Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Eden, rajski psiaku, trzymaj się mocno doktorów, to cię wykurują. Mój Szefik cię pozdrawia - on dzięki swoim doktorom przeżył, choć kostusia go już kołysała do snu. Stracił w wypadku śledzionę, kawał wątroby, miał reperowany pęcherz, a na koniec stracił nogę. Pół roku mieszkał i swoich kochanych doktorów i wykurowali go na cacy! Nadal do nich wpadamy w odwiedziny, bo to prawie jak rodzice dla takiego grzdylka, a oni go nadal jak swojego traktują - wypieszczą, wysmyrają, obejrzą i jeszcze co nieco uciapią (tak trzeba). Ale i tak Szefik pcha się do samochodu, żeby odwiedzić "swoich" - dali mu nowe życie i dopiero potem wyadoptowali. Bądź grzeczny, kuruj się, a na pewno ci się uda - Szef ci to mówi.

  • Replies 153
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='wawer']Eden, rajski psiaku, trzymaj się mocno doktorów, to cię wykurują. Mój Szefik cię pozdrawia - on dzięki swoim doktorom przeżył, choć kostusia go już kołysała do snu. Stracił w wypadku śledzionę, kawał wątroby, miał reperowany pęcherz, a na koniec stracił nogę. Pół roku mieszkał i swoich kochanych doktorów i wykurowali go na cacy! Nadal do nich wpadamy w odwiedziny, bo to prawie jak rodzice dla takiego grzdylka, a oni go nadal jak swojego traktują - wypieszczą, wysmyrają, obejrzą i jeszcze co nieco uciapią (tak trzeba). Ale i tak Szefik pcha się do samochodu, żeby odwiedzić "swoich" - dali mu nowe życie i dopiero potem wyadoptowali. Bądź grzeczny, kuruj się, a na pewno ci się uda - Szef ci to mówi.



No, prawdziwy Szef! Też biedak miał pod górkę... Ale dzięki dobrym ludziom wyszedł na prostą i szefuje zasłużenie. :) Nie wiem czy my jesteśmy dobre, wierzymy, że lekarze, którzy zajmują się Edenem, są, więc jest nadzieja, że i on niedługo wyjdzie na prostą. Tylko domku brak... A pewnie zawsze łatwiej jest psu walczyć, jeśli ma dla kogo. Dlatego nie poddamy się, intensywnie szukamy mu domu! Póki co musi Edenowi starczyć nasze wsparcie i wielu, wielu kochanych osób z dogomanii i facebooka, którym nie jest obojętny los Edena.

[quote name='aleola']Mam nadzieję, że u Edena wszystko pięknie się układa.
Nowy bazarek dla Edena, zapraszam: http://www.dogomania.pl/forum/threads/244656-Ksi%C4%85%C5%BCki-podr%C4%99czniki-ubrania-i-r%C3%B3%C5%BCne-gad%C5%BCety-dla-EDENA-do-01-07?p=21000425#post21000425

Jesteś niezastąpiona! Dziękujemy! :multi:

Posted

Bonsai napisał(a):

Jesteś niezastąpiona! Dziękujemy! :multi:


Mam nadzieję, że kiedyś Eden stanie się dla kogoś niezastąpiony. Ja mogę tylko skromnie pomóc, dużo skromniej niż bym chciała.

Posted

Wieści z kliniki: Eden ma zmieniane opatrunki, lekarz wspomniał ostatnio o tygodniu pobytu, ale to się jeszcze może zmienić. Daria (wolontariuszka) widziała Edena w piątek i z tego też dnia są poniższe zdjęcia :) W klinice nie mogą się Go nachwalić, że jest bardzo spokojny, łagodny, fantastyczny.. W sobotę miało pójść w radiu ogłoszenie o poszukiwaniach domu stałego dla Edena.





Posted

Ależ ma twarzowy kapelusik, niczym wietnamski :evil_lol:.

Tak mu się nieładnie przyjrzałam na zdjęciu z amputowaną łapką - czy on jest wykastrowany? Bo jak nie, to przed adopcją może byłoby trzeba. Co prawda, to już niemłody pies, ale niektórzy zwracają na to uwagę. Osobiście jestem przeciw, jeśli pies nie jest chory i dobrze pilnowany, ale to nie jest mój pies.

Posted

Tak, chyba Eden jest niekastrowany, ale obawiam się, że kolejna narkoza w tak krótkim czasie może być ryzykowna. Zobaczymy gdzie miałby trafić do adopcji, jeśli w ogóle... W schronisku nie było konieczności kastrowania go, bo wszystkie suczki w jego boksie są sterylizowane.

Posted

Bonsai napisał(a):
Tak, chyba Eden jest niekastrowany, ale obawiam się, że kolejna narkoza w tak krótkim czasie może być ryzykowna. Zobaczymy gdzie miałby trafić do adopcji, jeśli w ogóle... W schronisku nie było konieczności kastrowania go, bo wszystkie suczki w jego boksie są sterylizowane.


No proszę - i znów to kobitki muszą płacić! :diabloti:

Posted

wawer napisał(a):
No proszę - i znów to kobitki muszą płacić! :diabloti:


Ja myślę, że Eden zapłacił więcej... Dziś w nocy lekarze podjęli decyzję o amputacji łapy do barku... Łapa fatalnie się goiła, a w dodatku pies mając kawałek łapy, zawsze będzie się nią podpierał i podrażniał...

Jezu, jaki ten pies jest biedny... chce mi się ryczeć. :( W dodatku DT lub DS jak nie było, tak nie ma. Gdyby tylko Aneta lub ja miały warunki, to w ogóle nie byłoby tematu... Ale męczyć psa bez przedniej łapy, by wchodził na 2 lub trzecie piętro bez windy plus nasze własne stadka i tak już się cisną w mieszkaniach w bloku...

Posted

Czyli dobrze rozumiem, że w najbliższym czasie Edena czeka kolejna narkoza i operacja w celu amputowania całej kończyny? Czy już dziś w nocy miało to miejsce? Biedak...

Posted

aleola napisał(a):
Czyli dobrze rozumiem, że w najbliższym czasie Edena czeka kolejna narkoza i operacja w celu amputowania całej kończyny? Czy już dziś w nocy miało to miejsce? Biedak...


Już po wszystkim. Operacja miała miejsce dziś w nocy.

Posted

Ile ten pies wycierpiał, to niewyobrażalne :-(
Gdyby znalazł się ktoś, kto da dom tymczasowy Edenowi, na pewno rany zaczęłyby się goić. Tak to on nie ma dla kogo walczyć....

Posted

Delph napisał(a):
Ile ten pies wycierpiał, to niewyobrażalne :-(
Gdyby znalazł się ktoś, kto da dom tymczasowy Edenowi, na pewno rany zaczęłyby się goić. Tak to on nie ma dla kogo walczyć....


Właśnie... Zapewnimy mu dożywotnią opiekę weterynaryjną, behawiorysty, a także wyżywienie. Tylko niech ktoś, kto ma warunki, da mu ciepły kąt.

Posted

Trzy amputacje w tak krótkim czasie, nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić... Trzymaj się Eden, musisz dać radę. To wyjątkowy pies, wiele innych już by się poddało, że nie wspomnę o ludziach.

Posted (edited)

Edena zabieramy w poniedziałek - trzymajcie, proszę, kciuki, aby tym razem nie było komplikacji!!

I niestety znamy już rozliczenie.. do zapłaty za pobyt w klinice, lekarstwa oraz zabiegi jest ok. 2500 zł :(

Za pieniądze, które wpłynęły do nas i do fundacji (2145 zł):
- fundacja spłaci fakturę na 1200 zł za część pobytu,
- zakupiliśmy karmę suchą i mokrą dla Edena za kwotę 76 zł,
- trzymamy 100 zł na przewiezienie Edena z Wrocławia do Kalisza,
- zostanie też zakupione nosidło dla Edena za 250 zł (200 zł ufunduje jak zwykle niezawodna Skarpeta Owczarkowa!)

co oznacza, że brakuje nam 781 zł do zapłacenia w klinice, nie licząc późniejszego utrzymania Edena, lepszego jedzenia po tych kilku operacjach..

Dacie radę pomóc?

Edited by Bonsai
Posted

A jaką masz alternatywę? Chyba - jak zwykle - musimy i chcemy odpowiedzieć, że damy radę, choć nie w pojedynkę. Ale łatwo nie będzie. Takie zwierzaki trudno się adoptują i mamy tego świadomość. Tymczasem niech psiak wraca do zdrowia. Moje dzieci obiecały coś wpłacić na fundację, chyba w tym tygodniu.

Jaki jest jego status, bo nie bardzo się mogę rozeznać - nie należy chyba do fundacji (to mogłoby ułatwić pokrycie części kosztów późniejszego utrzymania)?

Posted

Cóż, formalnie Eden jest wciąż psem schroniskowym, bo nie został adoptowany. Jednak nie ma problemu, by środki na niego nieustannie zbierała fundacja, bo najbardziej zaangażowana w jego historię osoba jest członkiem tej fundacji. Można pomyśleć, by Ewen formalnie również był pod skrzydłami fundacji, ale to zmieni tylko tyle, że w razie czego nie za bardzo będzie mógł wrócić do schroniska...

Posted

Musimy pomyśleć jak znaleźć Mu dom. Nie chcę, by całe to jego ogromne cierpienie poszło na marne... Bo co, leczyliśmy go, zadając Mu ból, tylko po to, by znów wrócił do schroniska? Nawet w najlepszym schronisku i boksie nie będzie miał tak jak w domu. Dlatego po wypłacie aktywnie drążę temat jego adopcji. No ktoś musi się znaleźć, kto pokocha Go tak jak my, i ma warunki...

Posted

Bonsai napisał(a):
Musimy pomyśleć jak znaleźć Mu dom. Nie chcę, by całe to jego ogromne cierpienie poszło na marne... Bo co, leczyliśmy go, zadając Mu ból, tylko po to, by znów wrócił do schroniska? Nawet w najlepszym schronisku i boksie nie będzie miał tak jak w domu. Dlatego po wypłacie aktywnie drążę temat jego adopcji. No ktoś musi się znaleźć, kto pokocha Go tak jak my, i ma warunki...

Święte słowa.

Posted

Trochę nas dziwi tak nagła decyzja o ucięciu łapy, więc dopytujemy (tym bardziej, że mieliśmy info z lecznicy dzień wcześniej, że jest coraz lepiej). Dziś Aneta dzwoniła do lecznicy i co prawda nie zastała dr, a rozmawiała z pielęgniarką, która też wyraziła zdziwienie, że nikt do nas nie zadzwonił (choć widnieje wyraźna adnotacja, że prosimy o telefon o każdej porze dnia i nocy). Pani wytłumaczyła, że zapadła nagła decyzja o ucięciu łapki jak najwyżej, ponieważ nagle łapa spuchła i pojawiły się jakieś odczyny zapalne, a skóra zaczęła się rozstępować. Podobno lekarz ocenił, że to nowotwór, którego Eden miał w stopie, rozprzestrzenił się na resztę łapy, dlatego ucinając nogę, chciał zahamować jego przenikanie dalej.
Jest w tym wszystkim wiele niewiadomych dla mnie przynajmniej, ale może jutro lekarz rozwieje nasze wątpliwości.. Nie wiem czemu nie zapadła od razu decyzja o amputacji całej łapy? Czemu nikt nie zadzwonił? No i najważniejsze, czy ten nowotwór na pewno już się zatrzyma? No i nie powiem - rachunek nas zwalił z nóg...
Nie wiem czy to nad nami wisi jakieś fatum, czy nad tym biednym psem, ale teraz naszym największym marzeniem jest znaleźć Mu DOM.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...