Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

kupa nie besceler, bardzo 'branżowa' tematyka, nic ciekawego, reportaż dokumentujący pracę pewnej instytucji, która zajmowała się badaniami prasy... ale na półce stoi i cieszy oko, uczelnia zleciła, biblioteka uczelni (wiadomo jakiej :cool3:) wydała, a teraz zleceń brak i będziemy z Patrykiem przymierać głodem :loveu:

Posted

Książkę to mogłabym prędzej napisać o przygodach Stelli Inki i Amora.
Dawniej pisałam blogi namiętnie także materiały by się znalazły. W każdym razie było to tak niepoważne że nadawalo się na ksiązkę jak znalazł ;)

Lubię czytać te stare wspomnienia...




KŁadę się spać.

Inuśka leży na drukarce zwinięta w kłębek (bardzo to lubi,szczególnie jak sobie coś wydrukuję ważnego i zapomnę i można z tego zrobić harmonijkę…zawsze wiedziałam że mam harmonijnego kota…)

Kejszonek śpi na podusi na wiaderku ( nasze najnowsze kocie centrum, składa się z wiaderka z „odstającą” się wodą do akwarium, poduszki zrzuconej z fotela, owiniętej amorowym ręcznikiem)

Jest cisza, jest spokój…
Wtulam się w moją mięciutką podusię…
i nagle ktoś siada mi na twarzy…

i to kretyńskie „grhry?”

Kejszonek…

Musi mi umyć twarz żebym miała czystą jak rano wstanę.

Jak skończy to rozkłada się obok mnie na poduszce i mrucząc zasypia.

Jest cisza.

23.30

Zasypiamy…

Jest ciepłe, przyjemne, wiosenne powietrze, obok mruczy radośnie puchata kicia…śpimy…

Inusia przemyka w ciemności w stronę komputera…

24.00

HUK!

Przeraźliwy łomot

tajfun

trzęsienie ziemi…

o boże co sie stało…?!

Inusia triumfalnie wyprostowana siedzi na półce i po kolei trąca łapką nowe przedmioty

potem z dumą wychyla się z szafki i patrzy jak malowniczo układają sie w jedną stertkę na podłodze

„Inusiu zejdź…”

„nie zejdem…”

„Inusiu zejdź…”

rzucam jej piłkę.

Chwilę ją tarmosi, a potem słyszę jak zmienia zabawkę na swój drapak z myszką i piłką…

Cichutko grzechoczą małe kuleczki w piłce przy drapaku…

Zasypiam…



1.00

coś spadło..

moj boże…wypadlo okno z zawiasów, komputer spadł, złamał się stolik pod akwarium…

Nie…

Inusia dumnie spogląda z półki w dół za książką do ekologi…

„inusiu zejdź…”

„nie zejdem”

” Nusinka już! Szybciutko!”

Palcem wskazuję jej podłogę.

Pełna bulwersu mocno pokrzywdzona schodzi na biurko.

Siada.

W ciemności błyska czerwone oko.

Nie mam juz siły… zasypiam.

Coś spada.

Zrywam się z łożka, zapalam światło.

Radosna łapa Nusinki trąca ich pojemniczek z jedzeniem.

Może glodna…

Biorę pojemniczek i sypię na ziemie granulki tak żeby było więcej roboty ze zbieraniem, niech się czymś zajmą…



Jest 2.30

Coś biegnie…

Po mojej twarzy coś biega…

Coś biega mi po plecach…

Coś wbija mi sie w nogę…

” nusinka puśc!” Nusinka zejdź!”

” nie puscem! Nie zejdem”



a dobra niech biegają.

Zakrywam sie po sam czubek głowy kołdrą, probuje zasnąć…

wielka dwutomowa encyklopedia dostała skrzydeł.

Sfrunęła z hukiem na ziemę.

Nusina wyprostowana siedzi i obserwuje to dziwne zjawisko.



Dobra nie reaguję..

rano posprzatam..

niech zrzuca

niech ją nawet coś przywali..

i Sralnika też za to że się włączył do tej głupkowatej zabawy…



3.30

półka jest pusta

Zaczynają po kolei spadać książki

jedna za drugą



tego za wiele!!

Łapię Nuśnika za skórę i wsadzam do koszyka.

Siedź gnoju do rana i ma byc cisza…

Kejszonek przybiega

zaczyna się gra w łapki

Inusia radośnie skacze w koszyku

Nie da się spać

Kejszonek ląduje w klatce obok…

zaczyna się…

” o boże,o boże ,niech mnie ktoś uratuje ,ja przecież umieram…dajcie mi jeść, tak duzo mi jeśc dajcie, i uwolnijcie, bo ja tu umieram, jak mogliście zamknąć Stellunie, prosze mnie puścić, chce mi się sikać , uwaga bo sikam do koszyka na kocyk, szybko no szybko, bo jeszcze zrobię tu kupę,a wtedy już nic was nie uratuje, proszę no błagam, wypuśćcie mnie , jestem taka głodna, chce mi się pić, ja juz nie będę, proszę no błagam, raaaatuuuunkkuuu!!!”

Wypuszczam obydwie.

Otwieram drzwi do pokoju

wychodzą

niezwykle pasjonujące są drzwi…

” inusia! ty usiądź z jednej strony i otwieraj , a ja z drugiej i będę zamykała”

trzask, trzask, trzask,trzask…

” koty do środka w tej chwili!!!!!”

Minuta spokoju…

zasypiam…

co chwila wstaję i coś podnoszę.

„Inusia zejdź…”

Nie mam już siły…

„Inusia…”

Udaję że wstaję, odchylam kołdrę i zwieszam nogę z łóżka

nieznośnik zeskakuje z półki

ale tylko na chwilę.

wstaję, zasypiam, wstaję, zasypiam, podnoszę coś, zasypiam…

Jest 4 rano…

Czuję że nie wstanę…

Już mi to obojętne…

Bylo mi kotów do szczęscia potrzeba…



Rzucam im piłkę…

biegają, cieszą się, gryzą, biją…

Za chwile spokój…

Zupełna cisza

i znowu…

Łapię jedną, łapię drugą, ładuję pod kołdrę , unieruchamiam…

mruczenie

Zasypiamy

jest 5.00

Dziewczyny wstają

Inusia wraca maltretować drukarkę

Kejszonek na swoja podusię

Troszkę mruczenia,

troszkę jezorek po futrze przejedzie

koty szczęśliwe..

Zasypiają



zamykam oczy szczęśliwa że mogę pospać…

jakaąś muzyczka…

budzik…

pobudka…

jest 5.30..

Majeczko wstawaj!

nakarm koty,

sprzątnij kuwety,

posprzątaj pokój,

wytzryj podłogę,

idz z psem na spacer,

coś skonsumuj

i do roboty…

Do wieczora…



Pamiętaj – kociczki będą na ciebie czekać…


Wspomnienia :D



Ehhh... wspomnienia :(




Posted

Prawdę mówiąc wczoraj do późna siedzialam i czytałam to i zastanawiałam się jak takie pierdoły mogą człowiekowi sprawiać radość...





Amorek dostał nową piłkę.
Gdy go chciałam zachęcić do tego żeby piłeczkę złapał to spojrzął na mnie z niesmakiem jakby chciał powiedzieć ” weź mi tym jeżem nie machaj przed nosem bo mnie jeszcze uderzysz”

kupiłam mu też linę do przeciągania.

Reakcja :

” weź się puknij głupia, po co za mną ze sznurkiem biegasz? Z tobą serio jest coś nie tak…”

Za to lina bardzo się podoba Stelluni, bo jest miętowa.

Wylizała ją starannie.



Wierszyk o Amorku (autorstwa mojej koleżanki)

Był sobie raz Amorek mały
łaciaty on byl cały
Amor ten był jak krowa
i łaciata była jego głowa
języczek długi różowy
zupełnie jak u krowy
Ma sierść gładką i króciutką
i okropnie też mięciutką
Czasem żyga lecz to szczegół
potem liże no i w biegu
żyga znowu i zlizuje
pani humor stale psuje
ale ona mu wybaczy
jeśli on przeprosić raczy
ale gdzieżby ! on ma w nosie!
Takie to już z niego prosię!
pani krzyczy „siad! daj łapę!”
a on pruje na kanapę
patrzy się jak na wariata
” nie dam ci, to moja łapa”
potem Amor głośno szczeka
sąsiad spode drzwi ucieka
cóz to za pies do obrony
myśli sąsiad przerażony
A to Amor łaciata krowa
duże uszy i za mała głowa
No bo Amor też jest krową
z bardzo małą brzydką głową



Amor w autobusie zachowywał się perfekcyjnie. Zajął swoje miejsce przy drzwiach i siedział. koochane psisko. Jednak to to trochę ucywilizowane jest.

Tylko przy zakładaniu kagańca mieliśmy mały wypadek, bo jak kucnęlam do niego żeby mu ubrać, to akurat autobus musiał ruszyć i wylądowałam na podłodze na plecach. Amciak na mnie spojrzał jednoznacznie z kpiną jakby chciał powiedzieć ” boże, wstyd mi robisz, nawet w atubusie zachować się nie potrafisz tylko musisz się tarzać po podłodze” .

Prócz tego dojechalismy szczęśliwie.


:lol:

Posted



Wróciłam do domu po cięzkim męczącym dniu…

Nie ma to jak zapieprzać cięzko cały dzień i wracać do domu wygłodniała z myślą że nie zjem sobie obiadku tylko muszę pędzić z psem, bo wszyscy wyjechali i nikt mnie tym razem nie wyręczy…

gdy wróciłam okazało się że jakiś genialny człowiek wcisnął nam dzwonek od drzwi i ten dzwonek tak dzwonil i dzwonił a za drzwiami przeokrutnie ujadał Amor.

Reszta towarzystwa tez była strasznie podenerwowana.



Eh… idę robić sobie i im obiad, bo wszyscyśmy głodni, a potem musze sprzatnąc tajfun który zrobiła Inusia z posypką z płatków muesli rozsypanych przez Amy…

Kataklizm….






Przeszliśmy jeszcze kawałek i padł na plecy ku mojemu zdziwieniu. Podbiegłam żeby go owrzeszczeć ale zrezygnowałam, bo okazało się że już zdążył wytarzać się w wielkiej kupie.

Ale przejechał jeszcze kilka razy po ostrej i mokrej trawie plecami i zaraz był czysty.

Z tej radości że tak mógł się osmarować złapał głupawkę i przepędził po całym polu. Pumie to on nigdy w biegu nie dorówna ale szło mu całkiem nieźle.

Chyba powinien częsciej mieć możliwość tarzania się w kupach bo jak widac daje mu to niesamowitego powera.

Jak to mawiają ” w kupie siła”

Posted

Jego kumpel - Magli - mix pekińczyka i shihtzu. Właściwie to miał byc to shitek (przynajmniej po tych rodzicach po których pokazywała babka powinien wyjść) , ale wyszło trochę inaczej... Jak się nie trudno domyślić - piesek kupiony z pseudo.

Posted

Majkowska napisał(a):
Jego kumpel - Magli - mix pekińczyka i shihtzu. Właściwie to miał byc to shitek (przynajmniej po tych rodzicach po których pokazywała babka powinien wyjść) , ale wyszło trochę inaczej... Jak się nie trudno domyślić - piesek kupiony z pseudo.

A, bo właśnie bardzo fajny ten malec :D A Amorek tak przy nim siedzi, jakby jego ochroniarzem był :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...