Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Majkowska'] No i może wreszcie zgram wszystkie foty, bo mam całą masę jeszcze z kiedyś ze spaceru z Patem, potem z dwóch treningów w polach, no i jakąś setkę komórkowców pt Wartkunia na przystanku, Wartkunia na balkonie, Wartkunia na łączce, Wartkunia myśląca itd...
:roll:[/QUOTE]

Ty to jesteś... teraz to nam narobiłaś chcicy na zdjęcia! :cool1:

Posted

Witam WSZYSTKICH :D

[quote name='Baski_Kropka']Czuje się zignorowana :P[/QUOTE]

Gdzie, co ,jak?
Nie ignoruję absolutnie, jak coś pominęłam to czyste zagonienie.
Ostatnio moje dni wyglądają śmiesznie - 5 pobudka, obrabiam małą, zawożę do dziadków/zostawiam tż, wyruszam do pracy.... wracam o 20.00 , łapię Wartkunię i pędzę z nią na spacerek, a potem padam trupem i idę spać.
Obiecałam sobie wieczór biegać ( bo na łakach sie pojawiła masa chrabąszczy i nietoperzy i trochę strach chodzić), więc zapinam psa w szelki, smyczka w pas i... nie mogę ruszyć. :lol:
Nie mam pojęcia co to się porobiło :roll:
[quote name='AMIGA']Oj no to niezłe zaległości. A my tu żądni zdjęć jesteśmy - i nie tylko Wartkuni ale i Córuni[/QUOTE]
Postaram się nadrobić, choć jest jeden problem, zgrałam mnóstwo zdjęć na pendrive żeby mi się nie skasowało i ...skasowały się...

[quote name='Wola istnienia.']Ty to jesteś... teraz to nam narobiłaś chcicy na zdjęcia! :cool1:[/QUOTE]

psieplasiam :oops:


Wyłapałam na spacerze (w rozmowach z psiarzami) dwie ciekawostki i pragnę sie podzielić :
- jedna babeczka powiedziała mi że zmienia psu wodę za każdym razem jak tylko się napije. Powiedziałam zaskoczona że ja zmieniam raz, dwa, dziennie lub jak jest brudna. Była sfrustrowana, obwiniła mnie z góry za ewentualne choroby psa i powiedziała żebym zmieniała bo tam się gromadzą strraszne bakterie ze śliny psa i pies przez to choruje. Mało dodała że WSZYSCY tak robia i o tym wiedzą.
Przepraszam, czy jestem niedoinformowana?
Zaintrygowało mnie to...

Ostatnio też szukam dość dużo info o temacie barf+inne pokarmy jako że Wald przezywa w swoim życiu kolejną zmianę i zaczął rzucać się na mięso, mało tego zaczął jeść sam dobrowlnie jajka, co nigdy w jego przypadkiu nie było realne....
Tu wyczytuję wszędzie żeby nie mieszać suchej z barfem, a szkoda bo bym była zainteresowana.Ale pytanie inne - czy ma ktoś jakieś info odnośnie tematu, bo fermentacja fermentacją, dobra, ale coś więcej, jakoś bardziej biologoiczniej, co się dzieje jak ta fermentacja już jest zaburzona, czy kwasy uszkadzają żołądek czy co?

Posted

No to ja tez jestem wyrodna pańcia - zmieniam wodę albo jak jest brudna po brodzie utytłanej w ziemi z wykopanego dołka, albo jak się kończy w misce.
To przepraszam - co mają robić ci, którzy na 8 czy nawet więcej godzin wychodzą do pracy?

Posted

Ja wode mu zmieniam jak albo juz za ciepła jest bo w domu duszno- on wtedy woli taka lekko chlodniejsza, świeższą, albo jak mu zabrankie to dolewam po prostu. Leje mu niedużo, żeby za długo jednak nie stała i nie brudziła. Wiecej na noc leje bo w nocy potrafi wstac 2-3 razy i chlać jak skacowany.

Posted

Ja wymieniam raz dziennie, bo na dworze i tak korzysta z deszczówki, a ta przecież do czystej nie należy :p. W zimie częściej, no ale w końcu na dworze mu zamarza... choć zimą i tak kundel preferuje jedzenie śniegu, nie widziałam nigdy by wodę pił na dworze, kiedy jest mróz. Chyba, że przyjdzie do domu i zmuszę go do napicia się, wtedy trochę pochłepce. Przy właścicielach ozdóbek i tak wychodze blado: oni kupują swoim pupilom wodę mineralną z odpowiednią ilością konkretnych minerałów 8) A mój? Tylko kranówa :(

Posted

ja wodę tylko dolewam, co jakiś czas wypłuczę michę bo się zbiera wodny śluz ;) ale generalnie najlepsza jest odstana, taką mam do kwiatów, więc i psu ją daję.
świeża z kranu wali chlorem, nawet mi czasami się robi niedobrze przy płukaniu zębów zimną kranówą, a co dopiero mówić o psie.
Pat jest śmietnikowcem i koneserem deszczówki, kałużówki i innych wód z piekieł ;) więc w misce też ma byle co, rzadko ma świeżą z kranu, niechętnie taką pije.

Posted

[quote name='Ty$ka']Ja wymieniam raz dziennie, bo na dworze i tak korzysta z deszczówki, a ta przecież do czystej nie należy :p. W zimie częściej, no ale w końcu na dworze mu zamarza... choć zimą i tak kundel preferuje jedzenie śniegu, nie widziałam nigdy by wodę pił na dworze, kiedy jest mróz. Chyba, że przyjdzie do domu i zmuszę go do napicia się, wtedy trochę pochłepce. Przy właścicielach ozdóbek i tak wychodze blado: oni kupują swoim pupilom wodę mineralną z odpowiednią ilością konkretnych minerałów 8) A mój? Tylko kranówa :([/QUOTE]

Ja czasem tez dam mojemu mineralną, ale to z lenistwa jak mu sie skonczy a ja mam pełnu 1l kubek wody niegazowanej- pić muszę dużo to zwykle taki kubek mam :D Zamats iśc do kuchni to tylko dziele się z nim :D

[quote name='Pani Profesor']ja wodę tylko dolewam, co jakiś czas wypłuczę michę bo się zbiera wodny śluz ;) ale generalnie najlepsza jest odstana, taką mam do kwiatów, więc i psu ją daję.
świeża z kranu wali chlorem, nawet mi czasami się robi niedobrze przy płukaniu zębów zimną kranówą, a co dopiero mówić o psie.
Pat jest śmietnikowcem i koneserem deszczówki, kałużówki i innych wód z piekieł ;) więc w misce też ma byle co, rzadko ma świeżą z kranu, niechętnie taką pije.[/QUOTE]

U nas na szczescie nie ma mocno chlorowanej wody :D Najlepszą to ma TŻ w pracy- mają własne górskie ujęcie. wode można tam prosto z kranu pić :)

Posted

[quote name='Panna Cotta']
U nas na szczescie nie ma mocno chlorowanej wody :D Najlepszą to ma TŻ w pracy- mają własne górskie ujęcie. wode można tam prosto z kranu pić :)[/QUOTE]

w Krakowie na naszym poprzednim osiedlu ciężko było umyć zęby, zimna woda tak cuchnęła, że się czułam jakbym nabrała w gębę wody z basenu. czasem skóra też tak cuchnęła po kąpieli, nie wspomnę o ubraniach wyjętych z pralki - koszmar.

Posted

[quote name='AMIGA']No to ja tez jestem wyrodna pańcia - zmieniam wodę albo jak jest brudna po brodzie utytłanej w ziemi z wykopanego dołka, albo jak się kończy w misce.
To przepraszam - co mają robić ci, którzy na 8 czy nawet więcej godzin wychodzą do pracy?[/QUOTE]

U mnie tak samo ;)
Do tego Tora ma drugą miskę na dworze, w której ma wodę ze studni, więc tam to już w ogóle wszystko pływa :D

Posted

[quote name='Talia']A ja wodę wymieniam co chwilę, bo jak tylko Meri zamoczy mordę w misce to Tina już się nie napije. :eviltong:[/QUOTE]


:loveu: Uwielbiam ten Wasz duet :D Merida musi byc okropnie ohydnym i brudnym stworzonkiem :D

Posted

[quote name='Panna Cotta']Merida musi byc okropnie ohydnym i brudnym stworzonkiem :D[/QUOTE]

Wcale, że nie! Po prostu ubóstwia wodę :loveu:

Posted

[quote name='Talia']A ja wodę wymieniam co chwilę, bo jak tylko Meri zamoczy mordę w misce to Tina już się nie napije. :eviltong:[/QUOTE]

Patrzcie no jaka arystokratka :evil_lol:
A próbowałaś na dwie miski? Jedna dla Tiny druga dla Meridy?
Chociaż zgaduję, że... Merida piłaby z dwóch? :lol:

Posted

Na piętrze są dwie miski na wodę(jedna w klatce, druga obok), jedna na parterze i dwie w ogrodzie. :diabloti: Merida wypije chętniej z każdej innej niż ta w klatce.

Posted

[quote name='Talia']Na piętrze są dwie miski na wodę(jedna w klatce, druga obok), jedna na parterze i dwie w ogrodzie. :diabloti: Merida wypije chętniej z każdej innej niż ta w klatce.[/QUOTE]


Więc z 5 misek, Tina pije tylko z jednej? :lol:

Posted

[quote name='Pani Profesor']w Krakowie na naszym poprzednim osiedlu ciężko było umyć zęby, zimna woda tak cuchnęła, że się czułam jakbym nabrała w gębę wody z basenu. czasem skóra też tak cuchnęła po kąpieli, nie wspomnę o ubraniach wyjętych z pralki - koszmar.[/QUOTE]

A z ciekawości - istnieje u nas woda z kranu zdatna do picia bez przegotowania?
Bo ostatnio jechałam do pracy i gdzieś mi się rzucił plakat z hasłem typu "woda do picia prosto z kranu".
O co chodzi?
Przyznam się że jak się wkurzę ( a wkurzam się często, bo kupuję całe zgrzewki mineralki i ilekroć chcę się napić to się okazuje że już cała wychlana) to łapię za szklankę i leję prosto z kranu i piję. Nie jest to rarytas, ale jeszcze żyję ;)[quote name='Wola istnienia.']Patrzcie no jaka arystokratka :evil_lol:
A próbowałaś na dwie miski? Jedna dla Tiny druga dla Meridy?
Chociaż zgaduję, że... Merida piłaby z dwóch? :lol:[/QUOTE]

Hehe świetne.
U mnie jest podobnie z kotarami - jak jest już narobione w kuwecie to Amy nie wejdzie , więc robi po łóżkach, podłodze, nawet do zlewu...
Inka jest taka że można ją zostawić na tydzień i ona tak skrzętnie zakopuje że ma praktycznie czysto ( jedyna nasza wpadka taka że zjada silikonowy żwirek :D). Niestety Eminka to fleja i jak zrobi kupsko to odchodzi z całą godnością, a zakopuje zawsze po niej Inusia.
Żeby uniknąć wpadek daliśmy dwie kuwety, więc Amy robi tak : do jednej nasika, wyjdzie do drugiej i tam robi kupę :D Nie mowiąc już o tym że u nas ilekroć się kuwetę zmieni to za każdym razem muszą przyjść ją zapaskudzić, a potem bulwers bo czemu kotki mają robić do brudnych. Z kolei na wsi najbardziej lubią robić w tej trzeciej lub nawet czwartej - rezerwowej - stojącej pod schodami tam gdzie śpię. Cudowny poranek gdy budzi mnie trzeszczenie zakopywanego żwirku i zapach kup...

[quote name='Talia']Czasem z żadnej. Trzeba jej wymienić żeby wypiła. :)[/QUOTE]
Gordon się ślini chyba dość intensywnie, więc się nie dziwię.
Za to moja obserwacja w porównaniu pointera z innymi psami jakie znam jest zaskakująca - Wald praktycznie się nie ślini. Już napewno nie ma tak żeby mu jakieś gluty wisiały, ale nie ma też zwykłej śliny. Uświadomiłam to sobie podczas upalnych podróży - Amor jednak jak dyszał to zalewał wszystko wkoło kropelkami choć na codzien nie miał jakichś predyspozycji do ślinienia się, za to Wald... Obserwowałam go w autobusie, z Amorem jak wysiadaliśmy to zawsze po kropelkach na podłodze było widać gdzie stał, Wald jest pod tym względem bardzo czysty, zupełnie jakby nie miał wcale śliny i nie dyszał...

Za to wczoraj ześlinił mi doszczętnie smycz - taką znalazł sobie rozrywkę,że szarpie ją zębami, choć nigdy tego nie robił - a następnie wpadliśmy na małego kotka. Smycz była jak mokry ślimakj więc mi się wyślizgnęła, Wald najpierw zrobił stójkę,a kiedy chciał się rzucić w pogoń kotek odwrócił się i podniósł w górę łapkę, na co Wald, odwrócił się i z piekielnym wyciem i ogonem na jajeczkach uciekł do mnie roztrzęsiony przypadając mi do nóg :evil_lol: Jakieś dwie babki które to widziały dostały ataku smiechu i zaczęły pokładać się na chodniku :D


Usiłuję zgrać zdjęcia, ale niestety nie mam wtyczki do laptopa.... boooo... no właśnie. Miałam spakowaną w torbie od laptopa, ale ktoś dał ją dziecku do zabawy więc znalażłam ją na podłodze rozbebeszoną, bez wtyczki...:angryy:
Strasznie mnie to wkurza, szczególnie teraz jak chcę mieć wszystko popakowane do przeprowadzki, a zastaję u teściowej w pokoju na półkach ekspozycję spakowanych przeze mnie rzeczy. Że niby Kinia sobie wyjęła, tylko zastanawia mnie jak ona się nauczyła rozwiązywać leżące na szafach worki...
Tym śmieszniej, że wszystko znika,nikt tego nie widział, a nagle wchodzę i leży na środku stołu...
Tak mi się wydaje że im więcej wszystko chowam i układam tym większy mam rozgardiasz...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...