Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mnie ostatnio życie szkoli :cool3: Ale skutki bardzo miłe, po miesiącu oczekiwania - właśnie wracam od weta - będą dzieci!!! :laugh2_2::cool2::dog::klacz::bigcool::iloveyou::sweetCyb::B-fly::Cool!::tort::cunao::laola:

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

DOG Line napisał(a):
Mnie ostatnio życie szkoli :cool3: Ale skutki bardzo miłe, po miesiącu oczekiwania - właśnie wracam od weta - będą dzieci!!! :laugh2_2::cool2::dog::klacz::bigcool::iloveyou::sweetCyb::B-fly::Cool!::tort::cunao::laola:

Małe Mysie :)???
No to gratulacje dla rodziców :)!

Posted

DOG Line napisał(a):
Mnie ostatnio życie szkoli :cool3: Ale skutki bardzo miłe, po miesiącu oczekiwania - właśnie wracam od weta - będą dzieci!!! :laugh2_2::cool2::dog::klacz::bigcool::iloveyou::sweetCyb::B-fly::Cool!::tort::cunao::laola:


Czyje z kim? Myślałam ,że ludzie nie chodzą do weterynarza :evil_lol:
Żarty żartami ,a która sunia będzie miała dzieci? kto jest tatusiem ?

Posted

Nutusia napisał(a):
Przyjmiesz mnie na szkolenie w tym zakresie? ;)


Poprosze wersje letnia tego szkolenia to i ja sie zalapie;-)

No dobra, to ja powolutku zaczynam sie cieszyc :-)

A TZ stwierdzil: dobrze, ze to w Warszawie, bo przeciez trzeba bedzie odwiedzic tego NASZEGO psa...

Posted

Poker napisał(a):
Czyje z kim? Myślałam ,że ludzie nie chodzą do weterynarza :evil_lol:


Uwierz, z sobą byłam u lekarza... jakieś.... hmm.. z parę lat temu... Z psem u lekarza już w tym roku byłam z 10 razy... :mdleje:

Posted

DOG Line napisał(a):
Uwierz, z sobą byłam u lekarza... jakieś.... hmm.. z parę lat temu... Z psem u lekarza już w tym roku byłam z 10 razy... :mdleje:


:mad::crazyeye:

Posted

Kreska pozbawiła życia jeża Jerzego - instynkt wziął górę nad całą resztą. Od dłuższego czasu oswajanie przebiegało bardzo dobrze. Jerzy spacerował wieczorami po całym domu, psy się nim specjalnie nie interesowały. A nawet jeśli były takie chwile, nie podchodziły nigdy blisko, bo fukał i trząsł się po jeżowemu, żeby odgonić i przestraszyć przeciwnika, ewentualnie zwijał się w bardzo ciasną kulkę - to je zniechęcało skutecznie. Zamierzaliśmy go wiosną przenieść do ogrodu, budując specjalny wybieg - dziś wiem, że musiałby to być bunkier, żeby Krecha nie dała mu rady.

I mylą się ci specjaliści, którzy twierdzą, że dorosły jeż nie ma naturalnych wrogów - wystarczy mały, zawzięty jamnik :(

Posted

Bardzo nam przykro :( :( :(:( Biedny Jerzy i biedny Sławek :-(

Dziewczyny kochane ja do Was z prywatą: moja przyjaciółka z Warszawy ma ukochaną 13letnią kotkę - zwierzątko od kilku dni rzyga dalej niż widzi i słabnie w oczach - a lekarze nie wiedzą co jej jest. Możecie polecić jakiś sprawnych doktorów kocich? najlepiej na terenie Warszawy, bo przyjaciółka niezmotoryzowana, ale może być i poza, byle nie daleko, będzie od kogoś pożyczać samochód. Przepraszam za offa, ale chciałabym jej pomóc, jest zrozpaczona.

Posted

Gdy Jerzy do nas trafił, pytałam pana specjalistę z azylu jak to będzie, bo mam psy (w tym jamnika!)... Powiedział, że małego jeżyka trzeba chronić, dopóki ma miękkie kolce, ale dorosłemu jeżowi nic nie grozi. Mając takie zapewnienie, i tak bacznie obserwowałam relacje jeżo-psie - nigdy żaden pies nie zbliżył się do niego tak, by móc go dotknąć! Co najwyżej z tej "bezsilności" na niego szczekały (szczególnie Alutka).

Kreska wczoraj była bardzo "winna". Schowała się za fotel i leżała tam skulona (!) przez dobre 2 godziny. Na kolację przyszła, ale potem zniknęła mi z oczu. Dacie wiarę, że ona go wniosła na kanapę!?!?!? A na pysku nie ma żadnych zadrapań!!!!!

Posted

jola_li napisał(a):
Ja mogę polecić dwukrotnie sprawdzonego (na psach, ale kotami na pewno też się zajmuje) w trudnych diagnozach Romana Lechowskiego. Przyjmuje w kilku miejscach w Warszawie, ale obawiam się, że nie jest dostępny od ręki.

Słyszałam też, że bardzo dobrym diagnostykiem jest Adrianna Kaczmarska:
http://www.animal-center.pl/a.kaczmarska.html


Jolu, bardzo Ci dziękuję, właśnie miałam pisać do Ciebie na priv.

Posted

Nutusia napisał(a):
Kreska wczoraj była bardzo "winna". Schowała się za fotel i leżała tam skulona (!) przez dobre 2 godziny. Na kolację przyszła, ale potem zniknęła mi z oczu. Dacie wiarę, że ona go wniosła na kanapę!?!?!? A na pysku nie ma żadnych zadrapań!!!!!

Kiedyś na moich oczach jeden z "naszych" mazurskich psów - owczarek Aron, którego już nie ma - zagryzł jeża. Trwało to chwilę. Do dziś słyszę pękanie kosteczek :( :( :(...

Posted

Poker napisał(a):
Ale przykra sprawa z jeżem Jerzym. :-( Człowiek potrafi się przywiązać do muchy ,a co dopiero do jeża.
Brzydka Krecha :mad:


W sumie Krechy też nie ma co winić. Po prostu zadziałał u niej instynkt psa myśliwskiego i nic nie można na to poradzić. Szkoda, że specjalista z takim przekonaniem mówił o tym, że pies nie jest dla jeża groźny bo może w zastosowałoby się więcej środków ostrożności mając świadomość, że jednak może być groźny.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...