie o OE, z czym absolutnie nie mogę się zgodzić. I też nie uważam, że OE jest dla każdego i na każdy problem, nie wiem, gdzie to wyczytałaś.

Posted

Majka napisałaś to jakby nie wiem ile wolt było w takiej obroży. Dobra obroża ma kilka stopni impulsów i zawsze zaczyna się od najmniejszego strzału,wiadomo nawet pstrykacz w zapalniczce nie jest przyjemny. OE jest tylko i wyłacznie narzędziem szkoleniowym tak jak kolce , zaciski a nie stała ozdoba do szyi ;) Wiadomo że każdy pies się nie nadaje do takiej obroży

Posted

Majkowska napisał(a):
gops - To czemu go nie wykastrujesz? Masz jakieś zobowiązania wobec hodowcy czy coś??
I tak uważam że on jest baaardzo grzeczny jak na samca:)

.

Pies nie jest tylko mój (tak samo jest moich braci a jeden z nich się nie zgadza) .
Nie zaprzecze że jest grzeczny , ja jestem bardzo zadowolona że bez problemów mogę mijać inne psy (zazwyczaj) , dla niektórych to normalne a dla mnie tak na prawde miła odmiana ..


Co do OE się nie wypowiadam , nawet tego w ręku nie miałam .

Posted

agutka napisał(a):
Majka napisałaś to jakby nie wiem ile wolt było w takiej obroży. Dobra obroża ma kilka stopni impulsów i zawsze zaczyna się od najmniejszego strzału,wiadomo nawet pstrykacz w zapalniczce nie jest przyjemny. OE jest tylko i wyłacznie narzędziem szkoleniowym tak jak kolce , zaciski a nie stała ozdoba do szyi ;) Wiadomo że każdy pies się nie nadaje do takiej obroży


Jest tyle że jak ustawisz na full to pies z piskiem podskakuje, co niestety cieszy wiele osób, bo uważają że im bardziej boli tym lepsza dla psa nauczka.
OE dla mnie nie jest narzędziem szkoleniowym tak jak kolce itd, jest ostatecznością, kiedy już wszystko zawiedzie. I też tak jak pisałam nie kupowałabym na własną rękę.
Może i jestem sceptycznie nastawiona, ale jak widzę ludzi z pilocikiem w ręku którzy na dzieńdobry szkolą psa prądem na podstawowe posłuszeństwo to mi słabo...

Znów zaśmiecamy gops wątek... :oops:

Posted

tak jak pisałam to sprzęt nie dla bezmózgowców ;)
pisałam również że bez konsultacji bym nie użyła a jeszcze jak piszesz do nauki przykładowego siad...
Gops nas zablokuje ;)

Posted

Majkowska napisał(a):
Jest tyle że jak ustawisz na full to pies z piskiem podskakuje, co niestety cieszy wiele osób, bo uważają że im bardziej boli tym lepsza dla psa nauczka.
OE dla mnie nie jest narzędziem szkoleniowym tak jak kolce itd, jest ostatecznością, kiedy już wszystko zawiedzie. I też tak jak pisałam nie kupowałabym na własną rękę.
Może i jestem sceptycznie nastawiona, ale jak widzę ludzi z pilocikiem w ręku którzy na dzieńdobry szkolą psa prądem na podstawowe posłuszeństwo to mi słabo...

Eh, tylko nie można wyrabiać opinii o narzędziu na podstawie działania idiotów, którzy nie potrafią go stosować.
To tak jakbym hejtowała smycze, bo już nieraz widziałam jak ktoś psu przez grzbiet przywalił.

Posted

asiak_kasia napisał(a):
Ja z Polą na początku miałam dokładnie to samo, plus to, że ona nie umiała nic-wiec katowaliśmy komendy, a do tego wszelkie ćwiczonka na samokontrolę, wszystko co uruchamiało jej móźdżek. Po sesji 15 min ze smakami i klatką pies byl bardziej zajechany niz po 15km spaceru w lesie +aport+szarpanie.

Ona do tej pory jak się za mocno podnieci to ma problem z ogarnieciem się i potrafi wyłamać komendę. Na zlociku poszliśmy sobie "popaczeć" jak rzucają talerzyk i to było straszne :eviltong:
Ona fizycznie ma naprawde niezłą wydolność i regeneracja po spacerze zajmuje jej 10min. U nas bardzo fajnie się sprawdziło szukanie smaków na komende. Rozkładalismy smakołyki po pokoju, w rożnych dziwnych miejscach, a ona używając nosa miała je znaleźć-30min takiej zabawy w domu i pies spał pół dnia. Dlatego szczerze doradzam wszystkie zabawy wymagające od psa skupienia i myslenia. Po pierwsze to napewno nie zaszkodzi, a może tylko pomóc w dalszej robocie.

szkoleniowiec na pewno nie zaszkodzi, bo jak ktoś z boku się przyjrzy pracy z psem zauważa wiecej błedów-łatwiej to naprostować- a co 2 głowy to nie jedna ;)

I nie znam nikogo kto by pracował z psem i nie popełniał błedów. Każdy pies to inny przypadek i nie ma osoby, która by robiła wszystko perfekcyjnie. A jeżeli ktoś twierdzi, ze wie wszystko- to najlepiej omijac taka osobę szerokim łukiem :cool3:


Otóż to, do nas też młody przyszedł, nie mając żadnej wiedzy poza dobrego socjalu z psami ;) I też, mozolna nauka od początku - biegać moze godzinami, ale skupienie go męczy bardziej. I też potrafi nadal się zbyt mocno podniecić i coś go wybije ze skupienia, co przypomina mi jedynie, że w psie nic nie jest "dokonane", ciągle trzeba pracować. Sądzę, że gdybym zastosowała OE te półtora roku temu, kiedy mi to proponowano, to nie wyszłoby nam to na dobre. I wbrew temu, co przepowiadała większość, nie mam problemu, że pies odpięty ze smyczy, bez linki, leci przed siebie nie oglądając się. Po prostu - każda metoda i każda narzędzie jest dla konkretnych przypadków człowieka i psa. Ograniczanie się na cokolwiek przyprawia mnie o dreszcze.

dog193 napisał(a):
Eh, tylko nie można wyrabiać opinii o narzędziu na podstawie działania idiotów, którzy nie potrafią go stosować.
To tak jakbym hejtowała smycze, bo już nieraz widziałam jak ktoś psu przez grzbiet przywalił.


<w pośpiechu szuka przycisku 'lubię to!'> :lol:

Gops, współczuje Ci tej sytuacji z ew. kastracją. U mnie mój TŻ był nieprzekonany (choć akurat i tak ja decydowałam :diabloti:), ale po kastracji psa stwierdził, że to była dobra decyzja.

Posted

jest wielu przeciwników kastracji a w szczególności samców ;) Pewna osoba ma problem z agresja domowa u bulka, decyzja -kastracja ale była przeszkoda... maż :roll:. Stwierdził że psu jaj nie utnie bo będzie nie męsko wygladał... zdecydowali się na chemiczna jeżeli po tym pies się wyciszy to może ale też nic pewnego że pójdzie pod nóż ewentualnie co 6 miechów będa wykładać 200 zł na inplant. Zakładam że pies i tak się nie wyciszy bo z opowiadań wszyscy wnioskuja że to pies w domu rzadzi , dostał kobita nr do bechawiora jak ma postępować i raczej z tego nie skorzysta a charakter sam się nie zmieni.

Posted

W takiej sytuacji olałabym tego męża i wykastrowała psa , nawet jeśli by się wkurzył to by mu minęło a pies miałby po jajkach i mieli by pewnie łatwiej w ogarnięciu go .

Posted

dog193 napisał(a):
Eh, tylko nie można wyrabiać opinii o narzędziu na podstawie działania idiotów, którzy nie potrafią go stosować.
To tak jakbym hejtowała smycze, bo już nieraz widziałam jak ktoś psu przez grzbiet przywalił.


:evil_lol:
Ewa-klik+smakołyk

a co do kastracji, ja tam nie jestem zwolennikiem kastrowania i sterylizowania wszystkiego. Jeżeli Gośka daje sobie rade z Clay'em w wydaniu pełnojajecznym, to bym nie gmerała przy klejnotach.
Jeżeli takie zachowanie zacznie się pogłebiac i pogarszac to i tak bym poczekała do tego 3 roku zycia. TTB/molosy to psiska, które dość długo sie "rozrastają" i jakoś mnie nie przekonuje cięcie psa w młodszym wieku.

Posted

Daliśmy rade 15 lat z nadpobudliwym seksualnie pudlem to damy rade z Clayem :lol:

Właśnie mam w planach położenie się spać ale ktoś mi zajął miejsce i chyba dzis śpie w legowisku .

Posted

Ja nie kastrowałam Brutusa bo on był całe swoje życie grzeczny z tymi jajcami, dwa razy zdarzyło mu się uciec za cieczką. Teraz mamy sukę wystawową ,a Brutus ma 9 lat...na kastracje się nie zdecyduję bo nie chcę przechodzić tego co znajoma, czyli kilku godzin martwienia się czy pies mi nie zejdzie podczas narkozy i płakania w tym czasie...Dlatego u nas docelowo będzie implant, tylko jeszcze się zastanawiam czy są jakieś skutki uboczne implantów?
Sory Gops za zasmiecanie Ci galerii, ale nie chce mi się szukać tematów na dogo :evil_lol:

Posted

Spoko ten implant mnie tez interesował , napisz do Ewy Vectry ona dawała implant Franiowi .
Z tego co sie dowiedziałam nie ma skutków ubocznych (a przynajmniej nie takich jak zastrzyki u suk ).
Na jakimś forum labradorów/goldenów był o tym spory temat .

Posted

Też się zastanawiałam nad zastrzykiem, ale u mnie chyba trochę większy problem, bo Waldka każda jedna (nawet sterylizowana) suka doprowadza do wrzenia. I jak np bawi się z psami i przyjdzie suka to zaraz zmienia się mu nastawienie do psów...Ogólnie na codzień jest fajny, a jak zaczynają się cieczki to bym mogła sukę odnaleźć w 5minut bo dla Waldka przestaje istnieć świat, nie da się z nim pracować i ani prośbą ani groźbą...

Nadpobudliwy seksualnie pudel :evil_lol: heheh nie wiem czemu ale spodobało mi się to straszliwie , fajnie brzmi :D


W gruncie rzeczy z kastracją nie chodzi tylko o nasze męczenie się z psem, ale też o samego psa, bo dla niego chyba stan ciągłego nerwu i nakręcenia na kopulację też źle zdrowotnie wpływa...

Posted

Majkowska napisał(a):

Nadpobudliwy seksualnie pudel :evil_lol: heheh nie wiem czemu ale spodobało mi się to straszliwie , fajnie brzmi :D
..

Brzmi może fajnie ale żyjąc z takim psem 15 lat na prawde miałam dosyć samców i nie wiem jakim cudem Clayton nie jest suką :lol:

U nas nie jest tak źle , fakt dwa razy mi uciekł ... na szczęście za drugim razem okazało się że to znajoma suka yorka i nic nie zdziała ale mogło być przecież różnie .
A uciekł mi poporstu po prostej przy torach , wyczuł i poszedł jak strzała a ja za nim , przeleciał po prostej z 200m i doleciał do suki , wiadomo taniec godowy , podrywy zdążyłam w między czasie dojść i go złapać .
A za pierwszym razem miał z 11 miesięcy może i w parku po puszczeniu ze smyczy też dał dzide przed siebie do suki labradora z końcówka cieczką .
Ja jak wiem że są gdzies blisko cieczki to go nie puszczam ze smyczy , głównie dlatego że właśnie jego nastawienie do psów się bardzo zmienia i musze uważać jeszcze bardziej niż zawsze.
Nie wiem czemu ale śmieszą mnie niektóre jego zachowania np. jak wącha siki suki to warczy , obojętnie czy obok nas jest czy jesteśmy sami zazwyczaj warczy i się jeży . Jak nasika po jakimś psie to zakopuje i groźnie burka , potem jak idziemy od tego miejsca to się jeszcze odwraca i poburkuje :lol:
Komedia czasami z niego .

Posted

Warczy pewnie z podniecenia... Wald z kolei jak liże siki to się trzęsie i boi się mnie straszliwie, bo wie że robi źle ale nie umie się odkleić...Kombinuje okrutnie żeby tylko polizać... Najgorsze jest jak ćwiczę i on mi nagle przepada z ryjem w ziemi, wyprowadza mnie to z równowagi...
Dawniej był bezproblemowy, teraz dorosłość mu zawróciła w głowie.
A suki bierze z rozpędu... Nie wącha nawet, od razu na grzbiet i jazda...:roll:
Miewa momenty lepsze i gorsze, ale ogólnie nakręcony jest strasznie.

Już powoli zastanawiam się czy nie zbierać kasy jakby cyknął jakąś championkę innej rasy...:evil_lol:

Posted

Ano to kiepsko faktycznie , mój tez liże siki i wtedy tak rusza ryjem dziwnie brrr tez mnie to strasznie denerwuje .
Na suki na dzień dobry nie skacze na szczęście więc nie mam tak źle .
Powiem szczerze że takiego psa bym wykastrowała o ile nie chcę sie robić repa .

Posted

Narazie myślę właśnie o chemicznej.
Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów życiowych wobec psa, a wiem że hodowczyni oczekuje ode mnie że zrobię repa i będę reprezentować moim unikatem hodowlę :D

Posted

Współczuję Majkowska, myśmy przerabiali to samo - suka w cieczce to był dramat, pies zaczął obsikiwać meble w domu, co mu się nigdy nie zdarzało - ot tak sobie je znaczył... Do tego próbował kryć kota :roll: Za to znajomej york, za przeproszeniem, spuszczał się na pościel, jak suka w sąsiedztwie miała cieczkę...

Posted

Mój poprzedni pies swojego czasu próbował na przejściu zaliczyć słupa...
O tym że gwałcił wszystkie moje koleżanki i lubiał jeździć na nogach nie wspominam...
Ale u niego kastracja była głównie zdrowotnie, choć i charakter mu się trochę spacyfikował po tym ;)
Waldek na szczęscie jest zwyczajnie sympatyczny i przygłupawy, nie ma agresji jako takiej, więc jeszcze mu odpuszczam ;)

A gops mi nie odpuści, wywali mnei stąd zaraz autentycznie :D
Już milczę jak grób...:D

Posted

a mój Sagat jest pedziem:razz:
sa cieczki, piszczy w chacie próby ucieczki itp... ale gdy dorwał się do suki gdzie był mały samczyk przy niej to stwierdził ze fajnie wydymać samczego kumpla ;)
Kiedyś poszedł sobie na idywidualny spacerek gdy poszłam go poszukać to stał pod domem wraz z trzema swoimi najgorszymi wrogami - sasiadami i na zmianę się dymali...:roll:

sasiadki mały piesek w typie szczotki to był dopiero jeba... przez sen potrafił sobie ulżyć na dywan, dymane było wszystko...a gdy tylko gdzieś zwęszył cieczę znikał nawet na miesiac, chłopak tak się konserwował że dożył 20 lat i zmarł na swoim posłaniu śpiac

Posted

[quote name='LadyS']Współczuję Majkowska, myśmy przerabiali to samo - suka w cieczce to był dramat, pies zaczął obsikiwać meble w domu, co mu się nigdy nie zdarzało - ot tak sobie je znaczył... Do tego próbował kryć kota :roll: Za to znajomej york, za przeproszeniem, spuszczał się na pościel, jak suka w sąsiedztwie miała cieczkę...
Etap brudnej pościeli tez przechodziliśmy jak miał rok/półtora zazwyczaj przez sen brudził .

[quote name='agutka']a mój Sagat jest pedziem:razz:
sa cieczki, piszczy w chacie próby ucieczki itp... ale gdy dorwał się do suki gdzie był mały samczyk przy niej to stwierdził ze fajnie wydymać samczego kumpla ;)
Kiedyś poszedł sobie na idywidualny spacerek gdy poszłam go poszukać to stał pod domem wraz z trzema swoimi najgorszymi wrogami - sasiadami i na zmianę się dymali...:roll:

sasiadki mały piesek w typie szczotki to był dopiero jeba... przez sen potrafił sobie ulżyć na dywan, dymane było wszystko...a gdy tylko gdzieś zwęszył cieczę znikał nawet na miesiac, chłopak tak się konserwował że dożył 20 lat i zmarł na swoim posłaniu śpiac
:evil_lol: Dobry jest .
Mój pudel też dymał wszystko , obojętnie czy pies czy suka, czy czyjaś noga .

[quote name='Majkowska']Mój poprzedni pies swojego czasu próbował na przejściu zaliczyć słupa...
O tym że gwałcił wszystkie moje koleżanki i lubiał jeździć na nogach nie wspominam...
Ale u niego kastracja była głównie zdrowotnie, choć i charakter mu się trochę spacyfikował po tym ;)
Waldek na szczęscie jest zwyczajnie sympatyczny i przygłupawy, nie ma agresji jako takiej, więc jeszcze mu odpuszczam ;)

A gops mi nie odpuści, wywali mnei stąd zaraz autentycznie :D
Już milczę jak grób...:D
Mój pies kiedyś sobie robił dobrze tylną łapą .. NIgdy tego nie zapomne, az zawołałam brata żeby zobaczył bo nawet pudel tak nie robił :evil_lol:.
Na szczęście tylko raz go na tym przyłapałam , myślę że duże znaczenie ma tu wiek psa , my teraz mamy take psich gimnazjalistów .

Posted

Brutus teraz notorycznie wylizuje dokładnie miejsca gdzie Salma leżała, o sikach nie wspomnę, połowa tego co ona wyszcza to on wyliże :evil_lol: ale to akurat mi nie przeszkadza...ale ona cieczkę miała prawie 2 miesiące temu...tylko chyba coś jest w niej nie tak bo wszystkie obce samce chcą ją kryć...on oprócZ Brutusa bo dostał raz w łeb i już nie próbuje nawet. Może to jest spowodowane jej straszną uległością...:roll:
no podpytam jeszcze Ewę bo wiem, że Franio kilka razy miał :)

Posted

Gopsowa, sama jesteś za cienka, zajebiście Clay wygląda w tej ćwiekowej obroży :loveu:

A co do kastracji, to faktycznie są problemy, jak się mieszka z facetem :P U mnie jest tak, że zasadniczo Poczwar to jest jego pies, a sucza moja. Także na każde wspomnienie o kastracji były argumenty nie do zbicia: "nie bo nie" albo "a czemu nie wytniemy Twojego psa?". Żadnych szans :evil_lol: Ale ponieważ w okresie cieczkowym Poczwar nie jest zainteresowany absolutnie NICZYM i tylko szuka siurów, a jak już jakieś znajdzie to potrafi 10min stać i lizać, memłać i się do nich trząść... A do tego ja przedstawiam plusy zabiegu ;) To ostatnio usłyszałam, że pierwszą rzeczą do zrobienia po zamieszkaniu razem, będzie obcięcie mu jajec, nawet mieszkania wcześniej nie pomalujemy :diabloti: :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...