Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 192
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='kora78']tam jest 3 dzieci, plus czwarte chyba juz dorosle. 2 dzieci kolo 10lat, trzecie to niemowle jeszcze prawie. pani w domu siedzi, pan pracuje. psa w przeszlsoci tylko pani miala, w dziecinstwie, gdy mieszkala na wsi, wiec pewnie na lancuchu. zwierzat w domu nie ma.
nie wiem, mi to wyglada na szukanie zabawki dla dzieci. nie wiem, czy rodzina szanowana.
ale niedaleko, pan sam by odebral.
napisalam do mari23 o wizyte, bo mieszka bardzo niedaleko, jak mi na mapie wyszlo, a w tej bliskiej okolicy to chyba juz nikogo nie ma, albo ktos z wroclawia musialby jechac, albo z legnicy. ja mam z 80km.[/QUOTE]

jestem już z powrotem....
ilość dzieci się zgadza ( dwoje plus niemowlę ;)), te starsze sa chyba tylko pani
Skutera wypatrzyli jeszcze w sierpniu i tak długo rozważali ta adopcję
oczywiście tekst i zdjęcia z dziećmi zachęciły ich do wyboru Skutera
teren do spacerów blisko, dzieci starsze deklarują chęć zabaw i spacerów - wogóle wizyta przebiegła...... wzorowo można by określić....
ale.....
poprosiłam znajomą wolontariuszkę Stowarzyszenia Help Animals mieszkającą w Środzie Śląskiej o "wywiad środowiskowy"....
okazało się, że pani jest znana - zimą wyrzuciła z domu półrocznego szczeniaka, którego przygarnęła sąsiadka
budynek jest 4-rodzinny, w tym w 3 mieszkaniach są po 2 psy, razem więc 6, jednego chudzielca spotkałam ( niektóre w komórkach :( )
sąsiadka nie ma dobrego zdania o pani i twierdzi, że kłamie o nie posiadaniu psa w tym mieszkaniu - miała, zanim rozeszła się z mężem i ułożyła ponownie życie

jesli dom ma być idealny dla Skutera - to chyba nie ten dom.....

Posted

ooooooo :(
szkoda.... :(

szkoda, ze niewlasciwi ludzie sie zglosili, ze narobilam sobie nadziei. ale nie szkoda, ze wizyta negatywna, bo lepiej dac negatywny werdykt, niz nie trafic i miartiwc sie o w najlepszym razie, zwrot z adopcji.

mari, dziekuje serdecznie!!!
teraz pisz, ile Cie wyprawa kosztowala i podaj konto do zwrotu kosztow na benzyne. prosze.

Posted

[quote name='kora78']tylko, co ja mam im powiedziec? nie umiem tak...[/QUOTE]

ja też, właśnie myślę, jak to zrobić.... jakoś mimo wszystko żal mi ich :(

[quote name='kora78']ooooooo :-(
szkoda.... :-(

szkoda, ze niewlasciwi ludzie sie zglosili, ze narobilam sobie nadziei. ale nie szkoda, ze wizyta negatywna, bo lepiej dac negatywny werdykt, niz nie trafic i miartiwc sie o w najlepszym razie, zwrot z adopcji.

mari, dziekuje serdecznie!!!
teraz pisz, ile Cie wyprawa kosztowala i podaj konto do zwrotu kosztow na benzyne. prosze.[/QUOTE]

ależ żadnych kosztów i zwrotów - nie ma mowy !
to niedaleko i cieszę się, że mogłam pomóc, choć przykro mi, że negatywnie ( pierwszy raz w zyciu mam taka sytuację)
Kora "miałaś nosa" - nieprawdaż?

ale trudno znaleźć teraz rozwiązanie - jak z nimi postąpić, co im powiedzieć...
żegnając się z państwem nie wiedziałam jeszcze o tym, co sąsiedzi mają do powiedzenia, więc powiedziałam panu ( bo to on chyba jest "szefem" w tej sprawie, jego wołali, jak weszłam), że pani, u której jest Skuterek skontaktuje się z nim, jeśli decyzja o adopcji będzie pozytywna, o wizycie ( a nawet kilku wizytach poadopcyjnych) też powiedziałam - pan przytakiwał - naprawdę gdyby nie to, czego się później dowiedziałam - werdykt byłby na tak, jedynie żywiołowość Skutera i dwupokojowe mieszkanie z 5-osobową rodziną to jakby mało trochę miejsca - to była moja wątpliwość, którą pan rozwiewał przekonująco

jedno małe "ale" - te opinie odnoszą się do kobiety, to jej są te starsze 10-11 letnie dzieci, pani rozwiodła się z mężem, potem zamieszkał u niej obecny domownik i ojciec najmłodszego dziecka
natomiast dziwne - bo żadne z nich nie wygląda na rodzica dorosłego dziecka, może w Wałbrzychu jest dziecko z pierwszego związku tego pana - nie pytałam o sprawy rodzinne, bo to najmniej ważne, chodzi mi tylko o wiarygodność informacji podanych telefonicznie

to nie on, ale ona tego szczeniaczka wyrzuciła
psiatko przygarnęła inna sąsiadka, niestety to tez nie najlepszy dom, nie ma jej po kilka dni i jeden z jej piesków ( ten rudy chudziak spotkany na podwórku) ciągle się błąka po mieście, a ten drugi zamknięty sam w domu jest

z przebiegu wizyty - wszystko super
naprawdę pan wspaniale opowiadał o motywach wyboru Skutera właśnie, o planach zabaw i spacerów z pieskiem ( treść ogłoszenia na pewno będzie przyciągała tych, co psa "dla dziecka" chcą), ujął mnie tym,
a to, co później usłyszałam było dla mnie szokiem, bo pani też miła była bardzo, choć mówiąc, że nie miała psa w tym mieszkaniu kłamała przecież....

nie wiem, w jaki sposób teraz poinformować pana o tym - ja odchodząc powiedziałam, że wszystko OK, ale ważne aby i pies, i ludzie byli szczęśliwi, więc ostateczna decyzja o adopcji należy do domu tymczasowego, gdzie Skuter jest.

Która z nas powie im, że Stowarzyszenie Help Animals ma w aktach zgłoszenie o wyrzuceniu przez panią psa w środku zimy?
Jak to załatwić teraz?
Owa wolontariuszka porywcza, chciała od razu ze mną tam iść i nagadać im, ale ja boję się takich "scen",
a poza tym musiałam szybko wracać, moja córka jest chora

tak myślę, czy nie powiedzieć, że oprócz wizyty potrzebna była opinia miejscowego stowarzyszenia i ta właśnie jest negatywna, bo była interwencja w sprawie tego wyrzuconego szczeniaka, Straż Miejska tam była nawet wtedy


nie wiem, jak to rozwiązać :( :(
może ktoś cos podpowie?

Posted

a wiec powiem, ze decyzja negatywna przez historie ze szczeniakiem, ze sie o tym dowiedzialam, ze interwencja stowarzyszenia byla i niestety, to ich dyskwalifikuje.

Posted

[quote name='kora78']a wiec powiem, ze decyzja negatywna przez historie ze szczeniakiem, ze się o tym dowiedziałam, ze interwencja stowarzyszenia była i niestety, to ich dyskwalifikuje.[/QUOTE]


to chyba najlepsze wyjście

nie mogę się "pozbierać", cały czas o tym myślę :( :( :(
gdybym wiedziała wcześniej - zapytałabym o to.....
ech, ależ mam "doła" :(

Posted

o co dol? ze skuter uratowany? :) nie martw sie :)
a mi w tel pan mowil, ze pani miala psa wczesniej, jak mieszkala na wsi. pan nigdy psa nie mial. tez dziwne. nie lubie dawac psow ludziom, ktorzy sa dorosli i to ich pierwszy pies. to dotad niewystarczajaco je lubili, pozadali? i nagle teraz? dziwne to dla mnie.

Posted

[quote name='kizimizi']to chyba nie jest idealny dom dla zadnego psiaka :-([/QUOTE]

mieliśmy tu kiedyś sytuację, kiedy decyzja o adopcji była negatywna, domek ewidentnie nie nadający się na opiekunów zwierząt .....
niestety poradzili sobie bez nas - jakaś fundacja przywiozła im innego psa :(

tu może być podobnie

[quote name='kora78']o co dol? ze skuter uratowany? :smile: nie martw sie :smile:
a mi w tel pan mowil, ze pani miala psa wczesniej, jak mieszkala na wsi. pan nigdy psa nie mial. tez dziwne. nie lubie dawac psow ludziom, ktorzy sa dorosli i to ich pierwszy pies. to dotad niewystarczajaco je lubili, pozadali? i nagle teraz? dziwne to dla mnie.[/QUOTE]

tak sobie teraz myślę, że zimą to pani już albo była w ciąży, albo i to dziecko się urodziło może - więc i pan już tu był...
pani mi tak właśnie mówiła, że miała tylko u rodziców psy, różne były, koty też - jak to na wsi
tak teraz analizuję to "różne były"....
bo ja najmłodsza nie jestem, ale z domu rodzinnego pamiętam (też na wsi) tylko jednego, jedynego psa - był z nami przez 18 lat, od mojego dzieciństwa, potem już w domu nie mieszkałam, psy znam, ale nie powiedziałabym o nich, że je miałam - to już były psy moich rodziców i siostry, która tam mieszka, nie moje przecież

a doła sama nie wiem, czemu mam - i to straszliwego.....
ciągle o tym myślę, analizuję każdą sekundę wizyty.....smutno mi tak bardzo

Posted

[quote name='kora78']nie smuc sie, nie smuc :shake:[/QUOTE]

w podpisie kizimizi jest Franuś
[*]
bardzo jest do niego podobny mój Bieduś.... a czemu o nim piszę?
bo starunio ma moczówkę i zazwyczaj zasikuje podłogę i pontoniki, kocyki....
dzisiaj zebrałam wszystko z podłóg do prania - więc zalał mi łóżko ( zapomniałam wychodząc zastawić je krzesełkami)
teraz one wszystkie śpią na czystych kocykach, a mnie zostało..... zalane łóżko:evil_lol:

może zrobił to, żeby mnie "rozsmucić"? ;)

Posted

Wam głupio, smutno, przykro, nie wiecie co powiedzieć, niepotrzebnie! Nie bo nie i koniec. A im ? A tym po drugiej stronie ? Jej nie było przykro wywalić szczeniaka w zimę i pewnie za pół roku nie byłoby głupio to samo ze Skuterem zrobić. A tym od Keksa nie było głupio oddawać go po miesiącu, bo się znudził. Jesteśmy za miękkie. Trzeba być twardym dziewczyny.

U Keksika też nam coś nie pasowało. Uczmy się na błędach.

Ja mam już dosyć bycia miłą dla pseudo- adoptujących.

Posted

Wiem, łatwo radzić na odległość ale pomyślałam, że można by tak na spokojnie powiedzieć im, że dowiedzieliście się o tym, jak postąpili ze szczeniakiem i prosicie o wyjaśnienia.

Raz - muszą jakoś się wytłumaczyć (wiadomo, nic takiego czynu nie tłumaczy...) a dwa - będzie to (mam nadzieję) dla całej rodziny nauczka na przyszłość - że takie czyny nie są niezauważalne i można kłamać i zmyślać bajki.

Posted

hmmm dluga historia.
dzwonilam do pana rano, byl poza zasieg8em, wiec sie ucieszylam w duchu i wyslalam sms, ze o ile wizyta ok to dowiedzialam sie od stowarzyszenia o akcji ze szceniakiem, wiec skutera im nie dam.
po czym pan do mnie dzwonil kilka razy, nie odbieralam, bo nie bardzo moge w pracy i wyslalam sms,ze jestem w pracy i nie moge gadac. a on nadal dzwonil, z obcego numeru, o czym nie wiedzialam i odebralam. bo dzis mialam tez odbior nimfy do adopcji i myslalam, ze to ten dom i to bylo akurat wazne dla mnie.
pan spytal, co z jakim szcezniakiem, ja powiedzialam, co wiem. ze straz miejska byla, itp. a pan, ze to on wzywal straz miejska do tego psa, ale przeciw sasiadce, bo ona sama nie ma co jesc i glodzila go i on dlatego straz wzywal.a to byl ich pies :na odchowanie:. nie wiem, co to znaczylo. nie, ze go wywalili ,tylko mieli go na odchowanie i sasiadka go sobie sama od nich wziela. a nie, ze oni go wywalili.
jak zaczelismy wchodzic w sczezgoly u mnie w [racy pojawil sie klient, wobec czego ja szybko powiedzialam- nie moge rozmawiac i sie rozlaczylam bez pardonu. a pn mi wyslal sms, zebym sie kultury nauczyla! odpisalam, ze nie moge w pracy gadac, ze mowilam o tym, ae ze nasza rozmowa nic nie da. no i cisza, juz nie dzownia.

mari, wiec moze to tam inaczej wygladalo, niz znajoma mowila? kto tam kogo zglaszal? sa dowody? moze tylko sklocone sasiadki robia sobie na zlosc jedna drugiej?
jednak przez to zamieszanie ja tego ds i tak nie chce. bo nie mam do nich zaufania i tylko bym sie martwila.
ale moze nie klamia, wyjasniajac?

Posted

[quote name='kora78']hmmm dluga historia.
dzwonilam do pana rano, byl poza zasieg8em, wiec sie ucieszylam w duchu i wyslalam sms, ze o ile wizyta ok to dowiedzialam sie od stowarzyszenia o akcji ze szceniakiem, wiec skutera im nie dam.
po czym pan do mnie dzwonil kilka razy, nie odbieralam, bo nie bardzo moge w pracy i wyslalam sms,ze jestem w pracy i nie moge gadac. a on nadal dzwonil, z obcego numeru, o czym nie wiedzialam i odebralam. bo dzis mialam tez odbior nimfy do adopcji i myslalam, ze to ten dom i to bylo akurat wazne dla mnie.
pan spytal, co z jakim szcezniakiem, ja powiedzialam, co wiem. ze straz miejska byla, itp. a pan, ze to on wzywal straz miejska do tego psa, ale przeciw sasiadce, bo ona sama nie ma co jesc i glodzila go i on dlatego straz wzywal.a to byl ich pies :na odchowanie:. nie wiem, co to znaczylo. nie, ze go wywalili ,tylko mieli go na odchowanie i sasiadka go sobie sama od nich wziela. a nie, ze oni go wywalili.
jak zaczelismy wchodzic w sczezgoly u mnie w [racy pojawil sie klient, wobec czego ja szybko powiedzialam- nie moge rozmawiac i sie rozlaczylam bez pardonu. a pn mi wyslal sms, zebym sie kultury nauczyla! odpisalam, ze nie moge w pracy gadac, ze mowilam o tym, ae ze nasza rozmowa nic nie da. no i cisza, juz nie dzownia.

mari, wiec moze to tam inaczej wygladalo, niz znajoma mowila? kto tam kogo zglaszal? sa dowody? moze tylko sklocone sasiadki robia sobie na zlosc jedna drugiej?
jednak przez to zamieszanie ja tego ds i tak nie chce. bo nie mam do nich zaufania i tylko bym sie martwila.
ale moze nie klamia, wyjasniajac?[/QUOTE]

ja się też zastanawiam nad tym, ale przecież gdyby to sąsiadka zabrała im psa a oni wezwali straż miejską, to musiałaby im oddać.... jakie "odchowanie"?
pytałam, czy mieli psa - czemu nie wspomnieli o tym szczeniaczku?
piesek wciąż jest u tej sąsiadki przecież


może spróbuję dowiedzieć się prawdy od Straży Miejskiej, napiszę po prostu pismo do nich z zapytaniem oficjalnym
sytuacji Skutera to już raczej nie zmieni ( choć wciąż mi żal tych "obrazków" jego zabaw i spacerów, jakie przede mną malowali...

dzieci grzeczne, ułożone - to też zrobiło na mnie dobre wrażenie...
o tym piesku nie mówiła sąsiadka, która go zabrała, ale inna - mieszkająca wyżej jeszcze ( oni na parterze), więc chyba są skłóceni z więcej niż jedną sąsiadką - a to też dobrze nie jest

naprawdę mam wielki rozgardiasz w głowie, nie wiem, co o nich myśleć - jedno jest pewne - pan nawet nie zaprzeczył, szczeniaczka mieli i nie powiedzieli mi o tym, jak pytałam, czy mieli tu już jakiegoś psa, czyli mają jednak coś do ukrycia

Posted

Jeju, scenariusz jak z jakiegoś kiepskiego serialu :roll:

Trochę źle Kora rozegrałaś, trzeba było napisać żeby pan dzwonił wieczorem. Ciekawe co by jeszcze wyjaśnił, jak się tłumaczył. A teraz pewnie ma niezłe zdanie o dogomaniaczkach...
Co nie zmienia faktu, że ja bym tam Skutera nie dała, za dużo tego wszystkiego, kombinowania, zamieszania, niedopowiedzeń

Posted (edited)

[quote name='marta0731']Jeju, scenariusz jak z jakiegoś kiepskiego serialu :roll:

Trochę źle Kora rozegrałaś, trzeba było napisać żeby pan dzwonił wieczorem. Ciekawe co by jeszcze wyjaśnił, jak się tłumaczył. A teraz pewnie ma niezłe zdanie o dogomaniaczkach...
Co nie zmienia faktu, że ja bym tam Skutera nie dała, za dużo tego wszystkiego, kombinowania, zamieszania, niedopowiedzeń[/QUOTE]

oni raczej nie mają pojęcia o dogomanii - znaleźli Skutera na "przygarnij zwierzaka"
pytali, czemu ta pani, u której jest Skuter chce go oddać - tłumaczyłam, jak pomaga się psom ze schroniska znaleźć dom, ale o dogomanii nie mówiłam

a co do rozegrania - Kora tak, jak ja - nie nadaje się na polityka ;)
myślałam, żeby do nich zadzwonić, ale nie potrafię tak "na zimno" rozmawiać

Edited by mari23

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...