Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 153
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

Eden jest już w swoim raju...

Mimo, że próbowałyśmy wszystkiego, zderzyłyśmy się z brutalną rzeczywistością i niesprawiedliwym losem - nie było szans na życie dla Edena bez bólu, nawet przez dzień czy dwa. Umierałby w bólu przez kilka dni... Szczegółowe badania wykryły m.in. nowotwór złośliwy, który zaatakował cały organizm; pies był napakowany śrutem i to ten śrut mógł uszkodzić kręgosłup; pies stracił wzrok całkowicie; rana po kolejnej amputacji znów jest zakażona. Nawet nie było już miejsc na ciele psa, w których można było wbić się z wenflonem...

Aneta pojechała do Niego z samego rana. Ucieszył się na jej widok, ale potem znów powrócił do marazmu, warczał na wszystkich, nie próbował wstawać, nawet na ukochane słowo "spacerek". To on podjął tę decyzję.

Jutro napiszę więcej, dziś już nie mam sił.

Edited by Bonsai
Posted

Bardzo, bardzo mi przykro. :(
Dziewczyny, dałyście mu szansę i miłość oraz nie pozwoliłyście, aby dalsze jego życie było już tylko cierpieniem. Dzięki Wam nie odszedł samotnie za schroniskowymi kratami, ale otoczony opieką, ciepłem, troską i miłością. To był wyjątkowy dar.
Biegaj sobie, piesku, wesoło na wszystkich czterech nóżkach za tęczowym mostem.
[*]
[*]
[*]

Posted

Niedawno żegnałam na forum mojego - forumowego -Arnolda z Psiego Anioła. Tylko tyle mogę:

On wróci

Zapłacz,
kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to jeszcze za wcześnie
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz,
bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze,
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz,
kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i - przestań
nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem
rozglądnij się w koło,
ale nie w górę;
patrz nisko
i - może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko...

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku,
to ja powtórzę:
on wróci...
Choć może w innym futerku

Franciszek J. Klimek

Posted

Aneta, jego opiekunka pisze:

Do kliniki przyjechałam około 12:00 - wyprowadzono do mnie Edena, był bardzo słaby. Usiedliśmy na trawie, aby pobył trochę na dworze. Od lekarza dowiedziałam się, że z wycieku z rany pobrano próbkę i wysłano ją na uczelnię, do zbadania, z czym mamy do czynienia - wyniki miały być niestety dopiero w poniedziałek, z powodu weekendu. Rana miała założone sączki, z których cały czas sączył się jakiś płyn, przemywano ją kroplówką. Byłam przy Edenie przez cały czas, aż do 21:30, nie zostawiłam Go choćby na moment samego, uspokoił się, leżał przy mnie. Był trochę nieobecny, prawdopodobnie na skutek przyjmowanych środków przeciwbólowych. Czekałam dość długo na rozmowę z lekarzem, bo mieli wyjątkowo dużo pacjentów, do tego nie było tego dnia lekarza prowadzącego Edena, miał być dopiero w poniedziałek. Ale gdy w końcu przyszedł do nas, porozmawialiśmy o wynikach badań: tomografia wykazała duży problem w kręgosłupie, wskutek czego Eden miałby ogromne problemy z utrzymaniem przedniej części ciała na jednej łapie; chorą prostatę; śrut w ciele oraz zmieniony kolor tkanki okalającej płuca, co mogłoby sugerować, że nowotwór dotarł już tam. Najgorsze było jednak nadal to sączenie się płynu z łapy, którego nie można było nijak zatrzymać i z czym walczyliśmy od samego początku.. W rozmowie ze specjalistą onkologiem dowiedziałam się, że gdyby Edenowi ucięto łapę od razu w barku, wtedy bakterie z palców nie zawędrowały tak wysoko - ale oczywiście była to tylko hipoteza. Tego dnia, którego przyjechałam, Eden miał dodatkowo wymioty brunatnego koloru - wymiotował po wypiciu wody, bo nic tego dnia nie zjadł. Lekarz powiedział, że wciąż mieli nadzieję, że Edena uda się uratować, ale teraz wydaje mu się, że raczej nie ma już żadnych szans i trzeba pomyśleć o eutanazji.

Musiałam więc podjąć decyzję - i podjęłam ją. Gdy powiedziałam o tym lekarzowi i ten wyszedł do kolejnego pacjenta z wypadku, a ja zostałam sam na sam z Edenem, Eden spojrzał na mnie bardziej przytomnie niż wcześniej i polizał mnie po twarzy.. I jestem pewna, że wiedział, co się dzieje, gdyż to samo zrobiła moja Szekla, gdy żegnała się ze mną przed śmiercią. A potem znów stał się nieobecny, to był nasz ostatni prawdziwy kontakt.. Czekaliśmy potem na przyjście lekarza, wsłuchując się z niepokojem w każde kroki na korytarzu, Eden podnosił wtedy głowę i miał strach w oczach.. Ale gdy lekarz już nadszedł, był całkiem spokojny, tylko ciężko oddychał. O 21:30 odszedł, wtulony w moje ramię, patrząc mi w oczy..

Dziękuję wszystkim, którzy nas wspierali - emocjonalnie i finansowo. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby uratować naszego przyjaciela i Wy nam w tym pomogliście. Tym razem się nie udało, ale następnym może się udać, dlatego zawsze będziemy próbować. Ci, którzy twierdzili, że powinniśmy zrezygnować już wcześniej - mylą się, trzeba walczyć do końca, bo zawsze jest nadzieja. To samo powtarzał nam dr Niedzielski - jeśli decydujemy się leczyć zwierzę, musimy próbować do końca, bo możliwości jest bardzo dużo i zwykle któraś skutkuje. W przypadku Edena nikt po prostu nie zdawał sobie sprawy, jak ogromnie zniszczony jest Jego organizm..

Zawsze będzie przy nas, w naszych wspomnieniach i we wspomnieniach psów, które zdążyły Go poznać i dzieliły Jego schroniskowy los.

Posted

Przyznam, że odejście Edena dotknęło mnie bardzo. Nigdy go nie poznałam, ale rozmawiałam już z mamą, z którą teraz mieszkam i wahałam się nad daniem mu domu tymczasowego, co najmniej na okres jego rekonwalescencji, żeby nie musiał wracać do schroniska. Gdzieś tam w głowie, jak myślałam o nim, tliło się już "mój".
Bonsai, może to nie miejsce i czas, ale rozumiem, że dalsze wsparcie finansowe na "konto" Edena jest potrzebne? Domyślam się, że nadal pozostaje dług za jego leczenie?

Posted

Tak, wsparcie jest potrzebne, ale jeszcze nie wiemy ile dokładnie brakuje, ogarniamy podliczenie, dziś albo jutro będzie jasna sytuacja ile jeszcze potrzebujemy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...