Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No właśnie, jak to jest z tym spirytusem? Bo ja słyszałam od lat żeby nie smarować niczym absolutnie. Ani przed ani po wyrwaniu.


Smaruj, smaruj ;)
Jak Tora miała kleszcza, to wetka kazała mi smarować miejsce po ugryzieniu, przez kilka dni jodyną ;)
Guest TyŚka
Posted

Mnie też zawsze przestrzegali przed smarowaniem, hmmm... ;) Mnie się wiec wydaje, że chodzi o to, by smarować to miejsce po wyjęciu kleszcza, a nie w trakcie, gdy kleszcz jest wbity ;)

Fajne te fotki, Wald w trawie najlepszy, a koty faktycznie identyczne ;).

Posted

Mnie też zawsze przestrzegali przed smarowaniem, hmmm... ;) Mnie się wiec wydaje, że chodzi o to, by smarować to miejsce po wyjęciu kleszcza, a nie w trakcie, gdy kleszcz jest wbity ;)

Fajne te fotki, Wald w trawie najlepszy, a koty faktycznie identyczne ;).

No bo był kiedyś taki sposób, żeby smarować jakimś tuszczem, czy kremem. Bo podobno kleszcz mial się przyduszać, . Ale przestrzegają weci, żeby tego nie robić bo wtedy własnie kleszcz wypluwa z siebie to świństwo. Ale spirytusem trzeba. 

A ja właśnie w m momencie wyciągnęłam z Nuśki kleszcza. Mimo, że młoda była zafipreksowana dwa tygodnie temu :(

Posted

Dokładnie ;) Tu nie chodzi o smarowanie kleszcza tłuszczem czy innym specyfikiem. Tylko czymś co działa odkażająco ;)

Czyli, jednym słowem, zamiast lać do gardła, to lejemy na kleszcza :D

Posted

No to ja z tym spirytusem to samo słyszałam- że kleszcz wypluwa.

Fotki to będą jak ogarnę kabel usb tyle że sprawa jest taka że nie wiem gdzie w moim nowym nabytku jest na niego wejście.
Net mi też nie pomaga bo do modelu wpisanego wyświetla całkiem inne koncówki...

Posted

Majka podejdź do jakiegoś komputerowego i oni dopasują tobie kabel do aparatu :p

Ja słyszałam z kolei że nie smaruje się niczym tylko wbitego kleszcza :p potem warto czymś wysuszającym przemyć co pomoże także w opuchliźnie (o ile wystąpiła )

Posted

Nie napiszę nic coby mnie nie zjechano :p
Już się boję,zamykam się w sobie.
Już mi się wystarczająco wczoraj za pieska dostało na wybiegu i dosyć.

A fotki moooże będą.

Guest TyŚka
Posted

Za co Ci się oberwała za Waldiego? Co zrobił?

Posted

Hmmm nie wiem czy on to zrobił czy to jakiś schiz ludzki był,w każdym razie
Na bramce nas przywitał husky. Pies który już raz na Walda skoczył więc asekuracyjnie wolałam przeprowadzić go na smyczy.
Zaraz zerwały się głosy oburzenia 'a czemu ten pies jest na smyczy' że trzeba puścic psa w stado i on się dogada,że smycz powoduje spięcia,po co z psem na wybieg wchodzić jak się go ma na smyczy itd itd.
A ja tylko psa wprowadziłam i ominęłam sztywnego hasiora,który i tak mierzył się z Waldem i bez przerwy chciał coś od jego karku,więc Wald pospinany robił to samo. W zasadzie wszystko polegało na odwoływaniu go od spin,ale grzecznie odchodził.
Drugim punktem programu odwołania był chowchow. I nie było żadnej spiny jak dla mnie,tylko pan stwierdził że tamten nietoleruje psów i nie mogą się kontaktować. Tak więc nawet się nie powąchały, a pan co Wald przebiegał obok to się rzucał i łapał swojego a ja wyraźnie czułam że zawadzam,bo nim Wald się rozpędził to już musiałam go odwoływać bo leciał obok nich...
Raz nawet podszedł do tego psiaka ale pan widząc że się zbliża podniósł swojego psa do góry i zaczął nim kręcić młynki w powietrzu. A Walda oczywišciw to zainteresowało i jeszcze bardziej chciał sprawdzić co to za zabawa...
Ogólnie zabawy nie było choć kilka razy zaczął galopady ale musiałam go już zatrzymywać przed jednym lub drugim obiektem.
Potem jeszcze trącił pieska więc była pyskówka i komentarze pt 'znowu ten się rzuca'.
A na koniec wisienka na torcie : york zaczął gwałcić bullinę i się w efekcie pogryzły. I czyja wina? Waldka.
A on jeszcze poruszony aferą i wrzaskiem wskoczył na te psy zaaferowany i gonił w kółko oszczekując...
Usłyszałam kolejne biadolenia że wszystko zepsuł ten biały duży i wprowadził ferment więc zapięłam smycz i wyszłam..
Ostatnia moja wizyta na wybiegu.


A dziś leje...
Umówiliśmy się na łąkach ale że zrobiło się gradobicie to odpadło.
Nawet puszczony pod blokiem nie wysikał się tylko obleciał pieronem blok na zasadzie pójścia z grzeczności i do domu pod ręczniczek.

Posted

Jakieś głupie gadanie, że pies nie toleruje innych psów. To niech bedzie na wybiegu w kagańcu. Przecież po to jest wybieg, żeby psiaki się między sobą kontaktowały.

Moja Amiga też nie jest najlepsza w kontaktach zwłaszcza z suniami, a w kagancu sztywnieje i nie zrobi ani jednego kroku. Nie biore jej więc na wybieg, bo dla niej to żadna atrakcja

Posted

Nie biore jej więc na wybieg, bo dla niej to żadna atrakcja

No i ja już też ostatni raz byłam...
To nie ma sensu,Wald nie pokazuje klasy a ja wychodzę na durnia czy puszczam go na wariata jak to sugerują,czy odwołuję. Nie wiem sama co gorsze bo jak ludzie widzą że zwracam uwagę na psa i czegoś zabraniam to wtedy znaczy że coś z nami nie halo. Za to jak nie zwracam to mam panowanie zero a pies jest puszczony samopas,rozbestwiony i agresywny...

Już raz byłam wariatką która nie powinna przychodzić.na.wybieg,kiedy to 3 inne psy się mierzyły a ja zabroniłam Waldowi się do nich pchać. Wreszcie we trzy samce tamte się pogryzły a Wald podbiegł i wszystkie 3 się rzuciły akuratnie na niego tak że nie miał szans się nawet wydostać. Wszystkie 3 kastrowane jakby kto pytał,hasior,labek i coś onkowatego.
To że nie chciałam dopuścić do takiej sytuacji świadczyło o mnie że jestem lewą pańcią i histeryczką,bo każdy samiec powinien się pogryźć żeby ustalić hierarchię,a walki są normalne.

Jestem niedouczona,tak jakoś wyszło...
I ograniczona bo uznaję tylko pole za najsłuszniejszyz wybieg.

A dzisiaj u nas leje jak z cebra. Podwójne spacery pointerze odpadają,ale za to z rana spacerowaliśmy z naszą blokową borderką ,którą też wyciągam na łąki :)
Jak się okaże że mam jeszcze jakieś suche buty i ubrania to może w prześwicie śmigniemy razem na sesję.
Posted

szczerze mowiac...po cholere z nim sie pchasz na ten wybieg?

jaki on moze miec z tego fun?

 

 

ja bylam z moimi psami 2 razy na psim wybiegu w polkowicach-raz obczaic temat, drugi raz kiedy wracalismy z wystawy z wro i byly tam inne psy, ale moje psy bawily sie tylko razem lub tez z nami korzystajac z przeszkodek.

Posted

kurcze to niefajnie ze spaleniem tego wybiegu. ja ze swoim byłam narazie raz tu u mnie ale praktycznie nie mówiłam do obydwu psów nic. byłam tam ponad 4 godziny  dam może link do galerii jak to mniejwięcej wygląda tu u nas, 

 

https://plus.google.com/u/0/photos/112898605824413788734/albums/6139094659353985457

 

dodam, że chciałabym tam się częściej wybierć, zwłaszcza teraz w okresie dojrzewania psa, żebny mu się wszystko w głowie dobrze poukładało

 

 

ale może rzeczywiście dla was to sie po prostu nie sprawdza i tyle.. szkoda nerwów, stresu i złych doświadczeń...:/

Guest TyŚka
Posted

Mnie niby brakuje miejsca, gdzie mogę spokojnie spuścić psa, ale jak tak  czytam takie historie wybiegowe to w sumie nie mogę narzekać, że wybiegu nie mam ;). Bo pewnie i tak bym nie chodziła.

Posted

nie no nam wybieg podpasował bardzo, tyle, że jest trochę daleko i trzeba sie telepać dwoma autobusami, przynajmniej teraz gdy nie mamy samochodu. Ale myslę, że warto bo jak pies sie nauczy zachowywac poprawnie na takim wyboegu za szczylka to potem mu to pomoże w zachowaniu tych zwyczajów w dorosłym życiu.

Posted

A witam nową osobę :)
Czyżby Krk?

My za szczyla też trochę bywaliśmy na wybiegach,głównie dla socjalizacji,ale nigdy mnie to nie porywało. Zbyt te pieski tam wciśnięte jeden na drugiego,a i trafiają się różni właściciele.
200 razy bardziej wolę zbiórkę psiarzy na lotnisku. Przynajmniej znam ludzi i psy i wiem co mnie może spotkać ;)

A bilans ostatnich dni jest taki że nie mam już ani jednego suchego ubrania.
Żeby to jeszcze wyschnąć chciało,ale nie, góra skiśnie,nawet w mieszkaniu bo tak jakoś mamy że jak pranie tydzień nie powisi to jest nadal mokre. Niby mieszkanie ciepłe (duszne wręcz rzekłabym bo mój tż nie ma w zwyczaju wietrzyć).
Wczoraj tylko było jeden dzień dobrze,bo reszta to ulewy takie że po 2 minutach na łące musiałam zdjąć kurtkę bo ważyła chyba ze 40kg :D
Waldowi deszcz nie przeszkadza,wraca do domu zadowolony i od razu pakuje się do łazienki na spotkanie ze swoim bóstwem potocznie zwanym różowym ręczniczkiem ;)

Wczoraj mieliśmy 2 spacery pełne sukcesów.
Pierwszy sukces był taki że nie padało.
Drugi sukces był taki że w związku z pogodą mogłam wziąć obydwa szoguny razem.
Na korytarzu Walda wygłaskał sąsiad od owczarki,a ona sama wychyliła się przez drzwi i nas obserwowała. Nie taki diabeł straszny,stwierdziłam że ona jednak ma bardzo dużo chyba wspólnego z Waldem - porywcza,ekscytacyjna,wszystko ją interesuje,ale przy tym jest urocza i miła. To że powitała mnie rykiem z piekieł przy przeprowadzce jakoś jej wybaczę.
A wracając do szogunków...
Genialny Geniusz wczoraj na spacerze dał tak czadu że chyba powinnam już brać na to jakieś tabletki. Choć ona sama jest jak tabletka kiedy po
ochrzanie,dokładnie w tym momencie gdy aż się we mnie gotuje,zrobi słodki dziubek i da mi buziaczka,albo z uśmiechem powie 'mamiś,bryknij!'.
Na działce dała czadu,podnosiła z ziemi ślimaki i całowała,deptała psie kupy na alejce,a potem jak przyszły koty to skasowała 3 miseczki z karmą zalewakąc je soczkiem wieloowocowym. A gdy juź z pozoru nastał spokój i siadła na ławeczce to okazało się że sielanka minęła bo młoda właśnie popyla po mokrym trawniku w samych rajtkach,a gumiaki ma założone na ... dłonie.
Potem na szczęście spotkałam znajomą,też z psem i córeczką w wieku Kingi. Więc młodzież poleciała przodem a my pogadałyśmy.
Wieczorem było lotnisko,ale Wald znów pierwszy raz w życiu biegał i po spuszczeniu z łańcucha zobaczył pieski,więc nosiło go nieco. Ale ogólnie chwalę.

A dziś Wald wrócił do łask i przyszedł ze mną do pracy.
Niech się biedak wyśpi ;)

Posted

Ja z moją  "młodą" chodzę chętnie na wybieg. Bo ona jest z tych bojących i na wolnym terenie bałabym się ją spuścić ze smyczy. Bo niechby tylko ktoś czymś głośniej stuknął, czy trzasnęłyby drzwi samochodu, to ona by zwiała gdzie pieprz rośnie. Dziś na spacerze doszła do nas od tyłu jakaś kobieta, która dmuchała dość głośno w chusteczkę. Nuria przywarła do ziemi, a za  moment pognała do przodu i tylko smycz ją zatrzymała. Więc dla niej wybieg to jedyna szansa na wybieganie.

A Waldi to ma dobrze. Nie każdy może iść do pracy żeby się wyspać :)

Posted

A Waldi to ma dobrze. Nie każdy może iść do pracy żeby się wyspać :)

No niee?
Leży w tych piernacikach i kaloryferek go owiewa.

Przypomniało mi się jak w poprzedniej pracy notorycznie z nim walczyłam bo napierał mi z całej siły na grzejnik i co rusz go przewracał :D
Ale cóż miałam zrobić jak on odkrył ciepełko i przytulał się do niego bokiem.

Dawniej chodził ze mną do pracy codziennie, teraz był dopiero 2 razy,ale chyba zacznę to praktykować na nowo ;)
Niech ma odmianę chłopak,a nie ciągle zażywa luksusu przemycając się pod naszą nieobecność na wersalkę. A potem sam robi zaskoczoną minę jak wracam i pytam kto tak tą narzutę przemaglował... ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...