Majkowska Posted July 3, 2014 Author Posted July 3, 2014 Dobry :) ooooj, ja z moją mamą też nie chciałabym mieszkać. Jak wyjeżdzamy wspólnie na wieś to 1,5 tyg i już się nie możemy znieść :evil_lol: Odkąd się wyprowadziłam to poprawiły nam się stosunki, jestem ukochaną córeczką itd ;) Najfajniej jest widywać kogoś. Widywać, nie widzieć 24/24, zrozumiałe że czasem człowiek by chciał i nawet we własnym domu z gołym tyłkiem polatać (nie wiem jak wy, ja bardzo lubię:diabloti:) i sam fakt że ktoś jest w domu jest krępujący. Osobiście np nie lubię być obserwowana, a już max krępująca jest dla mnie sytuacja kiedy coś sprzątam a teściowa siedzi i patrzy na mnie z fotela ( a ja tam pod jej nogami szoruję dywan). Zawsze staram się wyrobić przed jej powrotem z pracy, jak nie wyrobię jest syf, ale nie znoszę mieć patrzone na ręce, wolę zostawić i zrobić dnia następnego. Albo gorzej, jak ja sprzątam a ktoś mi łazi i coś robiąc śmieci mi na bieżąco. Nienawidzę być z kimś w kuchni czy przy sprzątaniu... Jeszcze jakieś 5 h i idę się taplać w betonie :multi: Wartkunio dzisiaj nie pojedzie jednak, bo mamy jeszcze zrobić objazd po budowlanych, więc z automatu się nie da. Ale wynagrodzę mu to wieczorem spacerkiem. Ostatnio bardzo fajnie spędzamy wieczory, zmieniliśmy jogging na wyjścia do parku. Tam łazimy do oporu (albo jak nie przyjdzie gończy :D), Wald wybawia się z psami po wszystkie czasy. Wczoraj się zebrała dość duża grupa : 2 bedle, 2 welshe, bostonka, starszy duży rudy kundelek, labka, 3mc gończaczka, a na koniec przyszła babka z gordonką i malutkim kundelkiem. Z tego ostatniego Wald był najbardziej zadowolony, przepięknie się bawili, ale to tylko i wyłącznie zasługa tego małego bo był bardzo dziarski i zwinny, więc nie dawał sie tratować. Stafki wczoraj nie było, a szkoda bo poszłam tam głównie dla niej ;) Quote
Małgonia Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Kurcze, zazdroszcze tego, że Wald tak umie się bawić z psami :( Ja na widok innego psa juz widzę w głowie jakąś jatkę... Nawet przejść czasem mu się zdarzy z cwaniakowaniem, choć jak któryś raz już tego psa widzi to jest spokojny, jak nowy to zależy od humoru a jak jakiś co już mu kiedyś podpadł to o zgrozo :roll: No i uwielbia wszelakie małe pieski- yorasy, maltany, westy. Sunie oczywiście tez. Wszystkie. To jedyne moje pocieszenie. Quote
Majkowska Posted July 3, 2014 Author Posted July 3, 2014 Też sie z tego cieszę. 13 lat chodzenia z zaciśniętą na smyczy ręką (żeby zdązyć jak się rzuci, żeby nie ugryzł mnie, ani nie daj boże się nie wyrwał) to była męczarnia. Bardzo Waldka doceniam za tą dupowatość i za to ze zawsze ma jakąś konsultację - tak jak z tym gończym, niby się spina, ale patrzy cały czas na mnie. Nie wyobrażam sobie wycofać Amora z takiej sytuacji, gdzie drugi pies już mu wpija w gardło zęby... Wald ma jakieś 2-3 psy z którymi się "nie lubi" Ale nielubienie polega na tym że się jeży i zamiera sztywny, tak sobie łazi. Mamy pieska na łąkach, z którym np nie potrafi pobiegać bo tak się spinają, nie pogryzą się, ale cały spacer potrafią chodzić sztywno obok siebie, zapętleni w jakimś dziwnym układzie . Spacerowaliśmy już razem, na smyczach spoko, kiedyś staliśmy godzinę i gadaliśmy, psy padły przytulone do siebie bokami i zasnęły... Ale na łące wygląda to tak jakby jeden drugiego chciał zamordować za bieganie:roll: Tylko z tym o tyle fajnie że ja krzyknę, facet krzyknie i psy się rozchodzą,a z gończakiem wrzeszczę ja, Wald odchodzi a gończy nadal na niego wsiada. Może po tym ostatnim "chwyceniu się" (pan stwierdził najwyraźniej że moj pies w kagańcu pogryzł jego psa, bo sieje jakieś teorie o agresji Waldka) ludzie choć trochę nad nim zapanują. Zastanawiam się czy byłby jakiś sposób na opanowanie tego żeby nie trzeba było sie za każdym razem wycofywać z parku jak tamten się pojawi, ale chyba nic nie zrobię jednostronnie... Quote
Małgonia Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Ja jeszcze ciekawa jestem, jakby Rico sie zachował włąsnie luzem tak wród psów. Raz mi wyleciał prze ogrodzenie do psa duzego, podleciał i stał. Nic nie robił, merdał nawet ogonem, drugi pies tez (był na smyczy) spokojny. Rico wrócił na zawołanie. Quote
Majkowska Posted July 3, 2014 Author Posted July 3, 2014 Na smyczy jest zawsze gorzej. U nas jest np tak że Wald na smyczy się podnieca okropnie i piszczy na widok psa - nie lubię tego stanu, więc gaszę to ile wlezie. Czasem zdarza mi się wypowiedzieć mu wtedy jakaś komendę i w nagrodę pusćić. Wald omija wtedy psa merdając ogonkiem i leeeeci biegać. Lubi psy które może sprowokować do gonitwy, nic go nie cieszy bardziej niż np pędząca za nim banda ujadających ratlerków :D On jest ogólnie odwoływalny i tfu tfu tfu odpukać chybaśmy już trochę przeszli to lekkie załamanie w posłuszeństwie. Nie boję sie go puszczać do żadnego psa, bo wiem że nawet jak pies go kłapnie to Wald nie zrobi z tym absolutnie nic. Ale mimo wszystko nie puszczam go tak na żywioł, zawsze nim zejdziemy sie z psem odwołuję na smycz, dopiero jak zapytam czy mogę puścić to go odpinam. Luzem psy są spokojniejsze, w dodatku w stadzie nawet kozaczne pieski się socjalizują, bo mogą dostać wp... jakby coś zbyt rozwalały atmosferę. Quote
Małgonia Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Szkoda, że u nas w JG nie ma żadnego takiego specjalnego wybiegu/parku dla psiurów... Chyba nie ma... Na pewno nie ma bo to miasto 100 lat za murzynami. Quote
maxishine. Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Panna Cotta napisał(a):Szkoda, że u nas w JG nie ma żadnego takiego specjalnego wybiegu/parku dla psiurów... Chyba nie ma... Na pewno nie ma bo to miasto 100 lat za murzynami. U mnie też nie ma parku dla psów ;) Quote
Pani Profesor Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 ten park Majkowskiej to nie taki do końca psi park ;) po prostu spotykają się tam psiarze. Quote
maxishine. Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 U mnie nie ma czegoś takiego "spotykają się psiarze" :( Quote
Małgonia Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 U mnie na wsi "psiarze" po prpstu otwieraja drzwi i puszczaja psy. Tutaj "smycz" widac rzadko:shake: Quote
Wola istnienia. Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Panna Cotta napisał(a):U mnie na wsi "psiarze" po prpstu otwieraja drzwi i puszczaja psy. Tutaj "smycz" widac rzadko:shake: U mnie jeśli się widzi smycz to często przed klatką bloku, pan w szlafroku i trzyma pieska na smyczy metr dwadzieścia. Piesek się załatwi i od razu do domu... Quote
Pani Profesor Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Wola istnienia. napisał(a):U mnie jeśli się widzi smycz to często przed klatką bloku, pan w szlafroku i trzyma pieska na smyczy metr dwadzieścia. Piesek się załatwi i od razu do domu... ja tak często robię nocą :diabloti: ale to nie jest wieczorny spacer, tylko nocne opróżnienie pęcherza, takie minutowe, po prostu zbiegam pod klatkę żeby nie trzymał do rana i tyle ;) Quote
Małgonia Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Pani Profesor napisał(a):ja tak często robię nocą :diabloti: ale to nie jest wieczorny spacer, tylko nocne opróżnienie pęcherza, takie minutowe, po prostu zbiegam pod klatkę żeby nie trzymał do rana i tyle ;) mrrr, w szlafroczku? :cool3::evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 nie - w ciuchach, w ostateczności w piżamie :cool3: nie mam szlafroka, po cholerę to komu :watpliwy: jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy kupić tej instytucji i uważam ją za zbędną :eviltong: mam za to taki polarowy kubraczek, dostałam od mamy :D : tylko inne kolory,to jest akurat super :cool3: Quote
Majkowska Posted July 3, 2014 Author Posted July 3, 2014 Ja mam kilka takich miejsc gdzie się można iść spotkać z psami, niekoniecznie są to miejsca dla psów :evil_lol: Pod blokiem mam łąkę, tam też się schodzą psiarze, ale ponieważ przeważąją starsze przewrażliwione panie z małymi pieskami i teorią że ich szczekają i kąsają bo się boją, a moj musi mieć kaganiec bo jest duży, to ja tam mało chodzę, albo raczej chodzę tylko w samotności ćwiczyć. Mam tam kilku znajomych z którymi Wald biega, mam też bardzo fajne babki z którymi można pogadać, ale i tak wybieram inne tereny. Koło nas jest wybieg , ale nie da się tam puscić psa bo to osada meneli, szkieł więcej jak trawy... Chodzę do parku, na skałki, lub nawet pod Wawelem wieczorem się zbierają psiarze, przynajmniej dawniej tam chodziłam. Teraz się przeprowadzam koło lotniska, więc wrócę na stare tereny spacerowe. Quote
Talia Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 W Łobzie jak na razie z towarzyszy spacerowych spotkaliśmy tylko włóczące się samopas psy. Tyle pięknych psiaków za płotami, a na spacerach widuje tylko w samym centrum tych co z mikropsami mieszkają w blokach. Jedyny miły jakiego spotkaliśmy to szpic wilczy. Quote
Majkowska Posted July 3, 2014 Author Posted July 3, 2014 Tak czytam co piszecie i aż nie chce mi sie wierzyć, że nie ma psów... Niesamowite, jak można nie wychodzić z psami na spacer... Właśnie czekam na tż żeby móc iść do remontu i czuję że ze szczęścia przewraca mi się już w głowie :evil_lol::loveu: Aż mi sie z wrażenia zgubiła gdzieś komórka :D Quote
Talia Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Na osiedlu domków jednorodzinnych gdzie mieszka mój chłopak psy dzielą się na dwa typy: niewychodzące i te które same się wypuszczają. A naprawdę są tu cudne psiaki, sporo berneńczyków, labki, airedale terrier, husky i pełno sznaucerów miniatur które drą japy na 3 głosy :diabloti: Raz widziałyśmy jeszcze spokojnego, wielkiego goldena, ale pani go okrzyczała że chciał z dziewczynami przy strumyku się pobawić. Żebym nie była hipokrytką, to lecę z dziewczynami na spacer :) Quote
Pani Profesor Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 Majkowska, będzie to problem, jeśli podjadę do Ciebie po 23 dopiero? Bo jadę do znajomych i tak właśnie będę wracać autem... wzięłabym te legowisko i zrobiłybyśmy wymiankę pod Twoim blokiem, żebyś nie łaziła - dasz mi tylko namiar i podskoczę pod blok, co Ty na to? nie za późno? wcześniej Cię pewnie nie ma, bo jadę już niedługo, a pewnie remontujesz ;) napisz mi smska czy to nie za późno :) Quote
agutka Posted July 3, 2014 Posted July 3, 2014 a ja wam powiem że mieliśmy szkolną "bieżnię" ... szkoła kiedyś tylko żużlu używała a sam wielki środek zarastał trawą. Cała dzielnica przychodziła ze swoimi psami, można było wybawić pieski a teraz postawili ogrodziny stadion i duuupa nikogo niema:shake: Quote
Majkowska Posted July 4, 2014 Author Posted July 4, 2014 Pani Profesor napisał(a):Majkowska, będzie to problem, jeśli podjadę do Ciebie po 23 dopiero? Bo jadę do znajomych i tak właśnie będę wracać autem... wzięłabym te legowisko i zrobiłybyśmy wymiankę pod Twoim blokiem, żebyś nie łaziła - dasz mi tylko namiar i podskoczę pod blok, co Ty na to? nie za późno? wcześniej Cię pewnie nie ma, bo jadę już niedługo, a pewnie remontujesz ;) napisz mi smska czy to nie za późno :) Ciocia, wczoraj padłam jak mucha. Wykończyło mnie to popołudnie remonotowe... Makabra, ile tam trzeba roboty włożyć, odnoszę wrażenie jakby nigdy tego się nie dało skończyć. Nawet nie wyrobiliśmy z głupim kładzeniem płytek...Mam nadzieję że dziś tata to skończy bo zostały do dorobienia boki. Potem startujemy z panelami... Potem z malowaniem - klnę na siebie bo kupiłam złe kolory, do nas kupiłam akacjową zieleń, a do Kingi różany jasny... Miało być zupełnie inaczej, bo Kinka miała mieć intensywny kolor, coś pomiędzy różem a fioletem, taka fuksja, a ja nie mogłam się zdecydować i w ostateczności bojąc się że jej będzie to męczyć oczy kupiłam jej taki jasny. Za to zieleń do nas będę miała chyba jako karę.... Kuchnię z kolei zdecydowałam się pomalować na biało, ale wrzucić tapetę, znalazłam taką fajną ala marmurek, wygląda żywo (mimo że bazuje tylko na bieli i odcieniach brązu, czerni) i dość przestrzennie. Przedpokój pomyślałam o czerwieni, ale nijak mi chyba będzie pasować do czegokolwiek...:shake: I nadal nie mamy miejsca dla klatki Wartkuni...:roll: Kurcze, chyba trzeba się go pozbyć... Najgorsze że moje ogarnianie mieszkania kończy się, bo wracam do pracy. Dziś idę na godz 15... sama ciekawa jestem czy wiem jak się pracuje... :evil_lol: Quote
agutka Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 o matko już do pracy??:-o ale się to wszystko u ciebie potoczyło:lol: Kocham remonty lecz niestety przez babkę muszę mieć tak jak mam bo zepsuła by wszystko doszczętnie:shake: tak więc nie narzekaj!! robicie to w końcu dla siebie :cool3: Quote
Majkowska Posted July 4, 2014 Author Posted July 4, 2014 Nie no co Ty wiadomo że dla siebie to już całkiem inaczej (prawdę mówiąc pewnie jakbym tu remontnęła to tez bym się irytowała że ktoś mi to niszczy ,przeżywała każdą plamkę itd), ale niestety nam się zetknęło mieszkać i remontować i to wszystko trzeba zrobić fullspeed. Gdyby był czas na certolenie się to pewnie bym i poczekała na jeszcze kilka wypłat i wtedy szarpnęła się na więcej, bo teraz to nam kasa zeszła a to dopiero początek... Najważniejszą kwestią dla mnie było mieć czyste ściany i podłogę którą się ściera raz a nie dywany (wczoraj zmierzyłam się tutaj z dywanami i odczyściłam je za pomocą mąki ziemniaczanej coby teściowa nie zapamiętała że ja=syf :evil_lol:), reszta będzie szła po kolei. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.