druadan Posted April 30, 2007 Posted April 30, 2007 Niestety po walce, którą udawało się nam toczyć od ponad 1,5 miesiąca Maks odszedł i zostaw po sobie wielką pustkę. Nowotwór kośći okazał się "nieubłagalnym". Musiałem pomóć psinie. Wydawało mi się, że ma jeszcze siłę do dalszej walki, widziałem to w jego oczach. Jednak coś niemal sparaliżowało mu tylne łapy, możliwe, że przeżut. Już nie mógł się podnieść, chciał iść ze mną na dwór, jednak nie mógł, podczołgał się piszcząc. To był moment, gdzie nie mogłem już pozwolić na dalszy ból. Wiem, że mogłoby być te parę chwil więcej... nie mogłem jednak pozwolić, żeby Bzyk cierpiał. Nie wiem jak to będzie bez niego... DZIĘKUJE CI MAKSIU... Quote
zaraa Posted April 30, 2007 Posted April 30, 2007 druadan napisał(a):Niestety po walce, którą udawało się nam toczyć od ponad 1,5 miesiąca Maks odszedł i zostaw po sobie wielką pustkę. Nowotwór kośći okazał się "nieubłagalnym". Musiałem pomóć psinie. Wydawało mi się, że ma jeszcze siłę do dalszej walki, widziałem to w jego oczach. Jednak coś niemal sparaliżowało mu tylne łapy, możliwe, że przeżut. Już nie mógł się podnieść, chciał iść ze mną na dwór, jednak nie mógł, podczołgał się piszcząc. To był moment, gdzie nie mogłem już pozwolić na dalszy ból. Wiem, że mogłoby być te parę chwil więcej... nie mogłem jednak pozwolić, żeby Bzyk cierpiał. Nie wiem jak to będzie bez niego... DZIĘKUJE CI MAKSIU... wspolczuje i szkoda mi twojego Maksia, moj kochany Maksiu zostawil nas 11.kwietnia.mial problemy z tylnimi łapkami ,trudnosc mu sprawialo chodzenie po schodach,moze waga miala tu jakis wplyw(wazyl 54 kg),mogl jeszcze chlopak pozyc ale diabel mnie podkusil zeby jechac z Nim do wroclawia na badania kontrolne,zrobili Maksowi badania i przeswietlenie , a do przeswietlenia podano mu glupiego jasia, o 17. wyszlam z nim z tej parszywej ''kliniki'' A o 21.00 Maksio juz nie zył.podejrzewam ,ze zabil Go ten glupi jasio.moze za duzą podano dawke.uwazam,ze lekarz cos spieprzył.(przepraszam za wyrazenie ale jak pomysle o tym dniu ,tym lekarzu , to wyć mi sie chce).A ile miał Twoj Maksio lat?jmoj Maks odszedł niedawno ,nie ma dnia zebym o Nim nie myslala,powraca do mnie ten dzien i dzien nastepny kiedy został pochowany...bardzo za NIm tesknie.pozdrawiam, malgorzata:-( Quote
szajbus Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Maksiu, biegaj zdrowy i szczęsliwy po soczystych łakach za TM z naszymi psinkami Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.