Jump to content
Dogomania

Lira,Inka,Figa, Tajga - LIF-e galeria + T :-)


Recommended Posts

  • Replies 7.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

dziewczyny, zaoffuję Wam tu trochę:
pomóżcie wyadoptować Fionę z mojego podpisu, tyle miesięcy na tymczasie już siedzi...
kto może gdzieś ogłosić, komuś powiedzieć o jej istnieniu, hopnąć wątek, cokolwiek...

Posted

[quote name='Od-Nowa']

BellaLab - podstępna istoto :diabloti: teraz to się cieszę ale jak wiem,że jestem filmowana to nic nie idzie od razu :evil_lol: bardzo dziękuję za wspaniałą niespodziankę :sweetCyb:


:diabloti: przywyknij, bo ja na prawie każdym spacerze robię filmy:evil_lol:

Posted

Ewelinko! wcale nie mam dosyć :evil_lol:
czekam na kolejne

najbardziej podoba mi się "maślaczek" - bo to zestaw popisowy Lirutki :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
no i wszystkie takie wesołe,że aż chciałoby się tam być i przeżyć to jeszcze raz :lol: tamten weekend był niesamowity :cool1::loveu:

Pola Mokotowskie bardzo nam się podobały - całej naszej ekipie.
te zbiorniki wodne, pagórki, trawiaste połacie - bajka po prostu. A przy tym ma się wrażenie intymności a nie wielkości tego parku. Bardzo malowniczy... i będę go wspominać pewnie długo.

Posted

Pola Mokotowskie bardzo nam się podobały - całej naszej ekipie.
te zbiorniki wodne, pagórki, trawiaste połacie - bajka po prostu. A przy tym ma się wrażenie intymności a nie wielkości tego parku. Bardzo malowniczy... i będę go wspominać pewnie długo.
:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Ja będąc w sierpniu dwa dni w Warszawie , zachęcona opowieściami,że to fajne miejsce spotkań psiarzy, wyciągnęłam Ulę i poszliśmy z psami na Pola Mokotowskie ... Byłam porażona po prostu jak to zobaczyłam :crazyeye::crazyeye: Tłumy ludzi,jeden na drugim leżą plackiem, zero kontaku z naturą, ciszy i prywatności . Jak szybko tam weszłam tak czym prędzej chciałam uciekać na moje prawdziwe rudzkie pola, łąki,lasy...Nigdy więcej.
Choć mogę zrozumieć , że życie w Warszawie wygląda zupełnie inaczej niż u nas ( w końcu uczyłam się tam dwa lata i trochę widziałam), tam wszystko pędzi dwa razy szybciej. Nie dziwię się, że ludzie nie znający prawdziwych pól lubią tam chodzić.

Posted

ten weekend kiedy były zawody był zimny i sobota deszczowa, ludzi prawie nie było w parku więc szaleństwo!!
w niedzielę już dużo więcej ale jakoś bez tragedii.. no chociaż my mieszkamy we Wro a nasze parki bywają bardzo tłoczne... może dlatego nie odczuwałam natłoku ;)

Posted

Od-Nowa napisał(a):
ten weekend kiedy były zawody był zimny i sobota deszczowa, ludzi prawie nie było w parku więc szaleństwo!!
w niedzielę już dużo więcej ale jakoś bez tragedii.. no chociaż my mieszkamy we Wro a nasze parki bywają bardzo tłoczne... może dlatego nie odczuwałam natłoku ;)

chyba że tak, wtedy była piękna słoneczna pogoda...
ale cóż, nie chcę tam wrócić :lol:

Posted

eria napisał(a):
:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Ja będąc w sierpniu dwa dni w Warszawie , zachęcona opowieściami,że to fajne miejsce spotkań psiarzy, wyciągnęłam Ulę i poszliśmy z psami na Pola Mokotowskie ... Byłam porażona po prostu jak to zobaczyłam :crazyeye::crazyeye: Tłumy ludzi,jeden na drugim leżą plackiem, zero kontaku z naturą, ciszy i prywatności . Jak szybko tam weszłam tak czym prędzej chciałam uciekać na moje prawdziwe rudzkie pola, łąki,lasy...Nigdy więcej.
Choć mogę zrozumieć , że życie w Warszawie wygląda zupełnie inaczej niż u nas ( w końcu uczyłam się tam dwa lata i trochę widziałam), tam wszystko pędzi dwa razy szybciej. Nie dziwię się, że ludzie nie znający prawdziwych pól lubią tam chodzić.


Trafiłaś na okropny moment - latem większość psiarzy wynosi się z Pól Mokotowskich, bo nie idzie tam wytrzymać. Właśnie z powodu ludzi z krokodylimi skórkami leżących plackiem na ziemi. Zdarza się nawet, że ludzie robią tam sobie grilla! Natomiast przed i po wakacjach jest już znośnie - na taki moment trafiła Tania. Najbardziej lubię Pola Mokotowskie wczesnym rankiem, gdzie nie ma tu ani żywej duszy, jedynie panie sprzątaczki pracują w klubach, a kaczki wylegują się jeszcze na brzegu... Inna fajna pora na Polach Mokotowskich, to gdy pada deszcz: ludzie uciekają, zostają co prawdziwsi psiarze i jest naprawdę przyjemnie. Uważam, że jak na park w sercu miasta jest naprawdę dobry. Jest zadbany, a ludzie intuicyjnie dzielą sie między sobą - jest połowa parku, gdzie zawsze spotykają się psiarze, druga połowa należy do 'zwykłych' ludzi: matki z dziećmi, rolkarzy, rowerzyśstów... Oczywiście najmilej jest uciec za miasto, nad Wisłę, albo w inne bardziej ustronne miejsce, jednak na Polach Mokotowskich też potrafi być miło.

Posted

Bonsai napisał(a):
Trafiłaś na okropny moment - latem większość psiarzy wynosi się z Pól Mokotowskich, bo nie idzie tam wytrzymać. Właśnie z powodu ludzi z krokodylimi skórkami leżących plackiem na ziemi. Zdarza się nawet, że ludzie robią tam sobie grilla! Natomiast przed i po wakacjach jest już znośnie - na taki moment trafiła Tania. Najbardziej lubię Pola Mokotowskie wczesnym rankiem, gdzie nie ma tu ani żywej duszy, jedynie panie sprzątaczki pracują w klubach, a kaczki wylegują się jeszcze na brzegu... Inna fajna pora na Polach Mokotowskich, to gdy pada deszcz: ludzie uciekają, zostają co prawdziwsi psiarze i jest naprawdę przyjemnie. Uważam, że jak na park w sercu miasta jest naprawdę dobry. Jest zadbany, a ludzie intuicyjnie dzielą sie między sobą - jest połowa parku, gdzie zawsze spotykają się psiarze, druga połowa należy do 'zwykłych' ludzi: matki z dziećmi, rolkarzy, rowerzyśstów... Oczywiście najmilej jest uciec za miasto, nad Wisłę, albo w inne bardziej ustronne miejsce, jednak na Polach Mokotowskich też potrafi być miło.



właśnie coś takiego miałam napisać:loveu:

podpisuje się pod wszystkim:p

Posted

wiq

Cytat:
ludzie nie znający prawdziwych pól lubią tam chodzić.
o to to :evil_lol:


i znowu mnie denerwujecie. snoby podmiejskie. Jakby każdy miał możliwość to na pewno by marzył o spacerach na polach, po lasach itd
ale że NIE MA to są takie miejsca w mieście.
jak jeszcze udaje się podzielić na część "psią" i "plażową" to super.
a tłumaczenie pt: nie ma sensu brać psa mieszkają w mieście jest tak samo głupie jak stwierdzenie,że osoby biedne nie powinny mieć dzieci

no!

Posted

to indywidualna sprawa, ale ja np. nie mam serca brać psa do miasta i już :P

a to, że lubicie takie miejsca, bo musicie je lubić to już trudno :evil_lol:
chciecie mieć psy w mieście, to jesteście skazani na takie wymemłane parczki niestety, na smycze, na kagańce, na bloki, na hałaśliwe ulice, na zafajdane trawniki, na tłumy ludzi i tłumy psów.. i wiele osób, psich i ludzkich, doskonale się w tym odnajduje.. ;)

ja się za to makabrycznie męczę w takich miejscach, ja lubię iść na spacer i przez 4 h łażenia po lesie nie spotkać nikogo, żadnego psa, żadnych ludzi...
mnie już jeden biegacz czy rowerzysta psują humor, nie mówiąc o paniach z wózkami :evil_lol:

nie wiem, czy mnie kiedyś los nie rzuci na stałe do miasta, być może, ale czy będę mieć wtedy psa?.. być może.. :P

Posted

wiq napisał(a):
to indywidualna sprawa, ale ja np. nie mam serca brać psa do miasta i już :P

a to, że lubicie takie miejsca, bo musicie je lubić to już trudno :evil_lol:
chciecie mieć psy w mieście, to jesteście skazani na takie wymemłane parczki niestety, na smycze, na kagańce, na bloki, na hałaśliwe ulice, na zafajdane trawniki, na tłumy ludzi i tłumy psów.. i wiele osób, psich i ludzkich, doskonale się w tym odnajduje.. ;)

ja się za to makabrycznie męczę w takich miejscach, ja lubię iść na spacer i przez 4 h łażenia po lesie nie spotkać nikogo, żadnego psa, żadnych ludzi...
mnie już jeden biegacz czy rowerzysta psują humor, nie mówiąc o paniach z wózkami :evil_lol:

nie wiem, czy mnie kiedyś los nie rzuci na stałe do miasta, być może, ale czy będę mieć wtedy psa?.. być może.. :P


Miejsce jest ważne dla psa, ale nie najważniejsze. Pies bowiem dużo bardziej przyzwyczaja się do człowieka, niż do miejsca. Gdybym zostawiła Piegusa u rodziców w Kaliszu, gdzie miałby ogródek i spacery góra raz dziennie po polach i lasach, to on i tak byłby nieszczęśliwy. Zdziczał by i byłby zupełnie innym psem. Dlatego lepiej ciaśniej, ale razem.

Posted

wiq napisał(a):
to indywidualna sprawa, ale ja np. nie mam serca brać psa do miasta i już :P

chciecie mieć psy w mieście, to jesteście skazani na takie wymemłane parczki niestety, na smycze, na kagańce, na bloki, na hałaśliwe ulice, na zafajdane trawniki, na tłumy ludzi i tłumy psów..


przynajmniej nasze psy sa doskonale zsocjalizownae:eviltong:
(no moze nie wszystkie)

Bonsai napisał(a):
Miejsce jest ważne dla psa, ale nie najważniejsze. Pies bowiem dużo bardziej przyzwyczaja się do człowieka, niż do miejsca. Gdybym zostawiła Piegusa u rodziców w Kaliszu, gdzie miałby ogródek i spacery góra raz dziennie po polach i lasach, to on i tak byłby nieszczęśliwy. Zdziczał by i byłby zupełnie innym psem. Dlatego lepiej ciaśniej, ale razem.


znów popieram:p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...