Talia Posted August 9, 2014 Posted August 9, 2014 [quote name='agutka']2-3 psy i szczury to prawie jak zoo :diabloti:[/QUOTE] Do czubków z takimi! Violetta Villas następna! Quote
Małgonia Posted August 9, 2014 Posted August 9, 2014 [quote name='Talia']Do czubków z takimi! Violetta Villas następna![/QUOTE] No! Polać jej! Quote
Pani Profesor Posted August 10, 2014 Posted August 10, 2014 ciocia, ja już wróciłam i dziś prawdopodobnie wieczorkiem pojadę na Błonia z Patem i Neską, napiszę jeszcze smska to może się jakoś spotkamy,bo w innym wypadku chyba za rok :roll: też patrzę macie kocioł, nie ma Was na dogo jeszcze bardziej niż nas :diabloti: Quote
AMIGA Posted August 10, 2014 Posted August 10, 2014 Ja bardzo przepraszam za offka, ale dziś kończy się bazarek dla mojej Nurii i jakoś nikt nie jest zainteresowany tym, co tam jest. A nuż kogoś to zainteresuje http://www.dogomania.pl/forum/threads/254735-KOCIE-FEROMONY-FELIWAY-dla-Nurii-do-10-08 Quote
Majkowska Posted August 10, 2014 Author Posted August 10, 2014 Witam :):) Melduję,że jesteśmy już na swoim.:loveu::multi: Nigdy by mi nie było tak cudownie, spuściłam ostatecznie z siebie całą złą energię i jestem przeszczęśliwa, mam swój dom, swoje zasady, święty spokój, nie muszę nikomu wchodzić w drogę ani niczym się przejmować. Coś pięknego. :loveu: Oficjalnie weszliśmy tu w czwartek, a własciwie tylko ja z małą i Waldkiem, tż dojechał później. Po opanowaniu kartonów i worów już poszło z górki, choć mamy jeszcze dużo roboty. Wald początkowo był mocno zdezorientowany i zestresowany - nie rozłożyłam klatki, pierwszą noc przespał niespokojny, błąkając się po domu jak ostatnia sierota. Prawdę mówiąc pierwszy raz go widziałam w takim stanie , on z reguły nie przeżywa, przecież zjeździłam z nim pół świata i nigdy nie obchodziło go czy leży własnie w Budapeszcie na hotelowym dywaniku czy w Katowicach pod stołem groomerskim na hali. Tu rozbiło się wszystko o klatkę. Zabrakło mu domku, poczucia bezpieczeństwa i izolacji. Niestety tego ostatniego ma najmniej, bo został ulokowany w naszym pokoju na drybedzie i choć ma swój kącik to wiem że nie ma tego max komfortu. Póki co jest już ok, ale nad klatką jeszcze pomyślę. Lubiałam tą klatkę, takie jego centrum... Jeszcze wiele musimy tu ogarnąć, w tym tereny spacerowe. Fizjologiczne szybkie spacery mamy już załatwione ,bo robię obchód osiedla po drodze zaczepiając o kilka psich koszy, więc tu wielki plus że tyle tego jest. Za to brak mi nieco większego terenu blisko mnie żeby go puścić tak na szybciutko,muszę poszukać. Dziś byliśmy na placu z małą i tam Wald trochę poszalał, w tym zaliczył kąpiel w jakimś zielonym ozdobnym akwenie. Ale ogólnie widzę że tu bardzo mało piesków, takich żeby się pobawić z nimi itd praktycznie nie ma. Dziś przez cały dzień widziałam tylko z 5 i to wszystko maleńtasy - dwa bichony , chikundelka, yorasa i jakiegoś jacka który do nas podbiegł. Tak to psów praktycznie wcale nie spotykam, choć w naszym bloku mieszka chyba z 6 westów, w tym jeden super ułożony, wyszkolony, chodzacy bez smyczki przy nodze, nie reagujący na zaczepki. No i owczar - nasz sąsiad,którego w czwartkowy wieczór miałam okazję poznać osobiście : skończyłam sprzątać i wychodziłam własnie na zakupy, otworzyłam drzwi...i nagle spotkałam się łeb w łeb i nim - wielki, półdługowłosy, ciemny jak diabeł - ze świecącymi oczami skoczył w moją stronę z ujadaniem. Przeraziłam się ,odepchnęłam szybko młodą stojącą za mną i Walda,a następnie zatrzasnęłam pieronem drzwi strzelając go w pysk. Wyglądałam przez wizjer, ale nie zobaczyłam żadnego człowieka z którym by był. Po jakichś 15 minutach wyszłam, ale już go nie było, za to jakiś facet szedł z rowerem, więc podejrzewam że on był w piwnicy a pies na klatce czekał... W każdym razie już nie chcę się z tym pieskiem spotykać, wystarczy że go widzę i słyszę na balkonie... Planowałam nawet pierwszego dnia podejść do nowych sąsiadów i jako psiarz z psiarzem się wymienić numerami i poprosić że jakby co to niech dzwonią - bo obawiałam się że pozostawiony Wald może się okazać zbyt czujny i np dużo ujadać. Nie odważyłam się podejść, ale Wald wykazał się spokojem , przesiedział w domu czas mojej pracy,wpadł do niego kilka razy moj tata, a wieczorem poszliśmy biegać. Wzbudzam tu ogromną sensację jak biegnę na sledach z psem w pasie na amortyzatorze :D Wczoraj wieczorem zaczepiła mnie nawet jakaś siedząca na ławce babka z grupy towarzysko-menelskiej i wyjechała do mnie " proszę paniąąą, ja mam takie pytanie , dlaczego ten pies jest tak strasznie skrępowany tymi szelkami??" Szczerze, to mnie wtedy tak strasznie zatkało że nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo co jak co ale sledy Wald porządnie naciągnął i trochę są za wielkie ,więc wydukałam tylko że "yyy eeee, no bo to są takie szelki", na co paniusia zalała się żałością, że biedny, że co za okropna dziewucha, jak tak można psa skrępować itd :D:D:D Początki naszego mieszkania tu są wesołe, zobaczymy co dalej ;) Foty mam - i to bardzo fajne - ale coś mi tu nie łączy więc nie mogę ich zgrać... Quote
Majkowska Posted August 10, 2014 Author Posted August 10, 2014 [quote name='Talia']Widziałam nowe maluszki z jego hodowli. Boskie :loveu: To jego umaszczenie to też orange cośtam?[/QUOTE] Cudne są! Od razu takie ładne się urodziły, dorodne, główeczki jak marzenie. Wald długo dlugo nie wyglądał jak pies. Strasznie jestem ciekawa co wyrośnie z nich. Tak, to biało-pomarańczowe i biało-czarne ;) Quote
angineuuka Posted August 10, 2014 Posted August 10, 2014 Katowicach pod stołem groomerskim na hali. Potwierdzam :evil_lol: no i gratuluję swojego mieszkania ;) Quote
maxishine. Posted August 12, 2014 Posted August 12, 2014 Gratuluję mieszkania! Przewietrzę galerię ;) Quote
Baski_Kropka Posted August 14, 2014 Posted August 14, 2014 Dobrze słyszeć, że już jesteście na swoim bez ukochanej teściowej :P Chociaż troche mi szkoda, bo tak fajnie pisałaś o tych perypetiach i tak lubiłam czytać twoje złości :D Quote
Małgonia Posted August 14, 2014 Posted August 14, 2014 [quote name='Baski_Kropka'] Chociaż troche mi szkoda, bo tak fajnie pisałaś o tych perypetiach i tak lubiłam czytać twoje złości :D[/QUOTE] Ja też :diabloti: Quote
maxishine. Posted August 14, 2014 Posted August 14, 2014 [quote name='Baski_Kropka']Dobrze słyszeć, że już jesteście na swoim bez ukochanej teściowej :P Chociaż troche mi szkoda, bo tak fajnie pisałaś o tych perypetiach i tak lubiłam czytać twoje złości :D[/QUOTE] [quote name='Panna Cotta']Ja też :diabloti:[/QUOTE] Przyłączam się do tej grupy. :diabloti: Quote
Majkowska Posted August 14, 2014 Author Posted August 14, 2014 Witamy w czwartek :):) Pierwszy tydzień nowego życia za nami. Póki co mamy się świetnie. Wald ma się aż za dobrze ;) Dziadek wkręcił się w spacerki i przychodzi po niego raz dziennie podczas mojej pracy (sam z siebie i nawet kolczatki nie chce , bo twierdzi że pies go nie ciągnie wcale),więc Wald ma dodatkowe spacerowanie. Ja z kolei wkręciłam się w bieganie i wieczorami ubieramy szele i pędzimy wkoło osiedla, a w całości spacerów towarzyszy nam ciotka tżta ,którą zwerbowałam i bardzo chętnie się z nami spotyka. A na punkcie Waldka ciotka oszalała, nazywa się jego mamusią, całuje go prawie po gardle, rozpieszcza do granic i nie ma spotkania żeby mu coś do pyska nie wsadziła (choć wczoraj wieczorem wpakowała mu trochę samego chlebka, którym Wald pogardził i wypluł zostawiając go na przystanku dla gołębi). Wald też już w nowym osiedlu ogarnął się, wie już nawet jak dojść ze spacerku do domu:lol: Zaprzyjaźnił się z osiedlowymi pijaczkami, którzy zaśmiewają się z niego+jego imienia (mamy sporo elementu i dresów ale jest to bardzo sympatyczne póki co). Za to psich kumpli nie mamy wcale. Nie ma tu dużych psów, wszystko co chodzi to rozjazgotane maleńtasy, jedyne co spotkaliśmy do tej pory to sympatycznego czarnego labka i wczoraj staffkę z którą wyraźnie coś między nimi zaiskrzyło i bawiły się jak szalone ;) Planujemy ambitnie zapoznać go z psem ciotki - buldożkiem Frankiem. Gdyby się udało to byłoby super, obydwa by skorzystały, towarzyszyłyby sobie na spacerach, można by je było razem spotykać w rodzinie (tak to zawsze się mijamy żeby nie przyjśc np do babci kiedy tam jest Franek), a Franek jest teraz w krytycznej sytuacji, bo chodzi tylko na fizjologię i ma tak okrojone spacery jak tylko się da, więc bym go chętnie wzięła z nami żeby się z Waldkiem pobawiły na jakimś wybiegu. Tylko sęk w tym że Franek nie akceptuje niczego, nie ma żadnych zasad, no i gratis ma buldożkowy problem - charknie, a wszystkie psy się na niego rzucają, musiałby przestać oddychać, bo inaczej wyrczy jak traktor. Fajnie by było miec choć jednego psiego kumpla, u nas jakoś więcej było młodych ludzi z psami, że się było jak umówić itd. Tu to nawet nie ma szans żeby gdziekolwiek podejść bo jest jazgot i piana, albo ludzie na mój widok przechodzą na drugi koniec Krakowa albo łapią pieski na rąsie. A Wald chce tak bardzo się witać że aż bulgota i piszczy, wczoraj nie wytrzymał i podleciał mi do jakiegoś sznaucerka, który wyskoczył mu sprzed nosa z bocznej alejki, ale omalże Wald nie został zjedzony, bo tamten choć wisiał już na smyczy w górze to i tak kłapał. Gość spojrzał na mnie jakby mnie miał rozstrzelać, choć przyczepić się nie mial do czego bo pies miał kaganiec,a to on na nas wszedł , a mój pies był łagodnie nastawiony, ale przeprosiłam i poszłam dalej. Ogolna kultura psia jest tu fajna, pomijając fakt że nie ma psów praktycznie wcale... Jedno mnie drażni - pod naszym balkonem ktoś dokarmia gołębie...:roll: Pół biedy że nie znoszę dokarmiania ptaków, ale Wald stoi cały dzień dygotając, bo przecież ptaszki, i co z tego że nie takie co potrzeba , jak one co chwila się zrywają z furkotem usiłując nam usiąść na parapetach i to jest bardzo ekscytujące... Podjęliśmy jednogłośnie decyzje że jednak ten ogródek bierzemy, bo trochę tu za dużo ludzie wchodzą, pieski sobie włażą na kupkę, odpadki dla ptaków stale leżą...nie nie nie, ogradzamy , posadzimy kwiatka i tyle. Waldek przekopie, ciotka powiedziała że posadzi kwiatki, dziadek ogrodzi i będzie. Jeszcze odzyskać musimy piwnice, bo mamy przypisaną do mieszkania, aleee... ciotka miała ją jakieś 40 lat i jak kuzyn mieszkał to mu zwolniła i on tam trzymał sobie rower. Któregoś pięknego dnia zastał rower pod drzwiami, kłódkę rozcięta i ..okazało się że jakiś miły sąsiad zagospodarował sobie tam,zamknął swoją kłódką i nie ma zamiaru jej opuścić...:mad: Dziś poznałam nowego listonosza - zadzwonił do nas, bo zawsze kuzyn mu otwierał do bloku. Na mój widok zdzwił się i powiedział " a to nie ma już Karola?" , odpowiedziałam że nie, ale za to jest Waldek, na co natychmiast Warchlun wychylił łeb i huknął donośnie na powitanie :D Pan pożyczył mi tylko wszystkiego dobrego, ale jak zamykałam drzwi to usłyszałam głos starszego pana stojącego na klatce "olbrzymi" , na co listonosz odpowiedział że nie taki znowu wielki, ale będzie na niego uważał i o nim pamiętał :evil_lol: Fotek nadal nie zgrałam, i prawdę mówiąc już mi się nie chce nadrabiać zaległości , więc dodam nowe, cyknięte aparatem ;) Jak widać Wald i Kinka zrobili się nierozłączni... albo raczej to Kinka nie może odczepić się od Waldka.A on z przyjemnością to wykorzystuje, zjada to co ona mu przynosi, a jak przyjdzie na jego legowisko to Wald odmaszerowuje do jej pokoju i kładzie się na jej kocyku do zabaw.... Pełna symbioza :D [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00564/ur8vn9n5tu4x.jpg[/IMG] Quote
Małgonia Posted August 14, 2014 Posted August 14, 2014 Boże, znowu jajka Waldemara widzę :grin::grin::grin::grin::grin: Przepraszam, ale popłakałam się do monitora :D Hahah Quote
Majkowska Posted August 14, 2014 Author Posted August 14, 2014 [quote name='Baski_Kropka']Dobrze słyszeć, że już jesteście na swoim bez ukochanej teściowej :P Chociaż troche mi szkoda, bo tak fajnie pisałaś o tych perypetiach i tak lubiłam czytać twoje złości :D[/QUOTE] Tylko się śmiać z człowieka potrafią, prześmiewcy :evil_lol: Teściowa odwiedziła nas wczoraj. Znaczy nas... no za dużo powiedziane... nasz dom, bo ja byłam w pracy akurat cały dzień. Powiedziałam że zapraszam dzisiaj , bo mam wolne, to jestem w domu, przygotuje jakiś poczęstunek, dziecko będzie w domu (była wczoraj u dziadków) posiedzimy spokojnie itd, ale zostałam olana, musiało być w śr i koniec, bo tesciowa musiała jeszcze odwiedzić babcie ( u której jak się okazało...nie była...)... No trudno... Zniosę pokornie w cierpieniu i żalu;) Quote
maxishine. Posted August 14, 2014 Posted August 14, 2014 Jej jajka Waldka na zdjęciu :D Ale masz z teściową. :roll: Quote
Majkowska Posted August 15, 2014 Author Posted August 15, 2014 To macie jeszcze trochę zaległych jajeczek :D [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00564/20x1jasbk8qj.jpg[/IMG] [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00564/z0df3siaikiv.jpg[/IMG] Jak widać zawsze i wszędzie razem ;) Raz Kinia przychodzi do Waldka a raz Wald do Kini. Ostatecznie nie zabroniliśmy mu wchodzić do małej do pokoju, a jeśli nie ma granic to nie ma granic i czemu by nie mógł leżeć na jej kocykach jak ona śpi na jego...? [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00564/lkxwlawqeytq.jpg[/IMG] [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00564/sg01flqzb6n3.jpg[/IMG] i kimonko na stojąco [IMG]http://files.tinypic.pl/i/00564/4r9wmffp3bik.jpg[/IMG] Quote
Baski_Kropka Posted August 15, 2014 Posted August 15, 2014 Jeju jeju! Super sie ogląda Waldka i mloda <3 mam nadzieje ze jak sie pojawi u nas brzdąc za jalos czas blizej nieokreślony to Dex równie sie spisze na medal :) do tej pory dzieci lubi akceptuje ale to są sporadyczne spotkania jednodniowe i raczej Oliwier go nie zadręcza. A jak to u Was bylo jak sie Kinka pojawila? Trzeba bylo Walda spcjalizowac czy od razu zaakceptował? :) Quote
Baski_Kropka Posted August 15, 2014 Posted August 15, 2014 Jeju jeju! Super sie ogląda Waldka i mloda <3 mam nadzieje ze jak sie pojawi u nas brzdąc za jakiś czas blizej nieokreślony to Dex równiez sie spisze na medal :) do tej pory dzieci lubi akceptuje ale to są sporadyczne spotkania jednodniowe i raczej Oliwier go nie zadręcza. A jak to u Was bylo jak sie Kinka pojawiła? Trzeba bylo Walda socjalizować czy od razu zaakceptował? :) Dex bywa zazdrosny o inne psiaki i zastanawiam sie jak bylo by z małym człowieczkiem :) Quote
Pani Profesor Posted August 15, 2014 Posted August 15, 2014 już ja widzę oczami wyobraźni te pogryzione przez Patryka dziecię całe w plasterkach :loveu::diabloti: a Kinia jaka duża :crazyeye: Quote
Majkowska Posted August 15, 2014 Author Posted August 15, 2014 Z Waldem było śmiesznie bo on nie przepadał za dziećmi i ujadał na nie przy bliższym kontakcie. Prorokowali mi że jako wychowany rozpieszczony jedynak zagryzie nam dziecko z zazdrości... :D Bałam się jak cholera, kontaktowałam się z behawiorystami, czytałam itd, a Wald zareagował z klasą tak jak powinien - pokazywałam mu małą od początku z tej korzystniejszej strony , czyli : to coś co sie pojawiło pachnie apetycznie (szczególnie z pampersa), ma zawsze na buzi trochę obiadku, nie zabraniałam lizać i wąchać, a wyjście z wózkiem oznaczało fantastyczny spacer. Dla Waldka Kinia jest wspaniałą przyjaciółką, choć może troche mu nie daje spokoju , bo bez przerwy a to włazi mu na legowisko , zakrywa go firanką, daje mu ksiązeczki i pokazuje paluszkiem rysunki żeby oglądał :D , każde jedzenie mu musi dać, a wszystkie zabawki lądują u Waldka i myslę że jak mu po raz setny ląduje koszyk z zabawkami na głowie to ma jej dość. Tyle że jeśli wtedy zabraniam Kince tak robić to ona wtedy robi taki ryk,że pies sam się kaja ze to przez niego i chodzi za nią krok w krok zupełnie jakby chcial powiedzieć " no dobra, sory, męcz mnie dalej, jakoś to wytrzymam" :D Codzień rano wchodzi do jej pokoju i ją wita, jak biega to przybiega co chwilę ją powąchać, jest między nimi taka fajna urocza nić przyjaźni, która i mnie rozczula , bo nie sądziłam że Wald umie być taki opiekuńczy. Malo tego - jest delikatny wobec niej - sporadycznie ją potrąci itd, ale nie dość że znosi od niej wiele typu nadepnięcia, targanie za uszy, to jeszcze potrafi biegać wkoło niej tak że ani jej nie tknie, wije się jak glizda byleby jej nie trącić kiedy ona wyskoczy na jego drogę itd. Jest niesamowity :):) Quote
Pani Profesor Posted August 15, 2014 Posted August 15, 2014 ...pokazuje mu rysunki, żeby oglądał...:loveu::loveu::loveu::loveu: super, że tak macie - ja jestem pewna, że mój debil traktowałby dziecko jako popychadło do zabierania jedzenia z rączki. zdziwił mnie okrutnie, kiedy zajrzał do wózka i polizał Kinkę z machającym ogonem, ale to wg. mnie był schiz i się zdziwił, że to co tam ciocia Majkowska pcha w wózku pachnie jak człowieczek :D (albo miała obiadek na buzi :eviltong:) Quote
agutka Posted August 15, 2014 Posted August 15, 2014 o w końcu foteczki ;) i to dwóch wspaniałych podczas akcji ;) Quote
*Magda* Posted August 15, 2014 Posted August 15, 2014 Patrząc na Kinię i Waldka, to widzę początki miłości T&T :loveu: Waldek pewnie będzie do Kini taki, jak Tora dla Theosia ;) Ostatnio młody siedział na dworze z suką, a ja wieszałam pranie. W pewnym momencie się odwracam, a Theosia palec (dosłownie) w oku Tory :mdleje: A Tora co? A Tora nic, leży i potulnie znosi każde jego "zabiegi" :roll: Nawet pozwala po sobie jeździć autami :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.