Jump to content
Dogomania

Pierwsze treningi - kiedy zaczac?


Recommended Posts

Posted
Rozumiem Wasz punkt widzenia...
To on już się stał nasz? A czyj konkretnie?

Zielska i innych osób, dla których szkolenie psa i startowanie w zawodach jest ponad wszystko. Twierdzisz, że nie bronisz Zielska jednocześnie broniąc jej punktu widzenia, więc może i Ty też masz takie podejście do sprawy. Jeżeli nie, to przepraszam i Ciebie z tego grona wyłączam.

  • Replies 168
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hmm... Ja chyba Zielsko rozumiem. Choć nie mam zielonego pojęcia, co bym sama w takiej sytuacji zrobiła.

Tak jak pisze Robull - dla psiaka byłoby chyba lepiej, gdyby znalazł nowy dom, w którym własnie byłby kochany za sam fakt, że jest.

Dla ruchliwego, temperamentnego psa chyba niezbyt miłą byłaby alternatywa - siedzenie w domu lub też tylko obserwowanie innych szalejących psów.

Pozdrawiam

Goddy

Posted

Mami... Ale ludzie, którzy braliby psa wiedzieliby na co się decydują. Wiesz... Nie sądzę, aby Zielsko oddała psa w ręcę pierwszego lepszego chętnego.

Zresztą... Jak ktoś już zauważył - jest to sytuacja czysto hipotetyczna. I nikt chyba nie jest w stanie na 100% przewidzieć, jak w konkretnej sytuacji by sie zachował.

Pozdrawiam

Goddy

Posted
Dla ruchliwego, temperamentnego psa chyba niezbyt miłą byłaby alternatywa - siedzenie w domu lub też tylko obserwowanie innych szalejących psów.

To co ma zrobic wlasciciel? Utopic, uspic?! Przeciez na zwyklym spacerze takie widoki beda nalezec do codziennych!

Posted
Mami... Ale ludzie, którzy braliby psa wiedzieliby na co się decydują. Wiesz... Nie sądzę, aby Zielsko oddała psa w ręcę pierwszego lepszego chętnego.

Ja rowniez tak nie uwazam.

Ale skad wiesz, co przyniesie przyszlosc? Ludzie sa rozni, i bedac w posiadaniu psa, moga z nim zrobic wszystko. Tudziez oddac do schroniska. Zielsko, tez wie, ze kupujac psa zdaje sobie sprawe, na co sie decyduje. A ze zwierzak okaze sie chory? Coz, takie zycie...

a to ze ktos by oddal psa czy nie oddal to jest wlasna sprawa... nie zbawicie swiata, a tylko zasmiecacie forum....

Nie zasmiecamy forum! Przeciez od tego jest! Aby przedstawiac swoj poglad na swiat! Przedstawiac swoje zdanie, argumenty.

Myslisz, ze tematy o d***, sa lepsze?!

Posted

Ja chciałam o tej dysplazji- coś mi zaświtało z tyłu czaszki, że też czytałam o takich badaniach u bardzo młodych psów. Ale tam był jeden haczyk, bardzo szybko zdemaskowany w tekście/artykule. Badania te były robione na bullmastiffach, nie dam sobie nic odciąć w jakim kraju, ale 35%dorosłej populacji cierpiało z powodu dysplazji. Badania tych małych szczeniąt miały niby wysoki stopień sprawdzalności, ale przy czętotliwości występowania dysplazji w populacji, tak naprawdę okazało się, że prawie odpowiadało to rachunkowi prawdopodobieństwa, czyli tak naprawdę nic te badania nie dawały.

Davie, ujawnij się :lol: bo bardzo chciałabym poczytać o tym wczesnym wykrywaniu/ leczeniu.

Ponieważ mam sama emeryta lat 15 i wiem jak to jest, Zielsko, pozdrowienia dla Twojego emeryta :D .

Posted

Z braku Davie, moze ja powiem o metodzie wczesnej diagnozy... Badania bioder PennHip mozna robic od wieku 16 tygodni. Ich badania statystyczne pokazaly, ze im "luzniejsze" sa biodra 16 tygodniowego szczeniaka, tym wieksza szansa, ze dorosly pies bedzie cierpial na dysplazje. (Badania byly przeprowadzane tylko na ONach - nie wiadomo, czy dysplazja w innych rasach jest rownie przewidywalna w mlodym wieku).

Dokladny opis, z czego sie skladaja badania mozna znalezc na ich stronie: http://www.vet.upenn.edu/research/centers/pennhip//. Aby byc uprawnionym do robienia badan PennHip, wet musi przejsc ich szkolenie, zeby sie nauczyc, jak to sie robi. Najblizszy (do Warszawy) uprawniony wet jest, o ile pamietam, w Czechach.

Natomiast nigdy nie interesowalam sie naprawianiem bioder u szczeniakow, wiec nic na ten temat nie wiedzialam, ale jak tutaj przeczytalam, to poszukalam w necie. Operacja nazywa sie triple pelvic osteotomy. Mozecie o niej przeczytac (po angielsku) na przyklad

tutaj. Rzeczywiscie mozna szczeniaki operowac juz w wieku 4 miesiecy, ale z tego co rozumiem, dokladnie kiedy najlepiej to zrobic zalezy od psa. Na stronach amerykanskich, ta operacja jest opisywana jako standardowa procedura raczej niz cos nowego... ("It has been established as a reliable, predictable mode of treatment in those cases which meet the case selection criteria. ")

Posted

Flaire, ale ta metoda, do której dałaś link, jest zalecana (z tego co zrozumiałam) dla psów pomiędzy 4-15 miesiącem życia, a Davie pisała o metodzie stosowanej tylko poniżej 4 miesiąca.

poza tym bardzo opisana kalifikacja do zaboegu wskazuje na baaardzo wyraźną dysplazję, a główny problem jest z tymi delikatnymi przypadkami, gdzie nie do końca wiadomo. Z tego co wyczytałam na tej stronce, to głównym wskazaniem do wykonania zabiegu jest wyraźny ból, a to już super ciężkie przypadki tak się ujawniają w wieku 4 miesięcy.

Posted

Hmm, spojrzalam jeszcze raz wstecz w ten topik i chyba triple pelvic osteotomy to nie jest ta operacja, o ktora chodzilo Davie. TPO mozna robic od (nie do) 4 miesiaca zycia. Rowniez badania PennHip sa miarodajne od 4 miesiaca zycia - oni udowodnili statystycznie (znow na ONach), ze ich badania nie sa miarodajne przed 4 miesiacem zycia (a juz wczesniej bylo wiadomo, ze normalne rentgeny - ktore sa czescia badan PennHip - nie sa miarodajne przed 24 miesiacem i dlatego OFA atestuje tylko biodra psow powyzej 24 miesiecy).

Sajko, bardzo trafnie okreslilas w tym topiku moj stan po warszawskich rentgenach :lol: . Facet, ktory robil zdjecia tu w Warszawie byl mi polecony, byl bardzo mily i robil wrazenie kompetentnego. Powiedzial mi, ze nie udalo mu sie zrobic symetrycznego zdjecia, pomimo trzykrotnej proby, ale stwierdzil, ze powodem byl fakt, ze Misia ma kiepskie i sztywne lewe biodro. Wedlug niego, niemozliwe bylo zrobienie lepszego zdjecia. Od tego czasu, wielu wetow, rowniez tutaj w Polsce, powiedzialo mi, ze stan bioder nie powinien miec zadnego wplywu na mozliwosc odpowiedniego ulozenia do zdjecia...

Wet w USA zdjecia z Polski skrytykowal, powiedzial, ze nic z nich nie wynika i powtorzyl je. Ale trzeba byc fair - on mial do dyspozycji sprzet, o ktorym tutaj chyba nawet ludzkie szpitale moga tylko marzyc. Po dokladnym wymacaniu Misinych bioder, obejrzal je na takim jakby dynamicznym rentgenie. Ja to tez widzialam i to jest niesamowite. Po prostu wsadza psa (Misia dostala tylko glupiego jaska) pod taka maszyne i moze sobie manipulowac biodrem w prawo i w lewo i widzi na ekranie jak dzialaja kosci tego stawu NA ZYWO! Wlasnie podczas tego badania stalo sie oczywiste, ze Misine biodra pracuja wzorowo. Potem byla tylko kwestia zrobienia odpowiedniego zdjecia.

Teraz mam u siebie dwa zdjecia do porownania - oryginal z Warszawy i kopie zdjecia z USA. Gdybym nie wiedziala, ze to ten sam pies, to nie wiem, czy bym uwierzyla... Ale przed wyjazdem do USA znalazlam stronke internetowa o tym, jak wazne jest odpowiednie ulozenie psa do zdjecia, ktora rowniez zawierala takie "dobre" i "zle" zdjecia tego samego psa. I wlasciwie tylko ta stronka dawala mi nadzieje, ze jeszcze nie wszystko stracone.

Byc moze nasuwa sie niektorym pytanie dlaczego, majac opinie dwoch wetow, wierze temu z USA - bo moze tylko dlatego, ze taka odpowiedz mi lepiej pasuje??? Ale nie - mam kilka powodow. Po pierwsze, zdjecia zrobione w USA poslalam po atest do OFA, gdzie zostana obejrzane przez kolejnych trzech wetow, specjalistow ortopedow. Nie mam jeszcze wynikow, ale tamtejszy wet zapewnia mnie, ze opinia bedzie co najmniej Good, a moze Excellent. Po drugie, z tego co czytalam, o ile mozna zdrowe biodro sfotografowac tak, zeby wygladalo jak chore, o tyle raczej sie nie da chorego biodra sfotografowac tak, zeby wygladalo na zdrowe. Po trzecie, nawet wet w Warszawie przyznal, ze biodra Misi nie wykazuja ZADNYCH zmian artretycznych - co byloby dosyc malo prawdopodobne u trzyletniego psa z dysplazja. No i po czwarte, sam fakt, ze jedno biodro jest doskonale, a drugie - zle nie jest niemozliwy, ale sugeruje, ze byc moze zdjecie bylo niesymetryczne - i tak wlasnie bylo w tym przypadku, co zreszta przyznal sam warszawski wet, ktory je robil.

Posted

Sajko, pisalam swoja odpowiedz w trakcie, jak Ty pisalas swoja :wink: .

Z tego co ja czytalam (moze gdzie indziej), bol nie jest konieczny - natomiast konieczne sa bardzo "luzne" biodra u szczeniaka. Szczeniaki z bardzo luznymi biodrami maja bardzo duze prawdopodobienstwo dysplazji i mozna je operowac ta metoda. Ale decyzja bylaby chyba trudna, bo jednak bardzo duze prawdopodobienstwo to nie pewnosc...

Z tego co czytalam, najciezsze przypadki dysplazji zdarzaja sie u psow, ktore niekoniecznie maja jakiekolwiek objawy jako szczeniaki!!! Objawy pojawiaja sie nagle u doroslego, nawet 36 miesiecznego psa, a wtedy jest juz za pozno na te operacje.

Posted

Znalazlam!

Operacja dla 4-miesiecznych szczeniat nazywa sie Juvenile Pubic Symphysiodesis.

Jest o niej sporo w necie. Dobry opis dla laika (jak zwykle po angielsku) mozna znalezc tutaj.

Ja oczywiscie od razu wyobrazam sobie hodowcow, ktorzy robia te operacje, a potem rozmnazaja psy po operacji, bo biodra wygladaja juz dobrze na zdjeciach... :(

Posted
Twierdzisz, że nie bronisz Zielska jednocześnie broniąc jej punktu widzenia, więc może i Ty też masz takie podejście do sprawy. Jeżeli nie, to przepraszam i Ciebie z tego grona wyłączam.
Nie bronię niczyjego punku widzenia - mam własne poglądy.
Posted

Jak dla mnie jednak pozostaje zawsze proste pytanie- u jakiego procenta z psów poddanych operacji i tak w miarę wzrostu wcale nie rozwinęłaby się dysplazja? Bo szczerze mówiąc, na żadnej stronie nie znalazłam analizy, czy przypadkiem u części tych szczeniąt zabieg nie jest robiony niepotrzebnie? A niestety w Stanach mają tendencję do wykonywania zbędnych zabiegów na coraz wiekszą skalę :-?

Posted
Dla ruchliwego, temperamentnego psa chyba niezbyt miłą byłaby alternatywa - siedzenie w domu lub też tylko obserwowanie innych szalejących psów.
To co ma zrobic wlasciciel? Utopic, uspic?! Przeciez na zwyklym spacerze takie widoki beda nalezec do codziennych!Mami, to nie to samo. Pies wyszukany ze specjalnych linii z bardzo mocno rozwiniętym instynktem do zaganiania, łowienia, pogoni itd. przyglądający się pracującym innym psom na torze agility, biegającym za piłeczka... Taki pies przeżywa to bardzo emocjonalnie – drepcze z łapy na łapę, szczeka, skacze, adrenalina sięga szczytu...

Nie mów mi, że taki pies by się identycznie zachowywał na zwykłych spacerkach, gdyby trafił do kogoś, kto by go nie nakręcał, a raczej wygaszał. To naprawdę nie jest to samo.

Posted
Ale skad wiesz, co przyniesie przyszlosc? Ludzie sa rozni, i bedac w posiadaniu psa, moga z nim zrobic wszystko. Tudziez oddac do schroniska.
Nie popadajmy w paranoję! Mami, z tego co mówisz wynika, że osoba odpowiedzialna nie może sprzedać psa, bo nabywca może wyrzucić go na ulicę, wywieść do schroniska, albo nawet do lasu. A co z hodowcami? Czy tez są nieodpowiedzialni, bo "ludize są różni"?
Posted
Jak dla mnie jednak pozostaje zawsze proste pytanie- u jakiego procenta z psów poddanych operacji i tak w miarę wzrostu wcale nie rozwinęłaby się dysplazja? Bo szczerze mówiąc, na żadnej stronie nie znalazłam analizy, czy przypadkiem u części tych szczeniąt zabieg nie jest robiony niepotrzebnie?
Przeciwnie, wiadomo, ze jest. Dokladne badania na ten temat znajdziesz na stronie PennHIP. Kliknij na PennHIP Reasearch.

Upraszczajac, im luzniejsze biodra u 4-misiecznego szczeniaka, tym wieksza szansa zmian artretycznych u 3-letniego psa. Ale pewnosci nie masz, ani ze pies z luznymi biodrami bedzie mial takie zmiany, ani ze pies z "ciasnymi" (jak przetlumaczyc "tight"?) biodrami nie bedzie ich mial.

Ta operacja jest okreslana jako "zapobiegajaca" takim zmianom (nie naprawiajaca). Jezeli masz psa, ktory ma, powiedzmy, 90% szanse na cierpienie, to chyba warto temu zapobiec przeprowadzajac wlasnie taka operacje (tak samo jak, moim zdaniem, warto sterylizowac psy, ktorych nie planuje sie hodowac).

Ale poniewaz w Polsce nie ma nawet weterynarza uprawnionego do robienia PennHIP, to wszystko to opieraloby sie na zgadywaniu i chyba wtedy nie mialoby sensu.

Posted

Mami sorry, ale widze, ze sie do mnie uprzedzilas.

Ja rowniez tak nie uwazam.

Ale skad wiesz, co przyniesie przyszlosc? Ludzie sa rozni, i bedac w posiadaniu psa, moga z nim zrobic wszystko. Tudziez oddac do schroniska.

Wyobraz sobie, ze w zyciu mialam w domu kilka znalezionych pieskow, nie moglam ich zatrzymac i napisze Ci jak wygladalo moje oddawanie ich:

1. Ogloszenia w gazetach i telewizji, obdzwanianie schronisk, przytulkow, hoteli, obklejanie okolic w ktorych znaleziono psa ogloszeniami i poszukiwanie prawdziwego wlasciciela psa (zazwyczaj to trwalo ok. 3-4 miesiecy)

2. Raz sie nawet znalazl rozradowany wlasciciel!

3. Jesli po tym czasie sie nie znajdowal wlasciciel, to znowu ogloszenia do gazety, ze oddam psa.

4. Wizyta w domu i ogladanie warunkow zycia ludzi, ktorzy chca wziac psa

5. Oddanie psa wraz z karma jaka jadl do tej pory u mnie.

6. Cotygodniowe wizyty przez jakies 2-3 miesiace majace na celu sprawdzenie warunkow zycia psa

7. Raz musialam psa zabrac, bo ludzie po prostu nie zajmowali sie psem odpowiednio.

8. I utrzymywanie dalsze regularnego kontaktu z ludzmi.

Nie mozesz, chyba powiedziec, ze nie zadbalabym o przyszlosc takiego psa, gdybym go oddala

Sadze, ze niewiele osob stac by bylo na cos takiego, malo tego, sadze ze 90% hodowcow nie sprawdza tak dokladnie wlascicieli psa i warunkow zycia.

Posted

Davie, ujawnij się bo bardzo chciałabym poczytać o tym wczesnym wykrywaniu/ leczeniu. Sajko, no jestem, i fajnie, że Ty też jesteś. :D Ale będziecie musieli jeszcze trochę poczekać. Myślę, że po weekendzie będę mogła wrzucić informacje z mojego zródła. Napisałam z głowy co usłyszałam, a raczej zapamiętałam, od chirurga ortopedy, ale teraz już postaram się dokładnie zacytować specjalistę, ale zacznę ścigać go od jutra, dlatego to trochę potrwa. Flaire, jestem ciekawa czy słyszałam o tej samej metodzie, ale pewnie tak, w końcu dynamitu nie wymyśla się na nowo co dnia. Zresztą jak wlazłam na poleconą przez Ciebie stronkę, to kilka rzeczy wyglądalo trochę znajomo.

Ja oczywiscie od razu wyobrazam sobie hodowcow, ktorzy robia te operacje, a potem rozmnazaja psy po operacji, bo biodra wygladaja juz dobrze na zdjeciach...

Flaire, ja na początku od razu tak pomyślałam, ale jest przy tym taki mały haczyk, pamiętam na pewno, dotyczący suczek traktowanych tą(?) metodą. No ale na razie cicho sza.

Ale przed wyjazdem do USA znalazlam stronke internetowa o tym, jak wazne jest odpowiednie ulozenie psa do zdjecia, ktora rowniez zawierala takie "dobre" i "zle" zdjecia tego samego psa. Otóż to! Czyli tak jak napisałam wszystko rozbija się o właściwie zrobione zdjęcie. Własnie dlatego zazwyczaj weci uprawnieni do oceniania bioder wymagają zdjęć robionych nie przez pierwszego lepszego kolegę, ale fachowca. Zresztą nie tylko bioder to dotyczy, bo np. na wizytę do kardiologa z moim starszym psem zawsze zabieram ze sobą kilka egzemplarzy corocznych zdjęć rtg klatki piersiowej. Po obejrzeniu pierwszego, i wzięciu do ręki kolejnego (już od radiologa) pan wet nie mogł sie powstrzymać od kąśliwego komentarza, że wreszcie nie musi się domyślać szczegółow anatomicznych mojego psa. :)

Pozdrawiam,

Davie

Posted
[Ja oczywiscie od razu wyobrazam sobie hodowcow, ktorzy robia te operacje, a potem rozmnazaja psy po operacji, bo biodra wygladaja juz dobrze na zdjeciach...

Flaire, ja na początku od razu tak pomyślałam, ale jest przy tym taki mały haczyk, pamiętam na pewno, dotyczący suczek traktowanych tą(?) metodą. No ale na razie cicho sza.

A pieski moga sie rozmnazac???
Własnie dlatego zazwyczaj weci uprawnieni do oceniania bioder wymagają zdjęć robionych nie przez pierwszego lepszego kolegę, ale fachowca.
Ale ten warszawski wet to wlasnie mial byc fachowiec :( .
Posted

Davie napisał:

Flaire, ja na początku od razu tak pomyślałam, ale jest przy tym taki mały haczyk, pamiętam na pewno, dotyczący suczek traktowanych tą(?) metodą. No ale na razie cicho sza.

A pieski moga sie rozmnazac???

Jasne, że nie mogą i zdecydowanie nie powinny, ale moją uwagę zwrócilo to właśnie pewne ograniczenie dotyczące suczek.

Davie napisał:

Ale ten warszawski wet to wlasnie mial byc fachowiec.

Flaire, załamałaś mnie totalnie! :roll: Teraz będą śnić mi się koszmary... :evilbat:

Pozdrawiam,

Davie

Posted
Nie popadajmy w paranoję! Mami, z tego co mówisz wynika, że osoba odpowiedzialna nie może sprzedać psa, bo nabywca może wyrzucić go na ulicę, wywieść do schroniska, albo nawet do lasu. A co z hodowcami? Czy tez są nieodpowiedzialni, bo "ludize są różni"?

Oczywiscie? Jaka paranoja? Przeciez dobrze wiesz jakie sa realia!

Nie mów mi, że taki pies by się identycznie zachowywał na zwykłych spacerkach, gdyby trafił do kogoś, kto by go nie nakręcał, a raczej wygaszał. To naprawdę nie jest to samo.

A dlaczego nie? Na spacerkach psy rowniez biegaja, skacza i swietnie sie bawia. Czy jest inaczej?

Posted
Nie mów mi, że taki pies by się identycznie zachowywał na zwykłych spacerkach, gdyby trafił do kogoś, kto by go nie nakręcał, a raczej wygaszał. To naprawdę nie jest to samo.

odezwalem sie tu co prawda z powodu dysplazji, ale spytam o cos.

czy takiemu psu nie bedzie wolno bawic sie z innymi?

bo innej mozliwosci, zeby pies byl "wygaszany" i nie szalal, byc moze w mojej ignorancji, nie widze.

poza tym jak "wygaszac" psa chcacego sie wyladowac tak, zeby potem nie niszczyl mieszkania z powodu zwyklego "braku wybiegania"/"wyladowania energii"?

mozesz cos zaproponowac?

Posted

Pewnie zaraz strasznie oberwę, ale w przypadku wielu psów klikerowych obserwuję autentyczne wygaszenie.

Pojawia sie za to namolność w stosunku do wydającego nagródki właściciela, ale ogólny obraz zachowania psa jest taki... że zwierzątko jakies takie się robi ... mniej eksplorujące, mniej ruchliwe i mniej... popędowe.

Więc może to jest metoda...?

:)

Posted

Flaire, Davie- z tego co tam się dopatrzyłam w ostatnim podpunkcie na stronce, suki po zabiegu będą miały problemy z porodem, dysplazja jest dziedziczna, więc ją przekażą, ale sterylizacja jest zalecana, a nie automatycznie wykonywana przy operacji- czy mi się już coś popytało?

Flaire- właśnie o tym mówię, wcale nie ma pewności w którą stronę rozwinie się schorzenie, czy się rozwinie i czy pogłębi- bo przecież dysplazja może być tak lekka, że nieoperacyjna.

Posted
Flaire, Davie- z tego co tam się dopatrzyłam w ostatnim podpunkcie na stronce, suki po zabiegu będą miały problemy z porodem, dysplazja jest dziedziczna, więc ją przekażą, ale sterylizacja jest zalecana, a nie automatycznie wykonywana przy operacji- czy mi się już coś popytało?
Sajko, na stronce, ktora ja podalam jest napisane dokladnie to, co piszesz, wiec zakladam, ze Davie chodzi o co innego (np. ze wet, ktory robi te operacje w Polsce robi to tylko pod warunkiem sterylizacji? :niewiem:).
Flaire- właśnie o tym mówię, wcale nie ma pewności w którą stronę rozwinie się schorzenie, czy się rozwinie i czy pogłębi- bo przecież dysplazja może być tak lekka, że nieoperacyjna.
Oczywiscie, ale im luzniejsze biodra u szczeniaka, tym wieksze prawdopodobienstwo, ze beda zmiany artretyczne, a te sa bolesne. A poniewaz, wedlug tego, co czytalam, operacja jest prosta i nie ma znanych powaznych skutkow ubocznych, jest zalecana profilaktycznie w przypadkach duzego prawdopodobienstwa takich zmian.

Wiele jest lekow i procedur, ktore dzialaja w sposob podobny: zmniejszaja prawdopodobienstwo jakiegos schorzenia - i wtedy zawsze jest pytanie, czy warto to robic lub czy warto brac lek, bo przeciez nie ma pewnosci, ze lek akurat w danym konkretnym przypadku pomaga. Sama biore jeden taki lek, a np. mam kolege, ktory cierpi na stwardnienie rozsiane i co tydzien dostaje zastrzyk, na skutek ktorego przez dwa dni ma goraczke i zle sie czuje. Co tydzien! Ale jest szansa - podkreslam, tylko szansa - ze te zastrzyki zwalniaja postepowanie choroby. Czy warto je dostawac? Nie wiadomo. Niektorzy ludzie chorzy na stwardnienie rozsiane maja forme choroby, ktora posuwa sie bardzo powoli i bardzo rzadko maja ataki - moze wiec i bez zastrzykow moj kolega mialby wlasnie te forme. Ale sa i ludzie, u ktorych choroba posuwa sie szybko - moze kolega jest jednym z tych i tylko zastrzyki mu pomagaja? Nie ma jak tego sprawdzic, a poniewaz skutki nie dostawania tych zastrzykow moglyby byc bardzo powazne, to co tydzien kolega poddaje sie temu cierpieniu... Podobnie z ta operacja. Czy konieczna? Nie wiadomo. Tylko ze tutaj - w przeciwienstwi od przypadku mojego kolegi - wiadomo na pewno, ze jesli jest konieczna pomoze, a skutki nie zrobienia jej moga rowniez byc bardzo powazne...

Mysle, ze decyzja czy operowac, czy nie bylaby bardzo trudna... :( Szczegolnie u mlodego szczeniaka, z ktorym zawsze wiaza sie ogromne nadzieje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...