Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzieńdoberek :)

Melduję że grzybów nie ma ;)
Jest za to wykopane w lesie nowe koryto strumyka. Waldemar pracował nad tym od rana, a teraz padł i śpi. Nie wiem co go wzięło , ale jak sie rzucił i zaczął kopać tak rył i rył równo, a ja stwierdziłam że niech ma chłopak radość i siadłam na pieńku i czekałam. Wrócił do domu szalenie umorusany i szczęśliwy jak mało kiedy.
Dziś odpoczywamy.
Wystarczy że wczoraj Waldek miał bardzo intensywny dzień :
Najpierw ten spacer do lasu, potem wyprawa do Bielska. Pojechaliśmy do polecanego przez dziewczyny Nakarm Pupila i udało nam sie zakupić Happy Doga. W dodatku dokładnie tego co chciałam - Profi, Race. Jestem zadowolona jak diabli, już wiem u kogo się zaopatrywać jak wrócę do Krk. Naprawdę w naszym mieście ta karma jest totalnie niedostępna.
Potem tata stwierdził że moznaby po drodze skoczyć do Biedronki po wodę mineralną. I tu zbijcie mnie lub nie - Waldka zostawiłam w samochodzie. Był bardzo grzeczny, ale pomysł był niezbyt trafiony bo mój tata dostał obłędu że pies siedzi sam te 10 minut i tak mnie poganiał że ledwieśmy się w tym sklepie nie zabili, w dodatku tata zostawił pod kasą całą zgrzewkę wody po którą specjalnie przyjechał :D Tymbardziej był zły że jak zatrzymałam się na stoisku z zabawkami dla zwierząt tak mnie odciągnąc sie nie dało - ja wrzucałam do koszyka a on mi wyrzucał powtarzając "no po co ci to?!". Udało mi się zachować jedną dużą piłkę dla kotów i zestaw myszek.
Potem kilka spacerków do lasu, a popołudniu wyszło słońce i wzięłam Kinię na spacerek. Stwierdziłam że Waldka zostawię i poszłam bez niego, ale co to za spacer bez pointera.... wróciłam po niego. Przeszliśmy się dość spory kawałek, wszyscy byli zadowoleni, a na wsi wzbudziliśmy sensację. Szczegolnie Waldek który ładnie i grzecznie szedł przy wózku nie zwracając uwagi na wiejskie burki.
Po powrocie do domu stwierdziłam że na ten dzień już totalnie dość mu ruchu i niech odpoczywa. W związku z tym postanowiłam się przejść jeszcze wieczór bez niego z ciotką Lili, ale tak za mną łaził że zwyciężył i poszedł. Energii miał jeszcze całkiem sporo, emocje nim trzepały na wszystkie strony i generalnie zachowywał się jakby był mocno niewybiegany...
Stwierdziłam że pointer to jednak jest nie do zajechania :D I chyba lepszego psa sobie wybrać nie mogłam ;)

Posted

"nie chwal dnia przed zachodem słońca" - jednak to absolutna prawda.
Grzybki są ;)

Wyszliśmy z Waldkiem na spacer, nazbierałam sobie kory (pod borówki amerykańskie) i taszczymy to do domu a tu grzybek. Schylam się. Drugi. Trzeci....itd. Zebrałam chyba z 30 podgrzybków w jednym miejscu! Część przypadkowo rozdeptałam :( Dobrze że miałam korę, bo zrobiłam sobie pseudokobiałkę i tam popakowałam grzybki :)

Z innej beczki
laptop chyba się przeciązył od zdjęć -Mam ich całe mnóstwo i nie omieszkam zaraz dodać ;)
Gdybym wyparowała na kilka długich dni to wina sprzętu ;)

Posted

Proszzze, prosze :

Waldemar jak zwykle prześladuje mojego tatę - pomaga mu przy scince gałązek


Jutro przyjeżdza ekipa ścinać nam 3 wielkie drzewa. Zaczynam się zastanawiać co ja zrobię z tym asystentem, który gotów poświęcić swoje życie za każdy jeden spadający z góry patyczek...

Zwariowane toto


Choć czasem potrafi zrobić poważną minę, szczególnie jak wychodzę do lasu i zostawiam go za bramą :D

Widoczek


Posted

Waldemar grzybowo-leśny






Skąd się biorą koryta górskich strumieni?
Ktoś je kopie. Ktoś bardzo dzielny, i choćby padał ze zmęczenia to będzie leżał i kopał :D



Patyczuszek


i nasze znaleziska w prowizorycznym "koszyczku" :D

Posted

[quote name='motyleqq']bardzo ładny koszyczek zrobiłaś, ja bym nie umiała :evil_lol:[/QUOTE]



Ha, bo ja wszechstronnie uzdolniona ( napisało mi się uzdrowiona, ale się poprawiłam :D) jestem ;) Tak samo jak mój piesek ;D
A wogóle to te grzyby mnie przeraziły, 30 grzybów jak dłoń, zdrowe, patrzą na mnie błagalnie żeby je zebrać, a ja ani koszyka ani woreczka ani kieszeni nawet... Dobrze że natura ma takie proste i skuteczne rozwiązania.
Oznakowałam sobie to miejsce, jutro pójdę i poszukam czy jeszcze grzybków nie zostało ;)

Posted (edited)

E ładne całkiem zbiory ;) To tak jak ja poszłam w las z psami i patrzę - grzybek,drugi ,piąty, dziesiąty haha się trochę uzbierało koło ścieżki :D
Walducha ma urocze lewe uszko :loveu:

a w ogóle to nie wiem czemu ale co oglądam zdjęcia to mi się z Plutem kojarzy :D
Chyba prze ten zadarty nochalek :diabloti:

Edited by Robokalipsa
Posted

Robokalipsa - Pluto to był dog niemiecki. Coś innego, ale może się kojarzyć, bo pointer do doga nieco podobny -nie powinnam tego mówić jako posiadaczka pointera bo to jakby porównać afgana i gordona, ale nieraz sama widząc doga pierwszą myśl mam " ooo pointer!". Zresztą jak byłam w zologu to rozmawialiśmy o chudości Waldka i pan powiedział coś w stylu że " one dogowate tak mają...". ;)

Motyleqq- a pewno że idź! Nie znajdziesz nic to przejdziesz się i psy się przejdą. Zawsze można zbierać szyszki a potem zrobić sobie świąteczne ozdoby ;)
I żadnej reklamówki czasem nie bierz, bo zauważyłam zasadę że jak się nic na grzyby nie bierze to się wysyp trafia aż niewiadomo gdzie to zbierać ;)

Posted

[quote name='motyleqq']a właśnie, mój TŻ lubi zbierać grzyby, ja lubię łazić z psami i wreszcie odnaleźliśmy możliwość wspólnej pasji haha :evil_lol:[/QUOTE]
No i świetnie.
Ja z moim jakoś takiej pasji nie mogę odnaleźć. Zresztą teraz mamy jeszcze Kinię, której wyprawy z nami też muszę uwzględniać. Własciwie nie problem ją zabierać bo jest mega grzeczna,ale wózek nie wszędzie wjedzie. A chustę ciągle kupuję...

Myślę że my jutro też się wybierzemy na grzyby, bo faceci od drzew przyjeżdzają ok 8,więc trzeba wstać i szybko się wyewakuować. Apropos to ostatnio jeden u nas był. Wychodziłam akurat z psem a on idzie i...otwiera sobie bramę i wchodzi na naszą posesję!! :O Minął Waldka jakby nigdy nic, a Waldek ani nie spojrzał na niego, bo on na spacerek idzie to nie ma czasu na pierdoły:roll: Gdzie by za czasów Amorka było dopuszczalne żeby bramy ktoś dotknął, a co dopiero wejść i minąć psa.
Waldek wogóle coś się strasznie ucywilizował i jest nadzwyczaj przyjacielski. Najpierw ujadał, a teraz rozdaje buziaczki i co chwila mnie zaskakuje witaniem się z nieznajomymi.
Może chce zmienić właściciela?:diabloti:

Posted (edited)

Byłam dziś i znalazłam znów całą siatkę :)
Waldemar bardzo zadowolony, strasznie mi się podoba jego reakcja jak podczas węszenia mu wyskoczy na drodze grzyb- poduważył że go chwalę jak powącha grzyba więc się na grzyby rzuca radosnie :D
Teraz zastanawiam się co z tymi grzybami zrobić...

W lesie Wald mi się zaplatał w linę i jak dotknęła mu ogonka to dostał szału. Długo szedł ze spuszczonym ogonem często zatrzymując się z cielęcym wzrokiem. Biedaczysko, nie sądziłam że mu ta przygoda z osami tak zapadnie w pamięć.

Faceci już ścieli prawie całe drzewa. Bylismy z Waldkiem zobaczyć to merdał do nich jak głupi. Nie ma to jak pies obronny. Tak samo wita sie jak wychodzą do auta a potem wracają i sobie sami otwierają bramę i włażą na jego teren. Fajnie że jest przyjaznym pieskiem, ale w takim układzie zostawianie go na posesji zeby pilnował jest lekko bez sensu :D

Rano była straszna mgła, a teraz się powoli rozpogadza.
Przyjedzie tż to idziemy na wycieczkę, nie ma co. Wszyscy jacyś dziwni, nikt nie chce ze mną spacerować... A ja mam tyle pomysłow gdzie i kiedy iść ;)



edit : zapomniałam napisać...

Jak szłam z psem przez las to spotkałam dziadka z siekierką.
Dziadek do mnie dość pretensjolanie: a co to pani tu z tym psem?
ja : aaaa spacerek, trochę grzybów sobie szukamy...
on : spacerek?! Już ja was znam! Wy jesteśćie kłusownicy! Wy wchodzicie do lasu z tymi psami i puszczacie je żeby zabijały zwierzęta!!!!
ja : proszę pana, jacy kłusownicy, pies na smyczy, idzie mi przy nodze, ja go nigdzie nie puszczam żeby gonił, on jest wyszkolony...
on : nooo, wyszkolony!!! Do zabijania!!! Niech sobie pani nie mysli że ja to tak odpuszczę, ja na policję was zgloszę i tego psa zabierze inspekcja!
i poleciał w dół lasu wrzeszcząc coś jeszcze.

Czekam na inspekcję, ciekawe kiedy przyjedzie. Dobrze będzie poznać wkońcu kogoś komu można coś tutaj pozgłaszać...

Edited by Majkowska
Posted

Dawno Was tu nie odwiedzałam, ale miałam w ogóle przerwę od netu.
Tak jak się spodziewałam - zdjęcia i fantastyczne teksty do poczytania. Co tam Chmielewska i Agata Christie jak tu można sobie siąść i czytać i oglądać i nacieszyć wzrok:-)

Posted

Rozczarujesz się, nikomu nic nie zgłosi, pewnie po 10 minut zapomni, o co mu chodziło :evil_lol: Takich zafiksowanych dziadków i babcie to ja nieraz spotykałam, dostałam już opieprz, że wychodzę z psami jak jest chłodno i im zimno, że wychodzą za mało (tak jak pisałam na "najdziwniejszych (...)"), że chodzę specjalnie tam, gdzie jakaś babka, której psy zresztą rzucały się z agresją na moje... I zawsze gdzieś zgłoszą, gdzieś zadzwonią, mają kontakty, oni komuś powiedzą. Ale ani policji ani TOZu u siebie nie miałam... To drugie byłoby zabawne, jako że sama jestem w TOZie :diabloti: Niech dzwonią do mnie zgłaszać, że dręczę psy, będzie zabawnie :loveu:

Ja też na spacery zawsze sama :( A kurczę tak pięknie jest! Jesień, słońce, ciepło, przecież aż się chce iść i iść i iść... Dobrze, że są psy, bo już w ogóle bym nie wychodziła ;) Przyznam, że jak w środku lasu w ponury dzień spotkałam 6 facetów (jakieś kable naprawiali w środku lasu!) to byłam wdzięczna w duchu, że mam przy sobie dwa większe psy... I tak minęłam ich szybko, powiedziałam dzień dobry i tyyyle mnie widzieli, tak biegłam :eviltong: A że akurat i tak trenowaliśmy jogging to mam nadzieję, że się nie zorientowali, że ja w sumie uciekam, a nie biegam :evil_lol:

No, Waldek-kierownik, musi nadzorować prace ogrodowe, w końcu to ekspert :loveu:

Posted

moje psy doskonale stróżują :evil_lol: jak ostatnio Timi zaczął drzeć mordę(jak opętany, aż nie wiedziałam co mu się stało)to mój wujek w ogóle nie wszedł do chaty :diabloti: listonosz też wydłuża rękę jak może, żeby podać listy, byleby nie wleźć do domu(mimo że pies jest zamknięty za następnymi drzwiami) :diabloti: a jak Etna jest na podwórku to trzeba kilka razy powtarzać, że można wejść, że nic nie zrobi ;)

Posted

[quote name='Majkowska']
Jak szłam z psem przez las to spotkałam dziadka z siekierką.
Dziadek do mnie dość pretensjolanie: a co to pani tu z tym psem?
ja : aaaa spacerek, trochę grzybów sobie szukamy...
on : spacerek?! Już ja was znam! Wy jesteśćie kłusownicy! Wy wchodzicie do lasu z tymi psami i puszczacie je żeby zabijały zwierzęta!!!!
ja : proszę pana, jacy kłusownicy, pies na smyczy, idzie mi przy nodze, ja go nigdzie nie puszczam żeby gonił, on jest wyszkolony...
on : nooo, wyszkolony!!! Do zabijania!!! Niech sobie pani nie mysli że ja to tak odpuszczę, ja na policję was zgloszę i tego psa zabierze inspekcja!
i poleciał w dół lasu wrzeszcząc coś jeszcze.

Czekam na inspekcję, ciekawe kiedy przyjedzie. Dobrze będzie poznać wkońcu kogoś komu można coś tutaj pozgłaszać...[/QUOTE]
Padłam! :roflt::roflt::roflt:
U Was to zasze coś ciekawego się dzieje :D

Posted

Ja w lesie też spotkałam kilka dziwnych osobistości, ale sie nie bałam bo miałam psa. Teraz się zastanowię czy napewno przy nim powinnam czuć sie bezpiecznie ...

Drzewa już pościnane. Waldemar wspaniale asystuje. Zaciągnął radośnie kilka gałęzi na stertę, i pomagał bardzo przy segregacji - ja patyk wrzucam na stertkę, on po niego biegnie i mi przynosi. Rzucam - znowu, i znowu :D
Pogoda jest taka że siedzieć przed kompem nie mam zamiaru ;)
Ale będę wpadać i relacjonować ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...