bmj Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Pirat należy do psów pozbawionych szans na adopcję. W dzisiejszym świecie nie ma miejsca dla starych, chorych i brzydkich. Z ledwością mieszczą się w nim młodzi, zdrowi i piękni. Ten ośmioletni pies skazany jest na tzw. uśpienie. Nie chcemy się z tym zgodzić, stąd nasz apel do KAŻDEGO Z WAS. Posłuchajcie historii Pirata i dopiszcie jej szczęśliwe zakończenie. Do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Jędrzejewie (gm. Czarnków) trafił w Dzień Kobiet, cztery lata temu. Był już bez lewego oka. Znaleziono go na terenie tejże gminy. Duży, czarny pies wzbudzał respekt, brak oka dodawał mu zadziornego wyglądu. Ludzie od początku profilaktycznie go omijali. Zupełnie niepotrzebnie, gdyż z usposobienia okazał łagodnym niedźwiadkiem. Wolontariusze Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt zaczęli wyprowadzać go na spacery wraz z innymi psami. Sympatyczny, potulny pies garnął się do ludzi, wlókł się wiernie przy nodze. Bardzo lubił dzieci, niekoniecznie z wzajemnością. Dzieci zniechęcał jego wygląd, nie chciały z nim wychodzić, bo... nie miał oka. Próby znalezienia dla niego domu, kończyły się fiaskiem z tego samego powodu. Po kilku latach regularnych spacerów z psami, właściciel schroniska zamknął jego bramy dla wolontariuszy. Ciężko przeżyli to zarówno młodzi ludzie, jak i oswojone przez nich zwierzęta. Podczas jednej z ostatnich wizyt w schronisku, latem ubr. wolontariusze zauważyli u Pirata niepokojące objawy. Pies stał się osowiały, a na grzbiecie miał dziwną narośl. Zapisali uwagi w zeszycie, z którym zaznajamiać miał się lekarz weterynarii. Apatię Pirata wolontariusze potraktowali jako błaganie o pomoc. Nie mogli zapomnieć smutnego wyrazu jego wzroku. Wzmogli intensywne poszukiwania domu. Ubłagali znajomą kobietę, mieszkającą tuż przy schronisku, aby przyjęła do siebie to niekłopotliwe zwierzę. Po kilku miesiącach „wiercenia dziury w brzuchu”, zgodziła się. Jesienią ubr. Pirat opuścił schronisko. Nie było w nim jednak cienia radości, wyprowadzono stamtąd zrezygnowanego, udręczonego psa, który na nic już nie czekał, niczego się nie spodziewał. Całe ciało pokryte miał ranami, dziwnie wyglądającą, chorą skórą. Wolontariusze zorientowali się, że najwyraźniej od lata nikt nie zareagował na ich wpis do zeszytu i choroba rozwinęła się w najlepsze. Nowa właścicielka Pirata była bardzo przejęta, umieściła psa w przestronnym kojcu, w którym miał do wyboru trzy olbrzymie budy. Czasami mieszkały z nim cztery pozostałe psy należące do jego pani. Towarzystwo Pogotowie dla Zwierząt rozpoczęło leczenie psa na swój koszt. Wysłano zeskrob ze skóry zwierzęcia do laboratorium. Okazało się, że skóra Pirata została zaatakowana przez gronkowca. Po kilku miesiącach leczenia, kolejne badanie wykazało obecność na skórze tzw. pałeczek Proteus. Do tego stwierdzono tzw. zespół twardej łapy, co powoduje krwawienie „poduszek”. Stało się jasne, że leczenie psa będzie długotrwałe, musi być systematyczne, a choroba może mieć tendencje do nawracania. Podczas pierwszego polepszenia, gdy leczenie zaczęło dawać efekty, Pirat oszalał ze szczęścia. Odmłodniał o pięć lat, radośnie podrzucał sobie patyk, bronił terenu posesji z całym oddaniem. Codziennie dochodziły do Pirata odgłosy ze schroniska, słyszał żale swych psich braci, którzy nie mieli tyle szczęścia. Czy przeczuwał, że tam wróci? Wrócił. W piątek, 27 kwietnia br. nowa pani straciła cierpliwość. Wyjeżdżała na długi weekend, syn namawiał ją na pozbycie się problemu i uśpienie Pirata. W swym rozumieniu wykazała się wielkodusznością, zaprowadzając jednookiego przyjaciela do schroniska. Oddała też małego Maksia. Powód? Jeden chory, drugi niegrzeczny. Wstrząśnięci tą informacją wolontariusze jeszcze tego samego dnia odebrali ze schroniska oba psy. Maks znalazł dom. Pirat trzymany jest w tymczasowej budzie na podwórku należącym do kilku rodzin. Wspólne podwórko rodzi konflikty, ludzie nie chcą na nim Pirata. Wolontariusze leczą go, wychodzą z nim na spacery, składają się na karmę. Ale na tym samym podwórku trzymają chora Dianę, w domach mają swoje psy oraz znalezionego w lesie psa bez łapki, który również potrzebuje domu na wczoraj. Sytuacja staje się beznadziejna... Ktoś musi pomóc, to wspólna sprawa wszystkich ludzi, którym nie jest obojętny los zwierząt. Choroba skóry, na którą cierpi Pirat jest uleczalna i nie stanowi wystarczającej przyczyny, aby odbierać mu życie. Tak się jednak stanie, jeśli pies ten nie znajdzie domu. Prosimy o kontakt wszystkie osoby, które mogą przyjąć Pirata, wpłacić pieniądze na konto towarzystwa lub wesprzeć nas w jakikolwiek sposób. Zapraszamy na naszą stronę internetową: www.animals.org.pl. Szczegółowe informacje pod numerem telefonu: 506 547 342. Quote
Joannka Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Błagamy o pomoc, Piratek zasługuje na domek, tyle przeszedł...:-( Quote
iwop Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Niestety moge tylko podnieść:-( Rzeczywiście starych psów nikt nie chce... Juz tyle czasu próbujemy znaleźć dom dla 12 letniej Buliniki i nic...:placz: Quote
bmj Posted May 1, 2007 Author Posted May 1, 2007 Proszę, odwiedzajcie Piratka i mówcie o nim znajomym, gdzies na pewno jest KTOŚ, kto go weźmie!!! Quote
iwop Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 ech... ja jestem wirtualna opiekunka 12 Bulinki od 2 lat , teraz juz skończyły sie 3 razy allegro adopcyjne i nikt sie nie zgłosił...:placz: Ale moze bidulek bedzie miał więcej szczęścia...? Quote
Joannka Posted May 2, 2007 Posted May 2, 2007 W gore Piratku :multi: , biedne psisko czeka na domek! Quote
Joannka Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 Kochani!!! Wczoraj zawieźliśmy Piracika do nowej opiekunki p. Oli :multi: . Jesteśmy ogromnie szczęśliwi a p.Ola jest cudowną osobą :loveu: . Pirat od razu poczuł się jak u siebie, oddaliśmy go w dobre ręce. Jak dobrze że są na świecie tak wrażliwi ludzie, którym nie przeszkadza choroba czy starosc pieska. Quote
dariaopole Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 Ale się cieszę !!! przed chwilą znalazłam ten wątek i czytając pierwszą stronę strasznie sie zaniepokoiłam a na drugiej takie wieści :loveu::multi: buziaki dla Pirata i jego nowej Pani, niech żyją długo i szczęśliwie !! Quote
Joannka Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Faktycznie nasz Piratek miał szczęście :multi: , ma wspaniałą opiekę i trzymamy kciuki by go wyleczono- musi się udac!!! Quote
bmj Posted May 9, 2007 Author Posted May 9, 2007 Witajcie! Nasz Piratek zmienił miejsce pobytu na jeszcze lepsze. Nie jest już u Pani Oli,po konsultacji panie z TOZu wraz z xxxx52, zdecydowały, aby umieścić go u osoby, która ma najlepsze do tego warunki. Podjęto profesjonalne leczenie Pirata, kuracja musi trwać cztery miesiące, pies ma szereg zabiegów, kąpieli leczniczych, leży na specjalnych podkładach, sprowadzane ma leki z Niemiec. Jego choroba jest bardzo zaawansowana i była do tej pory źle leczona...To że trafił do tego miejsca jest dla niego CUDEM, a my cieszymy się jak wariaci!Wielkie dzięki xxxx52, Ola i Aneta!!! Quote
Joannka Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Jakie szczęście że są na świecie tacy dobrzy i wrażliwi ludzie, dziekujemy :loveu: Quote
bmj Posted August 30, 2007 Author Posted August 30, 2007 Jaka zapomniana strona...Postaramy sie wyciagnąć jakieś informacje na temat Piratka, bo jak dotąd nikt się do nas nie odzywa...Cztery miesiące mijają, kuracja powinna przynieść jakieś efekty...Czas na fotki szczęśliwego Piratka! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.