zasadzkas Posted May 7, 2007 Author Posted May 7, 2007 Lemoniadko, bardzo dziękuję za pójście do weta z Bobkiem :loveu: Psy się nie pozagryzały podczas naszego pobytu w pracy, więc jest dobrze. Bobek za to wlazł przed chwilą na stół i zeżarł pół pudełka czekoladek, miałam mu jutro krew pobrać. Ja się zastrzelę. :placz: Miałam dzisiaj pare telefonów w sprawie Bobka, odsyłałam na czwartek. A najlepiej rokującą panią, z Żoliborza zapisałam w kajeciku bo mnie się spodobała. Powiedziała, że jest ładny i rasowy być nie musi, a jej poprzedni jamnik też miał chore serce o dożył 16 lat z nią. Pani jest rencistką i jest w domu. Minus jest taki, że może ją nie być stać na kosztowne leczenie, ale o to będziemy się martwić, jak już coś będzie wiadomo. Antybiotyki bardzo Bobkowi pomagają, znowu nie kaszle. Nie wiem, czy podawać te leki na serce, bo przecież nie będę wiedziała, co mu pomaga, czy antybiotyki, czy te leki. Cholerka. Quote
Lemoniada Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 zasadzkas napisał(a):Lemoniadko, bardzo dziękuję za pójście do weta z Bobkiem :loveu: Psy się nie pozagryzały podczas naszego pobytu w pracy, więc jest dobrze. Bobek za to wlazł przed chwilą na stół i zeżarł pół pudełka czekoladek, miałam mu jutro krew pobrać. Ja się zastrzelę. :placz: Drobiazg:) A co do tych czekoladek - powiem Ci, że jak po niego przyszłam był bardzo głodny. Cały czas dawał mi do zrozumienia, że coś by zjadł. Pisałam Ci w smsie - porwał ze stołu torebkę po herbacie ekspresowej i chciał zeżreć, ale grzecznie zostawił jak podniosłam głos. Nasypałam mu garstkę suchego, nie wiem czy dobrze zrobiłam, skoro jutro badanie... zasadzkas napisał(a): Antybiotyki bardzo Bobkowi pomagają, znowu nie kaszle. Nie wiem, czy podawać te leki na serce, bo przecież nie będę wiedziała, co mu pomaga, czy antybiotyki, czy te leki. Cholerka. Mnie trochę kasłał jak z nim szłam, wiesz? Szedł grzecznie aż do wiaduktu, potem zaparł się z całych sił i nie chciał dalej iść, trochę się rwał w stronę domu. Poddusił się i przez to ten kaszelek. Widziałam, że nie bardzo mi ufa, więc w końcu wzięłam go na ręce (ani pisknięcia protestu), przeniosłam przez wiadukt i pojechaliśmy taksówką. Pytałam weta o przykry zapach z pyszczka, w końcu nie dowiedziałam się niczego konkretnego, ale kamień to nie jest na pewno, ząbki czyściutkie:) Jaki grzeczny był w gabinecie! Nawet powieką nie mrugnął kiedy wet mu zastrzyk dawał:) Przez cały czas wizyty nienaganny, w taksówce też zachowywał się wzorowo. Ach, ten Bobcio... Cudny psiak:loveu: Trzymam kciuki za domek w Żoliborzu! I za badania też... Quote
ARKA Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 [quote name='zasadzkas']Bobek za to wlazł przed chwilą na stół i zeżarł pół pudełka czekoladek, miałam mu jutro krew pobrać. Ja się zastrzelę. :placz: Wiesz,ze czekolada jest toksyczna dla psow:placz: A krew spokojnie mozesz jutro rano isc badac, nie migaj sie!;) tylko juz szafki i zarcie pozamykaj na klucz! Miałam dzisiaj pare telefonów w sprawie Bobka, odsyłałam na czwartek. A najlepiej rokującą panią, z Żoliborza zapisałam w kajeciku bo mnie się spodobała. Powiedziała, że jest ładny i rasowy być nie musi, a jej poprzedni jamnik też miał chore serce o dożył 16 lat z nią. Pani jest rencistką i jest w domu. Minus jest taki, że może ją nie być stać na kosztowne leczenie, ale o to będziemy się martwić, jak już coś będzie wiadomo. Oooo! No tylko nie zgub tego kajecika, zapisz sobie gdzies jeszcze tej pani nr. tel!! Antybiotyki bardzo Bobkowi pomagają, znowu nie kaszle. Nie wiem, czy podawać te leki na serce, bo przecież nie będę wiedziała, co mu pomaga, czy antybiotyki, czy te leki. Cholerka. Jak bedziesz podawala do czwartku to chyba nic sie nie stanie tylko ZAPISZ jakie leki bierze,NAZWY, aby wet w czwartek wiedzial! Quote
ARKA Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Lemoniada napisał(a):Pytałam weta o przykry zapach z pyszczka, w końcu nie dowiedziałam się niczego konkretnego hm, zapach moze byc od nerek i on taki chudy jest:shake: Zreszta, krew wszytsko powie. Zasadzkas a gdzie ta krew beda badac, wiesz? masz juz plan jakis? Quote
zasadzkas Posted May 7, 2007 Author Posted May 7, 2007 Wiem, że czekolada toksyczna, wiem. Zmylił mnie bo do tej pory był grzeczny bardzo. Właśnie go przegładzam, bo krew musi być jutro pobrana, inaczej nie zdążymy, jeśli ma jechać do Wawy. A psy to się chyba nawet polubiły :crazyeye: leżały obok siebie na posłaniu, niemożliwe. To też ulga bo te wrzaski, szczekanie i podgryzanie męczą. Bobek obszczekuje wszystko: jak się cieszy, jak się boi, jak sie wita, żegna i nie zgadza... wszystko. Takim niskim, przydymionym głosem. Nie wiem, czy szczeka, jak jamnik, bo się na tym nie znam. Mam nadzieję, że nikt mnie o to nie zapyta. Wczoraj ten Pan sugerował, że ja mu specjalnie takie zdjęcia zrobiłam, żeby wyglądał jak jamnik :shake: Quote
zasadzkas Posted May 7, 2007 Author Posted May 7, 2007 ARKA napisał(a):hm, zapach moze byc od nerek i on taki chudy jest:shake: Zreszta, krew wszytsko powie. Zasadzkas a gdzie ta krew beda badac, wiesz? masz juz plan jakis? Nie mam. Jutro się dowiem to Ci napiszę. Ale nie tu, w ludzkim, skoro to ważne. Quote
Lemoniada Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 zasadzkas napisał(a): Bobek obszczekuje wszystko: jak się cieszy, jak się boi, jak sie wita, żegna i nie zgadza... wszystko. Takim niskim, przydymionym głosem. Nie wiem, czy szczeka, jak jamnik, bo się na tym nie znam. Mam nadzieję, że nikt mnie o to nie zapyta. Mnie obszczekał tylko na powitanie. A Milva tylko raz go postraszyła zębami kiedy za długo zaprzątał moją uwagę. Już się zaczyna normować, nie bój nic, teraz powinno być z górki:) zasadzkas napisał(a): Wczoraj ten Pan sugerował, że ja mu specjalnie takie zdjęcia zrobiłam, żeby wyglądał jak jamnik :shake: No, rzeczywiście, podstępna z Ciebie bestia. A ten pan sprytny niesamowicie, że się nie dał nabrać. Tylko czego on się spodziewał po psie ze schroniska, po przejściach, oddawanym za darmo?:stupid: Ciekawostka, jak też on sobie wyobraża zdjęcia, na których widać, że pies nierasowy. Quote
zurdo Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 trzymam kciuki za dom na żoliborzu. Może mieszkałby gdzieś po sąsiedzku. Leki na serce rzeczywiście bywają drogie, ale dla takiego maluszka dawki są przecież dużo mniejsze, jakoś by się tej pani pomogło, tylko żeby zechciała adoptować Bobka... Quote
zasadzkas Posted May 9, 2007 Author Posted May 9, 2007 Nie, krew robiliśmy dziś rano, przez to pudełko czekoladek, które zeżarł :roll: Dzielnie wszystko zniósł choć bardzo się bał. Wyniki wieczorem. Jutro ekg w Grodzisku i ostateczna diagnoza. Wczoraj doktor dał mi posłuchać tego serduszka. Wczoraj też nasza suka tak na niego wskoczyła, że bałam się bardzo. Bez przyczyn typu jedzenie, zabawki, czy coś. Ona go podgryza też jak kaszle, pewnie nie rozumie dziwnego zachowania. Mały posikał się ze strachu. To nie jest dobrze, że tak stresująco ma u nas :shake: Wczoraj też, mąż wrócił z pracy przede mną i chciał z psami wyjść. Bobek na widok smyczy w jego ręku też się troszkę posikał. Mąż mówi, że jego jakiś facet lał, na 100%. Zostawił go w spokoju i na siłę nie ciągnął, żeby nie stresować jeszcze bardziej. Lubimy tego małego Bobka co nam się plącze ciągle pod nogami. Miałam też telefon od innej pani, od razu mówiłam o sercu i nie zniechęciła się. Pani ma dzieci, a mieszka niedaleko Gamoni, więc może poproszę o inspekcję ;) Beata, dałabyś radę? Sprawdzamy te dwa domki i możliwości sercowe. Myślę, że gdyby pani rencista była lepsza, to jakąś rentę dla Bobka stanowimy i już. W tej sytuacji biorę pod uwagę tylko domki w Warszawie. Ze względu na odległość bliską oraz dobrych wetów, którzy będą potrzebni. Dziękuję Wam bardzo za kciuki i za wszystko. Dostałam maila od pani z allegro, gdzie nie ma wzmianki o choorobie, bo jeszcze nie wiedzieliśmy. Pani napisała, że nie może go przygarnąć, ale może wpłacić pieniądze na leczenie. Ludzie potrafią być dobrzy, naprawdę. Powiem Wam, jak wpłaci. Na chwilę obecną wydałam na Bobka ponad 100zł, na wszystko mam rachunki. Jutro będzie ze 150. A potem jeszcze leki. Czy ktoś ma dostęp do hurtowni jakiejś z lekami wet.? Byłoby taniej. Quote
maciaszek Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 zasadzkas napisał(a):Wyniki wieczorem. Są już? Wiadomo coś? Quote
zasadzkas Posted May 9, 2007 Author Posted May 9, 2007 Stan zapalny. W zestawie rtg również, płuca chore. Jutro kardiolog i ekg. Jest nadzieja, że to zapalenie płuc. Nie pomyślałabym kiedyś, że będę się cieszyć z zapalenia płuc u psa, ale będę. Kciuki bardzo potrzebne. Jutro mają też dzwonić potencjalne domki. Quote
maciaszek Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 A badania krwi? W porządku? Trzymam kciuki bardzo mocno. I niech domków dzwoni co nie miara :) Quote
zasadzkas Posted May 9, 2007 Author Posted May 9, 2007 W krwi również widoczny stan zapalny w jakimś parametrze. Anemia śladowa. Quote
zurdo Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 No to jutro dla Boberka ważny dzień. I oby szczęśliwy. Quote
JamniczaRodzina. Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Mocno trzymamy:thumbs: :thumbs: :thumbs: za Boberka.Aby biedulek miał szczęście. Quote
zasadzkas Posted May 10, 2007 Author Posted May 10, 2007 Chyba umiecie trzymać kciuki, bo Bobek ma serce słabe, ale nie chore.:multi: Jest wtórnie osłabione przez płuca. W najgorszym razie będzie się szybciej męczył, leków do końca życia nie będzie trzeba. Teraz kuracja dwumiesięczna, żeby płuca wróciły do zdrowia. Najlepsze na koniec: mówiłam, że mu strasznie śmierdzi z pyska, naprawdę strasznie. Arka po badaniu całym poprosiła o sprawdzenie zębów, czy mu któryś mleczak nie gnije. I wiecie, co wet znalazł w jego paszczy? Patyk wbity w górną szczękę, w poprzek, między zębami. :crazyeye: Przegniły, śmierdzący. Pod patykiem odleżyna, różowy ślad. Musiał to mieć tak długo. Jak się męczył z jedzeniem :shake: Mogę mu tam ołówek położyć. Zrobię jutro fotki, to Wam pokaże. Mały śpi słodko. Czekam na te telefony, które miały dzwonić, ale cisza. Dzwoniła Czarna ale Wrocław. Bobek w Warszawie będzie miał opiekę, a gdzie indziej, to nie wiem. Bardzo serdecznie dziękuję za kciuki: pomogły. Mam listę leków do wykupienia. Będzie "wyprawką" jamniora. Quote
ARKA Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 on mial tak jakby zaklinowany patyk pod podniebieniem-opierajcy sie naprzeciwleglych zebach-umocowany, zaklinowany miedzy przeciwleglymi zebami!:crazyeye: Quote
zurdo Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 jak on się musiał męczyć :shake: Cieszę się, że wszystkie najgorsze podejrzenia się nie potwierdziły. Teraz jeszcze domek szybko... Quote
zasadzkas Posted May 11, 2007 Author Posted May 11, 2007 Jutro jedziemy z Bobkiem do nowego domu. Zamieszka na Żoliborzu, z pewną miłą panią, która będzie o niego dbać. Szkoda mi strasznie. Mąż od dwóch dni kusi, żeby Bobek został, ale muszę być mądra. Nie dam rady wyjść na spacer w dwoma psami, bo wózek z dzieckiem będę w zębach trzymać :p Gdyby jeszcze Milwa była małą psinką. Poproszę o kciuki za jutro. Żeby Pani mi się bardzo spodobała, jeszcze bardziej i żebym przeżyła :roll: Quote
zurdo Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 hurra, trzymamy kciuki, chcemy mieć Bobka somsiada-żoliborzanina! Quote
Celina12 Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Więc znowu trzymamy kciuki....:multi: Nie dziwię się,że ciężko będzie się z NIM rozstać-jamniki bardzo zapadają w serca,,potrafią to tak jakoś zręcznie zrobić:diabloti: Boberku-teraz już tylko może być lepiej...masz cudną opiekę a i jeszcze jutro może DOMEK!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.