Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chciałam tylko dodać, że jak ogłaszałam 5miesięczną bokserkę to osoba opiekująca się psem miała 20 telefonów dziennie a ja sporo maili. Tu też pewnie jest spore zainteresowanie a temat ma dopiero 4 dni. Chyba warto poczekać, w końcu wszystko dla dobra psa.

  • Replies 817
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

pidzej napisał(a):
Tu też pewnie jest spore zainteresowanie a temat ma dopiero 4 dni. Chyba warto poczekać, w końcu wszystko dla dobra psa.


no to to na pewno, ale też warto by było, gdyby jakieś granice postawić, np.: pies szuka domu, dwa tygodnie na zgłaszanie kandydatur ze sprawdzeniem, do dnia xx.xx . jeśli do tego czasu nie znajdzie się wystarczajaco dobre i pewne miejsce, akcję powtórzyć.
a od czasu do czasu rzucić "ochłap" typu:

zwierzak cudny, dziś odkryliśmy że potrafi blablabla, i mały problem z blablabla. zgłosiło się około x osób które przeszły wstępna selekcję i prośba do nich o cierpliwość, jeszcze sie skontaktujemy [prosimy o kontakt], dopytamy o to i owo, a głowa mi już pęka od średnio x telefonów dziennie.
to super, że tyle osób chce przygarnąć takiego fajnego psiaka.

i do tego dac znać osobom "odpadniętym" w międzyczasie, chocby nawet na priv, żeby już nie robić tego publicznie...

cztery dni życia to mało, ale czekania bez wieści, bardzo dużo..

Posted

no to pytanie czy lepszy schron czy łańcuch [choć w tym wypadku i tak schronisko lepsze.

a co do wystaw, to jeśli chodziło o "tuning", to akurat nie po to ;)

jestem taką świrniętą estetką, że nawet królika "tuninguję" ;) znaczy wyczesuję, podcinam kudły na zadku, żeby się nie czepiały różne śmieci czy nie robiły kołtuny... a nie chodzi na wystawy ;)

Posted

Dorothy napisał(a):
ON JEST W SCHRONISKU NA LANCUCHU , KOCHANA.:angryy:


sorki, faktycznie, zobaczyłam "w szopie" i że "w schronisku nie przeżyje" no i nie sądziłam, że w schronisku może mieszkać pies na łańcuchu :-o
ostatni raz w takim miejscu byłam adoptując Lucky [kotkę] daaawno temu i tam wszystkie zwierzaki były w boksach albo na wybiegach, więc wybacz moją ignorancję..:oops:

Posted

iwop napisał(a):
no właśnie - "walczycie" o normana a to przeciez tez chart tyle, że bez rodowodu... Ale przecież rodowód nie jest istotny, prawda?:p


rodowód nie jest istotny, Sath też została przez nas wzięta bez papierów, bo uznałyśmy że nie są istotne.
ale moja "druga połowa" określiła sie jasno, że zgadza sie na drugiego psa tylko i wyłącznie jeśli będzie to borzoi lub afgan.
a i tak musiałam wyciągnać wszystkie możliwe argumenty "za" i rozwiązania dla "przeciw", żeby ją przekonać. teraz, póki jest na "bardzo tak", nie będę już walczyć o przeforsowanie kolejnej zmiany, bo i tak traci cierpliwość, ze siedzę wciaż na wątku, czekam na telefon, "ględzę w kółko o jednym"..


dlatego będę kibicować Piratowi by znalazł szybko świetny dom, ale jedyne co mogę dla niego zrobić, to rozesłać wici wsród znajomych.

Posted

Nikki-charciara-jezeli ktos kocha charty ,to czy borzoj ,czy afgan,czy inny, powinno mu byc wszystko jedno,jakiego ratuje.Chart jest chart,biedny ,chory ,brudny zapchlony powinno sie ratowac,a nie wymyslac i wybrzydzac jak na jarmarku:shake: ,po drugie swoja suczke masz bez papierow,tzn.od pseudochodowcy?:angryy: bo nie wierze ,ze schroniska.

Posted

Nie ważne czy chart, wyżeł, labek czy ON-ek jeśli tylko rasowy- z tatuazem i jeszcze rewelacyjnie z papierami to kolejka chetnych sie ustawia. A jeśli pies jest tylko w typie charta, ON-ka, wyżła, labka i do tego taki, w którego trzeba inwestować bo chory to juz "miłośnicy rasy" nagle wymierają. Smutne to :-(
Mam nadzieje, że jeden i drugi trafi w odpowiednie ręce do miłośników rasy.

Posted

allegro przesledzilam,borzoj kosztuje 2000 zl,juz rozumiem dlaczego taka kolejka sie ustawila gdyz pies jest mlody,rasowy,zdrowy nie kastrowany i to za symboliczna zlotowke.mysle ,ze warto brac pieniadze za takie pieski i wplacac na AFN,na psy w potrzebie.Uwazam,ze te rasowe,piekne ,powinny troche zasilic kase dogomani.

Posted

xxxx52 napisał(a):
Nikki-charciara-jezeli ktos kocha charty ,to czy borzoj ,czy afgan,czy inny, powinno mu byc wszystko jedno,jakiego ratuje.Chart jest chart,biedny ,chory ,brudny zapchlony powinno sie ratowac,a nie wymyslac i wybrzydzac jak na jarmarku:shake: ,po drugie swoja suczke masz bez papierow,tzn.od pseudochodowcy?:angryy: bo nie wierze ,ze schroniska.


po pierwsze, nie od pseudohodowcy, tylko z bardzo szanowanej i porządnej hodowli, gdybyś śledził[a] wątek mniej wybiórczo to byś wiedział[a]. po prostu nie każdy chce psy wystawiać czy rozmnażać, więc nie każdy bierze papiery, zwłaszcza, jeśli psa nie kupuje, tylko przygarnia.

po drugie, skąd założenie że napewno bym nie wzięła ze schroniska, skoro jak przykład Normana pokazuje, i takie psy tam trafiają. bo co?? bo zareagowałam na jeden konkretny podesłany link o rosyjczyku, ponieważ ktoś wiedział że takiego psa mam i takie uwielbiam?? przecież nie poszłam do hodowli wybrzydzac "a dlaczego tylko wybór z dziesieciu macie"

po trzecie. widzisz, są ludzie, którzy mają jakieś wytyczne. idąc za Twoim ciosem, dlaczego nie przygarnę paru mieszańców?? dlaczego nie whippet?? też ich w ogłoszeniach sporo i też chart i w dodatku więcej by mi się w domu zmieściło niż borzoi??

ja nie "kocham" wszystkich chartów świata bez wyjątku tylko dlatego że maja "chart" w nazwie. po pierwsze "kochać" to dla mnie duże słowo, nie szafuj nim tak, ja UWIELBIAM, JESTEM TOTALNIE ZAUROCZONA, PRZEPADAM ZA piękną RASĄ, czy też jej cechami, a KOCHAM swoje stado i zwierzaki, które bezpośrednio u siebie mam, bądź miałam.
oczarowują mnie psy duże, biegające, o harmonijnych sylwetkach i ładnej pokrywie włosowej..

jestem w stanie wyprowadzić każdego psa do świetnego wyglądu i kondycji, dobermanka którą wcześniej miałam, kiedy ją wykupiłam wyglądała dokładnie tak, jak Pirat, i do końca walczyłam z problemami z jej zdrowiem, w tym też skórą, pracowałam nad złamaną psychiką. a w tej chwili wiem, ze mam warunki na charta a nie na odratowywanie charta w bardzo poważnym stanie który nie wiadomo jak odnajdzie się w domu z dziećmi, zwierzętami i drugim psem. wiesz o nim na tyle, by zaręczyć, że nie był katowany na przykład i nie będzie miał skaz dyskwalifikujących go do choćby dzieci albo ogólnie do ludzi, których się u nas w domu sporo czasami przewija choćby pracowo [pracujemy w domu]?? poza tym, jeśli jest podobno izolowany od innych z powodu choroby skóry, to mam go przygarnąć a potem leczyć też Sath??

więc nie oceniaj i powściągnij ton wypowiedzi :angryy:, bo jak każdy mam prawo mieć swoje zdanie i wzorzec według którego szukam i nie mam obowiązku na siłę zbawiać świata według Twojego zdania.

są ludzie, którzy mają i po naście psów, są ludzie, którzy psy ratują dajac czasem kilku na raz swój dom na pewien czas by nie czekały w schroniskach. i chwała im za to. bardzo takie osoby szanuję.
ale ja nie przyszłam tu odstawiać zbawcy, tylko zaoferować konkretnemu zwierzakowi, borzoiowi, który szuka swego miejsca, nasz dom, nasze serca, nasz czas i wszystko co tylko mogę zagwarantować zwierzakowi, by był szczęśliwy.

wiec nie moralizuj mi tu, bo za stara jestem na poddawanie sie takim naciskom.

Posted

efka5 napisał(a):
Potraficie zrazić do adopcji...i nie wiem, czy ja miałabym odwagę adoptować jakiegoś psa z dogomanii, chociaż ze schroniska zrobiłam to już nie raz, a takze z pobliskich leśnych drzew (czyt. przywiązanych do drzewa przez "kochających włascicieli")


Oj, tak, potrafią zrazić...

Posted

iwop napisał(a):
no właśnie ten rodowód... :(


rodowód jako papier to tylko świśtek papieru, nie każdy go potrzebuje.

za to rodowodowość daje pewien wzorzec cech psa, moze nie zawsze zgodny z założeniami, ale zwykle mu bliski, gdzie u psów "mieszanych" różnie z tymi cechami charakteru bywa..

Posted

Nikki - charciara napisał(a):
a może to taki rodzaj rozrywki tutaj?? :diabloti: później można popsioczyć na to, że tak ktoś chciał a tu nagle sie rozmyślił, i "co to za ludzie" :razz:


To tez może być:diabloti: ... mnie bardzo zrazili:( a co do Normana - zycze mu wspanialego domku - u mnie faktycznie by się pewnie męczył, bo za ciasno itepe... i koty.. i dziecko... i w ogole - do kitu jestem kandydatka, która w dodatku się wymądrza...
więc chyba może coś mniejszego znajdzie się w naszym domku:razz:
Chociaż borzoje to moja miłość od wieku szczenięcego... cóż, może kiedyś...
a co do rodowodu - to jest dokument, który daje Ci pewność, ze jest to pies rasowy, ma określone cechy i nie wyrośnie (jeśli zależy Ci na posiadaniu oczywiscie psa rasowego, kupując np. szczenię) na coś, co nie wygląda jak to, czego się spodziewałaś.
Dlatego i te hodowle rasowych zwierząt (kotów, psów) są potrzebne. A to, że są hodowle i "hodowle" - cóz, w naszym kraju nie ma wystarczająco dobrych uregulowań prawnych powstrzymujących takie procedery... :angryy: :angryy: :angryy:
Powinno się sterylizowac WSZYSTKIE zwierzaki, które nie mają rodowodu - tak sądze. Ale kto wysterylizuje psa np. na wsi?! Kiedyś moi znajomi chcieli wykastrować znalezionego kundelka, ktory u nich zamieszkał. Mają dwa dogi i dwa nowofundlandy - suki. A wiecie co im weterynarz w miasteczku pod Wwą powiedział - że nie kastruje się psów!!!!
Nie potraktowano mnie tu zbyt miło, ale ponieważ jestem osobą pełną dobrej woli i optymizmu - nie obrażam się...
Normanowi życze wspaniałego domu - bez jajek;-)

Posted

odnosnie gorzkich slow na watku, ktore tu padly z ust dogomaniakow-
nie wiem, nie oceniam
wypowiem sie JA, o sobie
przyznam, ze bardzo boli mnie serce za kazdym razem, gdy po rasowca, a juz zwlaszcza rzadkiego lub modnego, ustawiaja sie kolejki, bija sie omal, dokuczaja sobie i licytuja, podczas gdy tysiace kundelkow umiera w biedzie, zostaje zagryzionych, rozszarpanych na kawalki, umiera z glodu, chorob, w nedzy, w calkowitym zapomnieniu i ignorancji ludzkiej...
odchodza cicho i w bolu, nie potrafia sie skarzyc, czy to ich wina ze urodzily sie pod zla gwiazda, bo bez rasy?
dlaczego wiekszosc ludzi lubi tylko to, co ladne? rasowe? markowe? sprawdzone? cechowane? zlote? firmowe? z metka? rozpoznawalne?
maly smutny zabiedzony kundel tez ma dusze....:-(
ale kogo ona obchodzi.

Tylko to powoduje rozgoryczenie , wiesz, Nikki.
Zwlaszcza, jak takich kundli ogladamy w schronach setki, tysiace, patrzymy jak zdychaja rzucone w kat, porozrywane, zaglodzone, chore, z lbem w misce, albo w wymiocinach, obesrane przez inne psy, ponizone i bez zadnej nadzieji...
Ogladamy to, Nikki, wiele z nas to oglada.
Nie mozemy wziac ich do domu, bo mamy juz po kilka psow...
staramy sie im pomagac w schroniskach, ale za malo nas, a ich za duzo...
serca nam umieraja z kazda psia smiercia, z kazdym zapomnianym przez Boga i ludzi istnieniem... Modlimy sie nocami Boze gdzie Ty jestes? dlaczego nic nie robisz??
szukamy im domow, wiemy jakie maja charaktery, nieraz sa wspaniale, oddane, wierne, kochane, lagodne, mile, czule, delikatne..
ale to ludzi nie obchodzi, oni ustawiaja sie w kolejce do ladnej rasy, "ktorej wzorzec znaja...:p"
i wiesz, wtedy serce bardzo boli,bo kolejny meldunek na dogo, Misiek zagryziony... szczenieta odeszly na nosowke... suczka padla przy porodzie... Bruno ma gangrene... Lisek po 12 latach w schronie raka i umiera lezac na srodku boksu...
a tam kolejka do yorka, borzoja...
a Misiek odchodzi oblepiony wlasnymi odchodami i ropa, bo nie jest zadnym z nich.
Ty tego nie wiesz.
My wiemy.
To rodzi gorycz.
:-(

Posted

A zastanawiałas się, dlaczego jest tak dużo tych niechcianych, "brzydkich" kundelków, wielorasowych...? bo ludzie nie mają bladego pojecia o takim zagadnieniu jak sterylizacja!!! a na wsi - który chłop pójdzie i wywali 200-300 zł na sterylkę?! żaden! Szkoda, ze nie można przeprowadzać akcji sterylizacji takich piesków... ale to przecież kosztuje - skąd fundusze na to? Gdyby sterylizacja nierasowych i niehodowlanych psów była obowiazkowa - nie byłoby tylu psich nieszczęść...
Schroniska to w zasadzie umieralnie.. byłam dwa razy w schronisku - raz wyszłam z niego ze starą bokserką, która tak patrzyła.. że nie mogłam... drugi raz, kiedy znajomej zginął kot.. wyszłam stamtąd chora... może nie jestem odporna... żal mi tych piesków, ale przyczyna ich nieszczęścia leży właśnie w małej świadomości ludzi... niestety, ludzie w 75% to... no cóż... nie są zbyt inteligentni.. skoro potrafią dziecko wyrzucić na śmietnik, co dla nich znaczy pies...????:angryy: :angryy: :angryy:

Posted

Dorothy kazdy powinien wybrac swoja sciezke zycia,tak jak i partie w czasie wyborow,styl zycia,jedzonko dla siebie-fanatyzmu nie znosze
majac hodowle moge rozdawac szczenki komu mi sie podoba,badz pobierac symboliczna oplate za szczepionki i papiery-fanatycy koncza tak jak ...i tu ugryze sie w jezyk

Posted

Dorothy..

wiesz, może zaciekawi Cię to, że ja wychowałam się w towarzystwie wspaniałych kundelków, z których ostatni odszedł w wieku, jak to określił weterynarz "niemożliwym do dożycia". ślepy, bez węchu od dawna, schorowany..

rozumiem ból Twojego serca.
szczerze mówiąc, ja sama nie podejmuję się żadnych akcji tego typu jak wolontariat, ba, unikam jak mogę, bo... jestem na to za słaba psychicznie. zajmowałam się tym troche jako nastolatka i po prostu coś pękło. nie każdy jest w stanie to przejść.
może nazwiesz to znieczulicą, ale mam inny charakter, ja nie biadolę, ja szukam rozwiązań jednocześnie biorąc pod uwagę KAŻDY aspekt dotyczący mojego osobistego stada. po prostu MAM ŚWIADOMOŚĆ, na co mogę i chcę sobie pozwolić a na co nie.
nie będę pisać co robię "zastępczo" bo i tak to nic w porównaniu do ludzi bezpośrednio w tym tkwiących, ale cóż.

ja w swoim życiu natoczyłam się batalii za innych, pewne nadal prowadzę, nieistotne jakie, pewnego dnia musiałam stoczyć batalię o życie dziecka, później drugiego, potem jeszcze swoje.
i uwierz, wystarczy mi tego już, oddałam pałeczkę i nie podejmę jej ponownie. wystarczy mi pies ze słabym sercem, królik wyrwany śmierci, drugi o którego walczyłyśmy prawie rok i jednak nie żyje, wystarczą mi dzieci i świadomosć, że swój pakiet "dobrych uczynków" w zyciu zrobiłam, a teraz dźwigam to, co sama na ramiona przyjmę, dlatego przyjmuję według MOŻLIWOSCI A NIE CHĘCI.

oszacowałam co mogę, i uważam, że nie zasłużyłam za to na taki lincz jak tutaj co niektórzy mi fundują własnie dlatego, że nie działam emocjonalnie narażajac zarówno zwierzę jak i moje stado [jak pewnie zauważyłaś nie tak małe] na dyskomfort czy kłopoty, tylko łączę rozum i matematykę z sercem.

i wsio. [chyba]

Posted

Twoja sąsiadka - straciła umiar... trzeba znać swoje mozliwosci... nie sztuka jest zgarniać wszystko co potrzebuje pomocy - sztuką jest dać im tę pomoc... nie skazując na jeszcze większe męczarnie...
Widziałam Pirata - aż mi się serce ścisnęło... ale przeciez nie mogę mieć charta, "bo mi koty zagryzie"...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...