Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Majkowska,  wymyślasz co rusz Waldowi jakieś grzeszki, a on naprawdę super pies jest. 

 

Tak w ogóle to ten Pan od psiej psychiki działa tylko w waszym rejonie pl?

Czy Pan działa w innych rejonach PL to nie wiem, ale podejrzewam że na jakieś dalsze trasy nie jako że prowadzi też hotelik. Ja osobiście zaufałam mu głównie dlatego że ma 2 setery - gordona i irlanda . To przeważyło szalę,bo rozmawiałam z kilkoma osobami szkolącymi i branie wszystkiego na jedną nutę (czyli szkolenie wszystkich ras jak onków...) mnie jakoś odstraszyło.

Tu wiem że podejdzie do Waldka jak do Waldka, jedynego i niepowtarzalnego i dostosuje się do niego, przy czym zachowuje pełną naturalność i nie zadręcza teoriami, nie wspominając juz o pełnym akceptowaniu moich rzekomo histerycznych zachowań (że niby to ja panikuję przy spotkaniu z psami, choć mnie się zdaje że wpuszczam Wartkunię zawsze na żywioł).

Ale we wszystkim przyznaję mu rację, choć mam jeden grzech - nie poszłam za nim na ślepo i przerwałam ćwiczenia chodzenia na luźnej smyczy , i teraz jestem znowu w czarnej dupie... Mam nadzieję że dostanę drugą szansę ;)

 

 

 

A z relacji...

 

Jestem już po urlopie.

Nie poczułam wcale.

Pojechaliśmy we wt, w śr wieczór wróciłam do Krk, w czw miałam szkolenie po którym wieczorem znowu wróciłam, żeby następnie w ndz znów wrócić do Krk....i do roboty...

Lało jak z cebra cały tydzień. Miałam wielkie plany, a tu odbylismy tylko kilka codziennych grzybobrań, spacerów w deszczu, obchodów wsi i jeden wypad z cioteczkami w pola...

Skończyło się wszystko tak że pozegnalnie Wald się utytłał w gnoju, padlinie, błocie, biegając po łąkach ze swoimi psyjaciółmi (Bastem, Lilką i Fionką).Wrócił do domu śmierdzący jak fix.

I tu mam schody , bo capi juz maksymalnie i kroi się nam kąpiel, bo samo pranie non stop legowisk juz nie pomaga. Nie sądziłam nawet że on potrafi tak śmierdzieć....

W dodatku prezentuje się tragicznie - ma wyniszczoną szorstką sierść, sypie się tonami i chudy jest jak diabli.

I tu uśmiecham się do cioteczek - że jakby TOTW gdzieś był tani to proszę dać znać.

Ciągle nie kupiłam, bo mi przy składaniu zamówienia facet nakręcił nie takie warunki jak być miały, cenę nie tą itd, więc zrezygnowałam.

Za to wetka nam wetknęła royala, którym podkarmiam tymczasowo i Wald je chetnie i dużo. Próbowałam drogą przemytu wprowadzić tam acanę ale guzik, nie zje, amen.

Ogólnie to rozpustne jak diabli się zrobiło, chyba zbyt czuła dla niego jestem, bo mu sie we łbie poprzestawiało.

Co więcej, nie śpi na wersalce, ale jak wracam z pracy to na kocu nie wiadomo skąd się pełno sierści bierze.... Myślę że to wina koca, elektryzuje się widocznie... :roll:

Posted

Oooo to znacznie taniej - mi powiedzieli 182zł przy czym nagle jak już rozmawiałam i składałam zamówienie to się okazało że 195, więc nie wiem co jest grane...

nie zamawiałam nigdy, ale myślę że napuszczę tam ojca i założy konto przez które mi będzie zamawiał :loveu:

 

Ja też wysiadam, wszystko się chrzani , na nowo stresy itd.... :lookarou:

Teoretycznie nic się nie dzieje, wystarczy mi pracować po 12 h dziennie i zawalać wszystkie inne płaszczyzny życia....

A dziś jeszcze dostałam potwornej migreny i czuję się kosmicznie. Żyć nie umierać.

I moje kolejne plany biorą w łeb, bo rodzice ciągną mnie wszelkimi mocami na wieś. Wcale mi sie nie chce, wolałabym pozałatwiać sobie tu zaległe sprawy, aleee , dla dobra mojego niedobrego dziecka (które ostatnio ma fazę Wielkie Nie - tj ,wpada w histerię z byle powodu, nie daje sie ubierać, nie daje się wykąpać, dostaje furii jak jej czegoś zabronię, a siadanie na nocniku to katastrofa) muszę jechać.

I tak oto mój ojciec dziś rzekł dodatkowo "Warchlak nie jedzie..." , więc pomyślałam początkowo że to śmieszne że stary chłop, a wyraża się o psie jak o dziczym dziecku i przejmuje wszystko co tylko powiem ,a potem opadły mi wszystkie częsci ciała... jak to nie jedzie?! to co to za weekend bez Wartkuni?!

i wszystko przez tych chamów z autobusów, gdyby cyrków nie robili i wpuszczali na pokład psy to moje pierworodne dziecko mogłoby ze mną jechać, a tak... wzięło w łeb wszystko.

 

 

 

Aha i news z osztatniej chwili - okazało się że mam bardzo wyszkolonego pieska.

Otóż wślizg pod kołdrę wykonuje perfekcyjnie. Pojęcia nie mam skąd on to potrafi, ale nie muszę nic mówić, bo rozumiemy sie natychmiast po odchyleniu rożka kołderki. Przyjmuje szybko pozycję embrionalną (lub też tzw plecową polegającą głównie na wietrzeniu jajek) i zasypia. A jak cudownie tuli się do mnie jak warknę "przestaniesz?!" kiedy zbyt głosno  mlaskając i chrumkając wykonuje swoją toaletę podbrzusza :loveu:

No  jest perfecto pointero ;)

Posted

Jakbyś chciała założyć sobie konto to mogę załatwić Ci rabacik 10% na pierwsze zakupy (musiałabyś mi tylko wysłać imię, nazwisko i adres mailowy na który będziesz się rejestrować). 

Zawsze wiedziałam, że on mądry. W końcu łyżew. 
A co do toalety podbrzusza - najgorszy odgłos ze wszystkich wydawanych przez psa. Nienawidzę jak Tina to robi. 

Posted

Nie sądziłam że kiedykolwiek będę tu poruszać tzw "kwestie łóżkowe" moje i mojego psa :D

Cóż, chyba nam już tak zostanie, Wald dzień w dzień przyłazi i czeka, drypta w miejscu, a ogon lata mu tak że się dziwię jak mu się w głowie nie zakręci.

I mam jedno spostrzeżenie - Wald jak już sie dostanie pod kołdrę to liże się na potęgę, nie tylko sisiora ale też wylizuje pościel, swoje łapy , iska pościel, a jakbym się odsunęła to wpycha się na mnie tak że się boję że mi żebra zaraz gruchną... Zastanawia mnie co to oznacza - jakiś stres, podstawa poddańcza czy cu?

Co gorsze, myślałam że to będzie nasza wspólna tajemnica i będziemy sobie tak leżeć wygodnicko jak tżta nie będzie, a tu niespodzianka - niech no tylko ten bezczelny typ przyjdzie z pracy i zajmie Wartkuni miejsce... Wald stoi nad nim i jęczy "no posuń się, ja tam pierwszy sobie ulezałem! ", a jak go już tż wypędzi na miejsce to idzie szybko, robi kółko pod klatką i wraca znów skrzypieć. Tż zaakcentował że trzeba go tylko wykąpać żeby nie pachniał gnojem... ;)

Miałam dowartościowywac pieska to dowartościowuję, no cooo, nie mój wymysł tylko poważne zalecenia szkoleniowe ;):)

Piesek mi się też dowartościował też pod innym kątem, co średnio mnie zadowala...

Po ostatnich konfrontacjach z tamtym westem zrobił się zupełnie inny do psów. Już nie leci z piskiem się witać i nie płaszczy się jakby go ktoś oburknął. Piesek mój zadziera ogon , stawia futerko na sztorc i idzie prosto na wojnę. I autentycznie kilka psów przyjęło rękawicę i trzasnęło go zębami mimo że to np jego znajome psy czy suki. Jestem zaskoczona, jeszcze niedawno sama zapewniałam nawiewających przede mną właścicieli że mój nawet jakby to nie odpowie, a teraz podchodzą do mnie już przekonani a Wald robi spinę... Po szkoleniu poszedł z zębami też na dwa małe pieski mopsika i cziłkę, które ujadały za płotem zawsze i zawsze Wald przechodził nieporuszony prawie wsadzając im ucho w pyski,az tu nagle odwrócił się i "milcz planktonie".

Nie pojmuję czasem tego psa, ale to jego cecha specjalna - zawsze odczyta sobie coś po swojemu i zakorzeni że tak właście trzeba i będzie to powtarzał, a potem nagle mu przejdzie jakby mu sie odechciało i już.

Ostatnio za zarządzeniem dodałam mu więcej ruchu, więcej swobody, teraz każdy spacer jest max wykorzystany, nawet głupia fizjologia kończy się kontaktem z pieskiem, zabawą patyczkiem, albo przebieżką na czas.

 

Niestety wyjazd na wieś nie wypalił, bo Kiśka się pochorowała.

Wczoraj w nocy dostała gorączki, budziła się co chwilę  charcząc przez nosek, rozpalona jak diabli. Dziś byliśmy u lekarki.

Własciwie to się cieszę że nie pojechałam, odrobię się w domu, spędzę trochę czasu z młodą i psem, a w ndz pojadę w pola na jakiś trening . Choć i tak ostatnio odnoszę wrażenie że tego mojego wolnego zdecydowanie za mało...

Posted

jak ja dawno tu nie byłam ;)

 

PP-ciam,ciam ... :-D  na szczęście Leda sobie słabo sięga i rzadko robi ciam,ciam ;)

Sagat na szczęście jest w innym pomieszczeniu na noc .

Posted

Witam się.

 

No i niech to pierun, rozkłada mnie choróbsko. Niech żyje mój cudowny mąż,który ma odporność zero i odkąd się poznaliśmy to co sezon przynosi po 3 przeziębienia...

Od niego zaraziła sie Kincia, ale Kinia juz praktycznie zdrowa, goni pod domu zadowolona w pełni sił. Za to ja faszeruję się lekami, zatyka mi noc coraz bardziej i czuję że mam powazny problem z gardłem...

Mimo wszystko pieskowi dziś obiecałam fajny dzień i choć do południa lało jak z cebra, to popołudniu zrobilismy mini wycieczkę w miasto.

Waldek podpięty w szelki popylał przed siebie, trochę pobiegaliśmy, pobawiliśmy się, a potem odwiedziliśmy ciocię w pracy , gdzie Wald na oczach pani sprzątającej wytaczał się w dywanie zostawiając tonę sierści :siara: , a na koniec zaliczyliśmy wybieg. Odkryłam kolejny wybieg - okolice Prądnickiej, jakby kogo krakowskiego interesowało. Pusty, i to dokładne określenie - nie ma nic, jedna prosta alejka, 2 kosze i wystarczy, zwyczajny ogrodzony kawałek parku, ale od początku jak weszłam to  Waldek był zachwycony. I tu kolejny jego odchył - dostaje bzika w okresie jesiennym kiedy lecą z drzew żołędzie, orzeszki i kasztany.

Dziś królowały kasztany, sto tysięcy spadło na ziemię przez deszcze, nikt nie zbierał, a Waldek oszalał, biegał od jednego do drugiego i węszył. Chyba z godzinę spędziliśmy tam, w miescu gdzie pozornie powinien się nudzić, ale kasztany ocaliły nas i praktycznie z miejsca się nie ruszałam,a Wald galopował za rzucanymi mu kasztanami. Coś niesamowitego, taki bzik za jakimiś małymi kuleczkami, gdybym wzięła jego ulubioną piłeczkę to bym nie zrobiła żadnego wrażenia na nim, a tu...nie ma to jak kasztan :megagrin:

Wrócił do domu i padł snem trupim, nie mogłam nawet go dobudzić ani na jedzenie ani na wodę - a po drodze wychlał wszystkie możliwe kałuże... Nigdy bym nie podejrzewała że da się go tak latwo zmęczyć,aż ponownie zaczynam szukać wolnego terminu na te badania, bo muszę znaleźć dziurę w całym ;)

Choc póki co jest super.

Za to gorsza strona medalu jest taka ,  ze jutrzejsze pola chyba odpadają...A jeszcze gorsze jest to , że nawet jak pojadę to nie mam czym zrobić zdjęć, mój aparat zdechł, tyle fajnych momentów przegapiłam...

Trzeba pomyśleć o czymś nowym, tylko póki co wydatki bieżące przerastają wszystko.

Posted

Wygląda na to że wypada mi dodać trochę zaległych zdjęć ;)

 

h7m5j71xl6hd.jpg

 

vv6h2nmwx3ig.jpg

 

ycn179aklw0e.jpg

 

j13n56s2ub12.jpg

 

7n755uctk8e1.jpg

 

Zdaję sobie sprawę, że jakieś ładne one nie są, ale podziwiam siebie ze potrafiłam je dodac ;)

(choć przykładowo jak dotrzeć do moich subskrypcji jeszcze nie dosżłam...)

Posted

Te zdjęcia sa poprawione po milion razy w programie, bo mimo że mam na aparacie wszystko poustawiane na max to wychodzą jak z pogrzebu... Nieee, no bez żartów,że muszę od nowa sobie robić sub! ja nawet nie pamiętam co ja tam miałam... A starzy dobrzy znajomi jakoś wykruszyli się i zapomnieli o nas...

Posted

Myślę , ze można się na stare dogo zalogować ( wyskakuje takie okienko) tam wejść w ustawienia swoje /subskrybcje , popatrzeć co tam się miało i szukac na nowym ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...