KarinaK83 Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Większe kości z kurczaka można podawać,(nie wiem czy w tym wieku) ale surowe, bo jak się je podaje gotowane to wtedy faktycznie mogą łamać się na ostre kawałki, ale ja nie jestem znawcą tego tematu, to może ktoś inny się szerzej wypowie. Dokładne badania należałoby zrobić jak ta bieda mała taka zaniedbana jest. Będzie mały, mój york (w typie) jak miał 3 miesiące to ważył 1,4 kg, teraz jako dorosły ma 3 kg. Quote
Sybel Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Ja akurat kości kurczecych nie podaję w ogóle (ale surowe można). Można dawać surowe mięso, surowe udka kurczęce również - przeciez to drapieżnik, gdyby teraz biegał po polu, z chęcią by wszamał upolowaną mysz, ptaszka, czy inne zwierzę. Raczej by go nie gotował. Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Dziękuję ślicznie raz jeszcze :evillaug: Nie zastałam już ani żołądków, ani serduszek ale pójdę rano bo będą. Chciałam wziąć wątróbkę, ale to organ, który zbiera toksyny. Kupiłam mu stopę kurzą oraz udko kurczaka. Obrałam, posiekałam - zjadł dwa małe kawałki i koniec.:shake: Wyglądał na zdziwionego. Swoją drogą - fuuuj, jestem weganką, pierwszy raz miałam zwłoki biednego zwierzaka w rękach :placz: to jedyny ból, że to kiedyś było żywe , niewinne zwierze. Za to kiedy zobaczył kurzą łapkę, to pierwszy raz usłyszałam jak szczeka :lol: (do tej pory jedynie warczał na obcych i psy ale pracujemy nad tym). Zaczął sobie podrzucać tą kurzą stopę, naskakiwać na nią przednimi łapami i wylizywać ją. Sprawiło mu to frajdę. :kciuki: A jak się ma kwestia bakterii i salmonelli w mieszkaniu? Pomijając, że całuję psiaka w usta ;) , to mam w domu jeszcze papużki i króliki wolnolatające. Quote
LadyS Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 A o co dokładnie pytasz z kwestią salmonelli i bakterii? Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Czy można się "poczęstować" tymi zarazkami. Czytałam, że pies ma na nie odporność. Np. teraz mały przyniósł mi tą stopę do łóżka i zakopał w pościeli, heh. Quote
LadyS Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 MorenaMoore napisał(a):Czy można się "poczęstować" tymi zarazkami. Czytałam, że pies ma na nie odporność. Np. teraz mały przyniósł mi tą stopę do łóżka i zakopał w pościeli, heh. Generalnie są różne choroby, które mogą przejść na człowieka - np. grzybica. Inna sprawa, że trzeba się bardzo postarać, żeby przeszły. Poza tym - skoro masz zwierzęta w domu, to pewnie otrzymują regularnę profilaktykę i są zdrowe, więc możliwości są nikłe ;) Quote
filodendron Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 MorenaMoore napisał(a):Czy można się "poczęstować" tymi zarazkami. Czytałam, że pies ma na nie odporność. Np. teraz mały przyniósł mi tą stopę do łóżka i zakopał w pościeli, heh. Ja nie jestem wegetarianką, codzienny kontakt z surowym mięchem mam od lat, psa karmię surowizną od 2009 i na tę okoliczność mięcho opuściło kuchnię przenosząc się w rożne inne miejsca ;), bywało, że surowe nosiłam po kieszeniach - nigdy nikt z domowników niczym się nie "poczęstował" - wszyscy zdrowi. Niemniej łapę z łożka wywaliłabym, bo myśląc bardziej długodystansowo taki nawyk może się skończyć nazbyt częstymi zmianami pościeli i niespodziankami pod poduszką. Lepiej próbować uczyć od początku, że jest jedno miejsce na gryzienie kości - to potem ułatwia sprzątanie. Mój chrupie w legowisku. Czasem zakopuje, ale też tylko w swoim legowisku. Wyniesienie kości poza legowisko kończy się upomnieniem ("zabieraj do siebie"), a z braku reakcji - konfiskatą mienia ;) Z zabawkami tego nie nauczyłam i mam wiecznie rozwleczone po całym mieszkaniu. Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Zjadł ze smakiem surową kolację - dalszą część udka. Zjadł też trochę surowego żółtka jak i gotowanego jajka poduszonego widelcem :) Wprowadzę powoli jeszcze warzywka typu surowa marchewka bo to bardzo zdrowe. Może wreszcie nabierze ciała. Cieszę się, że wreszcie je! :) I dziękuję za radę , Filo - faktycznie kurze stopy i inne części zwierząt w łóżku to kiepski pomysł, a pieskowi wejdzie to w nawyk. Quote
bejasty Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Kupy jak spagetii takie cieniutkie czy z robolami ? bez względu na odpowiedż koniecznie powtórz odrobaczanie ! Wypchnięty brzuszek moze wskazywac na robole !!! ile razy dziennie go karmisz ? taki maluch powinien dostawac małe porcje ale 4-5 razy dziennie. Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Tak , to były robaki... żałuję, że to zobaczyłam szczerze mówiąc. Po tym jak wet wlał mu jakiś płyn do pyska, to kazał obserwować kupy i zastanawiałam się jak ja niby mam z lupą chodzić i oglądać kupę? Zawsze wyobrażałam sobie takie mini robaczki typu wesz, i że wydali je żywe, chodzące... a tu jak makaron z sosem bolońskim i w dodatku sztywne jak drut, białe z sinym połyskiem. :flaming: Ech, no właśnie, wiem , że maluszek musi być tak karmiony. A cały czas jedzenie w misce leży, ale nie jest zainteresowany, nie ma apetytu. Teraz zaczął trochę jeść to surowe, co już jest jakimś sukcesem, ale też tylko z ręki i muszę udawać, że sama to jem, i że to takie fajne i zabawne jest. Za tamto odrobaczenie i odpchlenie (które nie pomogło bo ciągle ma pchły) zapłaciłam 50 zł - jak na Batorym , myślałam że to opanuje pasożyty. Więc i tak musi być jeszcze raz spryskany i poproszę w takim razie o jeszcze jedno odrobaczenie. Sierść w miejscu gdzie wet psiknął z dozownika i wtarł mu rękawiczką płyn "pachnący" jak alkohol, zrobiła się ciemnoczerwona/wiśniowa - to normalne? To jeszcze edytuję i zapytam o coś bo widzę, że tutaj uzyskam odpowiedź, chyba to jedyne miejsce gdzie usłyszę coś sensownego... Mianowicie atakuje swój ogon. Szukałam już kilka dni temu mądrej odpowiedzi na to pytanie, a znalazłam typu "bawi się", "nudzi się" , "pies co atakuje ogon jest głupi" i tego typu... z tym, że to nie wygląda jak zabawa bo kiedy atakuje ogon to jest wyraźnie zły, wściekły. Ma kręcony ogon położony na środku pleców i jak biegnie to chyba go widzi bo on mu podskakuje. Biegnie sobie radośnie po trawie i nagle się odwraca i co chwilę kłapie zębami nerwowo, czasem kręci w kółko i nie można go uspokoić, a jak chwyci to gryzie się :( Odwracam wtedy jego uwagę zabawkami albo dźwiękiem, ale martwi mnie to czy wszystko z jego psychiką jest okey. Quote
bejasty Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Te robole to glista psia (Toxocara canis) bardzo powszechne przy prawidłowym odrobaczaniu czyli przez ok 6 m-cy co 14 dni /BEZ WZGLEDU NA TO CZY COS BEDZIE W KUPIE/ powinno sie ich pozbyc. Koszt odrobaczania to ok 5-7 zł na 10 kg wagi psiaka.Ważne jest zmienianie leków .Możesz sama zakupić u weta /tabletki/ nie płacisz za wizytę.Na pchły możesz kupić u weta jakiś środek przeciw kleszczowy -pchły wybije.Koniecznie pogadaj z wetem niech sprzeda ci teraz lek odrobaczający działający też na tasiemca /np Dolpac/bo przy zapchleniu może mieć takiego lokatora /pchła jest żywicielem pośrednim/ w kupce wyglada jak kawałki makaronu wstążki lub małe fasolki.Z szczepieniem radziłabym sie wstrzymać na ok 10 dni od kolejnego odrobaczania /przy zarobaczeniu jest mało skuteczne/Nie zostawiaj mu cały czas jedzenia. O ustalonych porach stawiasz miche i ok 20 min na zjedzenie, nie chce zabieraj i do następnego NIC DO PYSIA żadnych smaczków,i innych wyżebranych.Pilnuj tylko czy pije wode./jak zapchany robolami może nie mieć apetytu/możesz podawać tabletki kupisz w sklepie zoolog. Rumentabs=pobudzaja apetyt, podobnie działa Citropepsin /w aptece bez recepty/.Przez ciekawość skąd jesteś ? Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Wow, dziękuję Ci za tak wyczerpującą odpowiedź. Widzę, że to nie takie hop-siup jakby się zdawało. Ogółem co do tych 'zaburzeń'(?) , to już widzę, że będzie z nim masa pracy i jest to "trudny" piesek począwszy od agresji wynikająca z lęku (nawet na widok własnego odbicia w lustrze), poprzez nagłe ucieczki z podwiniętym ogonem "bo ktoś do drzwi zadzwonił" a skończywszy na tym, że nawet do wc muszę z nim chodzić bo jak nie to jest kwik, ryk i jazgot jakby go kto katował. Powiedzcie mi czy takie zachowania u szczeniąt mieszczą się w jakichś normach, czy to już jakieś poważniejsze problemy? Aha, jestem z Poznania. I jeszcze co do kosztów odrobaczania... ładnie przepłaciłam :/ :/ Quote
Sybel Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Z tym ogonem to może jakaś nerwica, czy fobia. Mój pies tylko gania swój ogon, jak się starsznie podekscytuje i chce zwrócic na siebie uwagę (co jest prześmieszne swoją drogą), ale nie wykazuje agresji. Czy to jest zachowanie tego typu (łagodniejsze): http://www.youtube.com/watch?v=WoyO4L3StoU ? Mnie ten filmik średnio śmieszy, raczej przeraża... To moze być tak, że Twój, jako szczeniak, nie do końca kuma, że jego ogon jest w niego wbudowany - może z czasem mu to minie. Myślę, że warto zacząć odwracać jego uwagę od ogona, ilekroć zacznie go atakować, wołaj psa do siebie i skupiaj np. nagrodą (ciacho, zabawka). Może warto też go głaskać caluśkiego, aż po ogon? Strzelam troszkę, ale takie mi rozwiązania do głowy przychodzą. Polecam generalnie lekturę Zofii Mrzewińskiej - są jej ksiązki, jest blog i strona z poradami. Kobitka pisze sensownie, warto się dowiedzieć od niej kilku rzeczy. Wszelkie lęki można złagodzić, po prostu trzeba ćwiczyć. Fajnie by było, jakby się znalazł ktoś z Poznania, kto by umiał Ci pokazać na maluchu podczas spotkania, co i jak robić, żeby wyprowadzić psa z lęków. To będzie sporo pracy, ale cierpliwość, konsekwencja i spokój działają cuda - wiem o tym co nieco ;) Miałam psa, który trafił do nas baaardzo agresywny, ale z biegiem czasu rozluźnił się, złagodniał i zniknęły jego lęki. Można, ale to trwa. Trzeba zbudować zaufanie, a najlepiej budować je troską, miłością, ale też stawiając psu pewne granice, których nie może przekroczyć. Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 O, właśnie znałam ten filmik i chodzi mi po głowie ilekroć mój atakuje ogon. Mnie też przeraził. Żal mi tego pieska i bardzo dziwne to - nie wie, że jego noga jest jego i niepotrzebnie się tak stresuje : ( To zachowanie jest podobne ale bez dźwięków, samo kłapanie , gonitwa , kółka , albo żucie ogona na leżąco, a raczej ciągnięcie go. Coś w stylu jak pies łapie muchy - to tak samo on łapie ogon, tak to wygląda. Ale sprawdzałam czy ogonek go boli i nic na to nie wskazuje, zapchanego gruczołu też nie ma. Ciągle mi chodzą po głowie te komentarze , że tylko psy bez inteligencji tak robią :/ Quote
bejasty Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Nie powinno być zmian skórnych. Te robole to dość powszechna Toxocara canis -glista psia .Radziłabym odrobaczć przez 6 m-cy najpierw co 14 dni a jak nic nie będzie w kupce o 1 raz w m-cu. Tabletki możesz kupować u weta /idąć bez psa nie powinnaś płacić za wizytę/ koszt to 5-7 zl na 10 kg wagi psa.Radziłabym podać lek działajacy na tasiemca /przy pchłach może mieć takiego pasażera na gapę pchly są żywicielami pośrednimi tasiemca/Pchły zwalczysz jakimś środkiem na kleszcze.Ja wstrzymałabym się z szczepieniem do ok 10 dni po kolejnym odrobaczaniu /wg mojego weta nie ma sensu szczepic robali -szczepionka malo skuteczna/ Jedzenie stawiaj o określonej porze na ok 20 min nie zje zabieraj i o "suchym pysku" /zero przegryzek !!!/do nastepnego karmienia tylko stale świeża woda. Możesz podać Rumen tabs -kupisz w zoologicznym lub Citropepsin w aptece -pobudzają apetyt.Skąd jesteś ? Quote
MorenaMoore Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Bejasty, widać wszystkie Twoje posty. Coś chyba się Tobie nie wyświetla : ( Odpowiedziałam o 23.19 , kilka postów wyżej ;) (nie wiem jak wstawić cytat). Zastosuję się w każdym razie do podawania posiłków i będę na pewno rozmawiać z wetem o pozostałych sprawach dotyczących zdrowia, o których napisałaś :) Maluch się właśnie mocno wybawił (idealna pora!;) ;)), robi się coraz bardziej nieznośny i pierwszy raz ostro zaszalał z zabawkami :) :) Nauczył się aportować piłeczkę. :Dog_run: Przy okazji pięknie zalał kanapę mimo, że niedawno wrócił ze spaceru.:evil_lol: A już zaczynałam się bać, że jest zbyt poważny jak na szczenię. Tak się zmachał, że już niedomaga - wyciągnął się i zaraz będzie smacznie spał. :sleep2: Quote
KarinaK83 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Aby wstawić odpowiedź z cytatem musisz w poście, który chcesz cytować nacisnąć "Odpowiedź z cytatem" jest na dole każdego postu. Pojawi się okno odpowiedzi z cytowanym już fragmentem, dopisujesz swoją wypowiedź, zatwierdzasz i tyle :) Twoja wypowiedź wyświetli się z cytatem postu na który odpowiadasz Quote
filodendron Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 MorenaMoore napisał(a): Nauczył się aportować piłeczkę. :Dog_run: To bardzo dobrze - pies, który chętnie przynosi piłkę jest łatwiejszy w szkoleniu - samo rzucenie piłką jest dla niego nagrodą. Quote
MorenaMoore Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Karina, dzięki :) Mały terrorysta zaczął atakować ludzi. Strasznie warczy, szczeka i leci do nogawki. Do tej pory reagował tak ostro tylko na psy. W parku, gdzie osoby jeżdżą na rowerach, uprawiają jogging i sporadycznie przechodzą obok nas, zachowuje się skandalicznie... już z bardzo dużej odległości upatruje sobie osobę i warczy, a im ta osoba jest bliżej, tym jego agresja wzrasta. Byłam też na bazarze po zieleninę dla papug i królików, i tam o dziwo sytuacja odmieniła się diametralnie - zamiast spokoju był tłok , pełno ludzi, a mały na kilka osób się cieszył, był grzeczny. :???: Doradzicie mi coś? Nie może tak być , że pies warczy na ludzi : ( Nie wiem skąd to się bierze u takiego szczeniaka. Raz się ludzi boi i ucieka z podkulonym ogonem, raz wstępuje w niego agresor i wygląda na bardzo pewnego siebie, a innym razem wszystko jest o.k. "Próbowałam" nauczyć go 'siad', ale w ogóle nie mam z nim kontaktu ani wzrokowego , ani słuchowego. Najważniejsza komenda to "stój" i to na pewno jakoś będzie musiał przyswoić bo to bardzo ważne. Można już w tym wieku go uczyć? Nie chodzi na smyczy bo obroża go bardzo denerwuje i wpada w szał :/ :niewiem:Nie radzę sobie z kilogramowym szczenięciem.:flaming: Quote
Sybel Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Możesz rozpraszać jego uwagę. Warto poszukac informacji o szkoleniu klikerem - to po pierwsze. Jesli nie reaguje na wołanie, to może inny rozpraszacz, np. piszcząca piłeczka. Spróbuj go na nią nakręcić w domu, a potem na spacerze, jeśli widzisz, ze się spina, piszcz piłeczką za plecami, będzie musiał na Ciebie spojrzeć. Ilekroć widzisz, że się spina, rozpraszaj go, nawet dotykaj delikatnie stopą w tylną łapę, cokolwiek, byle go delikatnie rozproszyć i wybić z trybu polowania. Bierz go w ludne miejsca, moze rozważ przedszkole dla szczeniąt. Btw, on teraz, jeśli miał szczepienia, powinien mieć chyba kwarantannę (ale nie jestem pewna, czy u psiaka, który był w dziwnych warunkach od urodzenia ma to sens). Quote
sachma Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Mój też nie łapał ze mną kontaktu - u nas pomógł kliker, bo o wiele łatwiej było mi zaznaczyć chwilę w której robi coś dobrze. Jeśli zdecydujesz się na klikanie (ja polecam z czystym sumieniem, wszystkiego nauczyłam swojego psa klikaniem i teraz jak widzi że w ręku mam kliker to jest cały podekscytowany i nie może się doczekać co dziś wymyślę! :) ) to zacznij od klikania i nagradzania - żeby kojarzył dźwięk klikera z nagrodą, później smaczek (bo pewnie na to będzie się patrzył ;) ) trzymaj na wysokości oczu - kiedy tylko zdarzy mu się spojrzeć ci w oczy od razu klik i nagroda. Niektóre psy mają kłopoty z patrzeniem w oczy - ON rodziców nie chciał za chiny spojrzeć mi w oczy, nawet przypadkowo - dopiero trzymanie smaka na wysokości oczu pomogło, ale jeśli małemu zdarza się patrzeć na twoją twarz, to olej smaka i wyczekaj chwilę kiedy sam spojrzy wtedy szybko klik i smak. Siadanie podobnie jak sam z siebie usiądzie to klik i smak - po kilku powtórzeniach kiedy zacznie siadać jak na niego patrzysz wprowadzasz komendę i później ćwiczysz już z komendą (czy to głosową czy gestem - dobrze obie na raz, bo czasem nie masz możliwości powiedzieć, a czasem nie masz możliwości pokazać - dobrze jak będzie reagował na obie - Lenny siad i zostań ma opanowane i w geście i słowie, bo moim zdaniem to istotne komendy, resztę ma tylko w słowach, po za ustawianiem się na wystawie, to ma gestem, żeby było łatwiej i nikt nie widział że ja mu karzę :P tylko żeby myśleli że on tak sam z siebie :P ) Jeśli chodzi o agresję, to zaczęłabym od łażenia z psem w różne dziwne miejsca i nagradzanie spokoju, jak widzisz że pies się nakręca na kogoś to odwracaj uwagę, unikaj sytuacji kiedy zacznie warczeć czy szczekać - najlepiej do nich w ogóle nie dopuszczać. Z ONkiem miałam o tyle kłopot że agresorem był 3letni 35kg pies i on też warczał i rzucał się na wszystko - zaczęłam od łapania kontaktu w domu, ale musiałam go też trochę ustawić bo potrafił się rzucić i na mnie, więc ciągnęło się to dość długo, kiedy już pies mnie zaakceptował, przestał się na mnie rzucać, zaufał mi, zaczeliśmy wychodzenie po za posesje - kiedy zaczynał się nakręcać usadzałam go i zajmowałam piszczałką czy smakołykami, później szliśmy razem utrzymując kontakt wzrokowy (dla ułatwienia nauczyłam go komendy "na mnie") cały czas patrzyłam na niego i powtarzałam "na mnie" (ale tu uwaga! bo ja kilka razy nadziałam się na słup XD ), kiedy kogoś minęliśmy pies dostawał masę smaków i pochwał. Po roku mogłam z nim spokojnie wyjść na spacer, po kolejnych 6miesiącach mój 8letni wtedy brat mógł go prowadzić na smyczy i wiedziałam że nic się nie stanie - odczuliłam go w ten sposób na ludzi, rowery, samochody, pociągi, psy i co jest moją największą dumną - na koty! kotów nie znosił, nienawidził i na początku nie było mowy o zwracaniu na mnie uwagi kiedy kot był w pobliżu - piana z pyska i leciał, nie patrzył - często musiałam się ratować łapiąc za płot albo słup, bo ciągnął mnie za sobą... Minęły 3lata od moich męczarni z tym psem - bo inaczej tego nazwać nie mogę :P przez 2 miesiące wracałam pogryziona albo posiniaczona.. przez kolejne 4 miesiące miałam wiecznie kłopoty z barkiem, bo pies po prostu mi go notorycznie nadwyrężał.. zostałam też nie raz i nie dwa przewrócona przez niego, kilka razy lądowałam u lekarza z kontuzją kostki/palców/barku - na 2 tyg wyeliminował mnie całkowicie z obiegu, kiedy rzucił się na mnie, przewrócił na kostkę i na mnie wskoczył, kręgosłup, wybity palec i poraniona ręka (zasłaniałam twarz).. o tym że zrobił mi to pies wiedziała tylko matka, bo ojciec pewnie by mu tego nie przepuścił - teraz kiedy pytam rodziców jak się ich pies czuję słyszę ciągle to samo - cudowny pies. z odwołaniem od wszystkiego, nie agresywny - od 2lat nie rzucił się na nikogo, karny i ciągle twierdzą że to najmądrzejszy pies jakiego kiedykolwiek mieli.. Piszę o tym, żeby cię utwierdzić, że nie ważne jak będzie źle, WARTO. Można wypracować wszystko, co więcej, jeśli uda ci się złapać z psem dobry kontakt, jeśli zaufa ci bezgranicznie, to za kilka lat zapomnisz w ogóle o tym jakie były kłopoty, będziesz miała cudownego psa - tylko trzeba być upartym i kombinować. Ja się męczyłam około 1,5 roku bardzo intensywnie (później pojawił się Lenny, więc musiałam czas dzielić między ONka i szczenie) teraz wpadam raz na dwa tygodnie, zabieram go na długi spacer i ćwiczę komendy, mimo to nie zdarzyła mi się sytuacja choć odrobinę podobna do tego co działo się jeszcze 3lata temu. Quote
MorenaMoore Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Nie miał jeszcze szczepień. Na szczepienia mam się pojawić jutro, ale tu koleżanki z dogo pisały, żeby wpierw skupić się na porządnym odrobaczeniu, także pogadam o tym z wetem co dalej z tym koksem. No właśnie, słyszałam, że po szczepieniach pies musi przejść kwarantannę. O to też dokładnie wypytam. Wszelkich piszczących zabawek boi się jak ognia. W ogóle jest cały czas zbyt poważny jak na 3 mc szczenię. Jutro go zważę na wadze elektronicznej. Sachma, na pewno będę wdrażać Twoje rady :) :) Dzięki za super wyczerpujący opis i wsparcie na duchu !! :) :) :Rose: Co do smakołyków, to nie jest zainteresowany, jedzenie kompletnie go nie obchodzi. Nakupowałam mu ciasteczek, pierdółek i bzdurek , i wszystko leży nietknięte ale widzę, że powoli się przekona. Nakarmienie go to już nie lada wyczyn. Zero apetytu. To też muszę obgadać u weta. A może przy takim maleństwie te ilości co zjada są normalne :???: Poprzedni pies 20 kg chłopa, a ten jak torebka cukru, to jednak jakaś różnica... Za to wczoraj zrobił mały postępek drobnymi krokami w ciągu całego dnia. Do tej pory zgadzałam się na wszystko co sobie zechciał. Zamiast robić kupkę piesek chce na rączki i do domku - dobra, biedny piesek , idziemy grzecznie na rączkach do domku, potem pańcia poszoruje dywanik w pokoju. Nie chciał obróżki - okey, ściągamy obróżkę. Nie zgadzał się na smyczkę - no dobrze, idziemy bez smyczki. I tak w kółko. A dzisiaj założyłam mu tą choolerną obróżkę i mimo "ataku padaczki" nie zdjęłam. Na spacerku został podłączony do smyczki - co minutę odstawiał na środku chodnika polkę pod tytułem "tam nie idziemy", a ja tylko stałam i spokojnie czekałam aż się uspokoi. I tu załapywał wreszcie ze mną kontakt wzrokowy w momencie chyba jakiegoś zwątpienia bo wyglądał jakby pytał "naprawdę?" i po tym uspokajał się! Szliśmy dalej. Wieczorem na spacerze na początku chwilę było to samo - wyrażanie swojego niezadowolenia i stawianie oporu. A z powrotem do domu wracaliśmy już pięknie! Smycz luźna! Teraz był na ostatnim spacerku i również pięknie szedł cały czas na smyczce bez żadnej histerii. Ludzie na ulicy jak mnie widzieli na początku, to pewnie pomyśleli , że sadystka.:siara: Ale mam błyskawiczny efekt, w dodatku pies już nie chce być noszony, a spodobało mu się obwąchiwanie śladów i zwiedzanie każdego schodka do kolejnej klatki schodowej (to jakaś jego mania) i koniecznie musi chodzić łapami po kratach od okienek piwnicznych. :hmmmm: Już chociaż jestem spokojna, że nie wpadnie mi pod samochód bo smyczka i obróżka zostały ostatecznie zaakceptowane :) Quote
sachma Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 ze smakami poczekaj, aż go porządnie odrobaczysz - do póki ma robaki może nie mieć apetytu i być osowiały. Konsekwencja i spokój działa cuda ;) a malucha raczej nie wyprowadzaj w psie "toalety" bo przed szczepieniami może się rozchorować a w jego stanie każda choroba to duże zagrożenie - nie powinien mieć kontaktu z odchodami innych zwierząt.. Ja przyznam się bez bicia - olałam kwarantanne, bo zależało mi na idealnym socjalu - ale byłam bardzo ostrożna, tj nie prowadzałam malucha tam gdzie było dużo psów (chyba że się z kimś umówiłam i wiedziałam że te psy są zdrowe i mają szczepienia ;) ) nie zbliżałam się do miejsc gdzie były odchody innych psów, w razie spotkania bezpańskich podbiegaczy pies lądował na rękach.. każdy musi sam zdecydować czy chce przestrzegać kwarantanny czy nie - ja po przeczytaniu o chorobach zakaźnych i drogach przenoszenia, zdecydowałam że kwarantanna to nie dla mnie. Lenny teraz waży 8kg - jako dzieciak jadł tyle że nie nadążałam z kupowaniem karmy :D miał okresy buntu, kiedy stwierdził "nie jem tego świństwa" i okresy kiedy sucha karma wchodziła mu nosem ;) Ale jak mówiłam, z określeniem czy je dużo czy mało, trzeba poczekać aż go dobrze odrobaczysz.. Jeśli nie będzie mimo to smakoszem ;) Onek i Lenny są łasuchami, więc mam sprawę ułatwioną, ale z terrierkiem babci pracowałam na zabawkę - Musisz wyczuć co mu sprawia frajdę, czy to jakaś konkretna zabawka czy właśnie jakieś smaki, i wtedy zdecydować jak będziesz go nagradzać za dobre zachowanie :) Quote
LadyS Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Jeszcze co do kwarantanny - żeby utrzymać prawidłową, pies nie może mieć dostępu do butów i okryć wierzchnich, i do psów ogółem, nawet zaszczepionych - pies zaszczepiony również może przenosić wirusy. Quote
MorenaMoore Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 O, to widzę, że kwarantanna faktycznie wcale nie jest taka prosta. Ale da się zrobić :) :) Dzięki, że pomagacie i piszecie - dla mnie bardzo cenne wskazówki :) :modla::) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.