Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 817
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

efka5 napisał(a):
Trochę to dziwne...ale skoro takie są procedury...


wiesz, procedury to ja jeszcze rozumiem, ale póki co, to zaczyna mnie bardziej zastanawiać brak jakichkolwiek pytań, rozmów, sprawdzania dalej [nie wiem, podesłania znajomego z tych okolic do sprawdzenia warunków i nas czy prośby o numer tel. do weta, by zapytać o stan Sathien i mnie jako pańcię.. nie wiem co mozna jeszcze]

i zaczynaja nachodzić mnie takie myśli, że albo nasza kandydatura odpadła i po prostu o tym nie wiemy, czekamy na wieści na próżno, albo jesteśmy trzymane "w rezerwie" na zasadzie "jeśli nie znajdzie się żaden perfekcyjno-idealny dom przez długi czas, to od biedy niech będzie ten" :icon_roc:

sorki za dosadność, ale takie czekanie, odsuwanie, brak jakichkolwiek wieści, zwłaszcza w świadomości, że mamy tak zasadniczy słaby punkt jak Sati w domu, może z leksza dobijać..
i cieszę sie, ze nie mówiłam póki co nic dzieciom, bo przynajmniej echem odbije się tylko "w dorosłym kręgu"..

Nikki

Posted

Nikki, jestem tego samego zdania... takie trzymanie w niepewności jest bolesne:( tym bardziej, że np. ja mieszkam w Warszawie... rzut beretem od miejsca gdzie jest Norman...
Ty masz chyba mniejsze dzieci, prawda? Swojej już prawie nastolatce ja wytłumaczę sytuację. Zresztą to rozsądna dziewczynka - zrozumie....

Posted

fandango napisał(a):

Ty masz chyba mniejsze dzieci, prawda? Swojej już prawie nastolatce ja wytłumaczę sytuację. Zresztą to rozsądna dziewczynka - zrozumie....


wiesz, ja swoim nic nie mówiłam po prostu wychodząc z założenia, że powiem dopiero jak Lavinia lub ktoś od "adopcyjnych" przyjedzie z psem [bo z tego co zrozumiałam, tak to się odbywa], posiedzi z nami, pogada, poobserwuje, wypije herbatkę a następnie stwierdzi, że to była faktycznie świetna decyzja, pożegna się i wyjdzie zostawiajac Normana..
i wtedy z czystym sumieniem będę mogła im powiedzieć że to własnie TEN nowy domownik [rozmawiałyśmy z nimi tylko na zasadzie "co by było gdyby do domu zawitał jeszcze jeden psiur"] i dopiero wtedy uznałabym proces za zakończony.

no ale ja już taka jestem, że emocjonalna, ale realistka chroniąca swoje stado przed rozczarowaniami :)

Posted

Lavinia tyle razydoswiadczala nieodpowiedzialnych adopcji ,ze sie nie dziwie ,pomaga psom jak zadko kto,wykupuje bidy z pseudochodowli-trzeba Ja zrozumiec-ile buldozkow uratowala to sie w glowie nie miesci

Posted

Nikki - charciara napisał(a):


sorki za dosadność, ale takie czekanie, odsuwanie, brak jakichkolwiek wieści, zwłaszcza w świadomości, że mamy tak zasadniczy słaby punkt jak Sati w domu, może z leksza dobijać..


Nikki

Nikki, ja na miejscu Sati bym się obraziła...
Ja juz dawno napisałam, że nie odważyłabym sie stąd adoptować psiaka, po to, by oszczędzić sobie nerwów. Jeśli dziewczyny prześledzicie cały watek, to zobaczycie, ze naprawdę można odnieść wrażenie jakiejś niezdrowej licytacji, przekonywania kogoś do siebie za wszelka cenę, tylko nie wiem po co?
Moim zdaniem wystarczyłoby wyrazić chęć adopcji, napisac raz swoje plusy i minusy, a kompetentna osoba powinna własnie sprawdzić Wasz dom i warunki dla psa, warunki, w jakich żyją posiadane przez Was zwierzęta, ich wygląd i stan zdrowia. Starczy...to powiedziałoby wszystko...przeciez na przykład nie da się ukryć, ze pies jest głodzony...
Powodzenia życzę, cierpliwości i wytrwałosci:roll:

Posted

Agama napisał(a):
Lavinia tyle razydoswiadczala nieodpowiedzialnych adopcji ,ze sie nie dziwie ,pomaga psom jak zadko kto,wykupuje bidy z pseudochodowli-trzeba Ja zrozumiec-ile buldozkow uratowala to sie w glowie nie miesci


wierzę, i domyślam sie, że cały czas robi wszystko, by mieć 100% pewność, że Norman będzie miał psi raj na ziemi.

po prostu, jak pisałam, brak choćby właśnie dodatkowych pytań czy czegokolwiek sprawia, że mam wrażenie, że czekamy na darmo, że nasza kandydatura odpadła, a z drugiej strony też brak jasno powiedzianego "nie czekajcie"

i przez ten własnie kompletny brak jakiegokolwiek odczucia "bycia w procedurowym sitku" można zgłupieć "o co chodzi"..

Posted

efka5 napisał(a):
Nikki, ja na miejscu Sati bym się obraziła...
Ja juz dawno napisałam, że nie odważyłabym sie stąd adoptować psiaka, po to, by oszczędzić sobie nerwów. Jeśli dziewczyny prześledzicie cały watek, to zobaczycie, ze naprawdę można odnieść wrażenie jakiejś niezdrowej licytacji, przekonywania kogoś do siebie za wszelka cenę, tylko nie wiem po co?
Moim zdaniem wystarczyłoby wyrazić chęć adopcji, napisac raz swoje plusy i minusy, a kompetentna osoba powinna własnie sprawdzić Wasz dom i warunki dla psa, warunki, w jakich żyją posiadane przez Was zwierzęta, ich wygląd i stan zdrowia. Starczy...to powiedziałoby wszystko...przeciez na przykład nie da się ukryć, ze pies jest głodzony...
Powodzenia życzę, cierpliwości i wytrwałosci:roll:


heh, uwierz, że ponieważ jestem konsekwentna i z jakiegoś powodu Norman mi diabelnie pasuje, ten temat dociagnę jeszcze do końca, ale nigdy więcej ;)

a co do drugiego akapitu, to zgadzam sie w pełni i tak sobie to właśnie wyobrażałam.. dlatego następnym razem [jeśli bedzie taka potrzeba, czyli dalej będziemy szukać] postąpię dokładnie tak. wyślę wszystkie informacje z numerem telefonu i prośbą o kontakt w sprawie spotkania w celu zweryfikowania "naocznie" warunków i reszty zwierzyńca. zero nadziei, nastawiania się, wciagania w dyskusje, polemiki czy "konkursy"

a przyznać muszę, że tak jak jest męczy i.. jakoś chyba zagubia "przedmiot sprawy". zwierzaka.


:) dzięki za życzenia, przydadzą się jak widać ;)

Posted

fandango napisał(a):
[quote name='Nikki - charciara']Fandango, a nie boicie się o koty??/quote]

Nie, o koty na pewno nie - to jest kwestia wzajemnej akceptacji, wdrożenia do nowego stada i akceptacji nowego członka stada;-))
A?


niekoniecznie, ze tak powiem, a nawte sie nie zgadzam.
mam wiele doswiadczenia z psami, mam ich 5, mam tez kota, i od roku nie ma zgody odkad sie kot pojawil.
Nikt nikogo nie zagryzl, ale nie jest milo i przyjemnie, bo stale czuwam, i 2 psy tez stale czuwaja, lkiedy ja przestane czuwac....
Jak wychodze kot ucieka na gore, a gora jest zamknieta...
Wszelkie wprowadzanie do stada jest daremne jesli pies ma zakodowane "polowanie". Tego sie praktycznie nie da zmienic, chyba ze twarda reka trenera na zassadzie ja tu rzadze. Ale jak Cie nie bedzie w poblizu- i tak pogoni...
ale ja mam dom.
A Ty mieszkanie. Nie widze kota i psa ktore sie nie dogadaly, w mieszkaniu....

Posted

Dorothy, widocznie masz małe doświadczenie z kotami i psami. Jak pisałam wcześniej - kiedy byłam z meżem mielismy: bernardyna, owczarka niemieckiego, buldożka i jamniczkę. W domku oczywiscie... oraz zawsze 2-3 koty. NIGDY nie było sytuacji, że musiałam pilnować towarzystwo. Owczarek, ktory na spacerach ganial koty - kiedy przyniosłam kocie i polozylam mu po prostu na lapach - powachal, polizal i odtąd była wielka przyjaźń. Nie zgadzam się więc z Twoją opinią. A co do moich kotów - to jest specyficzna rasa, one mają zupełnie inne usposobienie niż tzw. dachowce:razz:
Tak czy inaczej - pies będzie w naszym mieszkanku;-)

Posted

[quote name='fandango']Dorothy, widocznie masz małe doświadczenie z kotami i psami. Jak pisałam wcześniej - kiedy byłam z meżem mielismy: bernardyna, owczarka niemieckiego, buldożka i jamniczkę. W domku oczywiscie... oraz zawsze 2-3 koty. NIGDY nie było sytuacji, że musiałam pilnować towarzystwo. Owczarek, ktory na spacerach ganial koty - kiedy przyniosłam kocie i polozylam mu po prostu na lapach - powachal, polizal i odtąd była wielka przyjaźń. Nie zgadzam się więc z Twoją opinią. A co do moich kotów - to jest specyficzna rasa, one mają zupełnie inne usposobienie niż tzw. dachowce:razz:

co innego male KOCIE
a co innego DOROOSLY KOT, do ktorego domu wprowadzono DOROSLEGO (prawie) PSA
Psa ktory nigdy nie mieszkal z kotem.
roznica jest zasadnicza.

jak jej nie rozrozniasz to TY nie masz doswiadczenia, nie ja.
poza tym to nie zalezy od rasy, ani psa ani kota.


Tak czy inaczej - pies będzie w naszym mieszkanku;-)



moze i decyzja zapadla, ale napewno niew sprawie Normana.:razz:

Posted

Coż, to gdzie trafi Norman nie zależy ode mnie niestety... trochę szkoda, bo okazałoby się, że mój pogląd na sprawę wzajemnej akceptacji doroslych psów i kotów jest całkowicie racjonalny i nie pozbawiony sensu... a mówię to z własnych doświadczeń. Może mały przykład: znajomi często przychodzą do nas ze swoim psem, owczarkiem który jak mówili niestety zagryzł parę kotów na spacerze... moim nie robi krzywdy a one z ciekawością go "oblepiają" swoim towarzystwem. To są Devony, nie normalne koty, hihi...
To bardzo zalezy od rasy... nie będę dyskutować na ten temat zażarcie, bo przecież każdy ma swoje poglądy;) a ja nie mam zamiaru nikogo na siłę przekonywac do swoich poglądów.

Posted

fandango napisał(a):
Coż, to gdzie trafi Norman nie zależy ode mnie niestety... trochę szkoda, bo okazałoby się, że mój pogląd na sprawę wzajemnej akceptacji doroslych psów i kotów jest całkowicie racjonalny i nie pozbawiony sensu...


wiesz, bez urazy, ale teraz to sie zaczęłam zastanawiać czy Ty chcesz psa, czy udowodnić wszystkim, że masz jedyną słuszną i niepodważalną rację. w dodatku z rasą której kompletnie nie znasz i na małym "ringu" [jeszcze mniejszym w okresie "izolacji kociąt w pokoju córki", bo wtedy pies będzie miał.. 30 metrów z 41??]

Posted

No i nie róbcie z borzoi takich "potworów"... takie same mity jak te dotyczące amstaffów - które sa normalnymi psami, tylko w nieodpowiednich rekach i źle wychowane stają sie niebezpieczne. Uważam, że borzoje to także normalne psy, od jego wychowania i podejscia właściciela zalezy jedynie, jaki jest... jak pisałam wcześniej, i z ratlerka można zrobić potworka...
Więc nie róbcie proszę z borzoi psów "innych inaczej"...

Posted

fandango napisał(a):
No i nie róbcie z borzoi takich "potworów"... .


nie robimy. po prostu jest to DUŻY pies ŁOWCZY, potrzebujący mnóstwo czasu i miłości, który uwielbia się bawić i to nie jest zabawa typu wyłącznie podreptania z piłeczką czy potrącanie nosem.
to minikoń który u mnie na [obecnie] 68 metrach biega czasem jak szalony po powrocie z dwugodzinnego ostrego biegania po łąkach i który potrafi wywrócić przypadkiem dziecko a nawet dorosłego a W ŻYCIU nie zostawiłabym go z królikiem z którym od roku potrafi sie bawić [ze mną siedzącą obok i do tego tylko na leżąco, pies oczywiście].
nie demonizuję chartów, bo to piękne i dostojne zwierzęta, ale mnie, 56-58 kilową osobę Sathien w biegu już nie raz ścięła z nóg jak nie wyrobiła odstępu.
to pies, który nie bedzie patrzył, czy własnie jesteś chora, wypruta po pracy czy ze złamana nogą, on swoje musi odbiegać i z kim wtedy?? charty mocno sie przywiązują i po dobrym wyszkoleniu nie sprawaiają problemów, ale jakoś nei wierzę, że wyszkolisz go tak szybciutko, by 11-latka w takim wypadku mogła być pewna, że pies na widok innego biegającego, dla zabawy, czy do suki w rui nie pociągnął. pies zawsze ma JEDNEGO bezdyskusyjnego ALFA.

nie kwestionuję tu Twojego doświadczenia ze zwierzętami. absolutnie.
i co więcej, nie chodzi nawet o Normana, bo w tej chwili mam podejście, ze Norman dom już ma, skoro brak wieści.

po prostu odnoszę wrażenie, że dość lekko podchodzisz do sprawy mając przed oczami przeszłosć, którą często przytaczasz na swoja obronę: męża, który zawsze mógł przejąć opiekę nad zwierzętami w razie Twojej niedyspozycji, duży dom, zwierzęta w mieszanym stadzie, ale z przybywającymi MŁODYMI osobnikami.

a co do przychodzącego do Was psa..
do nas też przychodzi sporo znajomych psiarzy, ale przyjeżdża też nasza rodzina z psem, i zawsze pierwsze dni tamten pies jest NIE NA SWOIM TERENIE, dopiero po paru dniach zaczyna czuć się swobodnie i nawet podgryza Sati dla zabawy, to inna sytuacja niż krótka wizyta.

tak samo jak nie kwestionuję, że potrafisz wychować dobrze psa.
tylko czasem piszesz z niesamowitą pewnością, jakbyś zakładała, ze dorosły niemal pies na 100% zastosuje sie do Twoich zasad. a przecież nie wiemy [co też mnie nieco w sprawie irytuje] jakie dotąd Norman dostał wychowanie, tresurę, jakie ma wady charakteru [bo KAŻDY pies je ma, moja na przykład kradnie i nic dotąd nie zaskutkowało na dłuższą metę, hodowca mówi, że to cecha charakteru po matce, której też nie może tego oduczyć]

Posted

Witam na tym wątku. Muszę, po prostu muszę wtrącić swoje trzy grosze choć mam małe doświadczenie na dogo.Zasada jest taka : oddaje się do adopcji psa/sukę po sterylizacji lub zobowiązuje się przyszłego właściciela do przeprowadzenia zabiegu i nie ma dalszej dyskusji.Wszystko razem na tym wątku się nie klei.:shake:

Pies jest piękny, wykastrowany znajdzie domek ,który go pokocha dla niego samego,a nie dla jego walorów wystawowych...:mad:

Tyle moje trzy grosze.

Posted

a w temacie wychowania psów do ich cech..

dobermany są uznawane za psy ostre, agresywne. ja miałam dobermankę wychowującą kociaki w domu, moje osobiste dwa "szczenięta" czyli dzieci, od urodzenia, śpiącą z kotem na jednym legowisku, mimo, że obce goniła z terenu.
potrafiła obszczekać listonosza i siać postrach, ale tylko wyglądem, bo w rzeczywistości była typwym psem zaczepno-obronnym. zaczepiała, a później trzeba było jej bronić ;) i zatuliłaby człowieka na śmierć.
a jednak któregoś dnia złapała i jedną i drugą zębami żeby "zeszły niżej w hierarhii" [byłam tego swiadkiem, mam potwierdzenie tresera-behawiorysty, że to była tego intencja]

charakter psa zależy w znacznej mierze od wychowania, ale też istotne jest to, kiedy sie to wychowanie zacznie i ile czasu można będzie na to poświęcić.
jednak NIGDY, ale to NIGDY nie zakładaj, że pies będzie zawsze robił wszystko po Twojej myśli, bo najlepiej wyszkolony nawet ma wciąż swój osobniczy charakter, gorsze i lepsze dni czy choćby próby wyjścia wyżej w stadzie kiedy tylko nieopatrzenie "pozostawisz furtkę".

Posted

figa33 napisał(a):
Witam na tym wątku. Muszę, po prostu muszę wtrącić swoje trzy grosze choć mam małe doświadczenie na dogo.Zasada jest taka : oddaje się do adopcji psa/sukę po sterylizacji lub zobowiązuje się przyszłego właściciela do przeprowadzenia zabiegu i nie ma dalszej dyskusji.Wszystko razem na tym wątku się nie klei.:shake:

Pies jest piękny, wykastrowany znajdzie domek ,który go pokocha dla niego samego,a nie dla jego walorów wystawowych...:mad:

Tyle moje trzy grosze.


no a tu własnie jest jakos inaczej.. ;)

[na mnie nie krzyczeć, ja już zrezygnowałam z jajek i wystaw ;)]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...