grinajs Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 cholera!Cioteczki wpatruje sie w to zdjęcie...patrze na Kleksię i tego bidulka w skrzynce i rycze. Wsydzę się,ze jestem człowiekiem.Wstydzę sie,ze jestem z tego samego gatunku homo sapiens co co okrutni ludzie przez których one tam trafiły. No bęczę... Boziu,żal mi tych wszystkich stworków.Uwierzcie mi,ze gdybym miała to zagwarantowane to oddałabym swoje życie w zamian za to by już nigdy żadne zwierze na swiecie nie cierpiało.By było szczęśliwe. Quote
amelka0 Posted May 14, 2007 Author Posted May 14, 2007 Grinajs,to tak jak ja- oddałabym swoje życie i odeszła z uśmiechem na ustach,gdybym wiedziała,że uratuje to wszystkie zwierzaki,że żadne nie będzie już nigdy cierpiało:-(:-( Quote
rotek_ Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 ciotki..nie poddawać mi się tutaj.... ...zobaczycie jak klesia będzie miała domek to będziemy to oblewać musimy znaleźć jej domek Quote
grinajs Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 Boszzzzz Ciotki mam zły dzień:-( Było juz tak bliziutko by Kleksia znalazła domcio w Toruniu.Nie pisałam nic zeby nie zapeszac...Czekalam na telefon od koleżanki mojej mamy,która bardzo chciała ją adoptować.Lecz wczoraj okazało się,ze na wieki musi zaopiekować się swoja tesciową,która jest w złym stanie po smierci niecaly tydz.temu męża i...dupa.Własnie sie dowiedziałam.Siedzę i ryczę.Boszzzzzz było już tak blisko celu:-( :-( Na dodatek byłam dzis świadkiem jak pod naszym osiedlowym marketem ludzie pozbyli się małej pudelkowatej psiczki i psiulek tak chodził pod marketem wyczekujac,ze go pan zabierze i pzryjechał hycel ze schroniska i gonił to WYSTRASZONE MALEŃSTWO bo taka kkochana kobitka zawiadomiła,ze psiaka porzucono.Stałam z nią a ona sie żaliła i mówi:"Prosze pani taki kochany psiaczek,wystraszony,bał się podejść,kupiłam mu Pedigrre saszetke-nawet nie chaciał zjesc...Czekałąm kilkadziesiat minut by wybadac czy własciciela nie ma w sklepie...i ni było zawiadomiłam schronisko i przyjechał facet".Facet miał wielką taką jak na motyle siatkę i szedł za ta malenką sunią a ona uciekała mu.Poszedł za bloki i wrócił mówiąc nam,ze pies uciekł na inne bloki i on musi zabrac stad auto.Kiedy wrócił do samochodu ja się rzuciałam w pogon z moja Sońką za tę malutką.Szukałam ją i nie znalazłam.Potem ten facet mnie spotkał i się zapytał czy ją widziałam,wiec mowie ze nie?A wiecie co chciałam zrobic?Chciałąm niedopuscić do tego by on ja zabrał do schronu.Bo w torunskim schronie zle traktuja stwory.Nie wiem...mam doła.Czujesie taka bezsilna i beznadziejna.Chciałam pomóc a tu same przeciwności losu:placz: Dlaczego tak jest,ze gdy chcemy zrobic coś WYJĄTKOWO DOBREGO,PIĘKNEGO NAPOTYKAMY NA TRUDNOŚCI,KTÓRE ODBIERAJĄ NADZIEJĘ? Quote
grinajs Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 cholera tak mi zle/Boze co ja mam teraz robić????????????????????:-( Jak bym tylko miała kase a nawet nie mam skad pożyczyć w tym miesiacu to po prostu wsiadłabym w pociag i zabrałąbym ją do siebie.Mame postawiłabym przed faktem dokonanym.Problem był by big z moja Sonią bo to zaborcze i zazdrosne o mnie jak latynoski macho stworzenie. Ogladam te zdjęcia Kleksiuni i beczę... Quote
amelka0 Posted May 18, 2007 Author Posted May 18, 2007 Grinajs załamałam się i to wcale nie z powodu Kleksi,tylko tej suczki co ją pod sklepem wyrzucili.Ja też mam taką"fobię"że jak widzę psa pod sklepem przywiązanego to staje i.....czekam aż pojawi się właściciel i gdy przychodzi to czuje ulgę ale też proszę by tak nie robili,tłumacze ,że na świecie tyle zlych ludzi,że nawet po złości potrafią zabrać psa i...odwiesić w inne miejsce,nie wspominając o tym ile ludzi mi mówiło,nawet kuzynka,że psa mieli przywiązanego do sklepu,a.....hycel przyjechał i zabrał psa,że niby się błąkał- wtedy płaci się dodatkowe pieniądze za każdy dzień pobytu w kwarantannie.Dlatego ja-Nigdy Nie Zostawiam Psa pod sklepem i proszę abyście też tego nie robili. Co do Suni,proszę Cię Grinajs-pójdź z chłopakiem poszukajcie Jej jeszcze,dopóki w schronie nie jest-wiem,że Twoja Suczka zazdrosna,ale te parę dni to by wytrzymała,a wtedy na tymczasie szybko by znalazła domek,bo jak piszesz jest mała i ładna pewnie,i ma większą dużo szansę pójść z domu tymczasowego niż ze schronu,gdzie będzie jedna z....200 czy 300 psów....Módl się do św.Antoniego-od zagubionych i św.Franciszka-od Zwierząt,Oni pomogą i pytajcie wzystkich na osiedlu o Nią Quote
grinajs Posted May 19, 2007 Posted May 19, 2007 Niestety małej nikt nie widział...Szukałam jej i ta babeczka...(z Marcinem nie mogłam bo on mieszka pod Łodzią). Co do św.Antoniego a przede wszystkim św.Franciszka to prosiłam F o pomoc w znalezieniu Kleksi domku no bo ukrywac nie bedę,że wierze w Ich pomoc i wczoraj się załamałam po tym wszystkim...Na dodatek wczoraj rano bedąc z moją Sońką na specerze w parku znalazłąm 4 listną koniczynkę na szczeście i pierwsze co sobie pomyślałam to-"dla Kleksi na szczęście w znalezieniu kochającego domku"...No a potem juz wiadomo jak się zle dzien skonczył. Wierzę,że po każdym burzowym dniu musi pojawić się tęcza... (to metafora taka sprawdzona przeze mnie wiele razy). Kleksiulko to dla Ciebie : Quote
amelka0 Posted May 20, 2007 Author Posted May 20, 2007 Grinajs wczoraj byłam na wyjeździe,więc nie widziałam a dziś widzę,że tu taka piękna koniczynka. dziękujemy z Kleksią:loveu::loveu: Quote
grinajs Posted May 21, 2007 Posted May 21, 2007 Cudna Kleksia domku szuka Lecz to bardzo trudna sztuka Nikt nie chce psiego dziewuszka;) Wpuścić do swego serduszka Czy się znajdzie taki człowiek Który Kleksi naszej powie Że zabierze ją do siebie Czy się znajdzie ja w to wierze:loveu: :evil_lol: Quote
amelka0 Posted May 21, 2007 Author Posted May 21, 2007 I ja też,i ja też w to wierzę Grinajs.A wierszyk jaki śliczny ułożyłaś!!:loveu::loveu: Quote
amelka0 Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Dawno nie było w schronie tak przerażonego,wręcz autystycznego Psa a że nie grzeszy urodą,to nikt do tej pory nie zwrócił nawet na Nią uwagi:-(:-(Widać,że zapomniała nawet co znaczy kontakt z człowiekiem.... Quote
amelka0 Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Nietety, ale u nas nie można wyprowadzać piesków z boksów ogólnych,aby nie narażać na zazdrość innych psów:-(:-( Quote
justine. Posted May 24, 2007 Posted May 24, 2007 jejku jak tu smutno :( Kleksia poszukamy domku! Quote
grinajs Posted May 26, 2007 Posted May 26, 2007 Amelka wyląduj TU i powiedz wszystkim:evil_lol: wreszcie:loveu: Quote
anula1959 Posted May 26, 2007 Posted May 26, 2007 Cooooooooo??? Nie wierzę ..........Hurrrrrrrra!!!!!!!!!!!:multi: :multi: :multi: Quote
amelka0 Posted May 26, 2007 Author Posted May 26, 2007 No dobra,dobra usiądźcie dobrze i przygotujcie sobie chusteczki :evil_lol::evil_lol: A więc.....Kleksia ma Domek:loveu::loveu:!Ha!Ha!To ta Pani o której wspominałam,że do mnie zadzwoniła jak Ją zobaczyła w sklepie na plakacie.Nie będę już mówić ile z nią rozmawiałam przez telefon jak do mnie zadzwoniła,a muszę przyznać-ja mam dar przekonywania;);)!Bo to następny z"moich piesków"który poszedł do ludzi,którzy....wcale nie chcieli psa:evil_lol::evil_lol:.Tzn.bardzo kochają zwierzaki,ale mają już psa-Owczarka i kota i nie planowali następnego..Ale smutna depresyjna Kleksia zwróciła Pani uwagę.Pani zadzwoniła do mnie,powiedziała,że może gdyby to był pies to by prędzej wzięła,bo tak to Jej piesek może ją podrywać,czyli napastować.A ja na to,że na pewno tak nie będzie,bo: 1)Kleksia jest wysterylizowana 2)nawet jak by coś próbował,to oczywiste,że Kleksia nie ma takiej potrzeby,więc(choć spokojna) warknie na niego raz czy drugi i będzie spokój. Rozmawiałam później jeszcze parę razy-Pani naprawdę bardzo ciepła i wrażliwa,taki spokój bił od Niej,Jej mąż z tego co opowiadała-też bardzo czuły dla zwierząt-od razu wiedziałam,nie widząc ich,że to ciepli ludzie i muszę ich"naciągnąć"bo są stworzeni dla Kleksi.Cały czas im służyłam radami i mówiłam na podstawie innych wyadotowanych psów,że takie bidulki zakompleksione,są potem ogromnie wdzięczne.Paradoksalnie,im więcej złego przejdą,tym bardziej potem potrafią domek docenić. I udało mi się-namówiłam panią psycholog i Jej Męża.I same powiedźcie-kto tu jest psychologiem:evil_lol::evil_lol:????Nie powinnam się chwalić,ale powiem wam szczerze,znajomi zawsze mówią że ja się pomyliłam z powołaniem i powinnam być psychologiem,bo znam się na ludziach i potrafię ich łatwo rozszyfrować i....mam nadzieję,że tak jest.Bo mówię Wam,jeszcze ich nie widząc wyczułam że to są wspaniali,wrażliwi i prawi ludzie.Aha,a jeszcze w międzyczasie był u pani sąsiad,co mu się urodziły yorki i proponował za pół ceny,żeby nie brała Kundelki:diabloti::diabloti:Ja powiedziałam tej Pani,że York to na pewno do schronu nie trafi,że zaraz Go ktoś weźmie,że Jemu nie ratuje życia,a Kleksi tak.I pani psycholog powiedziała że się ze mną zgadza!! I jeszcze dodała,że ma już psa i kota i skoro bierze następnego,toNIE DLA SIEBIE,nie na pokaz przed sąsiadami,nie dla swoich fanaberii,ale DLA PSA-DLATEGO CHCE NIEZGRABNĄ i NIEZBYT PIĘKNĄ KLEKSIĘ!!!!!!!-BO WIE ŻE TO JEST PRAWDZIWA POMOC!!! A nie jak ludzie,którzy szukają w schronach tylko rasowego psa i zasłaniają się że to niby o pomoc chodzi,a tak naprawdę chodzi o pieniądze-bo wiadomo,ze schronu taniej jak z hodowli. Quote
rotek_ Posted May 26, 2007 Posted May 26, 2007 [quote name='amelka0'] A nie jak ludzie,którzy szukają w schronach tylko rasowego psa i zasłaniają się że to niby o pomoc chodzi,a tak naprawdę chodzi o pieniądze-bo wiadomo,ze schronu taniej jak z hodowli. pięknie to napisałaś....taka prawda Klesi się udało.....:multi: a możemy liczyć na jakieś wieści z nowego domku:roll: Quote
amelka0 Posted May 28, 2007 Author Posted May 28, 2007 Kleksia,była w takim szoku jak ją pracownik łapał,że uciekała przed nim strasznie,chowała się po kątach,widać ogromnie się bała,inne psy aż prosiły aby je na linkę złapać,a Ona tak przeraźliwie się bała.Jej Pani aż się popłakała,tak się wzruszyła tą biedną psiną.Wiedziała już,że w niczym nie przesadziłam,mówiąc jak straszną depresję i zobojętnienie ma w sobie ta Sunia.Kleksia nie wierzyła w to,że idzie do domku-Ona była przekonana,że pracownik chce ją skrzywdzić i dlatego Ją goni.W samochodzie zachowywała się bardzo grzecznie,po prostu jakby psa nie było.Nadal nie może uwierzyć w swoje szczęście,widać że jest w szoku,bo dwa dni nie siusiała z wrażenia!!!!o koo nie wspominając.Psa dużego-Owczarka też się boi,jak podchodzi,to ucieka,choć On jest bardzo grzeczny, tylko chce ją powąchać.Kota się też trochę boi.Ale choć jeszcze nieufna i nie wierzy w swe Szczęście,to Panią już kocha-bo nie odstępuję jej na krok,wchodzi za nią wszędzie nawet do łazienki,boi się przez minut zostać sama-jakby bała się,że za chwile czar może prysnąć,a to wszystko okazać tylko snem-a ONA NIE CHCE,ONA PRAGNIE TAM ZOSTAĆ,CHOĆ JESZCZE NIE WIERZY,ŻE ONI JĄ TAM CHCĄ!! Mówię Wam,to najwspanialsza rzecz-pomóc odnaleźć SZCZĘŚCIE takiej Suni-która się dawno poddała!!:loveu::loveu: Quote
doris_day Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Wspaniała Wiadomosc !!! Mam Nadzieje,ze Za Pare Dni Przestanie Się Obawiać Nowych Kolegów I Poczuje Się Jak W Domu :)))))))))))) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.