Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Agnes']mam ja za krotko zeby to s-chrzanic ;) i ona zwiala za pierwszym razem kiedy byla u mnie ok 1,5 tygodnia, wiec tym bardziej nie bylo to z mojej winy. Ona nie ucieka ot tak. W sytuacjach normalnych jestem w stanie ja odwolac. Jak cos wyczuje - nie.[/QUOTE]
no psa wina to to nie jest ;)
generalnie, mój gram też teoretycznie teraz ucieka tylko jak coś wyczuje, albo puszczę go w złym miejscu ;) ale ja uważam, że to tylko i wyłącznie moja wina. Nie psa, nie nikogo, moja.
Psa, który nie jest szczeniakiem, a nie umie przychodzić na zawołanie- nigdy nie puszczamy wolno i nie dajemy okazji uciec. Pierwszy błąd.
CIERPLIWOŚĆ, konsekwencja, "a może nie ucieknie"- nie, nie ma moża ;) drugi błąd.
1,5 tygodnia to dużo czasu :diabloti: Bruma mi zaczęła nie spać po 24 godzinach, i też uważam że to po części moja wina- a raczej wina mojego charakteru. Bo przecież bardzo możliwe, że u kogoś innego, spokojniejszego, to byłby grzeczniutki piesek ;)
to jest żywe zwierzę, nic nigdy nie będzie czarno- białe, właściwe, niewłaściwe, nigdy pies nie będzie posłuszny w 100%, nigdy też nie stanie się posłuszny sam z siebie, pamiętaj o tym ;) bo jestem pewna że wiesz. Rozumiem też, że można swojego psa nienawidzić, ale zobaczysz, że jak praca da efekty będziesz najszczęśliwsza na świecie ;)

Posted

wina Agnes, że puściła psa, którego nie była pewna(choć z drugiej strony, to jedyny sposób sprawdzenia psa tak naprawdę), ale nie jej wina, że pies miał już swoją wizję życia, której nie zdążyła zmienić ;)

Posted

[quote name='motyleqq']wina Agnes, że puściła psa, którego nie była pewna(choć z drugiej strony, to jedyny sposób sprawdzenia psa tak naprawdę), ale nie jej wina, że pies miał już swoją wizję życia, której nie zdążyła zmienić ;)[/QUOTE]
no nie wiem, u mnie Bruma na początku miała linkę ze dwa razy, później zobaczyłam, że nie odlatuje w kosmos i nie ma takiej potrzeby ;) raz jak była szczeniaczkiem to mi spierdzieliła z zasięgu wzroku do pieska, ale się jej schowałam i tak się przeraziła że więcej tego nie zrobiła :diabloti: wiadomo, to borderek, ale też nie taki co się kurczowo trzyma spódnicy mamusi. Gram uciekał tylko z mojej winy- niby go uczyłam przychodzić, ale nie nauczyłam ;) taka różnica

Posted

[quote name='Unbelievable']no nie wiem, u mnie Bruma na początku miała linkę ze dwa razy, później zobaczyłam, że nie odlatuje w kosmos i nie ma takiej potrzeby ;) raz jak była szczeniaczkiem to mi spierdzieliła z zasięgu wzroku do pieska, ale się jej schowałam i tak się przeraziła że więcej tego nie zrobiła :diabloti: wiadomo, to borderek, ale też nie taki co się kurczowo trzyma spódnicy mamusi. Gram uciekał tylko z mojej winy- niby go uczyłam przychodzić, ale nie nauczyłam ;) taka różnica[/QUOTE]

no ale to nadal nie zmienia tego, że to nie wina Agnes, że Fanta ma chęć ucieczki ;) tyle tylko, że Agnes nie powinna była dopuścić do tych ucieczek(ale różne są w życiu sytuacje), bo to spowolni proces nauki. ale mają postępy i to jest ważne. w końcu Fanta się nauczy i uwolni od linki :)

Posted

[quote name='Unbelievable']no psa wina to to nie jest ;)[/QUOTE]

ten pies uciekal od samego praktycznie poczatku to gdzie wina lezy po mojej stronie? wzielam pod dach dorosla suke, ktora miala taki nawyk, ot po prostu. Skad sie to wzielo, nie wiem i generalnie mnie to nie interesuje ;) Nie analizuje tez czy wina psa, czy poprzedniego "wlasciciela".

[quote name='Unbelievable']1,5 tygodnia to dużo czasu :diabloti: Bruma mi zaczęła nie spać po 24 godzinach, i też uważam że to po części moja wina- a raczej wina mojego charakteru. Bo przecież bardzo możliwe, że u kogoś innego, spokojniejszego, to byłby grzeczniutki piesek ;)[/QUOTE]

chyba kiepskie porownanie, albo nie mialas pod swoim dachem psa adoptowanego ;) jakbym puscila pierwszego dnia i by zwiala to? moja wina? no ew taka zebym ja puscila. Po 1,5 tyg tez nie puscilam wolno - byla na lince. Moja wina, ze zwiala, ale nie sam fakt ze miala taka ochote, bo ja biorac doroslego psa nie mam wplywu na wiele jej czynnikow. To nie jak biala kartka papieru w przypadku szczeniaka, ale tego chyba wyjasniac nie musze ;)

[quote name='Unbelievable']to jest żywe zwierzę, nic nigdy nie będzie czarno- białe, właściwe, niewłaściwe, nigdy pies nie będzie posłuszny w 100%, nigdy też nie stanie się posłuszny sam z siebie, pamiętaj o tym ;) bo jestem pewna że wiesz. Rozumiem też, że można swojego psa nienawidzić, ale zobaczysz, że jak praca da efekty będziesz najszczęśliwsza na świecie ;)[/QUOTE]

nie musisz mi tlumaczyc oczywistych rzeczy, teorie to ja znam, nie od wczoraj mam psa pod swoim dachem. I ja nie wymagam cudu, kurde ja niczego nie wymagam. Ot uznalam ze (blad?) wyzale sie na dogo.


Tak zeby bylo jasne ;) Ja jej nigdy nie puscilam na otrwartym terenie bez linki - never ever bo pewnie by nie spala na swoim poslaniu obecnie. Ona zwiala na lince, a linka lezala jakies 2 m ode mnie. Refleks mam na serio calkiem niezly, ona tak szybko sie rozpedza. Teraz jestem wyczulona i parze gdzie jest koniec linki i zebym miala szanse ew dobiec.

[quote name='Unbelievable']no nie wiem, u mnie Bruma na początku miała linkę ze dwa razy, później zobaczyłam, że nie odlatuje w kosmos i nie ma takiej potrzeby ;-) raz jak była szczeniaczkiem to mi spierdzieliła z zasięgu wzroku do pieska, ale się jej schowałam i tak się przeraziła że więcej tego nie zrobiła :diabloti: wiadomo, to borderek, ale też nie taki co się kurczowo trzyma spódnicy mamusi. Gram uciekał tylko z mojej winy- niby go uczyłam przychodzić, ale nie nauczyłam ;-) taka różnica[/QUOTE]

dorosly pies zgarniety z miejsca niewiadomego to serio co innego niz szczeniaczek. Ja Aze puscilam na polu po 4 dniach u mnie, miala 6 mcy i sama z siebie jako tako sie pilnowala. Fancie moge sie schowac i czekac sobie az ona skonczy wachac, patrzec, wachac znowu ew wtedy zobaczy ze mnie nie ma - i tu tez nie ma paniki ze nagle zniknelam.

Posted

widzę, że się nie zrozumiemy ;)
wiem, że się chciałaś wygadać, ale na prawdę nie wiem, czemu byłaś wkurzona skoro to była ewidentnie twoja wina. Tak jakbym ja miała mieć pretensje do Grama, że zwiał bo była brama otwarta :grins: tak, według mnie KAŻDA psia ucieczka to wina przewodnika
szczeniak też nie jest taką do końca czystą kartką, i też może mieć swoje za uchem, szczególnie, jeżeli się go zepsuje i trzeba jego nawyk później odkręcać.

Posted

[quote name='motyleqq']jak Timi zwiał przez otwartą bramę za rowerzystą z psem to też byłam wściekła, co nie znaczy, że winię za tą sytuację psa;)[/QUOTE]
no a czyja to wina w takim razie? rowerzysty? :diabloti:

Posted

[quote name='Unbelievable']widzę, że się nie zrozumiemy ;)
wiem, że się chciałaś wygadać, ale na prawdę nie wiem, czemu byłaś wkurzona skoro to była ewidentnie twoja wina. Tak jakbym ja miała mieć pretensje do Grama, że zwiał bo była brama otwarta :grins: tak, według mnie KAŻDA psia ucieczka to wina przewodnika
szczeniak też nie jest taką do końca czystą kartką, i też może mieć swoje za uchem, szczególnie, jeżeli się go zepsuje i trzeba jego nawyk później odkręcać.[/QUOTE]

błagam nie porównuj spieprzającego szczeniaka do dorosłej suki której się nie prowadziło od początku ;)
jak ktoś ma psa od szczeniaka i ten pies mu zwiewa po dorośnięciu to jak dla mnie jest do wyraźna wina przewodnika. Bo psa nie nauczył przywołania.
ale jak ktoś przgarnia psa dorosłego to może sobie winić co chce za to że pies ma tendencję do zwiewania. Siebie to można winić jedynie o niezapewnienie odpowiedniego zabezpieczenia na wypadek psiej ucieczki i dopuszczenie do tego żeby pies dał nogę. I można być wkurzonym na psa, na siebie- czemu nie? I o to tu chodzi Agnes, przynajmniej ja ją tak zrozumiałam.

Posted

[quote name='maartaa_89']błagam nie porównuj spieprzającego szczeniaka do dorosłej suki której się nie prowadziło od początku ;)
jak ktoś ma psa od szczeniaka i ten pies mu zwiewa po dorośnięciu to jak dla mnie jest do wyraźna wina przewodnika. Bo psa nie nauczył przywołania.
ale jak ktoś przgarnia psa dorosłego to może sobie winić co chce za to że pies ma tendencję do zwiewania. Siebie to można winić jedynie o niezapewnienie odpowiedniego zabezpieczenia na wypadek psiej ucieczki i dopuszczenie do tego żeby pies dał nogę. I można być wkurzonym na psa, na siebie- czemu nie? I o to tu chodzi Agnes, przynajmniej ja ją tak zrozumiałam.[/QUOTE]
nic nie porównuję :grins: piszę tylko, że ja nawet szczeniaka dla bezpieczeństwa na lince miałam. Szczeniaka bordera. Szczeniaki mają naturalną tendencję do podążania za człowiekiem. Mniej uciekają. Łatwiej to wyegzekwować. Mam nadzieję, że nadążasz.

Posted

[quote name='Unbelievable']nic nie porównuję :grins: piszę tylko, że ja nawet szczeniaka dla bezpieczeństwa na lince miałam. Szczeniaka bordera. Szczeniaki mają naturalną tendencję do podążania za człowiekiem. Mniej uciekają. Łatwiej to wyegzekwować. Mam nadzieję, że nadążasz.[/QUOTE]

wow no co ty,ale z ciebie Kolumb :grins:


u mnie dla odmiany żaden pies nigdy na lince nie chodził, nawet mój szczylek hovawarta który jest dosc niezalezny i ktoremu zdazylo sie kilka dni temu pierwszy raz ogluchnac na wolanie
a juz tym bardziej nie wyobrazam sobie wyprowadzac psa na linie przez 3 lata

Posted

[quote name='Unbelievable']nic nie porównuję :grins: piszę tylko, że ja nawet szczeniaka dla bezpieczeństwa na lince miałam. Szczeniaka bordera. Szczeniaki mają naturalną tendencję do podążania za człowiekiem. Mniej uciekają. Łatwiej to wyegzekwować. Mam nadzieję, że nadążasz.

ja tez ;) i? pies zwial 3 razy, tzn oddalil sie moze tak - za tropem. Szczeniak tego nie zrobi ;) nie poleci za tropem, za zwierzyna

maartaa_89 tak o to mi chodzilo ;)

Posted

[quote name='maartaa_89']wow no co ty,ale z ciebie Kolumb :grins:[/QUOTE]
dla mnie tak samo oczywiste było napisanie o szczeniaku z hodowli na lince i starszym psie z adopcji bez linki ;)

[quote name='Agnes']ja tez ;) i? pies zwial 3 razy, tzn oddalil sie moze tak - za tropem. Szczeniak tego nie zrobi ;) nie poleci za tropem, za zwierzyna[/QUOTE]

nie znasz możliwości terrierów ;)

Posted

[quote name='Unbelievable']no a czyja to wina w takim razie? rowerzysty? :diabloti:[/QUOTE]

:mdleje: przecież napisałam, że NIE winię za to psa. moja wina, że nie wzięłam go na smycz, nie spodziewałam się, że wybiegnie za bramę(nie robił tego wcześniej, no ale nie miał po co)

Posted

[quote name='motyleqq']:mdleje: przecież napisałam, że NIE winię za to psa. moja wina, że nie wzięłam go na smycz, nie spodziewałam się, że wybiegnie za bramę(nie robił tego wcześniej, no ale nie miał po co)[/QUOTE]
no właśnie o to mi chodzi ;)

Posted

[quote name='Unbelievable']no właśnie o to mi chodzi ;)[/QUOTE]

ale to zupełnie co innego niż sytuacja Agnes :) uważam, że w tamtym momencie Timi powinien już umieć się odwołać. myślałam, że umie :diabloti: zwłaszcza że kilka dni wcześniej chciał zrobić prawie to samo: polecieć za bramę do kur u sąsiadów, ale się odwołał.

Posted

[quote name='Unbelievable']widzę, że się nie zrozumiemy ;)
wiem, że się chciałaś wygadać, ale na prawdę nie wiem, czemu byłaś wkurzona skoro to była ewidentnie twoja wina. Tak jakbym ja miała mieć pretensje do Grama, że zwiał bo była brama otwarta :grins: tak, według mnie KAŻDA psia ucieczka to wina przewodnika
szczeniak też nie jest taką do końca czystą kartką, i też może mieć swoje za uchem, szczególnie, jeżeli się go zepsuje i trzeba jego nawyk później odkręcać.[/QUOTE]

Ja wiem czemu Agnes mogłaby się zdenerwować łagodnie rzecz ujmując. I fakt nie ma różnicy, co ucieka- czy szczyl czy dorosły pies. Różnicą jest w jakich okolicznościach trafił pies do naszego domu. Czy miesiącami planowaliśmy nowego zwierzaka chociażby dla spełnienia swoich marzeń, czy po prostu zachciało nam się drugiego psa... czy też bierzemy następnego, bo straciliśmy niedawno swojego poprzedniego, do którego się człowiek przyzwyczaił żyjąc z nim 8 lat. A pojęcie "niedawno" to każdy indywidualnie niech sobie tłumaczy. U Agnesowej trwało to rok, ja wzięłam Kleo ze schronu 6 dni po wypadku samochodowym Luny. I dobrze rozumiem, czemu czasem człowiek może być po prostu wkurw...
Ale to, co się osiągnie potem ze swoim psem dzięki cierpliwości i pracy, daje ogromną satysfakcję...z czasem.

Posted

[quote name='Agnes']Takze tego...chce ktos rudego pieseczka?:diabloti:

....

ech chyba tylko dwie osoby wiedza ile ja sie nameczylam, ile mnie to nerwow kosztowalo! tu uklony w Wasze strony :) jakbym napisala, ze nie jest lepiej to bym sklamala, ale dla mnie to nie jest wystarczajace, o! ;)[/QUOTE]
Ja chcę, będę miała stado do polowań na sarninę w zimę - świeżuteńki barf :diabloti:. Może nawet gdzieś dzika im się uda dorwać i kiełbaskę się zrobi :cool3:

Za krótko żeby dojść do perfekcji ;). Łatwiej uczyć od początku niż naprawiać coś już spapranego, ale zepsutego da się do stopnia zadowalającego ogarnąć. Chociaż z szybkim psem z motorkiem w tyłku można cholery dostać :p

Posted

[quote name='*Monia*'] Chociaż z szybkim psem z motorkiem w tyłku można cholery dostać :p[/QUOTE]

no właśnie dlatego nie do końca potrafię odnaleźć się w linkowaniu psa ;) moje psy mają tak krótki czas reakcji, że i tak nie zdążę nic zrobić, chyba że trzymałabym linkę non stop w ręku, co z kolei dla mnie jest bez sensu(znowu: przy moich psach). Etna nie była linkowana, Timi trochę w miejscach, gdzie mógł kogoś obszczekać-czułam się spokojniej mając asekurację

Posted

Asia cos w ten desen. Aczkolwiek Fante wzielam jeszcze pozniej...16 mcy. I pamietam ile nerwow kosztowalo mnie nauczenie Azy tego wszystkiego, wiem tez jaki byl efekt. Tyle, ze problemy z Fanta sa po prostu inne. Wracanie ciagle do tego co bylo, do tego jaka byla Aza jest trudne i nie pomaga, ale to silniejsze ode mnie. Aza byla naj, byla tym psem z ktorym w wielu kwestiach sie rozumialam idealnie i moze dlatego jeszcze bardziej sie wsciekam jak cos mi nie wychodzi z Fanta.
Fanta ma fajny potencjal potrafi bardzo szybko sie danej rzeczy nauczyc, nie wszystkiego nie zawsze. Mysle ze sporo jestesmy w stanie razem zdzialac, tylko musze przebrnac przez pare "kwestii" ;)

Posted

[quote name='motyleqq']ale to zupełnie co innego niż sytuacja Agnes :) uważam, że w tamtym momencie Timi powinien już umieć się odwołać. myślałam, że umie :diabloti: zwłaszcza że kilka dni wcześniej chciał zrobić prawie to samo: polecieć za bramę do kur u sąsiadów, ale się odwołał.[/QUOTE]
ano widzisz, myślał indyk o niedzieli, ja też wiele rzeczy myślałam :diabloti: teraz jestem mądrzejsza ;) i ty też na pewno jesteś

[quote name='Asia&Kleo']Ja wiem czemu Agnes mogłaby się zdenerwować łagodnie rzecz ujmując. I fakt nie ma różnicy, co ucieka- czy szczyl czy dorosły pies. Różnicą jest w jakich okolicznościach trafił pies do naszego domu. Czy miesiącami planowaliśmy nowego zwierzaka chociażby dla spełnienia swoich marzeń, czy po prostu zachciało nam się drugiego psa... czy też bierzemy następnego, bo straciliśmy niedawno swojego poprzedniego, do którego się człowiek przyzwyczaił żyjąc z nim 8 lat. A pojęcie "niedawno" to każdy indywidualnie niech sobie tłumaczy. U Agnesowej trwało to rok, ja wzięłam Kleo ze schronu 6 dni po wypadku samochodowym Luny. I dobrze rozumiem, czemu czasem człowiek może być po prostu wkurw...
Ale to, co się osiągnie potem ze swoim psem dzięki cierpliwości i pracy, daje ogromną satysfakcję...z czasem.[/QUOTE]
ja obydwa psy miałam wymarzone, obydwa psy były straszne. Wiem jak to jest nienawidzić swoje marzenie ;) serio

Posted

Ja myślę że musisz w końcu , nauczyć się jednego - że Aza to była Aza , a Fanta to jest Fanta.
I że nie wzięłaś kopii Azy , tylko masz teraz dwa psy. Z tymże jednego w sercu , a drugiego na smyczy.
To co wewnętrznie przeżywasz , to jest bardzo naturalne i każdy to przerabia.
Wg mnie , a ja lubię mieć rację :diabloti: zbyt długo czekałaś z podjęciem decyzji o drugim psie i to odwlekanie decyzji , spowodowane było tym , że szukałaś psa identycznego jak Aza , a zarazem zupełnie innego. I tu rządzi Tobą teraz podświadomość. Stąd frustracje ;)
Twoje serce i rozum bardzo się rozminęły i rozmijają. Wszystko przychodzi z czasem.

Póki sama z sobą nie wygrasz walki , że Fanta to nie Aza ... Wasze relacje nie do końca będą takie , jakie z Fantą możesz mieć.
Każdy pies jest inny ... "nowy" pies , nie jest zastępstwem za tego który odszedł. Nowy pies jest kolejnym psem , nowym , innym i nigdy nie będzie taki jak poprzedni.

Gdybym teoretycznie ;) szła Twoim tokiem rozumowania sercem ... to żadna z tych pokrak które posiadam. Nie spełniła by jednego procenta , tego co miały moje NAJ psy.
Bo żaden obecny im do piątych pazurów nie dorasta. Aczkolwiek trzeba nauczyć się , że mają inne zalety - nauczyć się też porównywać .. bo to każdy człowiek robi , jest to normalne i silniejsze od mózgu.

To co dała Ci Aza , to naukę , wiedzę , doświadczenie ... i dzięki niej musisz nauczyć się wykorzystać to na Fancie , biorąc poprawkę , że Fanta to nie Aza.

No kurczę , nikt nie lubi być porównywany ;) Gdybyś miała siostrę ;) nie wiem czy masz i rodzice wiecznie by porównywali Cię do niej .... postępowali tak jak z nią , wg jej osobowości .. każda rozmowa , gest ... skierowany do Ciebie , był by pod pryzmatem siostry.
Nie czuła byś się dobrze ... to osłabia poczucie własnej wartości.

U psów jest dokładnie tak samo. Każdy lubi być sobą , a nie kimś.


PS mi się bardzo podoba Twój wybór psa.
I to nie jest to , że nie kochasz Fanty , kochasz .. ale kochaj ją jako ją , a nie duplikat. Musisz kochać je obie

Posted

[quote name='Unbelievable']pytanie czy chesz szybko, a na pałę, czy długo, a na zawsze ;)

Gram chodził na lince 3 lata, wierz mi, swoje wycierpiałam, ale bez tego bym sobie nigdy w życiu nie poradziła. Linka jest wspaniałym narzędziem szkoleniowym, tylko trzeba go mądrze używać. Nic nie zastąpi cierpliwości. Ja z Gramem nigdy nie pójdę na spacer tak jak z Brumą, w środku miasta, na skwerku między ulicami. Cóż poradzić, takie życie. Takiego psa masz, takiego musisz akceptować.
I pamiętaj, prawie nigdy pies nie jest winny
;)

Dokładnie. Ja wzięłam Joko jako ok. 5letnią sukę. Kaukaza, który kilka miesiecy zył na gigancie. Zero kontaktu z człowiekiem :p
I mam psa który od 8 lat na wiekszość spacerów lesno-polnych idzie na lince. I to jest kwestia tylko i wyłacznie mojego lenistwa, że mi się nie chce nad tym pracować do upadłego. Pogodziłam się z tym, że ten pies taki jest i moze gdybym walkowała z nią kwestie przywołania non stop to byłby to odwoływaln y piesełek. A tak Joko wraca 8 na 10 razy. Teraz z oczywistych przyczyn jako ślepnąco-głuchy pies nie chodzi luzem w ogóle.


[quote name='Agnes']mam ja za krotko zeby to s-chrzanic ;) i ona zwiala za pierwszym razem kiedy byla u mnie ok 1,5 tygodnia, wiec tym bardziej nie bylo to z mojej winy. Ona nie ucieka ot tak. W sytuacjach normalnych jestem w stanie ja odwolac. Jak cos wyczuje - nie.

OE i do dzieła. Skoro pies Ci zwiewa za tropem, to może warto pomyśleć o ciut bardziej awersyjnych rozwiązaniach?
Tylko musisz sobie odpuścić wkurzenie i emocje. Dasz ciała wtedy. Zero agresora na psa.
Chociaż doskonale wiem, jak frustrujący jest brak efektów, pomimo tego, że się wszystko robi podręcznikowo. "I każdy inny piesek juz to umie, a moj jest gupi i wredny bo nie chce tego pojać" ;)
Przerabiałam to najpierw z Joko, potem z Rotem, teraz z Polą. Z każdym coś idzie nie tak jak powinno. Każdy ma swoje odpały.
I pomimo tego, ze teraz mam psa, który jedyne z czym ma problem to opanowanie ekscytacji. To miliard razy bardziej wolałam Rota-agresora. To był ten jeden jedyny pies idealny. Każdy po nim juz nie bedzie tak dobry, tak mądry, tak fajny itd.
I tak jak Vectra napisała-tu chyba leży źródło Twojego wkurwa na psa :) Pewnie nieświadomie, ale to niestety się mocno odbija. I tak jak z psem każdy inny, tak człowiek jeden przejdzie do porzadku dziennego po kilku dniach inny potrzebuje lat.


[quote name='Unbelievable']no psa wina to to nie jest ;)
generalnie, mój gram też teoretycznie teraz ucieka tylko jak coś wyczuje, albo puszczę go w złym miejscu ;) ale ja uważam, że to tylko i wyłącznie moja wina. Nie psa, nie nikogo, moja.
Psa, który nie jest szczeniakiem, a nie umie przychodzić na zawołanie- nigdy nie puszczamy wolno i nie dajemy okazji uciec. Pierwszy błąd.
CIERPLIWOŚĆ, konsekwencja, "a może nie ucieknie"- nie, nie ma moża ;) drugi błąd.
1,5 tygodnia to dużo czasu :diabloti: Bruma mi zaczęła nie spać po 24 godzinach, i też uważam że to po części moja wina- a raczej wina mojego charakteru. Bo przecież bardzo możliwe, że u kogoś innego, spokojniejszego, to byłby grzeczniutki piesek ;)
to jest żywe zwierzę, nic nigdy nie będzie czarno- białe, właściwe, niewłaściwe, nigdy pies nie będzie posłuszny w 100%, nigdy też nie stanie się posłuszny sam z siebie, pamiętaj o tym ;) bo jestem pewna że wiesz. Rozumiem też, że można swojego psa nienawidzić, ale zobaczysz, że jak praca da efekty będziesz najszczęśliwsza na świecie ;)


Abstrahujac juz od kwesti emocji i poukładania sobie w głowie kwestii psa. To Martyńcia mądrze gada. Nie ma się co wkurzać, tylko po prostu spuścić parę i pomysleć nad kilkoma sprawami.
Nie ma jednej słusznej recepty na wychowanie psa. Nie ma metody idealnej dobrej dla każdego. No i kurde psy się od siebie różnią. Szczeniaki z jednego miotu się różnią. I to trzeba sobie wbić do łba i od tego zaczynać. Nie patrzec hen daleko, tylko skupiac się na tym co robi się tu i teraz.

Jak wzięłam Rota to juz nas widziałam na placu, na rekawie i och nareszcie piesek, który bedzie we mnie wpatrzony. I miałam 4 lata walki z ogarnięciem PODSTAW posłuszeństwa. Piesełek wiedział co znaczy siad, waruj, noga. Ale jak miał wroga na horyzoncie to miał olew. I 4 lata nam zajeła robota nad podstawami. Były chwile ze pakowałam psa do samochodu i jechałam do weta go uśpić. W połowie drogi wracałam. Były chwile ze serio miałam ochote zamknac go w kojcu i zostawic tam na zawsze.
No kurde ale to nie była jego wina. Ktoś spartolił, ktoś dał ciała, pies miał takie predyspozycje. I efekt był jaki był :)

Po 2 latach dopiero dałam sobie spokoj z "marzeniami" i zaczełam się cieszyc, że mam psa. I o dziwo poszło nam dużo sprawniej, szybciej, bez takiego spinania pośladów. Okazało się, ze to kurde całkiem fajne futro. I owszem nie chodzilismy na grupowe spacerki i moj piesek nie był duszą towarzystwa. I na pewno nie pojechałabym z nim na zlot, ale miał milion innych zalet.
Jak przestałam czekać na cud, a skupiłam się na dniu dzisiejszym jakoś przestał mnie ten pies wkurzać. :diabloti:


ogólnie się rozwlekłam jak cholera, a chodzi mi o to co juz Martyna, Ewa napisały. Do każdego psa trzeba podejsc inaczej i indywidualnie. Dac sobie i psu czas. Zaakceptować go takim jaki jest i pod tym kątem z nim pracować. No i trochę wyluzować-łatwiej się żyje wtedy. A z psem szczególnie :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...