MonikaP Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 A ja dodam, że dużo do myślenia daje życzenie dotychczasowej właścicielki psa, by nie zawiadamiać hodowcy...Może są jakieś powody, by nie chciała, aby pies tam wrócił?.... Quote
mrowa23 Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Dorothy napisał(a):uwazam ze ludzie powinni ograniczyc hodowle psow w ogole. takie jest moje zdanie. Za duzo psow sie rodzi, pomijajac warunki rodzaj hodowli cele itp itd jest to mnozenie ZYWYCH ISTOT heh....ja akurat w dogach niemieckich siedze i te hodowle z ktorymi mam kontakt to w zyciu bym nie chciala zeby ograniczyly swoj rozwoj... ale to sa hodowle a nie "pseudohodowle" sadze ze nie mozna zrobic limitu a raczej uswiadamiac ludzi ze tylko rasowy pies to jest pewnosc co beda mieli i kupowanie co za tym idzie napedzanie "rynku zbytu" pseudohodowca jest zle i niebiezpieczne...powinno sie wspierac osoby jezdzace na wystawy, dbajace o swoje pociechy i solidnie przykladajace sie do rozwoju rasy... sama planuje hodowle dogow niemieckich co nie koliduje z pomoca potrzebujacym kundelka czy nawet rasowca, a jezeli chodzi o malucha z tego watku to jezeli trafilby do kogos z zamilowaniem do wystaw to dlaczego nie ? ja bylabym za... a sprawdzenie domku i przeswietlenie czy to nie pseudohodowla to juz inna sprawa... Quote
xxxx52 Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Agama-wyobraz sobie ,ze mam 2rasowe pieski z metrykami i rodowodem wykupione z horor hodowli .Skargi na tego hodowce wZK,kontrole TOZ-u,policji nic nie pomaga.Wystawiaja na miedzynarodowych wystawach,sprzedaja na jarmarkach,wyworza szczeniaki masowo na zachod Europy.Teraz otrzymam tez dwa wystawowe pieski ,ktore siedzialy 6 lat w klatkach,sa psami ktore nie mialy kontaktu z czlowiekiem.Moge dale w nieskonczonosc pisac ,ale to nie ma sensu. Znam rowniez dobre hodowle ,ale to jest naprawde kropla w oceanie zlych hodowli.W Niemczech jest znacznie lepiej gdyz sa kontrole,mase zakazow,inne ceny,i bardzo szybko mozna sie pozbyc psow i pozwolen ,ale znam i zle hodowle .na szczescie sa polikwidowane ,albo sa na obserwacji.Ciagle pracuja sie nad nowymi zaostrzeniami.Polska to kraj anarchi w swiecie zwierzat. Quote
Agama Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Dorota, moze psow rodzi sie za duzo,ale odpowiedz sobie na pytanie jakich jest za duzo i jakie trafiaja do schronow-od 10 lat hoduje 2 -DWIE rasy shar peje i chinskie grzywacze-kilka razy zdazylo sie ,ze piesek jednej albo drugiej rasy trafil do schronu-PISZE O WSZYSTKICH NARODZONYCH OSOBNIKACH TYCH RAS W POLSCE-i milosnicy zarowno zmarszczkow jak i grzywek NATYCHMIAST znajdowali domaek staly lub tymczas-czesto pieski byly odbierane przed uplywem kwarantanny aby moje posty nie byly bez pokrycia to wejdz w grzywacze chinskie i zobacz jaki jest odzew na znalezionego grzywka-choc piesek jest w domu,a nie w schronie rusek smigaj do domku Quote
Mraulina Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Dorota napisała: cukier szkodzi, co widac :lol: czosnek nie stymuluje funkcjonowania szarych komorek lecz jest naturalnym antybiotykiem.:roll: jak sie cos juz mowi to wypadaloby wiedziec, czy to prawda. To miał być żart... Może niewybredny, ale żart. Reszty nie skomentuję - bo nie warto. A w mieszkaniu o powierzchni 87 m może się zmieścić sporo zwierzaków - chyba nie mają one do mnie pretensji z racji złych warunków w jakich przebywają, zwłaszcza jeżeli alternatywą jest schron lub igła. Musiałam wyrzec się komfortu - sprzątać co najmniej trzy godziny dziennie... Ale uśmiech mojej stareńskiej suki i mruczenie niewidomego kotka Pauperka rekompensują mi wszystko. I to jest najważniejsze. Quote
Nikki - charciara Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 wiecie.. przypomniałam sobie dlaczego dawno temu przestałam wchodzić na psie fora :( przykre :( ale wracając do tego co dotyczy bezpośrednio mnie. Sathien ma słabe serce i dlatego własnie moja wet poleciła dla niej hormony zamiast operacji [nota bene tak samo niebezpiecznej dla niej jak poród]. znam paru charciarzy i jeszcze nie słyszałam o zakazie hormonów, więc chętnie poproszę o więcej info. Dorothy, a kto Ci powiedział, że mam upór by ich nie sterylizować?? napisałam, że nie będę robić tego bez _wyraźnej potrzeby_ i że jeśli taka zajdzie, to prędzej cięłabym psa. napisałam też, że byłam u weta zapytać się o wszelkie mozliwe opcje. ale to już jakoś umknęło Waszej uwadze?? nie pasowało do obrazu krwiożerczego żądnego kasy hodowcy?? a pozatym tak się znacie na psach, sterylizacji itd. to czemu nikt nie wziął pod uwagę, że Saath sie do takowego zabiegu nie kwalifikuje jeszcze nawet ze względu na wiek [nie miała pierwszej cieczki] co wyraźnie pisałam?? no tak, ale bardziej istotne jest dla Was, by psu jajek nie ruszać, bo na wystawy nie będzie chodził. powiem tak. z jakiegoś powodu kiedy napisała do mnie Betbet nieoczekiwanie poczułam, że ten własnie psiak jakoś "pasuje mi" do naszego stada. nie wiem jak i nie wiem czemu. weszłam tu, by się przywitać, dać pozadawać sobie pytania, byście mogli mieć mniej obaw, zapytać bezpośrednio o różne sprawy.. zamiast pytań spotkałam się ze ścianą niechęci, podejżliwosci, mimo, że zarekomendowała mnie osoba, która u nas była i widziała psa, dom, rodzinę, że z Lavinią rozmawiałam o tym, ze bardzo sie ucieszę jak przyjedzie osobiście z psem, żeby sprawdzic czy to właśnie "ten" dom.. weszłam też jako osoba która z psią antykoncepcją, zgodnie z zaleceniami weta czekała do pierwszej cieczki by wszystko "dojrzało w środku" do ew. zabiegu. ale NIKT [poza Lavinią kiedy dzwoniłam] nie zadał sobie trudu, by zadać jakieś pytania, jak choćby DLACZEGO SUNIA NIE JEST JESZCZE WYSTERYLIZOWANA. istotniejsze jest dla Was rozkoszowanie się dyskusją o krwiożerczych ludziach. jestem estetką, psy trzymam dla przyjemności. uwielbiam patrzeć jak Sath się bawi, pędzi jak szalona przez łakę i pomyślałam, że dwa takie piękne psy bębą cudnie wygladać, a Sath wzmocni dzięki bieganiu z drugim chartem kondycję i serce. Norman spodobał mi się ponieważ ma przepięęękne ciemnorude plamy na plecach, urzekły mnie. pomyślałam również, że zacznę jeździć na wystawy żeby poznać więcej osób takich jak ja, kochajacych psy, ich piękno, grację, więc słusznym wydawało mi się nie kastrowanie go, zgodnie z sugestiami w tym wątku zresztą, by mógł startować, a zabezpieczenie Sathien. odechciało mi się. i to nawet nie Normana, bo wciaż uważam, ze to przepiękny pies i zasługuje na dobre miejsce i opiekunów. i wciąż deklaruję naszą rodzinę, jako TEN własnie dom. ale teraz chętnie przyjmę go już nawet wykastrowanego, co zaoszczędziłoby Wam troski, bo gdzie by nie trafił z jajkami, to zawsze może w końcu posłużyć za reproduktora [ to tak dla uświadomienia ] i sugeruję, by na przyszłość, psy rasowe wystawiać wyłacznie "cięte". bo one szukają szansy na dom a nie na wystawy. w każdym razie mi się wystaw odechciało właśnie skutecznie, i jeśli jest tam klimat jak tutaj, to wątpię, by psy też czerpały z tego radość. dziekuję za ostudzenie. Quote
Dorothy Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Agama a wiesz ile w schronach jest: owczarkow niemieckich bokserow jamnikow pudli amstafow pitbulli innych ras walczacych ktorych nie znam mastifow huskych i malamutow itd itd itd zapewne nieporownanie wiecej niz grzywaczy i sharpejow ogolem w Polsce w domach. Quote
Dorothy Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 [quote name='Nikki - charciara'] Dorothy, a kto Ci powiedział, że mam upór by ich nie sterylizować?? napisałam, że nie będę robić tego bez _wyraźnej potrzeby_ i że jeśli taka zajdzie, to prędzej cięłabym psa. a posiadanie w domu pary NIE JEST wyrazna potrzeba?? napisałam też, że byłam u weta zapytać się o wszelkie mozliwe opcje. ale to już jakoś umknęło Waszej uwadze?? nie pasowało do obrazu krwiożerczego żądnego kasy hodowcy?? a pozatym tak się znacie na psach, sterylizacji itd. to czemu nikt nie wziął pod uwagę, że Saath sie do takowego zabiegu nie kwalifikuje jeszcze nawet ze względu na wiek [nie miała pierwszej cieczki] co wyraźnie pisałam?? no tak, ale bardziej istotne jest dla Was, by psu jajek nie ruszać, bo na wystawy nie będzie chodził. nie upieram sie zeby sterylizowac sunie. Ale dlaczego nie wykastrowac psa? W czym TO Ci przeszkadza? zwlaszcza ze nie chcesz go wystawiac. nie pojmuje wiec w czym problem, ciach jajka i po klopocie.:shake: Masz dwa fajne psy i wszyscy sa zadowoleni. Nawet ja.:evil_lol: Quote
mrowa23 Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 przeciez przed chwila napisala ze moze byc bez jajek dla spokoju a ze na wystawy chciala jezdzic to sie nie dziwe fajan zabawa i forma relaksu z psem a majac psa i suke tez mozna zyc...wiem cos o tym i nie trzeba rozmnazac... ludzie moze troche mniej atakow i wiecej optymizmu... Quote
Mraulina Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 To nie jest merytoryczna dyskusja. Dajmy sobie spokój. Quote
xxxx52 Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Nikki -charciara czytajac twoje posty stwierdzam,ze jestes milosniczka tej rasy,a jak adoptujesz wykastrowanego kawalera to byloby wspaniale.Zawsze 2 pieski chowaja sie lepiej niz jeden,moja kolezanka ma 4 chartowate uratowane panny i stwierdza ,ze psy sa szczesliwe i cala rodzinka rowniez. Quote
Nikki - charciara Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Moriaaa napisał(a):Ja mam pytanie do Nikki...czy nadal Twój domek będzie otwarty dla psiaka, w momencie, kiedy zostanie pozbawiony jajeczek? Czy chcesz wystawiać psiaka? Czy pozbawienie "kucyka" jajeczek będzie stanowiło dla Ciebie jakiś problem? Myślę że odpowiedź powinna zakończyć dyskusję...choć dzięki niej o ślicznotku wiedzą już chyba wszystkie ciotki na dogo ;) Moriaaa, przez moment zaczęłam sie zastanawiać, czy mając dwa przepiekne psy nie zacząć ich wystawiać, skoro każdy mówi, ze to taka przyjemność, ale odechciało mi się właśnei po tym wątku ;) nasz dom jest dla Normana ciagle otwarty, i nawet chętniej jeśli przyjedzie bez jajeczek :) dla mnie nawet w tym momencie znikną ostatnie zmartwienia. zwłaszcza, że jak twierdzi jedna z osób w tym wątku, dla chartów hormony są nie wskazane, a sterylizacja Sath to po pierwsze dopiero po pierwszej cieczce, a po drugie zbyt duże ryzyko dla serca na razie. :) pozdrawiam [choć niestety nei sądzę, by to temat ucięło ;) ale dzięki za pierwsze spokojne i konkretne zapytanie :)] Quote
Nikki - charciara Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 iwop napisał(a): jednym z warunkow adopcji jest STERYLIZACJA czy uwazasz, ze kogos nalezy traktowac inaczej bo jest czyims dobrym znajomym...?:oops: w takim razie wyjaśnijcie mi tylko jedno: skoro warunkiem adopcji jest sterylizacja, dlaczego temat skupił się na sterylizacji suni a nie obiektu adopcji, czyli Normana?? Quote
Dorothy Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Nikki - charciara napisał(a):w takim razie wyjaśnijcie mi tylko jedno: skoro warunkiem adopcji jest sterylizacja, dlaczego temat skupił się na sterylizacji suni a nie obiektu adopcji, czyli Normana?? guzik prawda. Ja zaczelam od jajek Normana i na nich w ostatnim poscie skonczylam. Na kastracji Normana. No chyba ze postow nie czytalas, to powtarzam.... Quote
mrowa23 Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 czy zrazanie potencjalnych domow stalych to jakas procedura adopyjna ? przepraszam ale nie rozumiem tego napadu na nikki.... Quote
Agama Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 xxx-widzialam hodowle klatkowe i zal d ... sciska, najgorsze jest to ,ze jak piesek nie tryska entuzjazmem na wystawce to znani hodowcy mowia zeby zamknac do klateczki-moje rozpuszczone burki spia w lozkach ,fotelach,i nawet na wystawke nie mam kontenerku-ponadto wystawka to nie przyjazd i wyjazd tylko wycieczka krajoznawcza dla psa,morze gory jeziora-obecnie mam, 2 psy ktore nie zaznaly zapachu plazy,ryby nie mowiec o glonach-ale wszystko przed nami chartojku zycze Ci wspanialego domku:lol: Quote
Moriaaa Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Nikki...rozumiem Cię, bo sama chętnie "pobawiłabym się" w wystawy (nie wiem jak długo, biorąc pod uwagę pewne klimaty ;) )...choć u mnie same kundelki schroniskowe, więc raczej marne szanse ;) Temat ciężki i rozumiem obie strony...ale jak na moje "szare" raczej za ciężki...łatwiej ciąć nierodowodowe kundelki, niż pięknego psa z papierami. I to całkowicie rozumiem. Do dogo trzeba się przyzwyczaić..tak to już tu jest, z przyczyn nie dla każdego wiadomych, ale dla większości zrozumiałych. Za wiele psiego nieszczęści się widziało i stąd wieczna "teoria spisku" widziana w każdym adoptującym;) Quote
iwop Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 niki nie wiem czemu przytaczasz mój post o sterylizacji... ja nie miałam na mysli suczki tylko Normana - to oczywiste - to on szuka przeciez domu.... Quote
Nikki - charciara Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Dorothy napisał(a):guzik prawda. Ja zaczelam od jajek Normana i na nich w ostatnim poscie skonczylam. Na kastracji Normana. No chyba ze postow nie czytalas, to powtarzam.... czytałam, odniosłam sie do całości watku, w którym zostałam objechana, że mam w domu niewysterylizowana sunię a chcę wziąść psa który ma jajka, i jak odniosłam z watku, zdecydowana większość chce, by mu je zostawić. Quote
iwop Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Niki - to dogo, które sa jednoczesnie hodowcami protestowali przeciwko sterylizacji Normana. Quote
efka5 Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Wiecie, jeszcze nigdy nic nie pisałam na dogomanii, raczej siedzę na forum chartów i wilczarzy, ale powiem jedno, bo aż mi sie ciśnie na usta, gdybym była na miejscu Nikki, dałabym sobie spokój. Potraficie zrazić do adopcji...i nie wiem, czy ja miałabym odwagę adoptować jakiegoś psa z dogomanii, chociaż ze schroniska zrobiłam to już nie raz, a takze z pobliskich leśnych drzew (czyt. przywiązanych do drzewa przez "kochających włascicieli") Quote
Nikki - charciara Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Moriaaa napisał(a):Nikki...rozumiem Cię, bo sama chętnie "pobawiłabym się" w wystawy (nie wiem jak długo, biorąc pod uwagę pewne klimaty ;) )...choć u mnie same kundelki schroniskowe, więc raczej marne szanse ;) heh, mi się odechciało ;) a kundelki fajna sprawa :) miałam u rodziców dłuuuugo przesłodkiego kundelka, choć faktycznie osobiście mam jakos tak, że lubię psy po pierwsze duże, po drugie smukłe, sportowe, a przede wszystkim z jakoś wpisanymi już cechami charakteru :) długo cierpiałam jak musiałam po rozwodzie opuścić dom i oddać swoją wychuchaną dobermankę, również wcześniej odkupioną od okropnej właścicielki gdzie była trzymana w szklarni latem i zagłodzona.. wiele pracy włożyłam w to, by ponownie uwierzyła w ludzi, wynagrodziła mi to niesamowitym charakterem, miłością i doskonałym ułożeniem.. miałam ją 8 lat.. teraz mam Sathien.. właśnie śpi pod moim krzesłem ;) raz jeden musiałam ją dać na dwa dni pod opiekę znajomego hodowcy od którego ją mam, miałam trochę stracha.. u mnie nie sypia na kanapach, jest trzymana behawioralnie, tam wiedziałam, że będzie spać w łóżku i bawić sie z innymi psami całymi dniami, bedzie rozpuszczana i hołubiona do granic przez swojego wcześniejszego pana.. bałam się, że całe to rozpieszczenie weźmie górę nad nami.. a jednak.. to niesamowity widok, kiedy pies na Twój widok niemal przechodzi przez płot z radości i olewa wszystko by położyć się pod Twoimi nogami z miną "moja pańcia" i nawet nie drgnie na widok wabienia smakołykami przez innych.. :) Sath ma też swoją "miłość", jej równoletni kundelek właśnie :) niestety wkrótce sie wyprowadzamy. Maniek [kundelek] zresztą też własnie jest w trakcie zmiany miejsca zamieszkania. i nasza sunia zostanie bez ukochanego.. stąd pomysł, by pomóc Normanowi, bo charty to stworzenia towarzyskie, co zresztą widzę najlepiej wśród innych trójmiejskich właścicieli tych psów.. pojedyńcze są szczęśliwe, ale w "zestawach" najszczęśliwsze pod słońcem.. no i znów się rozgadałam :D cała ja :D Quote
Nikki - charciara Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 iwop napisał(a):Niki - to dogo, które sa jednoczesnie hodowcami protestowali przeciwko sterylizacji Normana. aha :) ok, wiesz, nie wglębiałam się w podziały tu panujące.. sądziłam, ze chodzi wystawców a nie hodowców, bo dla mnie to jakoś różnica, ale moze dlatego, ze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) a ja jakoś nie stawiałam sie nigdy w "punkcie siedzienia" hodowców. mój błąd, jako po prostu wielbicielka przyjęłam chyba zbyt jednostronnie całość [czyli przyjęłam, ze to forum maniaków psów a nie ludzi zajmujących sie nimi zarobkowo :)] i dlatego zdziwiła mnie całość i ataki Quote
Nikki - charciara Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 efka5 napisał(a):Wiecie, jeszcze nigdy nic nie pisałam na dogomanii, raczej siedzę na forum chartów i wilczarzy, ale powiem jedno, bo aż mi sie ciśnie na usta, gdybym była na miejscu Nikki, dałabym sobie spokój. Potraficie zrazić do adopcji...i nie wiem, czy ja miałabym odwagę adoptować jakiegoś psa z dogomanii, chociaż ze schroniska zrobiłam to już nie raz, a takze z pobliskich leśnych drzew (czyt. przywiązanych do drzewa przez "kochających włascicieli") oj potrafią, to prawda ;) nie zrazili tylko dlatego, że co jakis czas otwieram sobie pierwszą stronę gdzie jest zdjecie Normana i apel, że szuka dobrego domu :) i nastawiam się, że ludzie to tylko ludzie, i niezależnie od tego, gdzie Norman trafi, to nie do nich akurat, a psiak nie ma z tym nic wspólnego i jedyne, czego chce to miłości, legowiska, pełnej miski, podrapania za uchem i tego, żeby to wszystko nastąpiło jak najszybciej. :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.