wawer Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 Bonsai napisał(a):Trochę nas dziwi tak nagła decyzja o ucięciu łapy, więc dopytujemy (tym bardziej, że mieliśmy info z lecznicy dzień wcześniej, że jest coraz lepiej). Dziś Aneta dzwoniła do lecznicy i co prawda nie zastała dr, a rozmawiała z pielęgniarką, która też wyraziła zdziwienie, że nikt do nas nie zadzwonił (choć widnieje wyraźna adnotacja, że prosimy o telefon o każdej porze dnia i nocy). Pani wytłumaczyła, że zapadła nagła decyzja o ucięciu łapki jak najwyżej, ponieważ nagle łapa spuchła i pojawiły się jakieś odczyny zapalne, a skóra zaczęła się rozstępować. Podobno lekarz ocenił, że to nowotwór, którego Eden miał w stopie, rozprzestrzenił się na resztę łapy, dlatego ucinając nogę, chciał zahamować jego przenikanie dalej. Jest w tym wszystkim wiele niewiadomych dla mnie przynajmniej, ale może jutro lekarz rozwieje nasze wątpliwości.. Nie wiem czemu nie zapadła od razu decyzja o amputacji całej łapy? Czemu nikt nie zadzwonił? No i najważniejsze, czy ten nowotwór na pewno już się zatrzyma? No i nie powiem - rachunek nas zwalił z nóg... Nie wiem czy to nad nami wisi jakieś fatum, czy nad tym biednym psem, ale teraz naszym największym marzeniem jest znaleźć Mu DOM. Też miałam takie wątpliwości, ale nie chciałam już jątrzyć tematu tym bardziej, że nie chodzi mi o wywoływanie afery, a o dobro zwierzaka, a nad tym czuwacie Wy i robicie wszystko, co w Waszej mocy, by przywrócić go do zdrowia. Nie chcę się też wymądrzać, bo daleko jestem od Wrocławia i nie znam - w ogóle mało wiem w tym temacie - tamtejszych weterynarzy, ale zastanawiałam się, czy Edena leczy doświadczony lekarz. To, że to jakiś nowotwór, widać było na zdjęciach, ale chyba zwyczajowo nie tnie się psu przedniej łapy po kawałeczku w tak krótkim czasie? Narkoza za narkozą, niepotrzebny stres i ból... Nowotwory raczej tak szybko nie postępują, może zakażenie, ale nie chcę snuć teorii spiskowych i podważać kompetencji nieznanej mi osoby. Nie o to chodzi, tylko martwi mnie stan Edena. Nadal nie wiadomo, kiedy wyjdzie i jak duży będzie rachunek, jeśli sytuacja zmienia się w takim tempie i nawet konsultacji z właścicielem psa nie ma. Ale może tak trzeba? Poczekajmy na wyjaśnienia. Tymczasem, na bazarki! Ja idę teraz do yucca, bo u mnie zastój i chyba tak zostanie :-(. Quote
Bonsai Posted June 26, 2013 Author Posted June 26, 2013 (edited) wawer napisał(a):Też miałam takie wątpliwości, ale nie chciałam już jątrzyć tematu tym bardziej, że nie chodzi mi o wywoływanie afery, a o dobro zwierzaka, a nad tym czuwacie Wy i robicie wszystko, co w Waszej mocy, by przywrócić go do zdrowia. Nie chcę się też wymądrzać, bo daleko jestem od Wrocławia i nie znam - w ogóle mało wiem w tym temacie - tamtejszych weterynarzy, ale zastanawiałam się, czy Edena leczy doświadczony lekarz. To, że to jakiś nowotwór, widać było na zdjęciach, ale chyba zwyczajowo nie tnie się psu przedniej łapy po kawałeczku w tak krótkim czasie? Narkoza za narkozą, niepotrzebny stres i ból... Nowotwory raczej tak szybko nie postępują, może zakażenie, ale nie chcę snuć teorii spiskowych i podważać kompetencji nieznanej mi osoby. Nie o to chodzi, tylko martwi mnie stan Edena. Nadal nie wiadomo, kiedy wyjdzie i jak duży będzie rachunek, jeśli sytuacja zmienia się w takim tempie i nawet konsultacji z właścicielem psa nie ma. Ale może tak trzeba? Poczekajmy na wyjaśnienia. Tymczasem, na bazarki! Ja idę teraz do yucca, bo u mnie zastój i chyba tak zostanie :-(. Nam też nie zależy na aferach i jątrzeniu sprawy, po prostu nas to martwi, bo pies cierpi coraz bardziej. Weterynarz jest powszechnie polecany jako dobry chirurg, stąd zapadła decyzja o jego wyborze. Może były jakieś wskazania medyczne do tego, by nie ciąć tej łapy od razu - niestety nie mamy wystarczającej wiedzy, by to zweryfikować. Ufamy weterynarzom, ale pytania się pojawiają i po prostu chcielibyśmy znać odpowiedzi. No i mimo wszystko wolałybyśmy być poinformowane o kolejnej operacji przed przystąpieniem do niej, a nie po fakcie... Tym bardziej, że rodzi to kolejne koszty, a przecież weterynarze wiedzą, że to pies schroniskowy i pieniądze na niego same zbieramy. Nie chodziło nawet o to, by polemizować z decyzją, tylko po prostu o tym wiedzieć wcześniej. To trochę dziwne. Mam jednak ogromną nadzieję, że tyle przeszkód i komplikacji zaowocuje dobrem psa, bo o to nam wszystkim chodzi. Poza tym jutro mam obronę, a w ogóle nie mogę skupić się na nauce, bo martwię się o Edena i przyjaciół! A nie ma mnie fizycznie w Kaliszu (o Wrocławiu nie wspominając), więc nie mam jak pomóc... :( Edited June 26, 2013 by Bonsai Quote
Bonsai Posted June 26, 2013 Author Posted June 26, 2013 Aneta rozmawiała z dr, który powiedział, że wieczorem podczas zmiany opatrunku łapa była spuchnięta, więc należało podjąć decyzję. Liczył się z tym, że to pies schroniskowy i że być może nie opłacimy całości rachunku, ale trzeba było ratować psa. No i że to jego osobista porażka, bo chciał utrzymać mu łapę, by psiak mógł poruszać się w miarę normalnie, z protezą. Za to mamy złe wiadomości o samopoczuciu Edena. Nie je, nie pije, nie wstaje, nie chce wychodzić na spacery. Ma fatalne samopoczucie psychiczne, poddał się. W dodatku pogorszył mu się wzrok - jedno oko miał trochę sprawniejsze, mniej przyćmione, a teraz oba są w zasadzie jednakowe.... Warczy na wszystkich, nawet na tych, których dotąd bardzo lubił. Dziś była jedna wolontariuszka, która odwiedziła Go również w zeszły wtorek i jest zszokowana Jego stanem psychicznym. Podobno "pies wygląda jakby miał nie dożyć do poniedziałku". Wolontariuszka porozmawia z rodziną, czy do poniedziałku psiak mógłby pobyć u niej, a nie w szpitaliku... Wtedy byłby we Wrocławiu, ale przynajmniej można byłoby podjechać do weta w razie potrzeby. Jeśli nie będzie mogła Go wziąć, to Aneta po Niego jedzie i w DT w Kaliszu będzie dochodził do siebie. Quote
Bonsai Posted June 26, 2013 Author Posted June 26, 2013 Zrobili mu zdjęcie rentgenowskie... Eden ma poważne schorzenie kręgosłupa i dlatego główny ciężar ciała opierał na przednich łapach... Schorzenie to jest nieoperacyjne... Jakimś rozwiązaniem byłoby podtrzymanie tylnich łap wózkiem... Tylko co to za komfort dla psa, który nie ma przedniej łapy, ani woli życia... To przez ten kręgosłup teraz nie wstaje... Musimy dać odpowiedź czy ratujemy za wszelką cenę czy decydujemy się na uśpienie... Quote
aleola Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 O, jejku. Straszne wieści. Do kogo należy decyzja? Do schroniska? Bonsai, przygotowuj się do obrony, jutro już będziesz mogła poświęcić Edenowi tyle czasu, myśli i energii, ile zechcesz. Quote
DONnka Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 (edited) O Boziu, znowu o kawałek Edena mniej :(:(:( I ta zmiana w zachowaniu :shake: Ale cóż się dziwić psiakowi - jest sam, w nowym dla niego otoczeniu, tyle przeszedł i pewnie go ta łapa zwyczajnie boli :( Nie zazdroszczę opiekunom Edena - przed nimi trudna decyzja :roll: Czasem większym miłosierdziem jest pozwolić psu odejść, w przyjaznych warunkach z bliskimi wokół... Ale jeśli jest choć cień szansy, że odzyska jako taki komfort życia oraz chęć, żeby walczyć i będzie miał dla kogo, to należy mu dać taką szansę Trzymaj się Eden :loveu: Żałuję, ze jestem daleko i nie mogę ci realnie pomóc :roll: Edited June 26, 2013 by DONnka Quote
mdk8 Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 przybywam z zaproszenia na bazarek. Jestem w szoku po tym co przeczytałam. Pies czuje się źle bo znalazł się w nowej nieznanej sytuacji i nie wiecie jak się zachowa kiedy się " z tym pogodzi". Przyszłam tu z chęcią pomocy / w miarę możliwości/ ale jeżeli zdecydujecie się go uśpić nie dając mu szansy to ja nie przyłożę do tego " mojego portfela " - przykro mi ale ja ratowałam mojego chomika jak miał zapalenie płuc. Jego leczenie kosztował mnie 800,-. Mój mąż już miał tego dość i nawet powiedział, że za takie pieniądze mogłabym mieć 30 chomików. Ja się uparłam bo kocham zwierzęta całym sercem i udało się. Od tego czasu minęło 1,5 roku a chomiczek jest i mam nadzieję, że jeszcze będzie jakiś czas. Dlatego będę czekała na Waszą decyzję. Quote
aleola Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 To jest trudna decyzja i nie należy jej dodatkowo utrudniać osobom, które muszą ją podjąć. Eden czuje się źle i nie chce wstawać, bo z badań wyniknęło, że ma poważne schorzenie kręgosłupa, co Bonsai wyżej napisała. Niechęć do wstawania może nie wynikać z braku akceptacji nowej sytuacji (czytaj: braku przedniej łapy), bo zwierzęta raczej szybko godzą się z takimi sytuacjami i uczą się szybko radzić sobie, ale z bólu czy dyskomfortu, jaki Edenowi towarzyszy ze strony kręgosłupa, a także (zależnie jakie to zmiany i jaka jest ich lokalizacja) ze strony obciążonych kończyn, stawów w wyniku nieprawidłowego rozłożenia ciężaru. Bonsai pisze wyżej, że rozwiązaniem byłby wózek podtrzymujący tylne kończyny. Eden używałby wtedy de facto tylko 1, przedniej, łapy. Eden nie jest już młodym psem, jest niewidomy, ma amputowaną łapę, w której były zmiany nowotworowe i ma chorobę kręgosłupa. To wszystko trzeba rozważyć. mdk8, mówienie że uśpienie Edena to nie danie mu szansy jest krzywdzące. Wiele ludzi o tego psa walczyło i walczy, Eden bardzo się nacierpiał. Quote
Delph Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 Poruszanie się bez jednej łapy jest zawsze olbrzymim obciążeniem dla kręgosłupa, nawet zdrowego. Może skonsultujcie przypadek Edena z dobrym ortopedą z dużym doświadczeniem, nie tylko z chirurgiem. Pokażcie rtg, historię choroby, wszystkie wyniki badań (schroniskowe też). Dobry ortopeda powinien określić, jakie są szanse. Chyba że już to zrobiłyście, oczywiście. Życie w olbrzymim cierpieniu to żadne życie, ale to moje zdanie. Mam psa z chorym kręgosłupem, wiem też, że rany amputacyjne sprawiają olbrzymi ból. Dla mnie opcja wózka, braku łapy i wzroku, do tego wiek, brak mięśni i sił nie brzmi dobrze. Gdyby jeszcze Eden chciał walczyć i miał dla kogo żyć, gdyby znalazła się osoba, która z troską zaopiekuje się niepełnosprawnym psem, a jest to wyzwanie... Sytuacja na chwilę obecną jak dla mnie beznadziejna. Może jeszcze znajdzie się ktoś, kto podaruje Edenowi ostatnie chwile? Pomoże przezwyciężyć ból, da nadzieję i chęć do walki? To wszystko jest niesprawiedliwe, schronisko, choroby, tyle cierpienia dla jednej istoty :shake: Quote
Bonsai Posted June 26, 2013 Author Posted June 26, 2013 Dalsze badania wykazały, że nie ma szans, że pies będzie poruszał się na trzech łapach, de facto pozostaje mu jedna sprawna łapa. W bardzo krótkim czasie może dojść do paraliżu tylnych łap ze względy na ucisk na pewny odcinek kręgosłupa. Należałoby zoperować kręgosłup, najpierw jednak wykonać rezonans. Koszty zabiegu i diagnostyki są ogromne, a i tak nie dają pewności, że się uda. Eden jedzie do Kalisza, do Anety, którą kocha i przy której czuje się bezpieczny. Jeżeli ma odejść, to nie w szpitalnej klatce. Na tę chwilę pies się nie podnosi i fizycznie nie ma takiej możliwości ze względu na uszkodzenie kręgosłupa. Wcześniej udawało się mu chodzić ponieważ odciążał tylną część ciała opierając się na przodzie. Obecnie przodu brak... Nie wiem, nie wyrokujemy jeszcze, skonsultujemy Go z ortopedą... Może pies zawalczy, jak będzie miał wolę walki, to i my będziemy walczyć, ale prawdę mówiąc wygląda to beznadziejnie... Bardzo się boję, że będziemy o Niego walczyć i skończy się to dla Niego tylko większym cierpieniem. Nie liczy się długość życia, a jego jakość. Jeśli miałby żyć w ciągłym bólu... to ja bym nie chciała tak żyć. To zawsze są trudne decyzje. Z drugiej strony, on już tyle wycierpiał, i co - na marne? Jeśli istnieje realna szansa, by mu pomóc - to pomożemy. Na pewno jego cierpienie nie będzie przedłużane jeśli nie znajdzie się realna szansa pomocy. Quote
mdk8 Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 [quote name='aleola']To jest trudna decyzja i nie należy jej dodatkowo utrudniać osobom, które muszą ją podjąć. Eden czuje się źle i nie chce wstawać, bo z badań wyniknęło, że ma poważne schorzenie kręgosłupa, co Bonsai wyżej napisała. Niechęć do wstawania może nie wynikać z braku akceptacji nowej sytuacji (czytaj: braku przedniej łapy), bo zwierzęta raczej szybko godzą się z takimi sytuacjami i uczą się szybko radzić sobie, ale z bólu czy dyskomfortu, jaki Edenowi towarzyszy ze strony kręgosłupa, a także (zależnie jakie to zmiany i jaka jest ich lokalizacja) ze strony obciążonych kończyn, stawów w wyniku nieprawidłowego rozłożenia ciężaru. Bonsai pisze wyżej, że rozwiązaniem byłby wózek podtrzymujący tylne kończyny. Eden używałby wtedy de facto tylko 1, przedniej, łapy. Eden nie jest już młodym psem, jest niewidomy, ma amputowaną łapę, w której były zmiany nowotworowe i ma chorobę kręgosłupa. To wszystko trzeba rozważyć. mdk8, mówienie że uśpienie Edena to nie danie mu szansy jest krzywdzące. Wiele ludzi o tego psa walczyło i walczy, Eden bardzo się nacierpiał. przepraszam jeżeli komuś nie podoba się co napisałam ale ja jestem człowiekiem, który mówi co myśli a nie to co ktoś chce usłyszeć. Takie jest moje zdanie , oczywiście nie musicie się z nim zgadzać. Quote
Delph Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 mdk8 tu chodzi tylko o to, że chęci do ratowania psa nikomu nie brakuje, dziewczyny w tego co widzę stają na rzęsach, żeby psiaka leczyć i zapewnić mu godziwe warunki. Po prostu czasami chęci nie wystarczą, zderzamy się z okrutną rzeczywistością. Jeżeli weterynarz powiedziałby Ci, że chomika nie da się wyleczyć, bądź że będzie bardzo cierpiał, pewnie nie zdecydowałabyś się dalej trzymać go przy życiu. Oczywiście rozumiem Twoje stanowisko i nie namawiam do pomocy, jeżeli nie jesteś do tego przekonana. Mimo wszystko nadal trzymam za Edena kciuki, czasami zdarza się cud, mimo opinii specjalistów. Zróbcie tylko wszystko, żeby nie cierpiał (wypytajcie lekarzy dokładnie o środki p.bólowe itp.). No i jeszcze dygresja: jeżeli zdecydujecie się na rezonans, operacje i leczenie, to koszty pójdą w tysiące złotych. Sama rehabilitacja będzie żmudna, czasochłonna i kasochłonna. On nie wyzdrowieje w parę tygodni. Jeżeli ktoś ma możliwość pomóc finansowo i przede wszystkim czasowo, być przy psie, rehabilitować go - to wtedy można o tym myśleć. Jestem ostatnią osobą, która odbierałaby psu szansę na szczęśliwe życie, ale uznałam, że trzeba napisać wprost jak wygląda sytuacja. W schronisku ten pies na pewno nie wydobrzeje, chodząc po schodach również. Tak więc jeżeli ktoś może w jakikolwiek sposób pomóc, to proszę w imieniu Edena... Tyle cierpienia ma pójść na marne? Quote
mdk8 Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 jeżeli dacie psu szansę jak najbardziej pomogę a w wolnej chwili zapraszam Was do przeczytania jak dziewczyny walczyły o dwa staruszki skazane na śmierć od str. 12 http://www.dogomania.pl/forum/threads/222815-Staruszki-z-OLKUSZA-Jo%C5%BCin%28%2A%29_a-Bono-GUZ-TRZUSTKI_Pilnie-OPERACJA-KREW_-ju%C5%BC-hotel_/page12?highlight=jozinek Quote
Delph Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 Właśnie, może podniesienie wiarygodności pomoże Edenowi. Tutaj mój Iggy, kolega z boksu Edena, mam go właśnie dzięki Bonsai. O niego również dziewczyny walczyły jak lwice, mimo że w grudniu sporo osób postawiło już na nim krzyżyk. Iggy jest u mnie i ma się świetnie, mimo że ma już chyba ze 100 lat ;) : http://www.dogomania.pl/forum/threads/237358-Seiko-staruszek-wr%C3%B3ci%C5%82-z-adopcji-schronisko-%C5%9Bmier%C4%87-Ma-DT-potrzebne-wsparcie A tutaj sposób, w jaki ja walczę o psy. Co prawda przedstawiam najbardziej spektakularną przygodę, ale przynajmniej ciekawie się czyta ;) To tak na wszelki wypadek, jakby zaraz ktoś miał mi za złe, że namawiam do uśpienia psa: http://www.dogomania.pl/forum/threads/138378-Nasz-kochany-Felek-zostaje-na-sta%C5%82e-w-DT-!!-Warszawa Tak więc bardzo, bardzo gorąco proszę o wsparcie dla Edena, dla dziewczyn i zrozumienie niezależnie od tego, jak sytuacja się potoczy... A teraz trzymam kciuki za jutrzejszą obronę Bonsai. Quote
asiuniab Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 Edenku, proszę Cię walcz, my będziemy walczyć z Tobą; Quote
Bonsai Posted June 26, 2013 Author Posted June 26, 2013 Eden będzie miał zrobioną tomografię, niepełną, ale trzeba zrobić choć jedno zdjęcie, aby dowiedzieć się, w jakim kierunku zmierzają te zmiany i czy (i jak) można Mu pomóc. Quote
asiuniab Posted June 26, 2013 Posted June 26, 2013 Bonsai napisał(a):Eden będzie miał zrobioną tomografię, niepełną, ale trzeba zrobić choć jedno zdjęcie, aby dowiedzieć się, w jakim kierunku zmierzają te zmiany i czy (i jak) można Mu pomóc. to czekamy na wyniki; Quote
MALWA Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 Witam, weszłam przypadkowo na ten wątek. Strasznie smutna historia. Współczuję i Edenowi i Wam Dziewczyny! Uśpienie psa to humanitarne rozwiązanie ulzenia mu w cierpieniu, ale strasznie trudne. Ja z ta deczyją zmagałam się kilka miesięcy, a ponad pół roku walczyłam o kotkę, u której lekarz najpierw podejrzewał Aids (badania nie zrobiłam, bo nie chciałam znac prawdy, a mam świadomość tego, ze na Aids nie ma leku.....niestety ), ostatecznie podjęłam decyzję i zaniosłam kotkę do uśpienia. Przestała jeść, pić, karmiłam ją strzykawką, zaczęła zwracać, nie chciała jeść. Nie mogłam pozwolić, by zwierzał umarł z głodu.........po konsultacji z osobą, która też pomaga kotom podjęłam trudną decyzję, i 4.04.13 r. uśpiłam Cytrynkę. BYło mi cholernie ciężko, nie mogłam sobie z tym poradzić.......... Teraz, z perspektywy czasu uważam, ze lepiej nie męczyć zwierzaka, nie ratować za wszelką cenę, skoro on sam odmawia woli życia, skoro gaśnie. Tak właśnie było z Cytrynką, chciałam pmóc, niestety nie udało się..... Choć z drugiej strony, to i tak pomogłam, bo uratowałam kota, który był bezdomny, karmiłam, wysterylizowałam, dałam dom, opiekę lekarską, wydałam masę pieniędzy na leczenie ( ok. 1.500 zł ). Reasumując, uważam, ze mimo tego, ze nie ma juz mojego zwierzaka, to mu pomogłam, bo uratowałam i dałam dom, i nie pozwoliłam cierpieć, i umierać z głodu......... Eden tez został uratowany, otrzymał pomoc, leczenie, opiekę, zaangażowanie, czas, i oddanie osób, kóre przy nim czuwają. Quote
wawer Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 Jestem z Wami i śledzę. Czekam na dobre wieści, ale jeśli przyjdą smutne... akceptuję Waszą decyzję. Wiem, co znaczy patrzeć na cierpienie Najlepszego Przyjaciela, kiedy patrzy w oczy błagając o pomoc... To takie specyficzne spojrzenie, inne niż zwykłe przymilanki... Przykro, że nie zawsze można pomóc, ale... takie jest życie... Quote
dziuniek Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 (edited) Ja też przyleciałam z bazarku. Strasznie trudno cokolwiek wyrokować i nigdy nie ma się pewności, że nie można było inaczej. Ja miałam królicę z zapaleniem płuc, którą lekarz ratował. Ale nie on patrzył całą noc na jej umieranie, kiedy dusząc się wyskakiwała na metr wysokości nad moje kolana.Gdybym o tym wiedziała, nie pozwoliłabym jej na to cierpienie. Moje zdanie to nie ratować na siłę, dać spokojnie odejść bez cierpienia. Duży pies nie może leżeć, zaczną się odleżyny, a bólu nawet nie musi pokazywać po sobie, zwierzęta inaczej go odbierają. Dziewczyny, zróbcie, co Wam nakazuje sumienie. Niczego nie zaniedbałyście, trudno wyrokować nawet o lekarzach, są lepsi i gorsi. Ja w tej chwili mam pieska z przerzutami do płuc, ale póki żyje, nie dusi się, jedynie jest bardzo słaby, ale je, przytula się, trochę chodzi- nie będę mu tego odbierać. I tylko proszę psiego Pana Boga, żebym nie musiała Go w pewnej chwili zastąpić. :-( Edited June 28, 2013 by dziuniek Quote
bela51 Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 Dzisiaj dopiero trafiłam na wątek Edena. Bardzo smutna historia, nie wiem nawet co napisac:-( Quote
PeLala Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 biedny.... jak on strasznie musi cierpieć... a człowiek jest bezradny.... Quote
yucca Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 Moja córa wpłaciła 5 dyszek dla Edena. Mam nadzieję, że psiakowi się polepszy... :( Quote
aleola Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 Dziś zrobiłam przelew, pierwszą "ratę" za bazarek monetowy. 80 zł. Pomyślałam, że pieniądze pewnie teraz są Wam potrzebne i nie będę czekała, aż dostanę pełną sumę za bazarek. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.