Majkowska Posted November 15, 2013 Author Posted November 15, 2013 o mateńko , mam fanklub :loveu: Znaczy Warchlemar :D Nie podpuszczajcie, bo tak zrobię. A dochód przeznaczymy na bezdomne pieski :) Quote
Kaaasia Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 Ja tam rozdrabniać się nie będę i poproszę z podpisem Waldemara :evil_lol: Quote
natija Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 no widzisz,teraz nie masz juz wyjscia,music napisac :) Quote
Pani Profesor Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 to i ja sobie postawię na półce, ale zamiast autografu to chcę odbity waldusiowy KULFON :loveu::loveu::loveu: Quote
Majkowska Posted November 15, 2013 Author Posted November 15, 2013 ja wam dam kulfon :D Dziewczyny, nie żartujcie, bo ja jestem szalona. Quote
Pani Profesor Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 Dawaj dawaj, ja już jedną wydałam :cool3: to Ci podrzucę namiary na wspaniałego wydawcę z tradycjami, gówno na tym zarobisz, ale zawsze sobie można postawić na półce obok pucharów Waldka :D Quote
natija Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 i dopiero teaz sie chwaisz,dawaj tytul tej Twojej to zaraz z niej zrobimy bescelera ;) Quote
Pani Profesor Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 kupa nie besceler, bardzo 'branżowa' tematyka, nic ciekawego, reportaż dokumentujący pracę pewnej instytucji, która zajmowała się badaniami prasy... ale na półce stoi i cieszy oko, uczelnia zleciła, biblioteka uczelni (wiadomo jakiej :cool3:) wydała, a teraz zleceń brak i będziemy z Patrykiem przymierać głodem :loveu: Quote
Majkowska Posted November 15, 2013 Author Posted November 15, 2013 Napisałam już że całkowity dochód przekazuję na bezdomniaki - mam kilku kandydatów już nawet. Quote
Pani Profesor Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 A jak ja wywalę Patryka na bruk na dzień, w którym będziesz zgarniać dolę za czytadło, to też się załapie biedak na jałmużnę? :D Quote
Majkowska Posted November 15, 2013 Author Posted November 15, 2013 5 zł ma u mnie jak w banku ;) Quote
Majkowska Posted November 16, 2013 Author Posted November 16, 2013 Książkę to mogłabym prędzej napisać o przygodach Stelli Inki i Amora. Dawniej pisałam blogi namiętnie także materiały by się znalazły. W każdym razie było to tak niepoważne że nadawalo się na ksiązkę jak znalazł ;) Lubię czytać te stare wspomnienia... KŁadę się spać. Inuśka leży na drukarce zwinięta w kłębek (bardzo to lubi,szczególnie jak sobie coś wydrukuję ważnego i zapomnę i można z tego zrobić harmonijkę…zawsze wiedziałam że mam harmonijnego kota…) Kejszonek śpi na podusi na wiaderku ( nasze najnowsze kocie centrum, składa się z wiaderka z „odstającą” się wodą do akwarium, poduszki zrzuconej z fotela, owiniętej amorowym ręcznikiem) Jest cisza, jest spokój… Wtulam się w moją mięciutką podusię… i nagle ktoś siada mi na twarzy… i to kretyńskie „grhry?” Kejszonek… Musi mi umyć twarz żebym miała czystą jak rano wstanę. Jak skończy to rozkłada się obok mnie na poduszce i mrucząc zasypia. Jest cisza. 23.30 Zasypiamy… Jest ciepłe, przyjemne, wiosenne powietrze, obok mruczy radośnie puchata kicia…śpimy… Inusia przemyka w ciemności w stronę komputera… 24.00 HUK! Przeraźliwy łomot tajfun trzęsienie ziemi… o boże co sie stało…?! Inusia triumfalnie wyprostowana siedzi na półce i po kolei trąca łapką nowe przedmioty potem z dumą wychyla się z szafki i patrzy jak malowniczo układają sie w jedną stertkę na podłodze „Inusiu zejdź…” „nie zejdem…” „Inusiu zejdź…” rzucam jej piłkę. Chwilę ją tarmosi, a potem słyszę jak zmienia zabawkę na swój drapak z myszką i piłką… Cichutko grzechoczą małe kuleczki w piłce przy drapaku… Zasypiam… 1.00 coś spadło.. moj boże…wypadlo okno z zawiasów, komputer spadł, złamał się stolik pod akwarium… Nie… Inusia dumnie spogląda z półki w dół za książką do ekologi… „inusiu zejdź…” „nie zejdem” ” Nusinka już! Szybciutko!” Palcem wskazuję jej podłogę. Pełna bulwersu mocno pokrzywdzona schodzi na biurko. Siada. W ciemności błyska czerwone oko. Nie mam juz siły… zasypiam. Coś spada. Zrywam się z łożka, zapalam światło. Radosna łapa Nusinki trąca ich pojemniczek z jedzeniem. Może glodna… Biorę pojemniczek i sypię na ziemie granulki tak żeby było więcej roboty ze zbieraniem, niech się czymś zajmą… Jest 2.30 Coś biegnie… Po mojej twarzy coś biega… Coś biega mi po plecach… Coś wbija mi sie w nogę… ” nusinka puśc!” Nusinka zejdź!” ” nie puscem! Nie zejdem” a dobra niech biegają. Zakrywam sie po sam czubek głowy kołdrą, probuje zasnąć… wielka dwutomowa encyklopedia dostała skrzydeł. Sfrunęła z hukiem na ziemę. Nusina wyprostowana siedzi i obserwuje to dziwne zjawisko. Dobra nie reaguję.. rano posprzatam.. niech zrzuca niech ją nawet coś przywali.. i Sralnika też za to że się włączył do tej głupkowatej zabawy… 3.30 półka jest pusta Zaczynają po kolei spadać książki jedna za drugą … tego za wiele!! Łapię Nuśnika za skórę i wsadzam do koszyka. Siedź gnoju do rana i ma byc cisza… Kejszonek przybiega zaczyna się gra w łapki Inusia radośnie skacze w koszyku Nie da się spać Kejszonek ląduje w klatce obok… zaczyna się… ” o boże,o boże ,niech mnie ktoś uratuje ,ja przecież umieram…dajcie mi jeść, tak duzo mi jeśc dajcie, i uwolnijcie, bo ja tu umieram, jak mogliście zamknąć Stellunie, prosze mnie puścić, chce mi się sikać , uwaga bo sikam do koszyka na kocyk, szybko no szybko, bo jeszcze zrobię tu kupę,a wtedy już nic was nie uratuje, proszę no błagam, wypuśćcie mnie , jestem taka głodna, chce mi się pić, ja juz nie będę, proszę no błagam, raaaatuuuunkkuuu!!!” Wypuszczam obydwie. Otwieram drzwi do pokoju wychodzą niezwykle pasjonujące są drzwi… ” inusia! ty usiądź z jednej strony i otwieraj , a ja z drugiej i będę zamykała” trzask, trzask, trzask,trzask… ” koty do środka w tej chwili!!!!!” Minuta spokoju… zasypiam… co chwila wstaję i coś podnoszę. „Inusia zejdź…” Nie mam już siły… „Inusia…” Udaję że wstaję, odchylam kołdrę i zwieszam nogę z łóżka nieznośnik zeskakuje z półki ale tylko na chwilę. wstaję, zasypiam, wstaję, zasypiam, podnoszę coś, zasypiam… Jest 4 rano… Czuję że nie wstanę… Już mi to obojętne… Bylo mi kotów do szczęscia potrzeba… Rzucam im piłkę… biegają, cieszą się, gryzą, biją… Za chwile spokój… Zupełna cisza i znowu… Łapię jedną, łapię drugą, ładuję pod kołdrę , unieruchamiam… mruczenie Zasypiamy jest 5.00 Dziewczyny wstają Inusia wraca maltretować drukarkę Kejszonek na swoja podusię Troszkę mruczenia, troszkę jezorek po futrze przejedzie koty szczęśliwe.. Zasypiają zamykam oczy szczęśliwa że mogę pospać… jakaąś muzyczka… budzik… pobudka… jest 5.30.. Majeczko wstawaj! nakarm koty, sprzątnij kuwety, posprzątaj pokój, wytzryj podłogę, idz z psem na spacer, coś skonsumuj i do roboty… Do wieczora… Pamiętaj – kociczki będą na ciebie czekać… Wspomnienia :D Ehhh... wspomnienia :( Quote
Kaaasia Posted November 16, 2013 Posted November 16, 2013 Oplułam monitor przez ciebie :evil_lol: Masz nerwy, bo u mnie te koty już by fruwały :eviltong: Quote
Baton Posted November 16, 2013 Posted November 16, 2013 Majeczka - Ty jesteś wspaniała :) Na książkę będzie masa chętnych, masz to jak w banku :D Quote
Majkowska Posted November 16, 2013 Author Posted November 16, 2013 Prawdę mówiąc wczoraj do późna siedzialam i czytałam to i zastanawiałam się jak takie pierdoły mogą człowiekowi sprawiać radość... Amorek dostał nową piłkę. Gdy go chciałam zachęcić do tego żeby piłeczkę złapał to spojrzął na mnie z niesmakiem jakby chciał powiedzieć ” weź mi tym jeżem nie machaj przed nosem bo mnie jeszcze uderzysz” kupiłam mu też linę do przeciągania. Reakcja : ” weź się puknij głupia, po co za mną ze sznurkiem biegasz? Z tobą serio jest coś nie tak…” Za to lina bardzo się podoba Stelluni, bo jest miętowa. Wylizała ją starannie. Wierszyk o Amorku (autorstwa mojej koleżanki) Był sobie raz Amorek mały łaciaty on byl cały Amor ten był jak krowa i łaciata była jego głowa języczek długi różowy zupełnie jak u krowy Ma sierść gładką i króciutką i okropnie też mięciutką Czasem żyga lecz to szczegół potem liże no i w biegu żyga znowu i zlizuje pani humor stale psuje ale ona mu wybaczy jeśli on przeprosić raczy ale gdzieżby ! on ma w nosie! Takie to już z niego prosię! pani krzyczy „siad! daj łapę!” a on pruje na kanapę patrzy się jak na wariata ” nie dam ci, to moja łapa” potem Amor głośno szczeka sąsiad spode drzwi ucieka cóz to za pies do obrony myśli sąsiad przerażony A to Amor łaciata krowa duże uszy i za mała głowa No bo Amor też jest krową z bardzo małą brzydką głową Amor w autobusie zachowywał się perfekcyjnie. Zajął swoje miejsce przy drzwiach i siedział. koochane psisko. Jednak to to trochę ucywilizowane jest. Tylko przy zakładaniu kagańca mieliśmy mały wypadek, bo jak kucnęlam do niego żeby mu ubrać, to akurat autobus musiał ruszyć i wylądowałam na podłodze na plecach. Amciak na mnie spojrzał jednoznacznie z kpiną jakby chciał powiedzieć ” boże, wstyd mi robisz, nawet w atubusie zachować się nie potrafisz tylko musisz się tarzać po podłodze” . Prócz tego dojechalismy szczęśliwie. :lol: Quote
Majkowska Posted November 16, 2013 Author Posted November 16, 2013 Wróciłam do domu po cięzkim męczącym dniu… Nie ma to jak zapieprzać cięzko cały dzień i wracać do domu wygłodniała z myślą że nie zjem sobie obiadku tylko muszę pędzić z psem, bo wszyscy wyjechali i nikt mnie tym razem nie wyręczy… gdy wróciłam okazało się że jakiś genialny człowiek wcisnął nam dzwonek od drzwi i ten dzwonek tak dzwonil i dzwonił a za drzwiami przeokrutnie ujadał Amor. Reszta towarzystwa tez była strasznie podenerwowana. Eh… idę robić sobie i im obiad, bo wszyscyśmy głodni, a potem musze sprzatnąc tajfun który zrobiła Inusia z posypką z płatków muesli rozsypanych przez Amy… Kataklizm…. Przeszliśmy jeszcze kawałek i padł na plecy ku mojemu zdziwieniu. Podbiegłam żeby go owrzeszczeć ale zrezygnowałam, bo okazało się że już zdążył wytarzać się w wielkiej kupie. Ale przejechał jeszcze kilka razy po ostrej i mokrej trawie plecami i zaraz był czysty. Z tej radości że tak mógł się osmarować złapał głupawkę i przepędził po całym polu. Pumie to on nigdy w biegu nie dorówna ale szło mu całkiem nieźle. Chyba powinien częsciej mieć możliwość tarzania się w kupach bo jak widac daje mu to niesamowitego powera. Jak to mawiają ” w kupie siła” Quote
Majkowska Posted November 16, 2013 Author Posted November 16, 2013 Dobrze że uchowało się jeszcze trochę fotek Amorka po starych stronach w necie, bo te co miałam na płycie wszystkie są uszkodzone :( Quote
Baton Posted November 16, 2013 Posted November 16, 2013 http://img58.imageshack.us/img58/3497/doxamagliczas551.jpg A co to za piesek koło Amorka? ;) Quote
Majkowska Posted November 16, 2013 Author Posted November 16, 2013 Jego kumpel - Magli - mix pekińczyka i shihtzu. Właściwie to miał byc to shitek (przynajmniej po tych rodzicach po których pokazywała babka powinien wyjść) , ale wyszło trochę inaczej... Jak się nie trudno domyślić - piesek kupiony z pseudo. Quote
Baton Posted November 16, 2013 Posted November 16, 2013 Majkowska napisał(a):Jego kumpel - Magli - mix pekińczyka i shihtzu. Właściwie to miał byc to shitek (przynajmniej po tych rodzicach po których pokazywała babka powinien wyjść) , ale wyszło trochę inaczej... Jak się nie trudno domyślić - piesek kupiony z pseudo. A, bo właśnie bardzo fajny ten malec :D A Amorek tak przy nim siedzi, jakby jego ochroniarzem był :lol: Quote
Pani Profesor Posted November 16, 2013 Posted November 16, 2013 i stójka widzę, Majkowskiej pies MUSI robić stójkę:D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.