Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wszystko ma zrobione właśnie aktualne i jest ok...

Po tamtych bieganiach juź sobie odpoczął na szczęście,więc i werwa mu wróciła. Z hodowczynią podejrzewamy ze psy poparzyly sobie łapy jakimiś ostami itd,bo u niej podobnie było. Trudno.,muszę się nauczyć go oszczędzać...
Za to wczoraj zajechałam go wyjazdem. Wracamy na ringi ;) w dodatku jako obserwatorzy wystawy w Pszczynie.
Waldowi się podobało,bo mógł biegać do woli :)
A po tym byliśny w odwiedzinach u Kidisi <3
Młoda zakochana w pieskach,goniła za Majcią wrzecząc 'Niwia!',bo teraz wszystkie białoczarne pieski sa Niwiami...
Co chwila zjeżdzała na dupsku po błocie,a jak zapytałam czy cieszy się że mama do niej przyjechała to uzyskałam jednoznaczna odpowiedż w formie pytania 'a czym?'...
Za to Waldek chyba się przestraszył że będzie musiał zostać,bo jak szłyśmy na kolację to stanął przy aucie i nie chciał wejść za bramę...
A nie powiem - pomyślałam o zostawieniu go tam :p
Miałby towarzystwo gołębia,bo mój tata sobie przygarnął :O
Tłuste wielkie ptaszysko z 3 obrączkami,przyleciało i zostało. Pasowałoby go komuś oddac ale za cholerę nie wiem jak tego kogoś namierzyć...

Znowu mam tonę fotek i... nie chce mi się dodawac.

Posted

Witamy się pierwszy raz. Bardzo przyjemnie czyta się waszą galerię. 

Myślałam, że to ja mam walniętych sąsiadów, ale moi w porównaniu do Twoich to kosmos... 

Nie da rady nigdzie zgłosić, tego wszystkiego co oni robią, to naprawdę musi uprzykrzać życie. 

Posted

Majkowska, a może Walduś najzwyczajniej w świecie dorósł ;)

Moja suka wyraźnie się wyciszyła w wieku około 2 lat. I było to widać gołym okiem ;)

Ok, ONek to nie pointer, ale kiedyś musi przyjść ten moment, że pies się uspokaja :)

Posted

Pewnie dorósł,ale tak dziwnie z nim teraz... :p

Widzę po nim że bardzo się zmienił.
Nie mam też wątpliwości że jest samcem, pomimo że dalej leje na kucaka :p
Jest stateczny, szczeniackie hormony go już nie noszą, wszystko co robi jest przemyślane,aż czasem mnie zaskakuje. Nie porywa się juź na wszystko z dziką euforią, tak że mam ochotę mu urwać łeb i jaja :D
Dobrze nam się pracuje teraz, lepiej się skupia. Kryzys młodzieńczy chyba minął.
Zestarzał się potwornie ;)

Posted

Hej

Zrobił sie stateczny pan a Ty mu choroby wymyślasz ;) A tak na serio to dobrze,ze wszystko ok pewnie nie ma co byc przewrażliwionym ale lepiej tak niż czegoś nie zauważyć

Posted

Stateczny też,ale chyba dokuczają mu teź łapy.
Nie podoba mi się ciągle jego skóra po tym odparzeniu.
Jest taka delikatna,różowiutka,że szczenięca łapa wygląda jak kopyto przy tym...
Weci każą go oszczędzać i smarować nadal maściami- jesli będą brzydko wyglądać.
Ale... jak go oszczędzać?
Nawet jeśli nie idziemy w pola to i tak dużo łazimy.
A teraz pól nie odpuścimy bo trenujemy żeby w weekend się ośmieszyć na ft....
Az strach jechać :p
Jeszcze tylko jutro nam zostało.

Posted

A jakieś dobre buty macie? Mi ostatnio pani w sklepie proponowała buty z silikonową podeszwą a do tego jeszcze specjalne skarpetki.jakieś norweskie.Z tym,że ja chciałam tylko jako wyposażenie "apteczki" na zawody więc takimi "wypasami" się nie interesowałam .

 

Ja w pon.miałam taką sytuację,że nie było żadnych widocznych objawów u Ermana ale widziałam,ze jest "nie swój". Chciałam iść do weta ale nie wiedziałam co powiedzieć-apetyt miał,temp.nie.Ktoś z zewnątrz nic by nie zauważył i też powiedziała,ze wydziwiam z tym,ze u nas w nocy pojawił się obrzęk więc "wyszło szydło z worka"

 

Także rozumiem,choć trzymam kciuki,żeby to było tylko Twoje wydziwianie.

Posted

Mamy buty ale przy szybszym galopie je gubi...

Za nami czas intensywnych treningów,więc pies zdarty na maxa,aż strach jak się na plecy przewróci :O
W ruch poszły maści,spreje,lanoliny i inne cuda.
Trenowaliśmy do FT, więc wszystko było idealnie dopóki nie przyszło nam wystąpić :D
Walduch tak strasznie się rozpędził że nie nadążyliśmy, w trawie zorganizował sobie bażanta i nim ja doszłam ze strzelającym (a sędzia był w cholerę od nas za krzakami :D) to już było po ptokach,więc odpadł pomimo zachwytów jaki on szybki i jak ładnie pracuje.
Teraz odpoczywamy,a potem bierzemy się za trenowanie dalej,bo muszę jakoś ogarnąć jego dziki galop. Ten pies jest tak szybki że nim go puszczę już jest na horyzoncie, biega ładnie,wystawia ładnie,ale wszystko za szybko i za daleko.
A ktoś mi się pyta czemu nie wybieguję go na małych łączkach :D


Z newsów napiszę że znowu poszukuję nowego kaganńca. Skóra po oliwieniu zrobiła się tak luźna że nagle przestał pasować...

Posted

Z tym kagańcem to macie ;)

 

A opisała bys więcej o takich zawodach/próbach ? Dla mnie to coś zupełnie nowego.Nie mam bladego pojęcia o polowaniach z psami.Choć znajoma od gończej z którą bawimy się w dogtrekking mówiła,że może mnie zabrać na ćwiczenia.Ona jeździ ze swoją suką gdzieś pod Kraków i tam z flatami robią próby na śladzie z krwi.Dla niej to logiczne a ja nic z tego nie rozumiem ;) I boję się,żeby Eryk się nie "rozsmakował"

Posted

Erykowa napiszę, ale póki co głowy do tego nie mam...

Wald jest chory...
I to wygląda kiepsko.

Tymi trialsami chyba go dobiłam,a raczej szczepieniem przed nimi. Najpierw treningi przed, potem konkursy i bieganie w deszczu,osłabienie i koniec...
W sobotę jeszcze galopował jak dziki,w niedzielę poprawiał w polu.. w poniedziałek znowu odsypiał i już wtedy opierałam się żeby nie jechać z hodowczynią trenowac bo był jakiś dziwny a wszyscy wmawiali mu tylko zmęczenie... We wtorek już nie wstał. Spał a raczej drzemał ze spuszczoną głową i dygotał. Znowu nie chcial iść na spacer, zaparł się i ciągnął do domu z nastroszoną sierścią.
A dopiero w piatek przed szczepieniem pokazywałam go wetowi ( nie naszemu) i na moje opowieści o słabym psie stwierdził ze jest ok.... i zaszczepił bez wahania.
W sumie myślę że może to i lepiej bo wylądowaliśmy u naszej wetki i ona nie pitoliła się czy robic krew czy nie ( a robiła mu dopiero co) tylko od razu zbadała.
I chwała jej za to bo wyszło jakieś paskudztwo, stan zapalny, osłabienie, kiepskie parametry... do tego gorączka 45st.
Wetka typuje kleszcza,choć ja nie widziałam ani jednego od czasu jak dostaliśmy nowe kropelki....
Dziś będzie go badać na odkleszczowe choroby,wczoraj dostał tylko dwa zastrzyki bo był tak słaby :(
Noc przespał tak że podnosiłam się kilka razy sprawdzić czy żyje, bo ani drgnął...
Rano za to już było lepiej,choć musiałam go pod podnosić z legowiska ale już poszedł chętniej na spacer i obszedł swoją stałą trasę...
Dziś ma wizytę znowu i będziemy ustalać od czego ta krew się tak popsuła....
Martwię się jak cholera :(

Posted

Rany,trzymaj się !!!

I Wald niech się trzyma i walczy !

My jak przerabialiśmy ta opuchniętą szyję to tez odchodziłam od zmysłów i właściwie nadal nie jestem spokojna i macam go 100X dziennie.Jak tylko coś się pojawi robimy badanie krwi i biopsje :( Dobrze,że masz sprawdzoną wetkę,my właściwie po omacku się poruszamy,co rusz ktos zachwala i krytykuje wetów do których chce iść.Teraz mam namiar na kolejną fajna -ponoć przychodnie i jak co to jadę tam.

Ja to bardzo się boję szczepień.Jak dzieci były małe to nie byłam tak "świadoma" /dzięki Bogu bo bym zwariowała/ i jakoś spokojnie podchodziłam do tego.Teraz naczytałam się o NOPach i jestem przerażona i jak mam dziecko zaszczepić- na szczęście rzadko i nawet jak psa.

Kleszcze też mnie przerażają ale w młp ponoć mało jest zakażonych.

 

Trzymam kciuki i dawaj znać co u Was koniecznie

Posted

Wald przeleżał całą noc jak trup...
Tak jak padł po wieczornym spacerze w takiej pozycji go rano zastałam. Przyznam się że wstałam kilka razy w nocy żeby sprawdzić czy żyje i byly momenty że bałam się go dotknąc....

Rano musiałam wyciągać go na spacer. Ale jak juz wstal to poszedł chętnie. Nawet szczochy lizał czego dawno nie robił ,ale w jakis tam sposób ucieszyło mnie to. Nawet szukał błędnie westa na parkingu i usiłował przyczajać się na gołębie. Bez stojącej sierści i drgawek.

U weta wyszło mu 39 stopni.
Badania na kleszcze nie było,wetka stwierdziła że skoro psu się polepsza to odłożymy je w razie gdyby miało się coś budzić w dalszym czasie.
Póki co dostał antybiotyk i leki odpornościowe. A ja wypytałam o wszystko. Najbardziej mnie interesowało. Skąd takie cholerstwo nagle u zdrowegoo psiaka i czy nie ma to nic wspólnego ze szczepionką ale nasza złota wet wszystko mi wyjaśniła.
Mamy grzecznie łykac co nam zapisała i za jakis czas znowu krew i to badanie.
No i spacerki tylko na siku...

Posted

Wet mówi że zwyczajnie miał spadek odporności i załapał jakieś bakterie z których mogłaby być nawet i sepsa...
Kleszcz schodzi na drugi plan,bo podobno jeśli by to byl kleszcz to pies by się tak łatwo nie pozbierał. No i nie przeżyłby tyle czasu...

Był nieswój,ale wszyscy mówili mi ze przesadzam,jestem nadgorliwa i że pies jest w świetnej formie bo przecież biega,je dobrą karmę,dostaje witaminy itd...
Że on tylko odpoczywa po tym naszym szaleńczym trybie życia.
Nawet wet zrobił na mnie wielkie oczy co paniusia chce od normalnego psa,który w dodatku ma aktualne wyniki krwi zupełnie ok... wyrzucam sobie trochę że pojechałam z nim wtedy na dyżur a nie od razu do naszej wetki.

Na szczęście już dziś Waldek zerwał się z legowiska na widok smyczy,a wczoraj mnie witał w radosnych podskokach jak wróciłam z pracy <3
No i zjadł wreszcie karmę,bo miał 3 jak nie 4 dni przerwy bez apetytu i już żebra mu wylazły.
Co śmieszniejsze wcale nie stracił na masie aż tak, bo przy ostatniej wizycie miał 23,7 a teraz 23,4 kg. Przy takiej niewielkiej różnicy wygląda teraz jak kościotrup pokryty czystym mięśniem pomimo że wtedy wyglądał nieźle.

A z lepszych newsów - zmieniam tryb pracy (jupiiii). Będzie więcej czasu na normalne życie z czasem dla dziecka i psa.
Szykuję młodą do przedszkola, przed nami jeszcze pół roku ale już o tym myślę żeby nie przysnąć tak jak ze żłobkiem. Ciągle nie wierzę że ona już jest taka duża...

Posted

Czas leci....po dzieciach najlepiej widać. A jeśli chodzi o Waldka, to dobrze mieć rękę na pulsie. Po Kanie i po innych psach znajomych- np. Ozzy Alicji (chyba Alę wszyscy na dogo znają ;)), wiem że nie można niczego lekceważyć. Nam wet wmawiał, że to już osiem lat (na boksera całkiem dużo) i lekka arytmia. A osiem miesięcy potem Kana nie żyła (najprawdopodobniej była to insulinoma, która właśnie dawała o sobie wcześniej znać- pewnie były to ataki wynikające z niedocukrzenia). Także jak masz pewne obawy, to spróbuj dalej diagnozować (na ile czas i finanse pozwolą). To taka dobra rada, nie chcę broń boże czegoś narzucać (ale coraz częściej słyszę od znajomych, że właśnie weci olewają podejrzenia właścicieli, wręcz zarzucają hipochondrię)

Guest TyŚka
Posted

Ale przeżyliście.... dobrze, że już Wald wrócił do formy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...