Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Celina12 napisał(a):
Więc znowu trzymamy kciuki....:multi:

Nie dziwię się,że ciężko będzie się z NIM rozstać-jamniki bardzo zapadają w serca,,potrafią to tak jakoś zręcznie zrobić:diabloti:

Boberku-teraz już tylko może być lepiej...masz cudną opiekę a i jeszcze jutro może DOMEK!!!!


On jest aniol nie jamnik, nie jak ta wsciekła Wydra, "wydra";) Jak aniolek byl grzeczniutki u weta i grzecznie sobie spal zwiniety w kłębuszek w samochodzie. No anioł nie pies. Widzisz Zasadzkas chyba musze poznac Twojego meza;) Ty jak moj maz jest. Zawsze mi mowi, ze ktos tu musi myslec rozsadnie a nie kierować sie emocjami;)

  • Replies 76
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie do końca, my oboje takie kundle sercowo-rozumowe :p
Bo jak mówiłam, że muszę wziąć Bobka bo zdechnie to było, że zgłupiałam chyba, że Milwucha go zeżre, itp. No, a teraz to by może zostawił, chociaż on z nimi nie wychodzi, ot co. Dzisiaj poszłam do wetki i prawie się popłakałam z nerwów. Wzięłam siatkę dla Miśki, z jedzeniem, obrożą, i jedna siateczke i dwa psy plus torebka w ręku, a ja się co chwila zaplątywałam w te smycze, ludzie mnie łukiem omijali, Milwa mi się wyszarpywała, bo chciała byc przed Bobkiem :shake: I u pani doktor też porażka. Musiałam odprowadzić psy do domu, po wcześniejszym spacerze na łąki, a potem wrócić do wetki i Miśki.
Nie wiem, jak sobie dajecie radę z kilkoma psami? Ja chyba jakaś upośledzona jestem. :roll:

Posted

Moje jamniki też są Aniołami.....grzeczne.przymilne.Do weta jadę z każdym osobno-chociaż nie-jechałam kiedyś z trzema-jeszcze Dżekuś żył:-(...były bardzo grzeczne.:loveu::loveu::loveu:

Boberek Malutki kochany Jamniczek....ale same nazwałyście Wyderkę-Wyderką-a imię zobowiązuje :evil_lol::evil_lol::evil_lol:-prawda? Boberki są spokojne-wiedziałam co robię proponując to imię :diabloti:

Posted

zasadzkas napisał(a):
Nie do końca, my oboje takie kundle sercowo-rozumowe :p
Bo jak mówiłam, że muszę wziąć Bobka bo zdechnie to było, że zgłupiałam chyba, że Milwucha go zeżre, itp. No, a teraz to by może zostawił, chociaż on z nimi nie wychodzi, ot co. Dzisiaj poszłam do wetki i prawie się popłakałam z nerwów. Wzięłam siatkę dla Miśki, z jedzeniem, obrożą, i jedna siateczke i dwa psy plus torebka w ręku, a ja się co chwila zaplątywałam w te smycze, ludzie mnie łukiem omijali, Milwa mi się wyszarpywała, bo chciała byc przed Bobkiem :shake: I u pani doktor też porażka. Musiałam odprowadzić psy do domu, po wcześniejszym spacerze na łąki, a potem wrócić do wetki i Miśki.
Nie wiem, jak sobie dajecie radę z kilkoma psami? Ja chyba jakaś upośledzona jestem. :roll:


A kto to chodzi na spacery z dwoma psami i jakies siaty w reku ma. Obie rece sa dla psow a nie toboły jakies.;) A poza tem to kwestia do nauczenia, praktyka czyni mistrza;) Dasz rade i z trzema, pozniej;)


jak wiozlam Wydre i Pusie samochodem to dalam im po uchu do obgryzania aby byly zajete czyms bo ja mialam prowadzic samochod.

Puskę ucho nie interesowalo generalnie. Wydra grzecznie je obrabiala.
Potem miała dosc obrabiania i musiala ucho gdzies 'ukryc'. No zebyscie zobaczyly jaki namiot zrobila z recznikow i folii, to myslałam ze padnę ze smiechu:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

Bobek Jamnior we własnej osobie:
bawimy się

pasiemy na podłodze z rozrzuconych chrupków (dla pozycji stojącej)

cosik znalazł

I dwupak:

Pani doktor pochwaliła nawet, że tak grzecznie sie tolerują. Śmiałyśmy się, że połączenie niezłe, doberman z jamnikiem i to cherlawym :evil_lol:

Posted

zasadzkas napisał(a):
Celina, to Ty jesteś "matka krzestna" mojego Boberka? ;)


:loveu::loveu::loveu:-no tak się jakoś złożyło...do Wyderki pasował mi Boberek :lol:

Posted

Tak, właśnie wróciłam. Nie mogłam się wybrać do tej stolicy jakoś :shake:
Chudy się bardzo denerwował od rana, czuł, co się święci. Nawet zaczął się drapać, albo antybiotyk podrażnia skórę, albo nerwy. W pociągu to już histeria totalna, wszedł mi na głowę, jak kot, którego pies chce zjeść. A już w nowym domu odszedł ode mnie i nie prosił, wiedział. :-( Mam cały czas przed oczami jego pyszczek i te ślepka wpatrzone tak mocno. Trochę mi smutno, ale wiem, że będzie mu dobrze.
Pani jest cudna, niepełnosprawna, na rencie. Bobek nigdy nie będzie sam, nigdy. Ale będę musiała pomagać, bo finansowo, w razie, gdyby Boberkowi coś się działo, to nie da rady. Zaopatrzyłam go we wszystkie leki na płuca i wzmocnienie serca na 2 miesiące, na całą kurację, którą zalecił dr Lesiak.
Pani ma przyjaciół w bloku, pomagają sobie. Boberek będzie chodził na spacery z Panem. Będzie miał też kumpla: Vadera. Bober i Vader :p Vader jest jamnikiem, takim bardziej rasowszym niż nasz Bóbr i spędza dnie z Panią, gdy jego państwo pracują, bo wyje. Kurcze, co za ludzie, wszyscy sobie pomagają. Zresztą, pan Vadera wypatrzył Bobka w internecie, na stronach Wyborczej bodajże (tu wielkie ukłony dla wszystkich kochanych ogłoszeniodawczyń naszych :loveu:)
Poprzednia sunia Pani dożyła 16 lat, mimo chorego serca, leczona u dr Niziołka, czasem na kreskę :roll:
Wiecie, gdzie będzie spał? W łóżku z Panią, legalnie ;)
Tyle na żywo. Z rozbiegu, ledwie kapcie zdjęłam. Jeszcze muszę w spokoju troszkę popłakać, ale to już w poduszkę, później.
Dziękuję Wam wszystkim za pomoc, zwłaszcza Tobie, Arko za to serduszko, że się uparłaś, że nie prawda i za te zgniłe mleczaki, które kazałaś sprawdzić i które okazały się patykiem; i Lemoniadce, że jechała z Bobkiem taxówą na antybiotyk, bo się zaprał, a my byliśmy w robocie...
Wszystkim ciotkom i krzestnym, i wszystkim w ogóle. :Rose:
Dobrejnocy, kochani.

Posted

zasadzkas napisał(a):
Wiecie, gdzie będzie spał? W łóżku z Panią, legalnie ;)

A Pan gdzie? Na kanapie? :razz:
Bardzo się cieszę. Wspaniałe wieści. A największe podziękowania dla Ciebie, zasadzkas.

Posted

Cudowne zakończenie historii, choć początek wcale na to nie wskazywał :) Do dziś mam przed oczami ten szkielet obciągnięty skórą, który zastałyśmy w schronisku... Zasadzkas, uratowałaś cudowne psie życie!
A wątek najwyższy czas przenieść na Znalazły Dom:)

Posted

Lemoniada napisał(a):
Cudowne zakończenie historii, choć początek wcale na to nie wskazywał :) Do dziś mam przed oczami ten szkielet obciągnięty skórą, który zastałyśmy w schronisku... Zasadzkas, uratowałaś cudowne psie życie!

Tak zasadzkas Ty go uratowałas. Dzis to moze by lezał w tej lodowce, w schronie, a teraz ten aniolek przyniesie wiele radosci swoje pańci nowej.

Czy on mial ten kaszel jeszcze?

Posted

No i ryczę.......tym razem ze szczęścia i ze wzruszenia....

Boberku Kochany bądź szczęśliwy :loveu::loveu::loveu:

Zasadzkas-jesteś WSPANIAŁA...:modla::Rose::Rose::Rose:

Posted

Byłam wczoraj u Bobka na wizycie i co widzę? Doopka już bliska ideału, jeszcze kręgosłup znać, ale jest widoczna poprawa. Kaszel również bardzo rzadko. Śpi z Pańcią w łóżku, Vadera przegonił, bo to już jego teren i Pani, Pana również uwielbia. Dostaje jeszcze leki na płucka i wzmocnienie serca. Byłam u kardiologa po wpis do książeczki zdrowia i po rozmowie powiedział, że za miesiąc pies będzie zdrowy jak rydz, że łączy kaszel z przełykaniem ropy od kijka w gardle. To wszystko dobre wieści. Kiepska jest taka, że mały się drapie. Zawiozłam wczoraj krople na pchły i kleszcze, na wszelki wypadek, bo u mnie zmókł zbyt wcześnie. Może to leki, obciążają układ odpornościowy, trochę stresu. Zobaczymy, bo Pani mówiła, że drapanie maleje.
Poznał mnie, jamniczy szczurek. Nie jest już Bobkiem a Bobo :roll:
Nie wielka różnica, możliwe jeszcze zmiany.
A, uczą go bawić się i działa :multi: Pokazywali, ma taki wielki sznur, którym się bawi z Panem. Wygląda to cudnie. Psiak odzyskuje zdrowie i szczęście, a ja spokój. Jeszcze wizyta kontrolna za miesiąc z hakiem, ale jestem spokojna.
Tyle u Boba ;) Pozdrawiam wszystkich. M.

Posted

Zbieram powoli koszta leczenia i opieki nad Bobkiem, choć leczenie nadal trwa:
139 zł antybiotyki, rtg, krew (morfologia, biochemia)
100 zł wizyta u kardiologa plus ekg
10 zł antybiotyk u kardiologa
10 zł Fiprex
38 zł leki, czyli "wyprawka" do nowego domu
ok. 90 zł u pierwszego weta (w tym diagnoza "chore serce" kosztowała 20 zł)
Muszę jeszcze kupić obrożę Preventic, ale teraz nie mam za co

To wstępny kosztorys, poprawię wkrótce w szczegółach.
W finansowaniu leczenia Boberka udział wzięli:
Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie
p.Barbara z allegro
oraz mój mąż

  • 1 month later...
Posted

Są, świeże, świeżutkie, bo z wczoraj: byliśmy razem na kontroli u kardiologa i serce Bobka jest zdrowe (ekg) :multi: Wet kazał odstawić wszystkie leki. Pies wygląda pierwszorzędowo, nawet lekarz powiedział, że nie rozpoznał dorodnego jamnika bo w pamięci miał małego chudzielca; ma ładnie zaokrąglony tyłeczek i kostki ukryte już pod warstwą mięśni. Niestety, ma też prawdopodobnie alergię na rośliny, bo ma wysypkę. Zeskrobina nie wykazała żadnych chorób zakaźnych.
Bobek jest też zadziorny i broni Państwa przed psami i sukami wszelkiej wielkości, a ja podejrzewam, że go rozpuszczają za bardzo, ale mogę sobie pogadać. Na szczęście, jest to nieduży pies i w ostateczności, można go wziąć pod pachę :p
Możliwe, że Bobek przyjedzie do nas na tydzień po wakacjach, bo Pan będzie miał operację i będzie w szpitalu, a Pani nie jest w stanie sama się nim zająć ze względu na niepełnosprawność. Może go troszkę wychowamy ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...