Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted


Ostatnio Meri zapoznała się z pointerem, chyba z Więcborskich pól czy jakoś tak. Spodobał nam się, bardzo fajny psiak z niego. Moze uda nam sie wybrać kiedyś na spacer ;) Jeszcze się zakocham w pointerach :)

 

Ooo, nie znasz imienia? To samczyk  był?

Hodowlę kojarzę, już dłuuugo istnieje , nie wiedziałam nawet że jeszcze mają jakieś mioty...

Posted

Niestety nie pamiętam, tak mi się wydaje że z tej hodowli był, bo nie znałam jej wcześniej i mogłam źle zapamiętać. W sumie to nie zapamiętałam nazwy tylko to że chyba była na W. I tak szukałam po necie. 
Tak to pies, ma jakieś 3 czy 4 lata. 

Posted

Witamy.

Jesteśmy po wspaniałej wycieczce. Wczoraj pogoda zlitowała się i nawet był prześwicik słońca pomiędzy błotem i deszczem, więc całośc cud miód.

Utytłalismy się po pachy, dawno nie miałam tak poklejonego błotem psa ( i poranionego znowu!!!) żeby aż pakować go do wanny.

Ale za to jaki jest szczęśliwy nie oceni żadna miara :)

Już wieczorem jak się umawiałam to az podskoczył jak usłyszał imię hodowczyni, z którą jeździmy, a rano już od 6 tuptał i stękał, a potem lecieliśmy jak na paralotni wypełnieni szczęściem na parking gdzie się umówiliśmy.

W terenie lekko miałam go dość, bo jak zobaczył tyle trawy w jednym miejscu to oszalał do reszty.

Puszczony nawet nie gnał aż tak choć widać było że parę do spuszczenia ma ale za to kondycja mu już klapnęła po tym 1,5 miesięcznym leżeniu odłogiem. I chyba nawet ma jakieś drobne zakwasiki, ja też zresztą i przyznam się że słaba jestem jak cholera po tych antybiotykach i chorobach.

Mimo wszystko daliśmy radę i już czekam na kolejną wycieczkę, bo to takie fajne :)

A foty też są, wprawdzie kradzione, ale robione przeze mnie ;)

 

11048624_816505678418319_752246553809243

 

11038656_816501775085376_160942604887206

 

11033076_816496411752579_573876186443192

(jeśli ktoś pamięta to 2 lata temu było takie same foto, braciszek się rozrósł, a Wald ma tylko inną obrożę ;))

 

11021239_816497088419178_224291685668552

 

11012975_816496511752569_562101760980543

Posted

Takie coś też się robiło ;)

 

10846116_816505031751717_271098333268569

 

Ogólnie było dużo zwierzynki, kilka razy psy wpadły na sarny, a raz nawet Wald poleciał w dół doliny i zamarłam kiedy usłyszałam że gdzieś ktoś robi armagedon wśród kur na podwórku i już podejrzewałam że to mój pieseczek,ale wyleciał mi zza pleców w tym samym momencie. Za to z sarenkami i ogółem posłuszeństwa jestem zadowolona, szczególnie że wiedziałam w jakim jest stanie niewybiegania.

 

10653336_816496698419217_608551548241115

Posted

Ale piękne zdjęcia i zazdroszczę-jak zwykle takiej wspólnej wycieczki :)

Po pierwszych zdjęciach myślałam,że to Dolina Racławki ale potem już zobaczyłam,ze nie ;) A najbardziej zazdroszczę Wam tych saren tzn odwołalności

Posted

To akurat jest Będkowska.

 

Zapraszamy kiedyś z nami, im więcej piesków tym milej. Teraz było słabo, bo tylko 3 pointery (2 nasze i jedna suka znajomej) i 2 borzoje. Jak to sobie nazwałam : "ekipa polnego mordu", bo to i to myśliwy, ale na szczęście przy tym spacerze nie było większego problemu z jakimiś wariatami wzywającymi policję , bo czasem faktycznie ludzie nas posądzają o kłusownictwo, bo jakże to takie psy pusczać - pointer znajduje , chart goni i zabija. Tu na szczęście wpadliśmy na bardzo sympatyczną grupkę z kijkami i sami dopomnieli się żeby psy puscić, a potem uradowani spoglądali jak pointery idą na wyścigi z chartami w krzaki. Czekałam tylko jak wyskoczy sarna i pieski pokażą co potrafią... :D

Ale nasze pieski bardzo grzeczne, a też nie uganiają po lasach jak głupie bez nadzoru tylko puszczamy na przebieżkę w polach i każdy nadzoruje i odwołuje kiedy trzeba. Teren ogólnie fajny ale jedna wada, bo co krok leżały naboje ze strzelby, więc trochę stresujące jakby tak piesek poleciał za zwierzynką i jakiś miły człowiek to zauważył.

Ogólnie ostatnio przestrzenie do wybiegu psów zaczynają mnie stresować przez te wszystkie akcje z myśliwymi...

Posted

O to też nie daleko ode mnie ;) A w dolinkach nikt was nie "goni".Słyszałam,ze chodzi straż i pilnuje,żeby psy luzem nie latały a nawet,że się czepiają jak na smyczy są? Pytam bo bym chętnie się wybrała ale właśnie z tego powodu z psem tylko do Racławki chodzę bo ona mało popularna,mało ludzi to liczę,że tak nie pilnują

Posted

Głównie czasem turyści czy mieszkancy wiosek na nas wyskakują ale to nawet jak psy idą na smyczach. I to zazwyczaj sa wnioski wyssane z palca że biegają i zabijają zwierzynę.
Tak ogólnie nie ma zakazu wejścia z psem, prócz terenów leśnych ale my puszczamy głównie psy tam gdzie mogą się przebiec czyli pola itd. I tak jak pisałam wyżej każdy odpowiada za swojego psa.

Posted

Ooooo Będkowska - znamy i lubimy :) Z psem jeszcze nie byliśmy i też się zastanawiałam czy wolno.

 

Fajne foty, a najfajniejsze pointery <3 <3 <3 :D

Posted

A mnie się te borzojki też podobają - są przefajne i grzeczniutkie. Zawsze mi wpajali że charty zamknięte w sobie,tylko.patrzą żeby nawiać a tu nic z tych rzeczy. Rozczulają i zachwycają mnie coraz bardziej :)

Nie widziałam żadnego zakazu,a ludzie z psami tam normalnie chodzą. Ponadto wątpię że organizatorka by nas wprowadziła nie sprawdzając tego wcześniej.
Zwierzyny jest sporo,w tym są też kury puszczone koło domów więc trzeba pilnować tylko żeby piesek nie narobił dziadostwa jeśli już zdecydujemy się go puścić.


Wczoraj zatrułam chyba Warchlinę :( moja mamusia podarowała mu wątrobę cielęcą ale ponieważ on się wątroby panicznie brzydzi to zrobiłam mu ciasteczka. Wyszła.mi taka kicha że chciałam to od razu wywaliç ale jednak mu dałam i tu był.błąd.

Zamówiłam mu też obroże identyfikacyjną. Niby nic nadzwyczajnego bo to zwykły sznureczek z blaszką ale zawsze mi się podobało na psach,szczególnie że nie przepadam za wkładaniem obroży w pole bez przerwy podmieniając te adresówki a ten sznureczek już się nosi na zawsze.

Warchlinie chce się biegać i daje znaki we wszelki moźliwy sposób. A ja znów niedyspozycyjna,choć wczoraj całkiem ładnie było ale wyrwałam zęba i nie paliłam się do spacerku. Może dziś wieczorem nadrobimy,jak tylko pogoda się zrobi lepsza bo póki co deszcz ze śniegiem i wicher... może zbyt się wydelikacam ale już nie ma jak dawniej że leciałam pomimo warunków,odporność mi tak spadła że głupi.wiaterek a ja już od nowa kaszlę i smarkam...

Posted

To będę musiała się wybrać w dalsze dolinki ;) Byle by własnie ta pogoda w końcu wiosenna się zrobiła :(

 

Jak bedziesz mieć tą obroże to pokaż ,jestem ciekawa co to,chyba wcześniej się nie spotkałam.Ja ostatnio dokupiłam 2 adresówki-bo własnie nie chce mi się przepinać ale i tak jeszcze brakuje,żeby były na wszystkich obrożach.A taka osobna ,na stałe to chyba fajna sprawa.Zwłaszcza,że ja się czasem boję,żeby przy jakimś zamieszaniu Er nie "wyszedł" mi z obroży-bardzo sprytnie kombinuje w tym kierunku i już raz czy dwa mu się udało pomimo ciasno zapiętej.I wtedy jest "goły".Jakby zwiał to adresatka zamiast z nim jest ze mną

Posted

Ja zawsze się boję że Wald mi gdzieś się powiesi jak maniakalnie biega w krzakach. Przeważnie staram się mu dawać taką obroże żeby w razie wu się z niej wyswobodził ,odpięła się itd.
Choć ostatnio już kilka razy usłyszałam że obroża powinna być ciasno,a ja właśnie luzowałam żeby był w stanie ją zgubić.
Tego sznureczka się boję bo to cieniutkie,żeby mu nie poderżnęło gardła,choć z drugiej strony biega w tym multum trialsowych włoskich itd psów. Zobaczymy jak to będzie ale wizualnie fajnie do zdjęć chociażby,a nie 2 obroże w 200 odcieniach niczym.na choince : D

Posted

Ja jakoś o powieszeniu się na obroży nie pomyślałam :( Tyle,że Er jakos specjalnie sam z siebie chaszczy,wysokich traw czy krzaczorów nie wybiera ale oczywiście nigdy nie wiadomo.Ja boję się sytuacji,że np zaatakuje nas obcy pies -Er potrafi się wtedy cofać z prędkością światła,czy gdzieś mu się linka przyhaczy-oczywiście ja będę na drugim jej końcu ;) i szybko sie wysmyknie i będzie bez niczego.I jak przy lince jestem przekonana w 90%,że wróci jak go odwołam tak przy atakującym psie wątpię bo on wtedy zaczyna uciekać przed siebie ,robi to szybko i może odbiec daleko ( taki to morderca z niego ;) )

Posted

Może i bym też nie pomyślała ale wiem że to się zdarza i nie jest bezpieczne szczególnie w przypadku psów które będą stały bez protestu. Ogólnie mówią że pies w polu nie powinien mieć obroźy ale brak adresowki też dobrze nie robi.
Am mi się kilka razy przywieził, raz nawet zginął i szukałam po osiedlu a on stał przy żywopłocie bo mu patyk wszedł w szelki,waldka szukałam chyba tylko raz,bo tego że zawisł na krzakach czy przybiegł do mnie z przyczepionymi badylami to nie liczę.
Wald przed atakującymi psami tez ucieka ale robi to goniąc wkoło mnie i gubiąc przeciwnika. Stąd wiem żew razie ataku najlepiej go puścic bo sobie poradzi.

Posted

No my na szczęście jeszcze nie mieliśmy przypadku takiego 'groźnego" ataku.Tzn raz pies podbiegał próbował ugryźć i uciekał i tak w kółko a 2 razy dużo mniejsze goniły go i podgryzały po udach i wtedy właśnie (był na lince) uciekał przed siebie.Ale jak tupnęłam to małe odpuszczały.A jak przyatakuje duży to nie wiem co robić.Ale wydaje mi się,że trzymanie na smyczy mu nie pomoże o ile sam sie nie wyswobodzi.On jak tylko poczuje,że cos go trzyma a mu to nie pasuje to od razu kombinuje jak się wyswobodzić i właściwie tylko poluzowanie linki/smyczy pomaga bo tak to robi to bardzo sprytnie.No i obroża zaciskowa oczywiście też trzyma ale w niej chodzimy rzadko.

Posted

Ponapawaj trochę moje oczy tą obróżką, wrzućże foty ;)

 

Miały być fotki, ale w terenie bateria padła, a na dniach w ogóle mój telefon uległ wypadkowi.. a na razie nie brałam ze sobą lustrzanki.

W ogóle zastanawiam się by sprzedać taksówki, bo na dobrą sprawę na obroży w ogóle nie chodzimy,

 

Zamówiłam mu też obroże identyfikacyjną. Niby nic nadzwyczajnego bo to zwykły sznureczek z blaszką ale zawsze mi się podobało na psach,szczególnie że nie przepadam za wkładaniem obroży w pole bez przerwy podmieniając te adresówki a ten sznureczek już się nosi na zawsze.

 

Masz gdzieś jakieś zdjęcie?

Posted

Hej :)

Trafiłam do Twojej galerii prosto z tematu o wyborze ras. Mam trochę pytań dotyczących pointerów, ale nie wiem czemu nie mogę wysłać wiadomości prywatnej :( czy masz może jakiegoś maila, na którego wysłałabym Ci wiadomość? Czy może mogę pisać tu, w galerii?

Posted

Miały być fotki, ale w terenie bateria padła, a na dniach w ogóle mój telefon uległ wypadkowi.. a na razie nie brałam ze sobą lustrzanki.

W ogóle zastanawiam się by sprzedać taksówki, bo na dobrą sprawę na obroży w ogóle nie chodzimy,

 

 

Masz gdzieś jakieś zdjęcie?

Jak taksówki byś sprzedawała to daj znać , szczególnie kraby ;)

 

Znajdę zdjęcie, tyle że póki co mój komp strajkuje.

Ale to żadne specjalnie wymysły nie są, kawałek cienkiego sznurka podbity blaszką ;)

 

vizzaamore - pytaj o co chcesz , jak tylko będę w stanie to odpowiem:) Czyżbyś zapatrywała się na pointera?

A z ciekawości - z jakiego miasta jesteś?

 

 

 

 

 

Witajcie po przerwie - młoda ku mojej uciesze zrzuciła laptopa i chwilę miałam tylko dostęp komórkowy.

 

Co u nas....a nic ;)

Właściwie po staremu tyle że zaczyna się pogoda robić i dni są dłuższe, więc wreszcie zaczynamy odświeżać się spacerowo.

Zaczęłam też ogarniać trochę Walducha, bo coś się porobiło i oszalał, wiosna do łba mu chyba uderzyła.

Po pierwsze robi znowu dziadostwo - piszczy na psy.

Wyje, szarpie się, jest jedna wielka ekstaza, większość psów na jego euforię reaguje strachem, ucieczką, albo czasem nawet spiną i choćbym chciała to przeważnie nam się smyczowy kontakt z psami psuje.

I to tylko na smyczy , bo jak go puszczę to te pieski są w sumie mało ważne, mogą sobie gonić i ujadać mu przy uszach, a on je ma w nosie. Jeśli jest puszczony to olewa psy, podejdzie, przywita się i uznaje ich obecnośc jako coś normalnego, natomiast na smyczy... o jezu.

Wzięłam się też za ładniejsze chodzenie na smyczy, znów wpakowałam smaczki w kieszeń i bawimy się w to i owo.

Staram się te spacery urozmaicać, ale niestety tu to tak średnio rozmaicie jest.

To osiedle jest absolutnie do kitu, nie ma terenu żeby iść spokojnie sobie gdzieś i pobyć z psem, a jak już jest fajnie to zawsze ktoś to zniszczy, bo to jakieś chamskie i prymitywne te tutejsze ludzie. Wróciłam już na stare śmieci i chodzę do rodziców bo tam przynajmniej jest gdzie pochodzić, ale niestety nie zawsze jest czas.

Walduch w domu bardzo spragniony słońca, widzę po nim że teraz jest ten moment kiedy po zimie domagał się żeby wypuścić go na balkon.Przekłada się z miejsca na miejsce, widać że chce być w tym słońcu,tak paść jak na wsi w kurzu i wygrzewać się cały dzień.

Ogólnie tak sumuję to nasze mieszkanie tu (tj po przeprowadzce) i najchętniej to bym właśnie się przeporowadziła na wieś. I nie wiem czy któregoś dnia tego nie zrobię, głównie ze względu na psa i młodą, bo mi już źle w tym mieście, zero swobody.

Miasto mnie już przytłacza, a najbardziej mnie przytłacza to że nie mam jak psa wyżyć a wiem czego on chce.

 

 

 

A mojego geniusza też roznosi,podbiegła właśnie przed chwilą do psa z wrzaskiem "ugryzie cie!" i usiłowała złapać go zębami za nos, na co on tylko przekręcił się do góry kołami na legowisku i skopał ją łapami po twarzy... Symbioza.

Następnie zaczęła bardzo szybko chodzić po pokoju więc pytam "co robisz?" , a na to geniusz odpowiada mi " spacerku. jestem. na słonecki.". Hmmm skoro da się wybiegać psa w mieszkaniu to czemu nie dałoby się wyspacerować dziecka w domu :D

Czekamy jeszcze chwilę i mam w planach o 11 zwerbować bulwę i iśc na spacer na słoneczko. Bez Walduca jakby kto pytał ;) Po 14 jak pan tego domu powstanie ze spoczynku po nocce to wezmę moje pointeritum i leziemy w pole, bo nie będziemy się po chodnikach wałęsać.

Posted

Po spacerach.

Jednak, kiedy mój mąż mówi "jesteś niepoważna" jak wracam ze spaceru to ma rację.

Dziś cały dzień goniłam po polu z psami,ani rosołku na niedzielę nie zrobiłam ;)

 

Za to uszczęśliwliłam wszyyystkich.

Kiśka była z nami na działce - a tam ani na chwilę nie chciała zejść z huśtawki. Prawie tam zasnęła, ale twardo siedziała i jescze do domu wróciła "siama!" i choć zasypiała na stojąco to nie dała się nawet ponieć tylko zasuwała z soczkiem w ręce.

Bulwa natomiast podnieciła się niesamowicie i nie potrafiła się opanować, gonił za mną i łapał mnie za buty. Oczywiście zacharał pianą cały trawnik, wychlał zamarzniętą ubiegłoroczną wodę z wiaderka, a jak ją wylałam to wytaplał się w tym błocie które powstało pod drzewkiem. Także szele ochrzczone , ale cieszę się że pasują, na ulicy robią furrorę.

Na działce było ciekawie... już widzę ile tam czasu spędzę żeby zrobić porządek żeby móc tam wpuścić psa i dziecko.

Pomijając fakt że już mamy 2 letnie zaległości i wszędzie mamy gałęzie to znalazłam dziś na trawniku sztywnego zdechłego kota (nie rozpoznałam w nim żadnego z naszych działkowców,więc nieelegancko przerzuciłam go za płot nad rzekę żeby żaden z psów go nie zjadł ) to jeszcze w szopce na narzędzia leżał zjedzony w połowie gołąb... Z drugiej strony natomiast tysiąc butelek i woreczków z psimi kupami, które spacerowicze zbierają i ...wrzucają nam na działkę. Jest cudnie. Pamiętam czasy Amorka jak chodziliśmy i grzebaliśmy w ziemi, a wszystko jakoś to wyglądało. Teraz jest ruina, wpisuję to na moją wielką listę rzeczy do zrobienia.

A co do Amorka - dzisiaj Kiśka się chyba wściekła, bo jak tylko wyszłyśmy z domu to tłumaczyłam jej że idziemy do Franka. Porwała ze sobą balonik i spakowała do woreczka zabawki i poszłyśmy. Pod blokiem było "Franek Franek..." a jak już Franek wyszedł to nie było odwołania, stał się Amorem i koniec. Oczywiście wariat rzucił się na ten balonik i pękł, więc hitem dla było "Amorek balonik pękło". Tłumaczyłyśmy jej że to Franek, ale nie pomogło...

 

Ledwo wróciliśmy z działki to tylko przez drzwi wymieniłam Kiśkę na Waldka i polecielismy w pole.

Co za pogodaaaaa <3 !!!

Wald dziś szalał i biegał tak że znów mi się dostało że go do trialsów nie szkolę, ale za to we współpracy nawalił trochę. Olewał wołanie , tzn nie do końca, bo na gwizdek robił prędziutko zwrot, biegł do mnie, a gdy już był przy mnie zmieniał kierunek i leciał dalej i tak po kilka razy. Także dziś sobie nagrabił, choć wystawiał ładnie, biegał wspaniale, i nie pogonił niczego (bo niczego nie było :)).  Za to w aucie potarmosił się trochę z braciszkiem w wyniku czego ucierpiało jego ucho, ale na szczęscie nie jakoś poważnie się pogryzły.

Do domu przyszedł ubłocony jak cholera, ale ponieważ od razu dostałam na ręce młodą to nawet nie myłam go tylko poszedł leżeć. Odpoczął, potem dostał jeść za jakiś czas, a jak już miałam chwilę to stwierdziłam że jednak się nie obkruszył i poszłam go myć. Wszedł sam do wanny, choć było widać po nim że zmęczony i może nawet miał zakwasy, zaczęłam myć i Wald zapiszczał. Pierwsza myśl że jest ranny, zwaliłam nawet na jajka bo strasznie sobie poranił i są w tragicznej formie, ale nie, on popiskiwał dalej, cichutko, skromniutko. Wyszedł z wanny i stękał dalej, tż stwierdził że pewnie idzie west i Wald się tym podnieca, ale mnie nie zdawało się to normalne, znam jego rodzaje pisków i wiem kiedy to są piski podniecenia a kiedy przybiera to bardziej jęcząco bolesny odgłos.

Mimo wszystko wytarłam go ręczniczkiem, a on się roztrząsł, a potem stał i jęczał. Spanikowałam, złapałam za brzuch i okazało się że jest bardzo twardy. Skręt żołądka - od razu mnie oblała fala gorąca i zaczęłam myśleć co to będzie, tż idzie dziś na nockę, ja jutro na rano, jak my to zorganizujemy... Spanikowałam i już bym leciała do weta , ale tż nafuczał na mnie że przecież pewnie chce mu się sikać. No jakże mu się chce sikać jak godzinę wcześniej wrócił z pola... ale poszłam na spacer. Faktycznie. Wald 4 razy kucał po jakieś 10 minut i laaaaał, aż widziałam że już niewygodnie mu się na łapach stoi :O Wysikał się kilkakrotnie, przeszlismy naokoło bloku , wrócił do domu i poszedł zadowolony spać.

Przeraził mnie, ale wyglądałoby na to że nie sikał dzisiaj wcale - rano był z tżtem i potem popołudniu od razu pojechaliśmy w pola, więc nie miał czasu , bo wyszedł z bloku i od razu popędził do auta, a w polu z kolei nie sika, bo on nie należy do psów które by w polu wąchały trawę tylko od razu zabiera się do pracy. Po polu do auta i z auta do domu...

Możliwe to moje przypuszczenie?Będę obserwować na wszelki wypadek jego sikanie, ale nie wydaje mi się żeby coś z nerkami, choć dziś się kąpał...

 

 

 

Na koniec kilka fot. Mam więcej ale mi picasa zastrajkowała i nie chc mi sie hostować, a i tak potem dostanę foty z prawdziwego aparatu, więc się z komórką szarpać nie będę.

 

 

Bulwa działkowa, w swoich nowych szelkach od taks

lb6nfpbgh35s.jpg

 

 

i9pjtrx6zhx8.jpg

 

hz04omplrvx1.jpg

 

 

e8bybxrzif24.jpg

 

b8dsv8a1e369.jpg

Posted

No i koniec fot. Zepsuło mi się fejsidło, jednak Kiśka się przyczyniła do awarii sprzętu...

Jak sie wali to wszystko.

Dziś na dodatek mi w bankomacie wciągnęło stówę, z którą miałam lecieć poprawić sobie humor na zakupki... Super, mam nadzieję  że jakoś mi to zwrócą, choć tak naprawdę jak oni dojdą do tego że to mnie brakuje a że np ktoś nie wziął więcej, jutro idę składać reklamacje do banku.

Aaa i  jak już narzekam to dodam że jutro mam wolne, a zapowiadają deszcz.

A ja zaplanowałam wyjście  małymi na działkę a potem spacer z Warhliną.

 

Warchlina  natomiast zdziczał, usiłuję go opanować ale on porywa się na wszystko z taką euforią że w rzeczywistości go tylko opieprzam raz za razem.

Ćwiczymy nadal wytrwale i o ile go nie zabiję wcześniej to może się to uda ogarnąć.

Nadrabiamy teraz z ruchem , którego mu brakło przez nasze choroby, akurat dobrze się układa czasowo i oby tak dalej.

Ze zdrowiem warchla nic się nie dzieje, obserwuję go ale się wyrównał i nic mnie nie niepokoi.

Wprawdzie wczoraj rano jeszcze raz sikał dośc dużo, ale teraz juz jest w normie.

Swoją drogą przy tym wczorajszym sikaniu znów mieliśmy tzw przyjemność. Wyszłam z bloku, a tuż za nami wychodził jakiś chłopak (student?),  Wald od razu kucnął na trawniku pod blokiem i okazało się że nie jesteśmy sami - z chłopakiem wyszedł tez west i został przy nas. Sam tradycyjnie, a pani pojawiła się dopiero za chwilę, bo musiała być jeszcze pod mieszkaniem jak ten już wysmyknął się z wychodzącym studentem. W pierwszej sekundzie konfrontacja (wzrokowa) była ostra, west nawarczał, nakopał ziemi sikając i zaczął iść na Walda z przyczajką i wyrkotem, ale na szczęście się pojawiła paniusia ze swoim "chodź zostaw pieseczka". Już myślałam że będą się gryźć bo on wcale nie miał zamiaru za nią iśc i dośc się wkręcił w atak, ale jak tylko Wald się wysiurał to się rozeszliśmy z naciskiem na naszą inicjatywę. W sumie powiem wprost - miałam taką dziką ochotę puścić tą smycz że aż się dziwię że tego nie zrobiłam! Kusi mnie...

A już myślałam że ta babka faktycznie jest ciut ostrożniejsza żeby nasze pieski się nie spotkały...

 

A jak już o psich newsach mówię to mam jeszcze ze wczoraj sytuację taką :

 

Idę z psem wieczorem pod blokami ciotki, wpadam na grupkę psiarzy, psy nas obszczekują, mijamy więc na krótkiej smyczy przy nodze. Potem wpadam na jakaś babkę z psem, pozwalam się Waldkowi przywitać , i co słyszę  ?? :

- " ojejku, a czemu on cały czas na smyczy, przecież on biegać chce..."

Gapię się na babkę lekko zaskoczona czy ona aby serio to mówi i odpowiadam że przecież nie puszczę takiego psa w środku osiedla, bo zwyczajnie się nie da.

Na to dowiaduję się że ten pies jest bieeeeeeedny, bo jak można kupić takiego psa i nie puścić go nigdy, całe życie na smyczy, no jakże to tak, przecież on potrzebuje biegać a nie tylko pod blok na krótkiej smyczy!!

Jedna pani drugiej pani powiedziała...że Majkowska nigdy nie puszcza swojego psa, bo one na własne oczy widują jak on ciągle pod blokiem na smyczy. Taka legenda " o tym piesku co go ta babka nigdy nie puszcza". Sława mnie oniesmiela...

Dobra, przyznaję się - okłamałam was. Te foty z pól itd to fotomontaż, robię zdjęcia Waldkowi w mieszkaniu (konkretnie w ubikacji bo on tam mieszka) i wklejam żeby być fajna. Sory, chciałam być taka jak wy, każdy coś robi z psem, ćwiczycie, wystawiacie, nie chciałam być gorsza :( Wybaczycie?

 

A na koniec jeszcze mam jeden hit. Moja mamusia dzisiejsza, czyli co usłyszałam o suce sąsiadki w wieku Amora (dodam że suka ma na imię Kora, ale moja mama ma swoje nazewnictwo) :

" wiesz... ta Czarunia jest już bardzo chora... w okolicy jąder zrobił jej się guz nieoperacyjny".

Uśmiałam się choć nie powinnam.

Posted

Jak taksówki byś sprzedawała to daj znać , szczególnie kraby ;)

 

Zdecydowałam się sprzedać jedną obrożę (motyw świąt wielkanocnych), bo te kraby takie ładne.. i mam do nich czerwoną smyczkę..to sobie taki jeden jedyny komplecik zostawię chociażby miał leżeć i leżeć :D :D

 

Dobra, przyznaję się - okłamałam was. Te foty z pól itd to fotomontaż, robię zdjęcia Waldkowi w mieszkaniu (konkretnie w ubikacji bo on tam mieszka) i wklejam żeby być fajna. Sory, chciałam być taka jak wy, każdy coś robi z psem, ćwiczycie, wystawiacie, nie chciałam być gorsza :( Wybaczycie?

 

Od razu było wiadomo! Przecież nikt w MIEŚCIE nie jest w stanie zająć się psem myśliwskim z takimi potrzebami :P

Zresztą umówmy się na dogo robi się tylko dobry PR, nikt w rzeczywistości nie poświęca swojemu psu więcej niż standardowe 15 min. na wysikanie. 

Wybaczamy i podeślij nam leśne tła do naszych łazienkowych fot :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...