betel Posted May 11, 2007 Author Posted May 11, 2007 Dzisiaj wieczorem, po wizycie na działce na której pochowana jest Mikcia postanowiliśmy zostawić po niej ślad dla innych w postaci wpisu. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=65346 Quote
saga_86 Posted May 12, 2007 Posted May 12, 2007 Widać,że się Ince to podoba!:lol: :loveu: Mam nadzieję,że Inka tak się zmęczyła,że nie miała siły na rozrabianie;) Quote
saga_86 Posted May 12, 2007 Posted May 12, 2007 Mam nadzieję,że dziś w domu nic nie zostało zjedzone ani zabrane?:razz: Quote
betel Posted May 12, 2007 Author Posted May 12, 2007 Dziś byliśmy z Inką , o 40 minut samochodem od Sandomierza , z wizytą u moich rodziców w ich letnim domu. Jednak głównym celem wyjazdu były okoliczne lasy i możliwość swobodnego spaceru. W drodze do celu psica była zdenerwowana a i na miejscu przestraszyła sie obcych sobie ludzi. Ale ogólnie wycieczka była udana.Kiedy ja gawędziłam z rodzinką Marcin i Monia poszli z psicami na 2 godzinny spacer po lesie. Chyba im się podobało, a na pewno porządnie się wybiegały się . Po powrocie do domku moich rodziców Inusia wyzbyła sie wiekszosci lęków i od razu zarezerwowała sobie wersalkę mamy a po chwili spokojnie zasnęła. Do Sandomierz jechała zadowolona , choć bardzo zmęczona . Na ochotnika wsiadła do samochodu!!!.W naszym własnym mieszkaniu też spała jak zabita , dopiero teraz Marcin zrobił jej pobudkę na ostatnią wieczorną przechadzkę. Można powiedzieć , że w zasadzie nie było tego dnia żadnych strat , oprócz lekko nadgryzionej poduszki , ale to działalność nocna. Pozdrowienia betel Quote
betel Posted May 12, 2007 Author Posted May 12, 2007 Aha, zapomniałam dodac ,że dzis Inka 2 razy została na krótko odizolowana w kuchni, raz sama , a raz z Bryłką. Były to około 5 minutowe odosobnienia. Stopniowo będziemy je wydłużac, żeby przyzwyczaiła sie do pozostawania w domu pod nasza nieobecność. Dzisiejsze próby zniosła dobrze. Jestesmy z niej dumni, robi pomalutku postępy i wyrażnie po dzisiejszym wyjeżdzie i powrocie nabrała do nas zaufania. betel Quote
Eruane Posted May 12, 2007 Posted May 12, 2007 Dobrze byłoby dawać Ince wcześniej jakiś sygnał, żę oto teraz pora na zajmowanie się sobą. Niech to będzie wyrzucenie jej zabawek (takich nie na codzień, tylko do zabawy w samotności) na podłogę w jakimś miejscu. U mnie to działało. Narazie widzę, że wszystko idzie dobrze. Mogę chwalić dzień, bo już po zachodzie słońca ;) Quote
saga_86 Posted May 13, 2007 Posted May 13, 2007 Widzę,że są postępy, super!:loveu: Czy mi się wydaje,czy Inka bardzo lubi wylegiwać się blisko Moni?:razz: To jej ulubienica? Quote
betel Posted May 13, 2007 Author Posted May 13, 2007 Choć na większości zdjęć Inka jest z Monią , to jednak wyrażnie preferuje Marcina i to z nim lub obok niego spędza najchętniej czas. Ale od wczoraj po tej wycieczce widać bardzo znaczne postępy.Ogoniasta nie cofa się i nie kuli, podchodzi, gdy się ją woła ( z małymi oporami ,ale jednak - Marcin cały czas uczy ją, że ma reagować na wołanie , jesli nie przychodzi sama , spokojnie i powoli podprowadza ją do określonego miejsca, a potem ją chwali). Dziś nasza Kawusia nic nie zniszczyła z wyjątkiem własnej maskotki, którą rano maltretowała, leżąc na miom łóżku. Niedawno Marcin był z psicami na działce. Inka się wybiegała,( na zdjeciach Ineczka pije wodę z zarosnietego oczka wodnego) ale po dłuższym czasie zaczęła popiskiwać , dając znać, że chce do domu. Teraz leży w duzym pokoju na kanapie i oczywiście asystuje swemu panu. Jedna rzecz, która mnie martwi to to , że kiepsko je. Po spacerze dałam obudwu pannom miseczki z pokrojonymi resztakami wędlin ( bo ostatnio nie dojadają). Bryłeczka po zastanowieniu zjadła , a Inka trochę spróbowała i odeszła . Jednak pilnuje miseczki , i gdy nadchodzi Bri - bri siada słupka i bacznie obserwuje , czy mała nie będzie chciała czegoś jej skubnąć. W sytuacji nadmiernego zbliżania się rudej do naczynia , ostrzegawczo szczerzy ząbki. Tyle na dziś, chyba ,że wydarzy się coś ciekawego. Pozdrowionka i miłego poiniedziałku. Beata Quote
saga_86 Posted May 13, 2007 Posted May 13, 2007 Jak się jej musiało chcieć pić:evil_lol: :lol: super ujęcie! Szczerze mówiąc, to myślałam,że adaptacja Inki będzie przebiegała znacznie gorzeji jestem zachwycona twoimi relacajmi, oby tak dalej! Quote
Ulka18 Posted May 13, 2007 Posted May 13, 2007 Inka i Misia - jak dobrze, ze juz maja domy. I to takie dobre, troskliwe :loveu: Super sie czyta wiesci z Inkusiowego domu :multi: :multi: :multi: Quote
betel Posted May 13, 2007 Author Posted May 13, 2007 No i piszę ... Nasza Inusia, niestety, dostała pierwszego klapsa , ponieważ z zazdrości zaatakowała Bryłkę. A było to tak: położyłam się na kanapie obok siedzącego tam Marcina, na miejscu , które uprzednio zajmowała Inka. Nie bardzo jej się to podobało , ale jako że jestem jej panią, jakoś to zaakceptowała. Kiedy jednak Bri - bri chciała usadowić się obok mnie , nie wytrzymała i skoczyła na nią z zębami. Dostała klapasa, a potem tłumaczyliśmy jej ,że źle zrobiła i staraliśmy się pokazać,że mimo to nic jej z naszej strony nie grozi. Jakieś pół godziny później ponownie próbowała chapnąć Bryłkę i znów została lekko skarcona. Przez jakis czas mijały się, jednak połączyło je zamiłowanie do wygody. Obydwie wylądowały na kanapie u Moni - tylko niestety każda z innej strony- rozdzielone osobą mojej córci. Niestety droga do nawiazania dobrych stosunków między nimi jeszcze daleka i obawiam się,że może dojść jeszcze do wielu podobnych incydentów, oby nie groźniejszych , bo Bryłeczka jest malutka i nie ma przy Kawusi szans. Mam jednak nadzieję, że za jakiś czas obie psice będa żyły w zgodzie, a może w przyjaźni.:???: :hand: :Dog_run: Quote
Ulka18 Posted May 13, 2007 Posted May 13, 2007 Betel, naprawde nie masz sie czym martwic. I tak jest dobrze, Inka jest po prostu zazdrosna. Moge Cie pocieszyc, ze moje koty docieraly sie ponad 3 miesiace. Nie bylo mowy o wspolnym siadaniu na jednej kanapie, nawet, jesli ktos siedzial w srodku. Teraz tez czasami fucza na siebie, czasami sie obchodza, czasami spia razem. Jak ludzie, raz sie lubia, raz kloca ;) Quote
Od-Nowa Posted May 13, 2007 Posted May 13, 2007 Betel, nasza Lirka też po przyjeździe nei chciała jesć. miała nawet już po kilka różnych dań do wyboru na każdy posiłek i nic. troche jadła z ręki bo mi się już wydawało ze ona taka słabiutka. 4 dnia dostała opetytu :lol: Quote
erka Posted May 13, 2007 Posted May 13, 2007 Rzeczywiście wspaniale się czyta takie wiadomości:loveu: . Naprawdę nie myślałam, że Ineczka tak doskonale będzie sobie radzić. Ale to wszystko dzieki temu,że trafiła do odpowiednich ludzi. Możemy być o nią spokojne.:lol: Quote
andzia69 Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 patrzę i oczom nie wierzę - Inka na kanapach - cud????? niee - to miłośc:loveu: będzie dobrze!!!! :multi: :multi: :multi: a sunie na pewno się dogadają - w koncu na działce było ich kilka i krzywdy sobie nie robiły! a ze konkurencja teraz do głasków jest - przeżyją!;) Quote
saga_86 Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 Inka grzeje dupinkę w nowym domku, a na działce na której była jeszcze kilka dni temu tragedia!:placz: Ktoś wrzucił trutkę, jedna sunia nie żyje, druga była pod kroplówką, to mogło spotkać Inkę, gdyby nie wy!:shake: Inka ma niesamowite szczęscie i wyczucie czasu,że trafiła do was akurat teraz. Quote
betel Posted May 14, 2007 Author Posted May 14, 2007 Cisną się nam na usta same niecenzuralne wyrażenia. Nie rozumiemy jak można być tak podłym i ograniczonym umysłowo. Komu przeszkadzało tych kilka psin, które czasowo tam przebywały. To bardzo smutne, mamy nadzieję, że uda się uratować choć tą jedną suczkę. Jeśli potrzeba jakiejś pomocy finansowej na jej leczenie to dajcie znać. Trzymamy kciuki. Beata i Marcin Quote
betel Posted May 14, 2007 Author Posted May 14, 2007 Dzis Inka przeszła pierwszą poważną próbę. W ciągu dnia musiała zostac sama w domu na godzinę. Po uprzednim usunieciu z kuchni wszystkiego co , ostre, tłukace , trujące i ogólnie niebezpieczne, wrzucilismy tam wszystkie jej skarby i zamknęliśmy drzwi. Była sama, ponieważ na razie obawiamy się zostawić ja razem z Bri-bri ze względu na "rozbieżnośc poglądów".Zniosła to odosobnienie dzielnie , niczego nie pogryzła i nie zniszczyła- jedynie powodowana ciekawością zrzuciła z kuchenki dwa puste garnki. Jesteśmy z niej dumni. Zdaje się , że przypadkowo odkrylismy także sekret braku apetytu Inki. Rozmawiałam dziś z Panią Elwira i okazało się, że w schronisku jako "wypełniacz" uzywany był ryż, więc zastąpiłam nim płatki owsiane , które dotąd stosowałm u nas. Poskutkowało, Inka jadła "pełnym pyskiem". Jedyne , co nas martwi to to, iż Inka wyraznie chce rzadzić i jest bardzo zazdrosna o Bryłkę, a ta tez odpłaca jej pięknym za nadobne- co może się źle skończyć dla małej. Tyle na dziś , trzymamy kciuki za suczki ze schroniska. Quote
erka Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 Betel , małe sprostowanie . Nasze psiaki nie są w schronisku, były na prywatnej posesji pod nasza opieką. Prostuję, bo z kieleckim schronem raczej same złe skojarzenia.:diabloti: Nie mamy z nim nic wspólnego. Cieszymy się,że Ineczka bezpieczna i ten los jej nie dotknął. Quote
betel Posted May 16, 2007 Author Posted May 16, 2007 Inka ,jest w całkiem niezłej formie psychicznej,czasami już bawi sie z nami , łapie nas za ręcę i zaczepia. Kiedy wypoczywa czuje sie całkiem rozluźniona i często kładaie się brzuszkiem do góry . Rzadko też zwija sie w kłębek , przybiera wygodne , swobodne pozy. Nadal preferuje Marcina , choć i do nas przychodzi na pieszczotki.Wczoraj dostała "małej szajby" i nie chciała podejśc do Marcina po wybieganiu sie na działce, ale w końcu udało mu sie ją namówić, by "raczyła" wracać do domu. Poza tym biega razem z Marcinem i sama zachęca go do tego rodzaju aktywności. Troszkę mniej napięta atmosfera panuje też między nią a Bri-Bri. Jesli chodzi o straty , to zjadła kolejnego "jaska" . Zainteresował sie też moja komórką , ale w porę zorientowałam sie ,że niesie ja w pyszczku do drugiego pokoju. Tyle na dziś , zobaczymy co będzie dalej. Ps. Mamy nadzieję, że psice z jej "tymczasowego domu" zdrowieją . trzymamy za nie kciuki. Quote
saga_86 Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Ja bym mogła tego słuchać i słuchać i umiaru bym nie znała;) Betel twoje opowieści to dla mnie trochę science fiction:lol: Inka sama zaczepia do zabawyi przytulanek?I słucha się w miarę? Oj chyba była podmiana naszej Inusi:cool3: Quote
betel Posted May 17, 2007 Author Posted May 17, 2007 Przydałaby nam sie mała ukryta kamera, żeby rejestrowała , co Incia wyczynia w kuchni pod nasza nieobecność. Ostatnio prawdopodobnie jakimś cudem wlazła na kredens i zdjęła sobie z górnej półki dezodorant mojego męża. Swiadczy o tym nie tylko obecność dezydorantu na podłodze , ale także poprzewracane przedmioty na samej górze kredensu!!! Jak to zrobiła , to jej słodka tajemnica???:shake: Nasz piesek ma także inne oryginalne pomysły. Wczoraj wieczorem przyszła do mnie do łózka micuszyć się, po chwili zabawy i obgryzania mojej ręki, nagle wstała, pochyliła sie nad moją głową i wsunęła pyszczek pod podyszkę nade mna i zgadnijcie co zrobiła???. Zwróciła tam nadmiar jedzenia, pewnie na zapas. :diabloti: Nie było to zbyt przyjemne , ale posprzętałam ( gwoli scisłości -mój mąż upomina się żebym, pisała prawdę- ja podtrzymywałam poduszkę, a Marcin zbierał ryżyk z kiełbaską) i poszłam spać, bo co innego mogłam zrobić. A tak w ogóle to nasz pomysłowy pieseczek jest kochany i coraz bardziej śmiały , co nas cieszy. Oprócz przygody z poduszką wczoraj i jednym siusiu na poczatku w łazience jest też bardzo czysty.Pozdrowionka . Beata:lol: Quote
saga_86 Posted May 17, 2007 Posted May 17, 2007 Ja zawsze mówiłam ,że to aniołek:diabloti: :lol: Oj macie z nią przygody, przynajmniej nie jest nudno:evil_lol: Quote
andzia69 Posted May 17, 2007 Posted May 17, 2007 oj!:evil_lol: z tym jedzeniem pod poduszka - no przeciez chciała swojej pani dac na zapas jakby zgłodniała w nocy!:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: "moja" rottka Buba jak pojechała na tymczas do dt podczas obecnosci gospodarzy poszła cichcem do kuchni, weszła (tylko nie wiem jak przy jej tuszy) na blat gdzie stał 20 kg wór żarcia i zezarła prawie pół!!! Quote
betel Posted May 17, 2007 Author Posted May 17, 2007 Marcin sfotografował nocne wygibasy Ineczki na tapczanie. Podobno zasnęła z przednimi łapami do góry i kiedy jej opadały , budziła sie i natychmiast znowu je prostowała , potem była tak rozespana ,ze usiłowała wstać od strony oparcia , co jej zupełnie nie wychodziło. A teraz zdjecie pokazujace chwile relaksu naszych psic na balkonie ( oczywiscie cały materac zajęła Bryłka) No to tyle. Pozdrowienia Beata Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.